POLECAMY

Zdobyła złoto, ale nie jest z siebie zadowolona. Dziś kończy 31 lat, ale jej życie to nie tylko sukcesy

Swoje życie podporządkowała tylko jednemu: sportowi. Nie było łatwo, brakowało pieniędzy, opuściła nawet swój bal studniówkowy, by być na zawodach.

Edyta Liebert / tydzień temu
Zdobyła złoto, ale nie jest z siebie zadowolona. Dziś kończy 31 lat, ale jej życie to nie tylko sukcesy fot. ONS.pl

Anita Włodarczyk rok temu podczas Igrzysk Olimpijskich spełniła swoje marzenie zdobywając w Rio złoty medal olimpijski w rzucie młotem. Poza nią żadna inna kobieta nie rzuciła go na ponad 80 m. 7 sierpnia zdobyła złoto na Mistrzostwach Świata w Londynie. Łzy wzruszenia, satysfakcja, pojawiły się od razu, jednak... Włodarczyk nie jest z siebie zadowolona. Całe życie podporządkowała tej dyscyplinie sportu i wymaga od siebie maksymalnych osiągów. Jest po prostu kobietą, tak jak każda z nas.

To był najtrudniejszy konkurs w mojej karierze. Mimo złotego medalu czuję niedosyt. - Jak rzuciłam 77,9 m to wiedziałam, że mam złoto. Oczywiście chciałam rzucić jeszcze dalej, ale pojawiły się problemy ze skurczami łydek. I jeszcze ten znieczulony palec. Marzyłam o rekordzie świata. Jestem zła na siebie, ale mam nadzieję, że w tym sezonie jeszcze zrealizuje cel.

Polka z wynikiem 77,90 m obroniła w tytuł mistrzyni świata w rzucie młotem, ale nie tak wyobrażała sobie ten finał. - Scenariusz był inny - miałam wejść do koła, zaliczyć pierwszy rzut, a z drugiego stworzyć show. Niestety nie udało się tego zrealizować - relacjonowała Włodarczyk. Prawda jest taka, że nie było wiadomo, czy Włodarczyk w ogóle wyjedzie z Londynu z medalem. Na dwa dni przed eliminacjami na treningu rzutowym nabawiła się kontuzji palca. Podejrzewano że to pęknięta torebka stawowa. Nie powiedziała o tym nikomu, poza bliskimi. Wiedział o tym trener i sztab medyczny. Nie chciała zawieść widzów i kibiców. - Cały czas byłam ostrzykiwana. Rzucałam ze znieczulonym palcem. Ale było minęło. Teraz trzeba wyleczyć palec - rzuciła Włodarczyk na odchodne. Kontuzja pokrzyżowała jej plany, przecież chciała pobić rekord... Ale widzi jeszcze nadzieję w tym, by pokazać, jak potrafi rzucać. Chce to udowodnić innym, ale przede wszystkim sobie.

- 15 sierpnia mój ostatni start w sezonie - Memoriał Kamili Skolimowskiej w Warszawie - podkreśliła. Sport jest nieprzewidywalny. Byłam faworytką do złotego medalu. Marzyłam o tym, żeby rzucić rekord świata - nie udało się, jestem zła na siebie - mówiła Polka.

Agnieszka Cegielska stawia na prostotę i naturalność... Jak udaje jej się utrzymać tak świetną sylwetkę?

Anita Włodarczyk - przede wszystkim kobieta

Anita Włodarczyk jest sportowcem, którego kojarzymy z biało-czerwonego stroju, krótkich włosów, muskularnej budowy. Nie wpisuje się w standardy kobiecości - nie dla niej sklepowa rozmiarówka, długie paznokcie czy szpilki. W jednym z wywiadów powiedziała jednak, że jest typową babką, która lubi pójść na zakupy, założyć sukienkę i obcasy. "Mam prawdziwego fioła na punkcie butów. W szafie brakuje mi już miejsca. Myślę, że w mojej kolekcji jest ponad 100 par obuwia. Mimo to w okresie wakacyjnym zamierzam wybrać się jeszcze na zakupy ", wyznała po powrocie z Rio. Tam nosiła tylko dresy i sportowy strój. Każdego dnia.

Anita Włodarczyk - co z życiem prywatnym

Anita Włodarczyk pochodzi z Rawicza, jednak prędko zapragnęła osiągać sukcesy w sporcie. Jej rodzina od lat związana jest właśnie ze sportem. Skończyła AWF w Poznaniu, ale to nie najważniejsze poświadczenie jej umiejętności. Gdyby nie pomoc rodziców, Anity Włodarczyk nie byłoby stać na rozwijanie sportowej pasji.

Trudno się było za takie pieniądze utrzymać. Do pracy nie mogłam pójść.

A mogła być pianistką...

Nie wzięła w swoim balu studniówkowym, bo termin pokrył się z zawodami w Niemczech. Pojechała i wróciła z medalem. Włodarczyk od lat jest dobrze zorganizowana. Oddawała się sportowi, ale przez długi czas rozwijała swoją drugą, wielką pasję - grę na pianinie. Mama Anity marzyła, by jej córka została artystką, wygrała kiedyś konkurs Chopinowski.

Nie wszyscy muszą mieć tę drugą połowę. Wielu sportowców jest w takiej sytuacji. Ja nie narzekam. Młot to mój życiowy partner.

Włodarczyk jest złotą medalistką Igrzysk Olimpijskich w 2012 w Londynie oraz Igrzysk Olimpijskich w 2016 w Rio de Janeiro; jest mistrzynią świata z 2009, 2015 oraz 2017 roku, wicemistrzynią z 2013, trzykrotną złotą (2012, 2014, 2016) i brązową (2010) medalistką Mistrzostw Europy. Podczas zwycięskich Mistrzostw Świata w Berlinie w sierpniu 2009 ustanowiła rekord świata. W czerwcu 2010 r. poprawiła ten wynik uzyskując rezultat 78,30. 31 sierpnia 2014 r. w Berlinie po raz trzeci poprawiła rekord świata, uzyskując 79,58 m, a 1 sierpnia 2015 została pierwszą kobietą w tej konkurencji, która przekroczyła 80 m, uzyskując wynik 81,08 m. 15 sierpnia 2016 roku na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro ponownie pobiła rekord świata w rzucie młotem z wynikiem 82,29 m, który przetrwał jedynie przez 13 dni. Został poprawiony przez nią samą 28 sierpnia 2016 roku na Memoriale Kamili Skolimowskiej w Warszawie i obecnie wynosi 82,98 m. Anita Włodarczyk jest już legendą. Ale teraz nie myśli o przerwie w karierze. Ale co z miłością?

Lekkoatletka jest w ciągłych rozjazdach, nie ma czasu na życie poza sportem.

Moja praca nie wygląda tak jak w telewizji, że człowiek wchodzi do koła, jest wszystko fajnie, bo rzucę i wygram. To cały rok ciężkich przygotowań, którym towarzyszą wzloty i upadki - zaznaczyła. - Jestem w ciągu roku poza domem ok. 260 dni, więc to dla mnie wtedy trudny okres. Na szczęście żyjemy w dobie internetu i nie ma dużego problemu z kontaktem.

Ktoś powiedziałby, że nie wie, czego można życzyć kobiecie, której życie to pasmo sukcesów (i wyrzeczeń). Sądzimy, że najlepiej, by w dniu 31 urodzin spełniły się jej marzenia, ale nie tylko te sportowe.R

Rozmiar XXL może być sexy!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)