POLECAMY

Seks przedmałżeński - grzech????

napisał/a: olmc, 2008-08-06 14:22
może powtarzam czyjeś słowa nie wiem jak tak to sorry

szczerze to nie wiem po co ta dyskusja każdy musi ocenic sam czy chce to robic ja tam tego problemu nie mam bo nie mam z kim. Na pewno facetowi jest trudniej utrzymac "czystosc" przed małżeńską (z powodów ewolucyjnych) porostu takie geny...

NIE CZYTAJCIE TEGO
napisał/a: sorrow, 2008-08-06 14:57
Nie zrozumiałeś pytania. Nie chodzi o to czy wolno, czy nie wolno, ani czy to jest złe, czy dobre. Pytanie brzmi czy to grzech, a pojęcie grzechu ściśle wiąże się z daną religią. Trzebaby więc spojrzeć w dokumenty regulujące/opisujące seks przedmałżeński w danej religii i po prostu się upewnić. Natomiast zgadzam się z tobą, że dyskusja jest niepotrzebna, bo jak napisałem... albo coś tam pisze czarno na białym, albo nie. Kwestia sumienia, własnych widzimisię, opinii jest jakby trochę nie na temat.
napisał/a: ~gość, 2008-08-06 16:36
Hm nie bede sie tu wypowiadac do innych i o innych. Wychodzi na to ze jestem mega wielka grzesznica...
Hm kiedys sie wyspowiadalam i ksiadz narobil wielkie halo na caly kosciol. Poprostu wyskoczyl przy ludziach z konfesjonalu i zaczal mnie wyzywac - tak wiec sorry ale wiecej nie pojde bo to moja sprawa czy to grzech czy nie. VI przykazanie rozumiem troche inaczej niz reszta...
Moj obecny partner chce czekac do slubu. Ja mam 9 miesieczna wstrzemiezliwosc i jakos nie czuje potrzeby uprawiania seksu wiec stwierdzenie ze ktos robil to przed slubem a potem nie bedzie mogl przestac i np zyc bez tego jest dla mnie niestosowne. Wszystko zalezy od czlowieka od tego co chce kim jest.

Swoja droga zastanawiam sie czy kazdy sypiajacy przed slubem sie z tego spowiada czy tylko tu chce zrobic dobre wrazenie.
I skoro to taki wielki grzech to czemu wszyscy to robia??
napisał/a: ~gość, 2008-08-06 17:23
Ciekawe odpowiedzi. Podziwiam wszystkich którzy chcą żyć w czystości do ślubu, bo to trudne kiedy wszyscy nawijają w kółko o trendach ,modzie i o tym żeby olewać wartości. Zwłaszcza mężczyznom należą się brawa ,bo w ich przypadku czekanie na seks do ślubu wiąże się z docinkami ,wyzwiskami typu "kastrat" i potępieniem ze strony środowiska.
Co do genów i ewolucji - przykro mi ale to wymówka. Mężczyźni jak i kobiety mogą z trudem wytrzymywać do ślubu i tu nie ma rozgraniczenia (a przynajmniej ja w to nie wierzę) - na wczesniejszych stronach kobiety wypowiadały się że nie wytrzymałyby do ślubu - mają niekobiece geny? Tak jak z seksem przypadkowym , że "niby" tylko męzczyźni umieją bezemocjonalnie(ale to też kwestia sporna) podejść do seksu ,ale kobiety tez bardzo często to robią. Kwestia siły woli.
Teraz o tym co uważam za słuszne
Na wstępie zaznaczam że nie widzę różnicy pomiędzy związkiem nieformalnym a małżeństwem, stawiam znak równości pomiędzy nimi. Partnerom też obiecujemy (a przynajmniej powinniśmy) miłość wierność i uczciwość ,a to czy będziemy razem zależy od dojrzałości emocjonalnej, komunikacji, empatii i od tego czy umiemy dbać o związek. formalności nie mają nic do tego. Tak naprawdę nie istotne czy seks jest przedmałżeński czy małżeński. Dla mnie złem są zdrady,równoległe związki, gwałty i akcje typu sadomaso, trójkąt czy seks grupowy. Ogólnie krzywdzenie drugiego człowieka albo zniżanie do roli przedmiotu. Seks powinien towarzyszyć miłości i tylko z jednym stałym partnerem ( pomijam przypadek gdzie jeden z partnerów jest biseksualny) - tu chodzi o szacunek i empatię ,dla człowieka ,jego uczuć ,wrażliwosci. Potwierdzenie nie jest potrzebne. Kochają się ,chcą być ze sobą, porządają się, ofiarowywują się sobie - co w tym złego?
Natomiast mieszane uczucia wywołują we mnie przypadkowe stosunki. Powiem tak - nie akceptuję ale jak ktoś jest wolny ,do niczego nie zmusza i nie okłamuje to niech sobie robi co chce, ale i tak miałabym zastrzeżenia. Narazie ogłosiłam się jako neutralna jeśli chodzi o ten typ kontaktów.
napisał/a: Arwen1, 2008-08-06 17:28
Seks przedmałżeński to grzech wg Kościoła. I tak zostanie. Natomiast wg mnie to sprawa każdego indywidualnie. Jeśli chce kochać się przed małżeństwem, to moim zdaniem lepiej, ponieważ może się it ak zdażyć, iż partnerzy są niedopasowani seksualnie i temperamentami i później może być z tego problem. z drugiej strony jeśli bierze się ślub bez uprawiania seksu, to ma się tą gwarancję, że ślub jest z prawdziwego uczucia, a seks tego nie zmieni.
napisał/a: Monini, 2008-08-06 18:47
Ja nie bede sie wypowiadac w Waszym temacie, ale powiem tyle: seks przedmalzenski jest grzechem, tak mnie uczono... no coz, grzeszylam przed slubem, ale tylko z mezczyzna, ktory zostal moim mezem. Trzeba sie chyba jakos dopasowac w kazdej dziedzinie zycia. Malo kto kupuje kota w worku. Dla mnie nie jest to grzech, ze przed slubem kochalam sie z moim narzeczonym. Za to grzechem jest jak sie ma co tydzien innego na jedna noc albo na pojscie w krzaczki po dyskotece! To jest grzech, a nie to ze sie ulegnie namietnosci z jedynym mezczyzna ktorego sie kocha i wie sie, ze on czuje to samo. Tyle
napisał/a: seru, 2008-08-06 19:13
Arwen napisal(a):Z drugiej strony jeśli bierze się ślub bez uprawiania seksu, to ma się tą gwarancję, że ślub jest z prawdziwego uczucia, a seks tego nie zmieni.

Czy ja wiem. Ale gdy facet czeka na ten seks a go po ślubie też nie ma. Albo jest raz w miesiącu po ciemku niczym "walenie leżącego głazu", to myślę że seks może wiele zmienić co do uczucia, tylko że na gorsze. A wtedy co powiedzą wszyscy głęboko wierzący? Męcz się do końca życia bo rozwodów to jeszcze większy grzech.
napisał/a: Monini, 2008-08-06 19:22
Arwen napisal(a):Jeśli chce kochać się przed małżeństwem, to moim zdaniem lepiej, ponieważ może się it ak zdażyć, iż partnerzy są niedopasowani seksualnie i temperamentami i później może być z tego problem


dokladnie Tak!!!
napisał/a: margo211, 2008-08-11 12:21
a ja powiem tak...seks przedmalzenski to grzech wg kosciola.zgadzam sie.
ze to indywidualna sprawa kazdego czlowieka...tez sie z tym zgodze.
mysle tak samo jak monini, ze jesli sie spi tylko i wylacznie z jednym mezczyzna z ktorym wezmie sie slub to ja grzechu nie widze.
Ksiadz ktorz mnie uczyl w szkole mowil ze jesli kochamy sie z mezczyzna z milosci i nie czujemy sie przy tym grzeszni to to grzech nie jest.On to ladniej ujmowal w slowa ale chodzilo o to.

wszyscy jestesmy ludzmi grzesznymi, jedni wiecej inni mniej ale wszscy
napisał/a: Arwen1, 2008-08-11 12:25
Nie, nie ważne czy sypiasz z mezczyzna, który będzie dopiero twoim mężem. To jest grzech, nie ważne czy ten czy tamten, to jest grzech. Przecież wg Koscioła grzechem są nawet sprośne myśli więc tak czy siak się grzeszy.