POLECAMY

Facet szuka żony!

Jak znaleźć miłość, jeśli wszystkie sposoby zawiodły? Poznajcie historię z życia wziętą.

Jak znaleźć miłość, jeśli wszystkie sposoby zawiodły? Poznajcie historię z życia wziętą.

Facet szuka żony!

Fot. Fotolia

Historia Marcina, który szuka miłości...

Podobno miłości nie powinno się szukać, bo ona przychodzi sama. Niektórym przychodzi to bardzo łatwo – miłość od pierwszego wejrzenia albo rozwój przyjaźni. Inni, bardziej wybredni, wiedzący czego chcą, czy potrzebujący więcej - ci nie mają już tak ławto.

Jeśli jednak ktoś chce wyjść miłości na przeciw, by ją znaleźć, to teoretycznie każde miejsce jest dobre. Najczęstsze to praca, klub, autobus itd. Od niedawna, w dobie internetu, coraz częstszą formą poznawania się ludzi, par, są portale randkowe. Nie ma nic prostszego, portali jest mnóstwo. Kilka minut i nasz profil jest gotowy.

Pomimo dużej prostoty i łatwości nawiązania kontaktów niosą one ze sobą też dużo minusów. Podstawowym jest zbyt duża anonimowość, każdy facet to Leonardo Di Caprio, a kobieta to Angelina Jolie... Klawiatura przyjmie wszystko. Bałaganiarz może zostać pedantem, imprezowicz domatorem, a ponurak duszą towarzystwa.

Czy można to jakoś zweryfikować? Czy pisać przez pół roku maile, czy od razu przejść do rozmowy telefonicznej i spotkania w świecie realnym? W celu zaoszczędzenia czasu, zbędnych nadziei albo rozczarowań, sensowniej byłoby przejść do rozmowy telefonicznej i spotkania. Wiązać się to jednak może z ryzykiem nękania telefonami (w przypadku niechęci do kontynuowania znajomości), a na spotkanie, które może okazać się bezowocne, nie każdy może mieć czas. Zatem może jednak pokorespondować mailowo jakiś czas, by sprawdzić przynajmniej jak dana osoba konstruuje zdania i czy to co pisze wzajemnie się nie wyklucza?

Argument goni kontrargument... Moja subiektywna sugestia – zainwestować całe 5 złotych w nową kartę telefoniczną prepaid i zdzwonić się. Zyskujemy stosunkowo dużo, bo przekonamy się jaki dana osoba ma głos, czy nie sepleni, czy (nie) jest furiatem/flegmatykiem, czy jest natarczywa i ile ma mniej więcej lat.

Nie zmienia to jednak faktu, że ja osobiście czuję niedosyt. Jak zyskać większą wiarygodność niż kilka minut klikania w przygotowanie własnego profilu na portalu randkowym? Postanowiłem pociągnąć ten trop, tyle, że nieco go spersonalizowałem. Jestem singlem od kilku lat. Nie takim zatwardziałym z wyboru, a takim z zaistniałej sytuacji. Nie godzę się na półśrodki i nie chcę być z kimś, żeby tylko być. Wiem czego chcę i czego oczekuję. Postanowiłem zatem założyć stronę www.FacetSzukaZony.pl

Sposób może trochę niecodzienny, ale może będzie skuteczny. Z taką też opinią czytelniczek spotykam się od samego początku prowadzenia strony. To po kolei. Z pomocą kolegi informatyka założyłem stronę internetową. Opisałem tam szerzej siebie, swoje zainteresowania, jak wygląda moje życie. Powiedzmy, że taki bardzo rozszerzony profil na portalu randkowym. Do tego w jednej z zakładek, prowadzę bloga na temat moich randek, spostrzeżeń i relacji damsko-męskich.

Opinie na temat strony są różne. Od bardzo ciepłych, z życzeniami powodzenia, do skrajnie dziwnych, że w ogóle ktoś taki jak ja nie istnieje, a całe to przedsięwzięcie to jakieś badania socjologiczne, reklama nowego programu telewizyjnego, samobieżnej hulajnogi albo wkładek do butów.

Poprzez stronę udało mi się zarówno umówić na kilka randek, ale i nawiązać kilka kontaktów pozarandkowych. Nie traktuję bowiem strony zero-jedynkowo. Nie jestem nastawiony tylko na znalezienie żony/partnerki. Strona to miejsce m.in. do dyskusji oraz poznania opinii i różnych ludzi – kogoś z kim można się wybrać na kawę, obiad, wypad na weekend czy po prostu porozmawiać o sprawach damsko-męskich i nie tylko.

Czy naprawdę wierzę, że to przyniesie skutek? Tak, inaczej bym tego nie robił. Mam nadzieję, że wkrótce zamieszczę ostatni wpis. Będzie bardzo krótki. „Znalazłem”.

Autor: Marcin z Facetszukazony.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)