POLECAMY

Mąż mówi że mnie już nie kocha.

napisał/a: ~gość, 2007-05-21 22:03
Hej Ika, Magiczna. nie wtajemniczę mojego męża wto forum tylko z jednego powodu. Przyznałam się wam, że robiłam przegląd jego telefonu i dzięki temu znam treść wszystkich smsów jakie do siebie pisali. Mój mąż naiwnie myślał, że się do tego nie posunę, że mam klasę. Niestety nie. A on nie wie do czego może się posunąć zdradzona żona. Nigdy się do tego nie przyznam. Wszystko inne mógłby przeczytać i wiem, że nie zezłościłby się, że tutaj szukałam porady i wsparcia.
Dobra nowina. Dzisiaj wieczorem pierwszy raz napisał na końcu maila "tęsknię". To już duży postęp.A ja jestem coraz spokojniejsza.
napisał/a: marta1001, 2007-05-22 00:57
Abi,
trzymam kciuki . Chciałabym żeby Twoja taktyka okazywania mu miłości przyniosła efekt na który czekasz. Wygląda ,że jest pozytywny sygnał.
Ale po jego powrocie musisz trzymać rękę na pulsie, sprawdzać czy się nie kontaktuje z tamtą kobietą. Taka kontrola jest trudna, ale daje poczucie panowania nad sytuacją.
Pozdrawiam Cię gorąco.
M.
napisał/a: Magiczna, 2007-05-22 07:41
Martuniu, podziwiam Cie bardzo!
Ja bym chyba nie zniosla jego obecnosci w TWOIM domu.
Ty sama wiesz czy chcesz to wszystko naprawiac czy nie?
napisał/a: ~gość, 2007-05-22 08:43
Marto! Oczywiście sprawdzę to czy mój mąż nie kontaktuje się z tą dziewuchą (przepraszam ale milej o niej nie mogę). Postaram się zrobić to dyskretnie. Muszę poznać tylko pewne tajniki komputerowe ponieważ nie bardzo się na tym znam. Mój mąż wie otym więc nie stosuje żdnych zabezpieczeń. O spotkaniu bez mojej wiedzy nie ma mowy bo ona mieszka 350 km. od nas więc gdyby gdziekolwiek chciał wyjechac wszystko byłoby jasne. Wprawdzie on mówił, że jeżeli nawet się zejdziemy nie zerwie z nią kontaktu. Będzie od czasu do czasu się z nią kontaktował i traktował jako koleżankę. Mam jednak nadzieję, że mówił tak na świeżo a po dwóch miesiącach ta chęć mu minie. Zresztą nie wiem. My nie rozmawiamy wogóle na ten tamat odką wyjechał. I nie będę poruszała tego tematu narazie. Myślę ,że jak wróci to przez ten czas zastanowi się nad wszystkim, przeanalizuje i na wszystkie moje pytania dlaczego? po co?z jakiego powodu? i czy już nigdy ? odpowie mi nie z emocjami tylko spokojnie i z przekonaniem.
napisał/a: iva2, 2007-05-22 16:01
Cześc dziewczyny.

wlasnie mam w pracy chwilę wolna i przeczytalam sobie ten nasz wątek od początku. I doszlam do wniosku, że bardzo trafne jest powiedzenie" nadzieja umiera ostatnia". Tak Abi, ciągle masz nadzieję że bedzie dobrze jak on wroci i daj Ci Boże oby tak bylo. Tylko tak ie zastanawiam czy mozna życ dalej z myslą - a może on to znowu zrobi?

Dla mnie podstawą naszego związku było zaufanie, ktore powinno byc do samego konca, nawet jak miłośc czy namietnośc troche przygasną. to zawsze jakos mozna jeszcze podsycic, ale jak znowu zaufac?????????? Jak wierzyc, że to co robi i mowi to faktycznie prawda????????

Znacie odpowiedz na te pytania? jeżeli tak to pomóżcie prosze odnaleźc sens w tych powrotach do zdradzanych żon, czy męzów?

Musze konczyc. Pozdrawiam Iva.
napisał/a: ~gość, 2007-05-22 20:28
Iva! Masz rację nadzieja umiera ostatnia. Ja ciąglę ją mam,że nam się uda. Zaufanie myślę, że nigdy nie wróci w 100%. Będzie ten niepokój. Ale sądze też, że w wielu związkach i bez zdrady nie ma zaufania. Są ciągłe podejrzenia. Ja wiem co chcę zrobić gdy mąż wróci. Poprostu nie dam mu powodów do zdrady. Przecież wiem co go skłoniło do tego, że szukał zmiany. Gdybym robiła to o co prosił nigdy do tego by nie doszło. Wiele razy mi mówił, ze w końcu sobie kogoś znajdzie a ja myślałam, że nie ma na to szans. Ani przystojny, ani wyjątkowy. Tak się myliłam. Postanowiłam rownież, że ja trochę inaczej zacznę żyć. Dotychczas tylko dom i dzieci i w zasadzie kilka koleżanek, a żadnej z nich nie mogłabym nazwać przyjaciółką. Swiadczy o tym nawet to, że żadnej nie powiedziałam co jest u nas grane. Teraz otworzę się na kontakty z innymi. Chociażby przez internet czego do tej pory nie robiłam. Poczynię znajomości żeby taka "niespodzianka "nie sprawiła,ze będę się czuła taka sama na świecie. Dotychczas to mąż był moim przyjacielem i z braku kontaktu emocjonalnego z własnemi rodzicami zastępował mi wszystkich. I co? Jak on mnie zawiódł to nie został mi nikt. (No,może z wyjątkiem teściowej akurat w tym przypadku).

[ Dodano: 2007-05-22, 20:42 ]
Jeszcze coś! Znam mojego męża od tej strony,że wiem,że nie mógłby oszukiwać. Sam się by wykończył. Dlatego od razu mi powiedział co się wydarzyło. Bez kombinowania. Męczyła go ta sytuacja. Więc wiem, że na dłuższą metę nie dałby rady mnie zwodzić. Mam na myśli tutaj: wróciłby do domu a potajemnie dalej by z nią utrzymywał kontakt. Powiedziałby mi najwyżej, że ma taka potrzebę a ja musiałabym to zaakceptować lub nie. I właśnie tego sie boję. Bo narazie tak bardzo mi zależy na nim,że pewnie bym sie na to zgodziła. Zresztą coś o tym wspominał. Że jak sie zejdziemy to nie będzie z nią utrzymywał kontaktów cielesnych tylko koleżeńskie. Ha, ale ja mam nadzieję,że mu ten pomysł uleci z tej głowy.

Iva! Napisz jak u ciebie?
napisał/a: iva2, 2007-05-23 08:21
Cześć Abi.

Pytasz co u mnie, może lepiej inny zestaw pytań poproszę? Mówisz,że wiesz co Twojego męża skłoniło do zdrady i że wielokrotnie mówił że sobie kogoś znajdzie. Ja naprawde nie wiem dlaczego mój tak zrobił? Miał wszystko, zadbany dom( mieszkanie) podany obiad, wyprane, wyprasowane, czasem smieci wyrzucił i odkurzyl. To wszystko mimo tego ,że ja pracuje do 17-tej a po pracy nie siadam przed Tv tylko drugi etat w domu.

Ale może miał za dużo, nigdy nie mowił że jest mu żle ze mną, zawsze brałam jego strone i w każdej sytuacji mógł na mnie liczyc. Może mu brakowało peplania nad głowa przez cały czas, bo ja jestem raczej małomówna i nie trajkocze bez przerwy. Nienawidze kłótni, więc też ich nie było.

Cały czas zadaje sobie pytanie , co ona mu daje takiego czego ja nie dawałam? I dochodze do wniosku ,że chyba tylko lepszy seks. Ale on nawet tego ostatnio ze mną nie chciał .A ja myślałam że po prostu są to problemy faceta po 40-tce.

Trudno, skończyło się i musze zacząć sobie radzić od nowa, sama. teraz jestem na etapie facet to wróg. Chociaż wierz mi mam wśród nich przyjaciół i to chyba lepszych niz przyjaciółki.

Dzisiaj mamy przeprowadzić ostateczną rozmowę, nie na temat powrotu ale na temat tego co dalej. Jeżeli oczywiście znajdzie dla mnie chwile czasu.

Wiesz czuję się jak wyrzucony na smietnik stary wysłużony mebel, jeszcze niby dobry ale juz nie ten model.

Pozdrawiam.

PS. Jeszcze mi kompa nie naprawili.
napisał/a: ~gość, 2007-05-23 10:15
Hej Iva! Ja mam dzisiaj doła! Chce mi się płakać więc ryczę. Pomimo słońca na niebie to będzie mój okropny dzień. Wszystko dzisiaj wydaje mi się bez sensu. Nawet jego powrót.

[ Dodano: 2007-05-23, 10:18 ]
Ja też się czuję tak jak ty. Przecież między mną a tą dziewczyną jest 14 lat różnicy. Ja przy niej to eksponat muzealny bez tatuażu.
napisał/a: iva2, 2007-05-23 10:49
Abi, placz to momaga. Dobrze że możesz sobie na to pozwolic. ja musże sie usmiechac do klientow. I prowadzic pogodne rozmowy tel.

też mam doła i to jak krater po wulkanie. Dzisiaj sa moje imieniny a jutro urodziny, wierz mi
że takiego prezentu jaki mi mąz zrobil to nie zapomne do końca zycia.

poza tym eksponaty muzealne sie powinno cenic a nie wywalać.
napisał/a: ~gość, 2007-05-23 11:29
Iva ! Ja ci zazdroszczę tego. że musisz być wśród ludzi. Masz jakąś motywację żeby wyjść z domu, ubrać się pomalować. Jakoś wyglądać. A ja co ? Siedzę tylko i myślę. Zamartwiam się, rozpamiętuję. Masz dzisiaj swoje malutkie święto. Może mąż się zachowa. Napiszesz zresztą. Ja z całego serca życzę Ci aby wszystko potoczyło się po twojej myśli. Żeby jakiś dobry duch czuwał nad tobą i pomógł przez to przebrnąć. I żeby jakiś ciepły promyk ogrzał twoje srducho. Nie wiem skąd mógłby dotrzeć ale niech w końcu coś się zmieni.