POLECAMY

Wasze opowiadania erotyczne: Spotkanie po latach

Wizyta u prawnika rozwodowego zapowiadała się naprawdę przygnębiająco. Los jednak postanowił zaskoczyć ją nieco... erotycznie

Wasze opowiadania erotyczne: Spotkanie po latach fot. Fotolia
2..3..4..winda niespiesznie pokonywała kolejne piętra. To była dla Anny długa podróż, to właśnie dziś miała podpisać papiery rozwodowe, właśnie dziś jednym podpisem miała zakończyć swoje marzenia, plany i wielką miłość która mimo zdrady Adama wciąż tliła się w jej sercu.

Zadrwiła w myślach na swój los i na to jak była głupia wierząc,że jej ukochany mąż po ślubie się zmieni... przecież faceci się nie zmieniają. Jeśli raz zdradził zrobi to ponownie. Jej rozmyślania przerwał charakterystyczny dźwięk, winda dojechała na odpowiednie piętro. Anna dla pewności poprawiała włosy, poprawiła szminkę i wygładziła nieistniejące fałdki na swojej krótkiej spódniczce. Chwiejnym krokiem wyszła z windy na swoich zabójczo wysokich szpilkach i ruszyła do gabinetu swojego prawnika.

Mijając kolejne pokoje pewność siebie coraz bardziej ją opuszczała, chciała zawrócić, schować się gdzieś do lisiej nory i właśnie w niej spędzić resztę swojego życia. Jest numer 13 to właśnie w tym pokoju jej dotychczasowe życie się zmieni... Delikatnie zapukała. Usłyszała męski głos zapraszający ją do pokoju. "No to idę" pomyślała sobie w duchu, nacisnęła klamkę i weszła. Od progu do jej nozdrzy doszedł mocny aromat męskich perfum, wciągnęła mocno powietrze i z uśmiechem na twarzy przymknęła oczy "Tylko prawdziwy mężczyzna może tak pachnieć" pomyślała sobie i spojrzała na biurko za którym siedział mecenas... hmm jak on się nazywał...?

Zapomniała sobie zanotować, poleciła go jej koleżanka, podobno był najlepszy w sprawach rozwodowych. Jego twarz oświetlały promienie słońca i widziała same zarysy podeszła więc bliżej aby się przedstawić i przyjrzeć mu się uważniej. On nie patrzył na nią przeglądał coś w papierach. Stukot jej obcasów uderzał o posadzkę gdy zmierzała w jego kierunku. Ten stukot aż odbijał się echem w jej głowie "Kiedy ten dzień się skończy"...W końcu spojrzał na nią swoimi błękitnymi oczami w których widziała i niebo i morze i wiatr i drzewa te oczy ...ona już je gdzieś widziała!

Podał jej rękę i przedstawił się
- Witam panią pani... - spojrzał szybko w papiery - pani Zduniak, miło mi panią poznać, będę panią reprezentował w sądzie, proszę usiąść.
Anna szybko zatrzepotała rzęsami
- Czy mógłby pan przypomnieć mi swoją godność? -zapytała.
- Tak oczywiście, przepraszam...nazywam się Marciniak, Marcin Marciniak.
Zabrakło jej powietrza w płucach i osunęła się na fotel, podbiegł do niej i podał jej szklankę wody.
- Czy coś się pani stało, co pani jest, proszę napić się wody, to pani pomoże.

Popatrzyła na niego z błyszczącymi oczami i zapytała
- Naprawdę mnie nie poznajesz? To ja, Ania Wrońska, siedzieliśmy koło siebie na studniówce. Byłeś w parze z moją najlepszą przyjaciółką, odwiozłeś mnie potem do domu.
On spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Czy to ta sama niewinna Ania, którą całowałem jak szalony w aucie pod domem jej rodziców, której ssałem płatek ucha aż z rozkoszy zaciskała paznokcie na mojej szyi. Czy to ta sama Ania, której wsadziłem palce pod kuse majteczki a ona z czerwonymi ze wstydu policzkami uciekła do domu? Czy to ta sama dziewczyna która podniecała mnie do tego stopnia, że wystarczył jej oddech aby moją męskość stała się twarda jak skała?.

Odsunął ją od siebie i przyjrzał się uważniej. Tak, to te wargi, które namiętnie całował, które tak go podniecały i które znów pragnął poczuć na swoich ustach. Przyciągnął ją mocno do siebie i złożył na jej ustach pocałunek. Anna poddała się tej rozkoszy, tak pragnęła bliskości, mężczyzny, poczucia bezpieczeństwa. Objęła go za szyje i pozwoliła wziąć się na ręce. Położył ją na kanapie i jednym ruchem rozerwał guziki jej garsonki.
- Panie mecenasie, czy wszystkie klientki traktuje Pan w taki sposób? -zapytała Anna.
- Nie tylko z tymi z którymi namiętnie całował się w swoim pierwszym samochodzie po balu maturalnym.

Zaśmiała się, zawsze lubiła jego poczucie humoru. Całował ja po całej skórze, pocałunki te były gorące, jak ogień rozpalały ją do czerwoności. Pan mecenas pieścił ją palcami przez materiał. Podciągnął spódniczkę do góry i zachwycił się jej pończoszkami, które idealnie wyglądały na zgrabnych nogach. Chłonął jej kobiecy zapach, naturalny, pożądanie w nim coraz bardziej narastało. Dotknął jej tak jak wtedy pierwszy raz, jednak ona tym razem nie miała zamiaru uciekać.

Pozwalała mu na to co miał ochotę zrobić a sama wyginała się w łuku niesamowitej ekstazy. Szybko rozpiął pasek a spodnie od garnituru opadły na podłogę. Tak pragnął jej mocno, w rozkoszy dał jej parę klapsów. Doszli w tym samym momencie. Anna lekko potargana, z wyrwanymi guzikami wyszła z kancelarii.

Nie mogła sobie przypomnieć w jakim celu ona tu przyszła, może jednak ten dzień nie jest wcale taki nieudany, miał w sobie kilka hmm ciekawych momentów... Od tej chwili zapomniała już na zawsze o swoim byłym mężu, jego imię już nigdy więcej nie zaprzątało jej myśli. Przed snem powtarzała inne imię i inne usta całowała na dobranoc...
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/4 lata temu
zalatuje tandeta ale mile do poczytania. taka bajeczka
/4 lata temu
mmmm najs!