POLECAMY

Czy jestem zbyt zaborcza?

Nie potrafię żyć bez mojego partnera, wciąż go przytulam, osaczam i chcę być blisko niego. Przez takie zachowania rozpadają się moje związki. Czy jestem zbyt zaborcza? Jak sobie pomóc?

miłość

fot. Fotolia

Jestem 35-letnią singielką, po trzech nieudanych związkach. W każdym przypadku to on mnie zostawił. Zawsze byłam pewna, że to moja wina, chociaż nie wiedziałam dlaczego. Każdemu facetowi dawałam odczuć,  że jest dla mnie najważniejszy, że jest miłością mojego życia i tak też to czułam. Dopiero ostatni powiedział mi, że czuł się przeze mnie „zaszczuty”. W internecie przeczytałam, czym jest zaborcza miłość – to wypisz-wymaluj ja... To ciągłe przytulanie, chęć bycia razem w każdej chwili, wysyłanie miłosnych sms-ów, wpadanie w czarny dół, gdy wyjeżdżał na kilka dni... Zerwałam kontakt ze znajomymi, bo przecież miałam jego. Z perspektywy czasu widzę, że taki związek nie miał szansy na przetrwanie. Mój mężczyzna nie mógł przeze mnie oddychać i normalnie żyć. Zaczęłam się zastanawiać, co zrobić, by kolejny związek nie wyglądał podobnie. Co  jest powodem zaborczej miłości?

Ewa.

Na pytanie odpowiada Sławomir Wolniak, lekarz specjalista psychiatra, ordynator Kliniki Wolmed w Dubiu k. Bełchatowa:

Pani już wie, że miłość może być niczym narkotyk, tylko że wówczas nie jest to zdrowa relacja dla żadnego z partnerów. Zamiast wzbogacać nasze życie, staje się celem samym w sobie. Każdy z nas jest odrębną jednostką i nawet w bliskich relacjach z drugą osobą nie powinniśmy tej odrębności i niezależności tracić.

Podświadomy lęk przed utratą sprawia, że osoby żyjące w toksycznych związkach nie wyobrażają sobie utraty ukochanego. Wydaje im się, że robią wszystko, co jeszcze bardziej wzmocni ich relacje z partnerem, ale to niestety przynosi odwrotny skutek. Stają się zaborczy, zazdrośni, nie chcąc, by ukochana osoba miała jakikolwiek kontakt z innymi. A budowane w taki sposób relacje nie mają większych szans na przetrwanie. W takiej miłości brakuje zaufania, wzajemnego szacunku, a nawet partnerstwa. Osoba chora z miłości potrafi śledzić swojego partnera, zadręczać telefonami, prześladować, co ma swoje źródło w niespełnionych potrzebach.

Takie obsesyjne uzależnienie się od drugiej osoby, przywiązanie się do niej, osaczenie jej sobą nie pozwala na prowadzenie normalnego życia, w którym jest miejsce na miłość, pracę, przyjaźń, czy chociażby hobby. To nic innego jak odcięcie siebie i próba odizolowania partnera od świata zewnętrznego. A takie zachowanie powoduje jedynie nieszczęście i poczucie ogromnego dyskomfortu.  

Zobacz też: Jak sobie poradzić po rozstaniu z partnerem?

Zaborcza miłość czasem występuje u osób, które w domu rodzinnym były świadkami niezdrowych relacji między rodzicami oraz rodzicami a dziećmi. Często jest tak, że osoby tworzące  toksyczny związek pochodzą z rodzin dysfunkcyjnych. Na przykład jedno z rodziców lub oboje są uzależnieni, w rodzinie występuje choroba psychiczna, jedno z rodziców stosowało przemoc psychiczną bądź fizyczną wobec dzieci lub małżonka. 

Osoba wychowująca się w takich warunkach dorasta w poczuciu braku własnej wartości, jest zaburzona emocjonalnie. Dopiero w dorosłym życiu, kiedy wyprowadza się z rodzinnego domu i ma poczucie, że wreszcie może decydować o swoim życiu i budować je na własnych zasadach, zaczyna od chorobliwego poszukiwania akceptacji. Chce, by partner potwierdził jej wartość jako człowieka, bo tego nigdy nie zaznała w rodzinnym domu. Brak miłości próbuje sobie zrekompensować.

Jak temu zaradzić? Samemu trudno doprowadzić do skutecznej zmiany swojego zachowania nawet mając świadomość tego, że tworzy się toksyczny związek i na przykład z dnia na dzień stać się mniej zaborczym. Można to natomiast wypracować podczas cyklu sesji terapeutycznych.

Zobacz też: Jak porozumieć się w związku?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)