POLECAMY

Wasze pikantne historie "Praca po godzinach"

Kto by pomyślał, że praca po godzinach może być tak podniecająca... Ale ostatecznie - szefowi się nie odmawia...

Wasze pikantne historie "Praca po godzinach" fot. Fotolia

- To już wszystko, na dziś, panowie? - pytam spoglądając na stojących przede mną mężczyzn. Widać, że są zmęczeni. Mokre koszulki lepią się do ich wyrzeźbionych torsów, a pojedyncze krople potu wolno suną po odsłoniętych fragmentach ciał. Właściwie, to całkiem przyjemny widok.
- Jeszcze tylko podpis - informuje mnie jeden z nich, podając mi jednocześnie fakturę i długopis. Szybko przebiegam wzrokiem po tekście, ale nie widząc niczego podejrzanego potwierdzam odbiór przesyłek. Chwilę później mężczyźni opuszczają pomieszczenie, zostawiając mnie sam na sam z sześcioma pudłami pełnymi świeżego nakładu naszego najnowszego książkowego wydania. Z nieukrywaną dumą spoglądam na jeden z egzemplarzy dopiero co wyjęty z tektury. Delektuję się zapachem świeżego druku i szelestem kartek. Palcem przesuwam po czarnej okładce, wyczuwając na niej wyraźne zgrubienia. Dobrze wiem, jaka historia skrywa się w tym niepozornym wydaniu. Wiem, o czym opowiadają kolejne rozdziały, w co łączą się kolejne zdania, jaką opowieść niosą z sobą słowa. Świadomość tego, że trzymam właśnie coś tak grzesznego, nieprzewidywalnego i nieprzyzwoitego, wywołuje u mnie przyjemny dreszcz podniecenia.

- Podniecające, prawda?
Uśmiecham się delikatnie czując silne dłonie obejmujące od tyłu moją talię. Mocno i stanowczo. Ten jeden gest wystarcza, bym w pełni odczuła twoją władczość. Jedno cofnięcie bioder wystarcza zaś, abym poczuła również twoje podniecenie.
- Mhm - mruczę w odpowiedzi dalej napierając na twoją męskość. Nawet nie wiesz, jak bardzo chcę cię poczuć. Tu. Teraz. Natychmiast. - Jesteśmy już sami, prawda? - pytam jeszcze dla pewności.
- Samiuteńcy - potwierdzasz, ku mojej radości, wtulając twarz w moją szyję. - Jakoś mało kto miał ochotę robić nadgodziny - dodajesz po chwili. Z moich ust ucieka cichy jęk, gdy zasysasz się na mojej skórze.

Jedyną odpowiedzią, jest ledwo wyczuwalny uśmiech na mojej skórze. Gwałtownym ruchem odwracasz mnie ku sobie i nim zdążę złapać równowagę już przejmujesz kontrolę nad moimi ustami. Nie dajesz mi czasu na złapanie oddechu, ani przełknięcie śliny.
- Siadaj - warczysz, popychając mnie przy tym na biurko. - I zostaw to - dodajesz wskazując przy tym na moją dłoń. Dopiero teraz orientuję się, że nadal trzymam w niej książkę. Aż dziw, że jej nie wypuściłam, ale najwyraźniej szacunek do literatury miał się na baczności. Posłusznie odkładam egzemplarz czując na sobie twoje palące spojrzenie. Nie muszę być jasnowidzem, by wiedzieć czego pragniesz. Bez słowa lokuje się na biurku.

W duchu cieszę się, że zdecydowałam się dziś na szarą spódniczkę, która znacznie ułatwia mi zaplanowany pokaz. Z rozmysłem rozpinam kilka pierwszych guzików koszuli, odsłaniając tym samym dwie jędrne piersi, schowane jedynie za koronkowym staniczkiem. Na twoich ustach błąka się delikatny uśmiech, gdy obserwujesz moje poczynania.

 Ostatkami świadomości rejestruję, to jak przesuwasz mnie na sam brzeg biurka i ostro wbijasz zęby w szyję. Doprowadzasz mnie na skraj rozkoszy, jeszcze większy niż poprzedni. Trwam, zatracając się w tym uczuciu, gubiąc drogę powrotną do rzeczywistości. Gdzieś w przestrzeni rozlega się twój przeciągły jęk...

- Nabałaganiliśmy - uśmiecham się, gdy w końcu udaje nam się zebrać w sobie i wśród wielu pocałunków i pieszczot uznać, że pora się zbierać do domu.
- Możemy o tym porozmawiać w czasie jutrzejszych nadgodzin - oferujesz z błyskiem w oku. Z uśmiechem potakuję tej propozycji. W końcu niegrzecznie jest odmawiać szefowi.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)