POLECAMY

Czemu on mnie tak traktuje:(nie daje rady:(

napisał/a: sweetbrownshugar18 , 2007-10-13 21:19
Witam...Mam ogromny,sercowy problem...jestem z Sylwkiem rok (wiem,że to niedługi staż)Na początku było bajecznie,cudownie,obsypywał mnie komplementami,pomagał mi w podejmowaniu decyzji,troszczył sie o mnie,Był w stanie zrobić wszystko...S. jest odemnie starszy o 4lata,miał wcześniej spore przejścia ze swoją byłą dziewczyną z którą był ponad 4lata,mieszkali juz razem,kupili wspolnie samochod...Po tych 4latach dowiedział sie,ze pracuje w agencji towarzyskiej...odrazu zakończył związek...Po jakims czasie wprowadził sie do mojego bloku w ktorym mieszkania wynajmuje moja babcia...Tak sie poznalismy,mielismy wspolnych znajomych,chodzilismy na "parapetówki" i coś zaiskrzyło...staliśmy sie parą...i jak wcześniej wspomniałam było cudownie...po 4miesiącach pojechaliśmy na sylwestra w jego rodzinne strony,przedstawił mnie rodzicom,znajomym...było cudownie...Po pół roku zaczął mnie zle traktować tzn.Np.Na weselu jego siostry kiedy chciałam wyjść z jego kolegom na papierosa złapał go za gardło i zaczął mu grozić(był chorobliwie zazdrosny,tak jest zresztą do tej pory co mnie bardzo męczy),pozniej wesele mojej mamy ktora ułożyła sobie zycie na nowo i wyszła drugi raz za mąz...rozmawiałam z siostrą i kolegami a on zrobił mi scene zazdrości,popchnął mnie,zaczął wyzywać,wmawiał mi,ze go obgaduje do każdego,starałam sie go uspokoić ale to zdało sie na nic,zaczął gdzieś biec,probowałam go zatrzymać...błagałam zeby wrocił na sale weselną a on zaczal mnie szarpać i wyzywac,zauwazyla to moja siostra i po namowach wrocił ze mną na sale,pozniej następne wesele(heh...sporo tych wesel :p )Kolegi S. na ktorym (jak zwykle napił sie niesamowicie)olewał mnie,praktycznie cały czas byłam sama bo rozmawiał z kolegami,chodził sobie bezemnie,ja nie chciałam sie smucic i tanczylam z kolega on to zauwazyl i naslal kolege na tego biednego chlopaka :( Zdenerwowałam sie wyszłam do niego na dwór żeby wyjaśnić pare spraw...a on...zaczął mnie szarpać uderzył mnie tak mocno,że wylądowałam na ziemi...Zapłakana wrociłam do środka...wszyscy patrzyli sie na mnie z nienawiscia jakbym to ja zawiniła...on zaczął obmacywać swoją koleżanke,przytulał ja nie odstepywał jej na krok...bardzo mnie to bolało i nie ukrywałam złosci podeszłam i uderzyłam go w twarz a on...?! on był tak pijany,ze nawet nie poczuł i nie pamietał ze go uderzyłam...Non stop awantury..kiedy wraca z pracy przychodze do niego staram sie poswiecic mu kazda wolna chwile a on na ogol siedzi przed tv z pilotem w reku.wogole ze mna nie rozmawia traktuje mnie jak powietrze,Ostatnio poklocilam sie z nim,powiedziałam mu co o tym mysle,ze potrzebuje czułosci milosci...a on do mnie ze panikuje i przesadzam znowu poniosły mnie nerwy uderzyłam go w twarz on sie zdenerwował i powiedział:"Ty suko!Nie bedziesz mnie biła!Wy**erdalaj,zrywam z toba"ja zapłakana chciałam to wyjaśnić,a on zebym nie beczała,bo go to wnerwia i ze jak mam "ryczeć"to nie przy nim....zupełnie sie nie przejął moim bólem,łzami,bezradnością...tymbardziej,ze bardzo go kocham :( Teraz wyjechał do rodziny(jego rodzina pochodzi ze wschodu a tam lubia sobie wypic)znowu pije,Nie odzywa sie do mnie....Zawsze kiedy tylko z nim pojade w te strony duzo sie kłócimy dochodzi do rękoczynów,olewa mnie,nigdzie nie chce mnie zabierać,dopiero po namowach rodzicow i znajomych zabierze mnie.....na...PIWO!w jego wsi chodza juz plotki,ze jestem ladacznica,ze zle go traktuje,jego siostra mnie nienawidzi,bo jak stwierdziła"zle go traktuje" Nie potrafie pojąć czemu?!przecież to ja cierpie nie on....Ten ból przeszywa mnie,nie moge spać,jeść...Kolezanki mowia mi,ze on nie jest mnie wart,ze jestem dla niego za ładna,za dobra,że powinien szanować to co ma...ale ja go kocham....bardzo....nie wyobrażam sobie życia bez niego...i co ja mam zrobić?czuje,ze mam dość,ale nie potrafie tego zakonczyc,bo jesli to zrobie to "umre" :( Poradzcie,prosze Was,Kochani
napisał/a: niu_nia , 2007-10-13 23:36
Dziewczyno!!! Czy Ty się dobrze czujesz?!!! Co dalej? Założycie rodzinę i co? Będzie Cię tłuk do nieprzytomności? A potem Wasze dzieci? Jeśli myślisz, że Ty sobie poradzisz to chociaż pomyśl czy dzieci by to wytrzymały...

To z pewnością nie jest miłość. On się nie zmieni, i na Twoim miejscu spróbowałabym odnaleźć jego byłą i zpaytać jak to naprawdę było z tym rozstaniem, może o niej też naopowiadał Ci bzdur.

Twoje koleżanki mają rację, zasługujesz na MIŁOŚĆ i zaufanie, na dobrego mężczyznę, który da Ci czułość a nie będzie Cię wyzywał i lał bez powodu. I zapewniam Cię, że nie umrzesz bez niego, a Twoje zycie początkowo puste wkrótce nabierze blasku.

Szanuj siebie i swoje uczucia- traktuje Cię jak rzecz, to odejdź, uciekaj jak najdalej. Nie może być tak, że on prowokuje Cię do tego stopnia że go uderzysz. Nie zmienisz go napewno.

Trzymam kciuki żebyś wzięła się w garść i cały ból, który on Ci sprawił obróciła w siłę, która pozwoli Ci uwolnić się od niego i zacząć wszystko jeszcze raz, po to by kochać znów z tą różnicą, że jak najbardziej szczęśliwie.

Buziaki
napisał/a: sweetbrownshugar18 , 2007-10-14 09:28
Dziękuję Ci niu nia...Twój komentarz nakłania mnie do refleksji...Wiesz,zrobiłabym to-ZOSTAWIŁA,ale ja go KOCHAM:( związałam sie z nim,ale boli mnie jego postępowanie,czasem naprawde mam dość i mam ochote sobie coś zrobić zeby juz nie myśleć o tym...czasem alkochol...przyjaciele...z tym ze to jest dobre,ale nie na długą mete...Jest mi tak ciężko,ale nie chce sie rozstawać...Co do jego byłej dziewczyny chodziły plotki(ona je rozsiewała)ze on podobno ją bił...a i jego rodzina i on sa w ciężkim szoku,bo podobnież był dla niej bardzo dobry...To,ze ona pracuje w Agencji.Tow to prawda,bo sprawdzałam to wielokrotnie...Nie wiem jak ja mam sie zachować kiedy on mnie olewa,traktuje jak powietrze,używa ironicznych zagrywek słownych,czasami kiedy chce go przytulić-odpycha mnie...Pisze i mowi mi,ze mnie kocha,ale ja naprawde tego nie odczuwam:(i jest mi tak przykro,Teraz sie nie odzywa,bo zapewne pije...Tamto miejsce ma na niego zły wpływ,ci ludzie,ten klimat,ale on to lubi...Eshh...jestem załamana i powiem szczerze,ze nigdy wczesniej nie byłam tak traktowana:(Nawet specjalnie dla S.zerwałam dwuletni zwiazek z moim byłym chłopakiem...Eshh...boli
napisał/a: ~baska2 , 2007-10-14 11:01
Niu nia ma racje,dziewczyno to prymitywny,podly czlowiek.Jak sobie wyobrazasz malzenstwo z tym typem?Az brak mi slow.Nigdy nie zostalam uderzona przez faceta i tez nigdy nie pozwolilabym sobie na takie postepowanie.Ten caly S...to dran i jak dla mnie to alkoholik,ktory juz nie panuje nad emocjami.Zal mi Ciebie,ale w dobrym znaczeniu,bo milosc jest w pewnym stopniu tez uzaleznieniem od drugiego czlowieka i jak kazdy nalog trudno sie z niego wyleczyc.Uwazam jednak,ze jeszcze silniejsza jest duma kobiety i nie mozna pozwolic sobie na takie traktowanie.Kochac to tez znaczy szanowac a szacunku tutaj nie zauwazam z jego strony.Postaraj sie przecierpiec to uczucie bo zaslugujesz na faceta czulego ,ktory bedzie sie troszczyl o Ciebie a nie wciaz upokarzal.Dla mnie takie zycie jak przedstawilas to siega marginesu.Nie daj sie.
napisał/a: sweetbrownshugar18 , 2007-10-14 11:30
baska2 masz racje...stu procentowa racje...Chce sie od niego uwolnić,ale nie potrafie,bo za bardzo kocham:( jestem porządną dziewczyną,z dobrego domu...staram sie robić wszystko a on....od siebie nie daje nic:( Czuje sie jak jakas zabawka potrzebna tylko do...sexu...Wiem,ze to głupie,ale ja go kocham pomimo wszystko...
napisał/a: niu_nia , 2007-10-14 13:02
Sweetbrownshugar18, a chcesz mieć szczęśliwe życie? Co z tego, że Ty go kochasz skoro ON NIE KOCHA CIEBIE???? A przynajmniej swoim zachowaniem to pokazuje.

Przestań sobie wmawiać, że to jest ten super facet, którego potrzebujesz. Nie, nie potrzebujesz go!!! Nie potrzebujesz jego wyzwisk i tego, żeby Cię bił.
Jeżeli cokolwiek dla niego znaczysz to Twoje odejście go otrzeźwi i może zacznie walczyć o Was. A jeśli nie, to Ty znajdziesz kogoś kto da Ci poczucie miłości i bezpieczeństwa.

Daj sobie szansę.
napisał/a: sweetbrownshugar18 , 2007-10-14 15:03
Eshh...postaram sie...ale nic nie obiecuje...jest mi ciężko...:( właśnie napisal mi sms,ze mnie bardzo kocha i tęskni...takie smsy powodują,że jeszcze bardziej za nim tęsknie:(
napisał/a: Kasia2010 , 2007-10-14 15:19
Sweetbrownshugar18
Napisałam do ciebie bo czuję że mam misję do spełnienia względem ciebie.
Ja miałam podobną sytuację mój nie leciał z pazurkami ale bałam się go jak był pijany wtedy kłucił się ze mną a jak szliśmy od znajomych a było ciemno to ja płakałam ze strachu.Niestety tak jak ty bardzo go kochałam i kocham z resztą nadal i nie potrafiłam nic z tym zrobić.Mamy dziecko niestety jestem sama bo on nie potrafi się wyprowadzić ze swojego rodzinnego domu.Zostawił mnie samą z malutkim dzieckiem.W końcu powiedziałam doś i założyłam mu sprawę o alimenty i mimo to że go kocham nie jestem już tak naiwna jak kiedyś poprostu przebrała się miarkę a moja cierpliwość się skończyła bo ile można znosić.Teraz mam spokój tęskie za nim ale wiem że nie możemy być razem.Przestrzegam cię zatem uwolnij się od tego człowieka nim będzie za puźno nie popełniaj moich błędów.Wiem że boli ale jak będziesz miała z nim dziecko to będzie jeszcze gorzej wiem z własnego doświadczenia.Życzę ci wszystkiego dobrago pisz co u ciebie albo poprostu napisz na gg.Pozdrawiamy cię serdecznie z Kubusiem.
napisał/a: sweetbrownshugar18 , 2007-10-14 16:09
Kasiu dziękuję Ci bardzo za Twój Komentarz:*:* Ehh...bardzo,ale to bardzo mi przykro,że zostaliście z Kubusiem sami:(Mam nadzieje,że spotkasz na swojej drodze mężczyzne który pokocha Was i będzie sie wami opiekował...A co do mnie...Hmm:( jest mi zle i smutno,powoli popadam w depresje...Najgorsze jest to,ze on nie pozwala mi nigdzie bez niego wychodzić...dopiero kiedy wyjezdza moge sie spotkac z przyjaciołmi,pojsc na dyskoteke czy do kina...A ja głupia go kocham...mam sporo zmartwien i jeszcze w dodatku on...Ostatnio miałam złe dni tzn.okres spozniał mi sie ponad dwa miesiące...powiedziałam mu o tym zapłakana,bo nie jestem jeszcze gotowa zeby urodzic dzieciaczka...Owszem bardzo pragne tego ale dopiero gdzies za dwa lata jak skoncze studia...Pytalam czy zostanie przy mnie,ze mam obawy jak to bedzie a on?!...On nakrzyczał na mnie,że panikuje i że sama tego chciałam skoro zdecydowałam sie z nim kochac i nie uwazałam...ja zaczelam na niego krzyczec,powiedziałam,ze nie pozwole na siebie krzyczec i ,ze to jego psim obowiazkiem jest pilnowac swojego "małego"...On oczywiscie sie oburzył i nie odzywal sie cały dzien...zrobiłam sobie test ciazowy i naszczescie wyszedł negatywnie,dostałam okresu...ale jeśli bym "wpadła"to czy zostałby przy mnie...?!tego nie wiem...
napisał/a: sweetbrownshugar18 , 2007-10-14 16:27
Ehh...Powiem wam jeszcze,ze często ośmiesza mnie przed znajomymi tam u siebie,na wschodzie,ostatnio bylismy na grilu podszedł do swoich koleżanek ktorych nie znałam mnie zostawil a sam poszedł sobie porozmawiać,czułam sie urazona i powiedziałam mu o tym a on"Po co mam cie z nimi poznawać jak to towarzystwo nie dla mnie"Ja na to,ze skoro tak mowi to po co do nich podchodzi...i oczywiscie sie poklocilismy on do mnie a co zadzrosna?!a ja przy wszystkich hmm...o kogo?spojrz na siebie!Wszyscy osłupieli on poczuł sie urażony...Albo np.Jego dawna stara dobra kolezanka wera ktora jak pisałam wczesniej obmacywał na weselu zeby zrobic mi po złosci...narobił jej nadzieji i wiem,ze ona chce zrobic wszystko aby mnie zostawił...bylismy na chrzcinach małego Kubusia,synka siostry Sylwka wera oczywiscie byla i tak sie w niego wpatrywala,robiła rózne irytujące miny do niego,gesty jakby chciała powiedzieć"chodz tu do mnie"Kiedy sylwek mnie pocałował zrobilo sie jej głupio...Nie odzywa sie do mnie...boi sie mnie,bo jestem na nia naprawde cięta...I gdybym mogła to udusiłabym...Wszyscy pousadzali swoje tyłki blisko siebie tylko mnie posadzono tak,abym nie mogla widziec jak wera wdzieczy sie do sylwka...to boli!
napisał/a: Kasia2010 , 2007-10-14 16:48
Droga kobietko nie ma za co poprostu ja dużo przeżyłam mimo mojego młodego wieku i jestem zobowiązana napisać jeżeli widzę taki post bo to po części dotyczy tez mnie.Zapewniam cię że niebyłby z tobą gdybyś zaszła w ciążę sory ale co to za gnojek mówi żebyś uważała ty A ON?to co nie ma wytłumaczenia że sama tego chciałaś bo paluszkiem tego nie da rady zrobić.Zachowuje się jak typowy egoista nie liczy się z twoimi uczuciami tylko manipuluje tobą i rani cię a tak nie może być.Ja trwałam w takim związku ale z czasem nabrałam do niego odrazy.Nie mogłam znieść jego dotyku nie mogłam na niego patrzeć do tej pory sbie myślę że jak wspominał o seksie to mi się nie dobrze robiło.Dziewczyno zostaw go puki nie jest za puźno wiem że go kochasz i że jesteś osobą z dobraego domu ale miłość czasami nie wystarczy tym bardziej jednostronna bo przykro mi ale on ciebie nie kocha on kocha tylko siebie(jak w ogóle potrafi kochać)nie musisz się na to wszystko godzić masz prawo do normalnego życia.I uwierz mi jeżeli nie przerwiesz tego to będzie tylko gorzej bo ja nie widzę jakiego kolwiek zaangażowania z jego strony.Pomyśl!Gdyby cię naprawdę kochał czy dochodziłoby między wami do rękoczynów,do słó typu"Ty suko nie będziesz mnie biła wypier...zrywam z tobą"czy tak zachowuje się akochany facet?Rozumiem twoją sytuację bo jesteś zakochana i starasz się go usprawiedliwiać.Ale musisz to przerwać dla własnego dobra.Pozdrawiam cię.
napisał/a: Niss , 2007-10-14 16:53
Czytając twój wątek oczy miałam wlepione w ekran i czekałam na twój post kiedy napiszesz: Udało mi się zerwać ten chory związek! Jestem z siebie dumna :)

Nie doczekałam się. W 100% popieram dziewczyny które wypowiadały się przede mną i mówiły że jest draniem i żebyś to skończyła.

Powiem tak: nie byłam w związku z mężczyzną uzależnionym ani z takim który mnie bił. Po prostu jestem za młoda...Ale tu nie wiek ma znaczenie bo i takie dziewczyny jak ja mogą mieć już takie związki za sobą tym bardziej że dużo u nas takich... Ale ja nie o tym. Jest ci ciężko - rozumię... Pomyśl : Bierzecie ślub - jest wesele - wszystko ślicznie pięknie ale on znów pije razem z rodzinką i co? Pierwsze co robi to awantura że gadasz z kuzynem i bitwa? ? ?
Tak? POtem.. Macie dzieci... Wraca do domu pijany. Bije i ciebie i dzieci, które potem mogą mieć jakieś triki nerwowe. Ty sięgasz po alkohol dla uspokojenia - pomaga? Wątpie - to że sie napijesz nie zmieni go a tobie nie pomoże. I ty i dzieci będziecie cierpieć. Po co?? Dlaczego??
Kobieto pomyśl o tym poważnie bo całe życie może się obrócić do góry nogami jak pwoiesz: NIE NIE NIE BEDE TRWAć W CHORYM ZWIąZKU Z CHORYM FACETEM!! Uciekam!

Mój eks nie miał dla mnie nigdy czasu i takie tam ale bardzo bardzo go kochałam - zerwał bo " byliśmy ze sobą za długo" :/ było mi ciężko, dalej jest bo widze go codziennie, nadal go kocham, ale wstaje na nogi, robię wszystko by był zazdrosny (czyli robie to co on w tym momencie) ale mam też takich kolegów którzy sa wobec mnie brutalni. Nie byłam z nimi i nie będę ale widze jak zachowują się jako koledzy - potrafią mnie uderzyć , popchnąć, kopnąć... To jest niebezpieczne.. ostatnio mało nie stoczyłam sie ze schodów../ Wierzę że jeśli ty powiesz NIE temu S. to uda ci sie podnieść jak tylko ograniczysz kontakty do 0, przestaniesz myśleć itp. Wiem wiem wiem wiem - kochasz go bardzo bardzo mocno ale co z tego? Wiem też że nie jesteś w stanie tego zrobić ze nie wyobrazasz sobie zycia bez niego ale co z tego - on sobie wyobraza. Ja nie wyobrazałam sobie zycia bez byłego poki nie powiedział ze to koniec. Miałam nerwicę byłam totalnie załamana zapłakana a teraz tryskam energią, robię wszystko by sie podobać, i wszystko by zapomnieć. wiesz ze juz nawet widze ze są inni chłopcy? Oo
Ok - to nie o mnie być miało. Mówię raz jeszcze - skończ z tym bo ehh to jest toksyczna "miłość". Trzymam kciuki. Jak chcesz wiedziec jak ja sobie z tym radziłam to zaglądnij do wątku "Przerwa" i "Załamana w kratkę" Mój były wydawał sie słodki itd. ale podczas zerwania i teraZ z resztą też potrafi mnie zwyklinać i wydrzeć się. Wiec wydaje mi się ze gdyby nie zerwał to i bić by mnie zaczął.

Pozdrawiam buziaki :)) Napisz jak uda ci się to skończyć ;) Wierzymy w ciebie :) :*