Tak Szulim pozowała z mężem w sesji dla Vivy kilka lat temu! Królewna i mistrz motoru

Pasowali do siebie?

/ 11 miesięcy temu
fot. Mateusz Stankiewicz/AF Photo
Wyglądają tak, jakby znali się od zawsze, choć prowadziły ich do siebie różne drogi. Ona – wychuchana jedynaczka, córeczka tatusia, królewna. Zanim zaczęła pracować w telewizji, skończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. On – ekstrawertyk, od zawsze sportowiec, z żyłką do sportów ekstremalnych i mottem życiowym: „Dokonaj albo zgiń”. Był piłkarzem, trenował boks, kick boxing, snow-board. Ona bywa despotyczna, on sam się dziwi, jak często w tym związku potrafi ustąpić. Rzadko mówią „kocham”, bo nie chcą, by słowo to wytarło się, spowszedniało.

– Agnieszka, powinnam Ci przede wszystkim pogratulować odwagi...
Agnieszka Szulim:
Pogratulować, ale dlaczego? Że powiększyłam biust, czy że się publicznie przyznałam?

– Gwiazdy na ogół nie mówią otwarcie o swoich operacjach plastycznych, to ciągle temat tabu. Ty powiedziałaś wprost i od razu stałaś się bohaterką plotkarskich portali i brukowców. Nie masz trochę dość tej „afery biustowej”?
Agnieszka Szulim: No pewnie. Zwłaszcza gdy ktoś zaczyna od tego rozmowę.

– Ależ to wszystkich najbardziej interesuje! W jednym z portali przeczytałam, że zrobiłaś to dla Adama?
Adam:
To jakaś bzdura. Mnie się Agnieszka zawsze podobała. I niczego nie chciałem w niej zmieniać.
Agnieszka Szulim:: Nawet nie pytałam Adama o zgodę, czy mam poddać się tej operacji.

– Kiedy spotykamy się tak jak teraz, zawsze mam wrażenie, że jesteście idealnie zgrani. Jakbyście byli ze sobą od zawsze. Pamiętacie ten dzień, kiedy się poznaliście?
Agnieszka Szulim: Wieczór. To był wieczór, mniej więcej cztery lata temu. Poszłam z koleżankami na imprezę do klubu. Tam zobaczyłam Adama. Miał beznadziejne buty, koszulkę z nadrukiem jakiegoś zespołu. Stał z daleka od chłopaków. Był nieuczesany, niewymuskany. Pomyślałam: jaki grzeczny. Na pewno jest fajny, taki cichutki, sierotka. Zapamiętałam go.
Adam Badziak: Ja ciebie zauważyłem dopiero rok później, na imprezie u naszych znajomych. Stwierdziłem: ładna dziewczyna. I to wszystko.
Agnieszka Szulim: Zaczęliśmy gadać o motocyklach. To była zawsze pasja Adama. Uprawiał wiele sportów, ale wtedy już na dobre zaczął brać udział w wyścigach motocyklowych. Mnie też to bardzo interesowało. Nawet prowadziłam w gazecie rubrykę motoryzacyjną.
Adam Badziak: Zaskoczyła mnie. Po godzinie pomyślałem: kurczę, nie tylko ładna, ale jeszcze ma coś do powiedzenia. Nie jakaś pusta laleczka.

– I pomyślałeś, że to może kobieta na całe życie?
Adam Badziak:
Przyznam się teraz, że tak. Chyba podświadomie szukałem wtedy tej jednej jedynej. I byłem przerażony, że nie ma odpowiedniej kandydatki.
Agnieszka Szulim: Teraz o wyścigach rozmawiamy bardzo rzadko. Kiedy on zaczyna, to ja go gonię, bo już nie chce mi się słuchać.
Adam Badziak: No widzisz, cała Agnieszka. Wtedy była milutka, bo sobie mnie upatrzyła, choć nie podała mi numeru telefonu. Ale ja i tak ją podszedłem. Biznesowo.
Agnieszka Szulim: Przyszedł umieścić reklamę w piśmie, gdzie pracowałam zaraz po studiach dziennikarskich. Miał salon motocyklowy.
Adam Badziak: Mam go nadal. Wiedziałem, że to ty przyjmiesz tę reklamę. A potem zaczęliśmy wymieniać maile.

– Agnieszka, nie bałaś  się zakochać w motocykliście? Adam przecież cały czas się naraża?
Agnieszka Szulim: On mi chyba wpoił  do głowy, że wyścig to nic niebezpiecznego. Jeździłam z nim, widziałam, jak się przewraca, widywałam wypadki, ale uwierzyłam mu na słowo. Zresztą raz wyleciał przy mnie w powietrze. Zanim zdążyłam przerazić się, już biegł do mnie. Nic mu nie było.
Adam Badziak: Ty też jeździsz na motocyklu.
Agnieszka Szulim: Jeździłam już, zanim cię poznałam.
Adam Badziak: Tylko ze mną Agnieszka nie chce wsiąść na motocykl. Doprowadza mnie to do szału.
Agnieszka Szulim: Bo on jeździ za szybko. Jedna z naszych największych awantur miała miejsce, gdy pojechaliśmy na motorze na piknik do Góraszki. Po tej jeździe postanowiłam wracać taksówką. Bałam się. To było wiosną ubiegłego roku, krótko przed ślubem. O mało wtedy nie zerwaliśmy.
Adam Badziak: Postawiła na swoim. Już się na motorze nigdzie nie wybraliśmy. Agnieszka ma swoje zdanie i to mi się w niej podoba. Ma charakter. Jest niezależna.
Agnieszka Szulim: Na pewno nie owijam się wokół faceta jak bluszcz.

Zobacz:


– Przeczytałam gdzieś, że zakochaliście się w sobie w ciągu pierwszych 60 sekund. To prawda?
Agnieszka Szulim: Nawet 30. Od razu wiem, czy coś ze znajomości wyniknie, czy nie. Jak się zastanawiam, czy ktoś mi się podoba, to nic z tego nie będzie. Może dlatego wpadałam w związki długie i trudne.

– Dużo ich miałaś?
Agnieszka Szulim: Dwa kilkuletnie.
Adam: A ja przed Agnieszką miałem tylko jedną miłość. Taką młodzieńczą. A potem przez osiem lat nikogo. Byłem bardzo krytyczny, nie chciałem się wiązać bez żadnych uczuć.

– Żyłeś w celibacie?
Adam Badziak:
Aż tak to nie. Ale to były przygody, nie związki. Agnieszka nie musi być zazdrosna o moją przeszłość.
Agnieszka Szulim: Ty za to jesteś o moją. Wypomina mi kolegę, z którym spotykałam się przez miesiąc w liceum. Trzymaliśmy się za ręce. Adam go zna i jest zły, że kimś takim mogłam być zainteresowana.
Adam Badziak: Bo on chodzi w garniturze i prasuje koszule. Moje przeciwieństwo. Ja mam trzy koszule i raczej ich nie prasuję. Bo prawie w ogóle ich nie zakładam.
Agnieszka Szulim: Nawet do ślubu ciężko było wcisnąć go w garnitur. A w koszulkach chodzi sportowych.

– Ktoś nazwał Wasz związek małżeństwem wysokiego ryzyka.
Agnieszka Szulim: Dlaczego?

– Może dlatego, że jesteś  piękną telewizyjną dziennikarką, Adam – przystojnym motocyklistą, często jesteście w rozjazdach, wszędzie budzicie zainteresowanie...
Agnieszka Szulim: Wcale tak nie jest.
Adam Badziak: Może tak wygląda z zewnątrz.
Agnieszka Szulim: Latem rzeczywiście nie ma nas po równi. Ja jeżdżę po Polsce z porannym programem „Kawa czy herbata”, Adam – na wyścigach.
Adam Badziak: Ufamy sobie. Inaczej nie ma sensu.
Agnieszka Szulim: Numer można wywinąć i na miejscu. Adam w co drugi weekend jest ze mną. Gorzej było z wyprawą do Ameryki, na którą pojechał z Przemkiem Saletą. Wtedy to długo trwało. Miałam dojechać, ale w końcu nie pojechałam z powodu pracy.

– Tęskniłaś?
Agnieszka Szulim: Bardzo, ale wychowałam się jako jedynaczka. Moi rodzice dużo pracowali, dużo czasu spędzałam sama. Lubię być sama. Nie przeszkadza mi, że zasypiam samotnie. Trochę się tylko boję. Biorę do łóżka dwa psy, zapalam światło w całym mieszkaniu, zostawiam grający telewizor. Albo uciekam do mamy. I tak sobie radzę.
Adam Badziak: Często do niej dzwonię, wysyłam SMS-y. Staramy się jednak nie rozstawać na długo.


– Mieliście wątpliwości, zanim się pobraliście?
Agnieszka Szulim: Pewnie, że mieliśmy, zawsze myśli się: czy to na pewno to? Nikt przecież nie daje gwarancji. Zawsze podczas moich poprzednich związków zastanawiałam się: a co byłoby, gdybyśmy wzięli ślub? A może spotkam kogoś innego? Nikt przecież nie spełni wszystkich oczekiwań. Nie ma ideałów.
Adam Badziak: Ja nim nie jestem?
Agnieszka Szulim: Masz trochę wad.
Adam Badziak: O, przepraszam, nie mówiłaś mi o nich dotąd.
Agnieszka Szulim: Nie żartuj, oboje mieliśmy wątpliwości. Nawet tuż przed ślubem się pokłóciliśmy,  stwierdziliśmy: no to ślubu nie bierzmy.
Adam Badziak: Wyprowadzałaś się kilka razy.
Agnieszka Szulim: Teraz jesteśmy spokojną parą. Ale wtedy chyba ten ślubny stres tak na nas podziałał,  że się awanturowaliśmy.
Adam Badziak: Pamiętasz, o co?
Agnieszka Szulim: O jakąś błahostkę pewnie. Zabawne, bo my się prawie nie kłócimy. Tylko czasem trochę się na siebie denerwujemy. Pamiętam wojnę, którą toczyliśmy w kuchni, ale o co?
Adam Badziak: Pewnie jak zwykle  – o urządzanie domu. Jeszcze go nie mieliśmy, a Agnieszka już się niecierpliwiła, nie mogła doczekać. A ja lubię wszystko zaplanować. Jestem bardziej praktyczny niż ona.
Agnieszka Szulim: Bo dla mnie perspektywa trzech lat – kupowanie, wykańczanie – jest zbyt odległa. Chciałam go już mieć, już urządzony. Nie lubię planować.

– Dom w końcu kupiliście w jednej z podwarszawskich miejscowości, macie się do niego jesienią przeprowadzić. I przy jego urządzaniu tak wojujecie?
Agnieszka Szulim: Trochę. Ale to nie są poważne spory, raczej o jakieś bzdury, o to, jaki ma być okap w kuchni. Widzisz, niby nie lubię planować, a jednak o wszystkim myślę. Jeśli mam pretensje do Adama, to
o to, że mnie nie słucha. Mówię mu trzy razy, a jak przychodzi co do czego, to on jest zdziwiony: „Jak to, nic o tym nie wiedziałem”.
Adam Badziak: Jesteś bardzo uparta i to mnie denerwuje. To ja jestem przecież głową domu, tak czy nie?
Agnieszka Szulim: Ale potem, na szczęście, to ty mi ustępujesz. Tobie przejdzie, a moje niezadowolenie zostanie.

– Jesteś despotyczna?
Agnieszka Szulim: Bardzo, i zdaję sobie z tego sprawę. Ciężko mi to zwalczyć. Wyniosłam to, niestety, z domu. Byłam córeczką tatusia, królewną, i tak zostało. Tata do tej pory spełnia moje życzenia. Znalazłam stare kafle na Allegro. Trzeba było po nie pojechać do Łagiewnik. Ja nie mogłam, bo akurat miałam program.
Adam Badziak: A teść następnego dnia wsiadł w samochód i przywiózł córeczce kafle. A potem ona do mnie: „Ty nie pojedziesz, nie zrobisz tego?”. Staram się wychować Agnieszkę, ale niekiedy po prostu wymiękam.
Agnieszka Szulim: Gdyby każda kobieta była tak wychowana, tobyśmy rządziły tym światem! I wami...
Adam Badziak: Sam siebie zadziwiam, że tak ustępuję. Nigdy taki nie byłem.


– Może to właśnie jest miłość?
Adam Badziak:
Pewnie masz rację.
Agnieszka Szulim: Albo dlatego, że on wie, że ja nie ustąpię. Niedawno się rozwodziliśmy.
Adam Badziak: No nie!
Agnieszka Szulim: Ty chciałeś rozwodu.
Adam Badziak: Zaskoczyłaś mnie w sklepie. Poszło oczywiście o ten przysłowiowy okap, czyli o jakiś drobiazg.
Agnieszka Szulim: A w ogóle budowanie gniazda jest fantastyczne. To nasz pierwszy dom. Tworzymy go od podstaw. Nie jest może duży, ale dla nas wystarczy.
Adam Badziak: I dla dzieci. Mamy już  pokój dziecinny.
Agnieszka Szulim: Ale z dzieckiem jeszcze poczekamy. Nie mamy takiego wielkiego ciśnienia na dziecko.
Adam Badziak: Teraz nie, ale potem? U mnie wszystko musi być po kolei – ślub, dom, potem dzieci.

– Ustaliliście już, ile?
Agnieszka Szulim: Dwoje.
Adam Badziak: A o troje też bym się nie obraził. Agnieszka, jako jedynaczka, nie wie nawet, jak to fajnie mieć dużą rodzinę.
Agnieszka Szulim: Ty masz brata i ciągle się kłócicie.
Adam Badziak: Kłócimy, ale kochamy. Z rodzeństwem nigdy nie jest się samotnym.
Agnieszka Szulim: Wiem. Mnie było bardzo trudno wejść między rówieśników. Byłam nieśmiała, introwertyczna. Gdybym miała brata lub siostrę, może byłoby mi łatwiej. Dlatego zgodziłam się na dwójkę.

– A jak teraz żyjecie? Jeszcze wolni, swobodni?
Agnieszka Szulim: Siedzimy przed telewizorem, obok nasze dwa ukochane psy, i jesteśmy strasznie szczęśliwi, gdy mamy siebie blisko.
Adam Badziak: Rzadko jadamy razem, bo nawet śniadanie jemy o różnych porach. Ale czasem nam się uda wyjść do restauracji na kolację. Aga nie gotuje.
Agnieszka Szulim: Liczę na to, że się nauczę. Moja mama świetnie gotuje.
Adam Badziak: Zaczęła, gdy ty się urodziłaś. Myślę więc, że jak urodzą się  nasze dzieci, obudzi się w tobie talent, jak u mojej teściowej.
Agnieszka Szulim: Obyś się nie przeliczył, kochanie (śmiech).


Rozmawiała Krystyna Pytlakowska
Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/AF Photo
Stylizacja Jola Czaja
Makijaż Agnieszka Jańczyk
Fryzury Piotr Wasiński
Produkcja sesji Maciek Bieliński

motor Triumph Bonneville SE
dystrybutor: www.libertymotors.pl

Zobacz:

Klasyczny makijaż w stylu Agnieszki Szulim
SKOMENTUJ (25)
KOMENTARZE (25)
ff/3 miesiące temu
pustak, pusta i tępa baba jak beben azteków
ewa /6 lat temu
jest najlepsza i ladna i uzywa malo makijazu
ewa /6 lat temu
jest najlepsza i ladna i uzywa malo makijazu
POKAŻ KOMENTARZE (25)