POLECAMY

Dziewczyna w moim związku. Potrzebna Wasza Pomoc...

napisał/a: EFENDI, 2017-07-17 14:28
Cześć,
Poniżej opiszę mój problem i proszę o dobre rady ponieważ ja jestem już głupi na to wszystko pomimo wieku 34 lata. Jestem też osobą o sporym doświadczeniu w pracy i zajmuję wysokie stanowiska w firmach ale w tym przypadku nie myślę....
Poznałem dziewczynę( ona 20 lat) w kościele na chórze i od razu mi się spodobała, od początku poznania nie mogłem spać i myślałem o niej cały czas. Krótko mówiąc zakochałem się i to było 2,5 roku temu. Jestem też od niej starszy i miałem więcej doświadczenia z kobietami ale uczucie traktuję bardzo poważnie a ten związek w szczególności. Ona na początku była niedostępna ale ja parłem w jej stronę jak lodołamacz ( niesamowita chemia). Na początku spotykaliśmy się od czasu do czasu i ona nie dała się dotknąć... potrzebowałem jej ciepła a jak siedziała obok mnie to myślałem że umrę z wrażenia....
Po pewnym czasie pozwoliła mi na to aby być bliżej niej jednak okazało się, że co jakiś czas ma różne humory, obraża się z byle powodu i przez 2 tygodnie się nie odzywa...; dla mnie ten brak kontaktu to były noce nieprzespane i nerwy niesamowite bo mi na niej bardzo zależało i zależy. Po kilku takich akcjach z jej strony zwątpiłem i stwierdziłem, że ona się mną bawi i nie traktuje mnie poważnie bo te sytuacje się cały czas powtarzały + krytykowała mnie za moją przeszłość ( miałem kilka kobiet itd ale nie było żadnego małżeństwa).
W tym samym czasie kiedy była ta huśtawka napisał a do mnie na facebook jakaś dziewczyna, która chciała się spotkać i stwierdziłem , że czemu nie skoro mam taką sytuację i jest początek znajomości ( A nie byliśmy jeszcze parą oficjalnie) to myślę sobie spotkam się i zobaczę....okazało się, że to ona pisała i za chwilę zaatakowała mnie za to, że jestem fałszywy i w ogóle były przykre sytuacje....ja tłumaczyłem, że to początek znajomości i jest duża niestabilność i niepewność ale nic nie pomogło... ; myślę sobie , dobra ok!!!! ja będę w stosunku do niej w porządku ale ona też musi być ( w tym czasie też było tak, że jakieś 2 dziewczyny się mną interesowały i jej o tym powiedziałem) i byłem zdziwiony bo to był jakiś bodziec chyba dla niej i zostaliśmy parą…od tego momentu zaczęła się do mnie przytulać... to była magia !!!!! coś czego nie mogę opisać... cudowne uczucie , bliskość ciepło itd...... ona taka delikatna...kochana... niesamowita kobieta....myślę sobie Boże to takie dziewczyny są na tym Świecie??? No i tak się zaczęło. W trakcie naszej znajomości wypytywała mnie o moją przeszłość , wręcz wyciągała ode mnie to w końcu jej powiedziałem parę rzeczy ale nie wiedziałem wówczas , że ona to będzie wykorzystywać i wieczorami często mnie atakowała o tą przeszłość i zarzucała że kontynuuje te znajomości ale to nie była prawda, porzuciłem wszystkie znajomości, dla świętego spokoju nawet te koleżeńskie i to był błąd, bo kiedy Ona się obraziła na 2 tygodnie to zostawałem sam jak palec.... a ona w tym czasie Ona spotykała się ze swoimi znajomymi w tym kolegami o czy ja nie wiedziałem, jakieś wyjazdy nad wodę za miasto, jakieś wyjścia na dyskoteki nie mówiąc mi o tym. Zgadzała się też na wyjścia na studniówki, wesela z kolegami i informowała mnie o tym wtedy kiedy się już zgodziła pójść albo kilka godzin przed …ja jej mówiłem że tego nie toleruję i była kłótnia, obraza i znowu ciche dni…
Ona mi sprawdzała cały czas telefon i chciała wiedzieć kto i co do mnie pisze , więc pewnego razu ja jej sprawdziłem telefon a tam zdjęcia jakiś facetów, nagrany wyjazd z jednym kolegą do SPA, nagrany wyjazd z innym kolegą nad wodę ….byłem w szoku…..zrobiłem awanturę i ona mówiła że to były nic nie znaczące wyjazdy jednodniowe z kolegami….. stwierdziłem, że nie może tak być dalej i że muszę mieć więcej znajomych dziewczyn szczególnie i zacząłem wznawiać kontakty i w tym czasie poznałem taką jedną dziewczynę i na jakiś czas odsunąłem się od mojej dziewczyny ale nie była to sytuacja zerwania czy coś takiego. W tym czasie ona cierpiała i tęskniła za mną ale sobie myślę muszę wytrzymać a nowo poznana dziewczyna to była znajomość tylko na stopie koleżeńskiej, jednak sam już nie mogłem wytrzymać po pewnym czasie , poradzić sobie z rozłąką z moją dziewczyną i za chwilę wpadliśmy sobie w ramiona… Wyglądało na to, że ja jej wybaczyłem wcześniejsze wybryki a ona mnie rozłąkę….
Przez jakiś czas było chwile spokoju ale zauważyłem, że po pewnym czasie moja dziewczyna ma zablokowany telefon i założony kod a chce mój Tel sprawdzać a sama nie powie co ona ma. Ciągle do niej przychodziły jakieś smsy czy wiadomości na Messenger ale albo chowała telefon albo zabierała ze sobą i ciągle się z tym kryła , będąc u mnie i przy mnie albo często zostawiała Tel w samochodzie albo w domu jak szła do mnie. Zorientowałem się też że znowu robi prowokację z pisze do mnie z innego numeru jako osoba obca która chce mnie poznać itd... ale też wydaje mi się, że ten numer był na potrzeby innych kontaktów… Sądziłem, że nasze relacje są wyjątkowe ponieważ zbliżyliśmy się też bardzo do siebie - także w sprawach intymnych …

Zwracałem jej uwagę i pytałem z kim pisze i o czym ale ona nie chciała pokazać i zmiana tematu była. W międzyczasie też wykryłem u niej kilka kłamstw, że mówiła, że jest w domu a bawiła Się na dyskotece ( przy czym mówiłem jej wielokrotnie nigdzie ci nie bronię chodzić jeśli jest to w granicach rozsądku … tylko nie nie kłam i mów jak jest ale ona woli kłamać , albo mówiła że jest w domu i się uczy a poszła na Juwenalia. Stwierdziłem, że jeśli ona pisze nie wiadomo z kim i o czym i spotyka się tu i tam to ja też będę, to ja rozszerzam swoje znajomości , dałem sobie ładne zdjęcie na facbook i od razu zaczęły pisać do mnie dziewczyny i zawarły się nowe znajomości , ona to zobaczyła i zaczęła mnie oskarżać że jestem fałszywy że te jej znajomości to tylko zabawa a moje to poważne umawianie się itd… przy czym nie miała podstaw do tego bo z nikim się nie umawiałem ani nie spotykałem ( jestem jej wierny) tylko takie pisanie było na stopie koleżeńskiej. Obraziła się za to i powiedziała, że to koniec że nie ma sensu, że daje mi wolną rękę skoro szukam sobie kogoś, ja jej mówię, że robię dokładnie to co ona a nawet dużo mniej i że zrobiłem to specjalnie - chciałem jej pokazać , żeby postawiła się w mojej sytuacji jak to jest i jak ja się czuję jak ona tak postępuje ……

Po kilku dniach trochę jej przeszło ale dalej twierdzi, że ja coś kombinuję a ona nie…. Są też bardzo dobre momenty w naszym związku, jest wspólna praca, trochę podróżujemy , jesteśmy dla siebie czuli i dobrzy i tak było ostatnio na wyjeździe …było naprawdę super a pomimo tych problemów to się dobrze rozumiemy . Dodatkowo jestem dla niej tym pierwszym , cenię to i jest to dla mnie bardzo ważne. Oboje się też motywujemy , ona ma coraz lepsze osiągnięcia ( kiedy miała słabe oceny a teraz świadectwa z paskiem); pomagam jej w nauce i daję jej naprawdę dużo wsparcia, dużo jej doradzam ale też dużo zapożyczam i biorę rady od niej. Są momenty wręcz bym powiedział niebiańskie ale jak coś się jej nie spodoba to wybucha ja wulkan…. Ostatnio było naprawdę fajnie między nami i już jej powiedziałem, że musimy odbudować wspólnie zaufanie i że już ani ona ani ja żebyśmy nie pisali z nikim – chodzi o takie przypadki gdzie ktoś coś chce – jakieś flirty itd…, bo to powoduje rozbicie, pogarszanie się naszych relacji, oszukiwanie się itd….
Mówię jej odkreślmy wszystko grubą kreską , realizujmy nasze wspólne cele…przecież się kochamy a to jest bardzo ważne nie ma co tracić czasu na rzeczy które mogą zrujnować nasz związek… Ona mnie często atakuje o różne rzeczy ale też są momenty, że mnie chwali, motywuje i mówi, że mam duże zasługi i możliwości itd…więc poza częstą krytyką, motywacja, pochwały i uznanie też występuje. Ona tez jest spontaniczna i delikatna w tych momentach jak nie szaleje i przytuli mnie i głaszcze itd… ja ją też i ta miłość wśród tylu problemów i niestabilności ma też sporo dobra..

Tak jak piszę powyżej nie tak dawno w naszych relacjach było super wręcz idealnie aż tu nagle grom z jasnego nieba (mało zawału nie dostałem) - ona kilka dni temu mi mówi, że idzie na wesele, że już się zgodziła i że nie powinienem być zazdrosny bo to tylko przysługa, kolega mało atrakcyjny …. To jest też mój znajomy tylko nie utrzymuję z nim kontaktu a on chyba nawet nie wie że jesteśmy razem bo mu nie powiedziała… naprawdę głupia sytuacja …dramat… ja się wstydzę tego, że ona tak postąpiła…jeszcze kiedyś na początku znajomości w podobnych sytuacjach, to machnąłem ręką, jakoś to przeszło ale teraz znowu powtórka …..
Myślałem , że umrę….
…ja tez miałem propozycje odnośnie wesela od znajomych i zawsze odmawiałem bo nie mógłbym się bawić z kimś innym niż moja najbliższa osoba, poza tym dla mnie to niedopuszczalne, wnętrze i sumienie mnie nie pozwalają na takie działania …..a tym bardziej jeszcze, że rozmawialiśmy o tym, że się pobierzemy itd…nawet niedawno byłam taka rozmowa., że będą dzieci itd ( a oboje kochamy dzieci)

Dużo tego ale musiałem opisać wszystko. Czego oczekuje od Was? Oczekuję aby ktoś mi doradził i ocenił co mam robić i czy to co Ona robi jest normalne? Czy ta miłość w tym kształcie przetrwa i czy walczyć o nią ?? ( dodam, że Ona żyje w przeświadczeniu że to chłopak powinien się starać)….
Czekam na opinie, porady i z góry dziękuję :)