Seks przez cały miesiąc?

Kluczem do wszystkiego są hormony - jak zrozumiemy ich działanie, to ponoć każdą kobietę da się okiełznać, a seks nie musi być odwieszany na haczyk „z powodu bólu głowy”.

Kluczem do wszystkiego są hormony - jak zrozumiemy ich działanie, to ponoć każdą kobietę da się okiełznać, a seks nie musi być odwieszany na haczyk „z powodu bólu głowy”.

Naukowcy badający cykl menstruacyjny kobiety są dziś w stanie powiedzieć, co się dzieje z naszym ciałem praktycznie dzień po dniu i wielu z nich, zwłaszcza panów, sugeruje, że skoro wszystko jest pod kontrolą, to można tak grać, żeby wygrać. Nagrodą jest codzienny seks.

Zanim wgłębię się w szczegóły owej teorii przyznam, że widzę w praktyce znacznie więcej komplikacji niż stosunek poziomu estrogenu do progesteronu, do testosteronu. Matematycznie tego się nie da rozwiązać choćby dlatego, że jest antykoncepcja, są zaburzenia hormonalne (częstsze niż przypuszczamy), jest głowa, serce i emocje, które do kalendarza niekoniecznie pasują. Ale z drugiej strony, wiedzieć więcej o swoim ciele i rozumieć czemu chce ci się płakać albo kochać na pewno nie zaszkodzi.

Trudne początki
Seks przez cały miesiąc?Pierwszy dzień cyklu czy początek krwawego tygodnia to wzrost hormonów dających nam dobre samopoczucie i wiarę w siebie - oksytocyny, testosteronu i estrogenu. Ponoć nasze libido powinno teraz szaleć i należy je oczywiście nakarmić. W różnych źródłach znalazłam sugestie, żeby po prostu zarzucić ręcznik na łóżko, by nie było za dużo prania, a potem pozycja na jeźdźca, bo tak łatwiej stymulować łechtaczkę.

Kolejne dni miesiączki również powinny nas nastrajać bardzo romantycznie. Pragniemy pocałunków, tulenia, intymności - ponoć nawet własny facet podoba nam się znacznie bardziej! Seks staje się pełen emocji i wyższych uniesień, nie licząc prania oczywiście.

Faza seksu
Prawda jest jednak taka, że większość kobiet na dni tamponów zawiesza seksualną egzystencję a często panowie sami nie są chętni do scen rodem z „Piły”. Dlatego pierwsze dni po ustaniu krwawienia mogą być świetną okazją to szybkich spontanicznych numerków, aby odrobić stracony czas. Niektórzy uważają, że po tym „poście” seks jest naprawdę jak czekolada.

Dni 9-14 cyklu to wielkie tsunami estrogenu i testosteronu, które każą nam flirtować nawet wbrew własnej woli. To ponoć wtedy najchętniej fantazjujemy o innych mężczyznach i zawieszamy oko na przystojnym sąsiedzie. Same też inicjujemy kontakty i nie przeszkadza nam zapalone światło. Panom radzę założyć kalendarzyk i policzyć sobie kiedy można liczyć na małą domową pornografię.

Przekleństwo drugiej fazy
Niestety, w 15 dniu pojawiają się już pierwsze znamiona PMS-u - robimy się lekko podirytowane i zazdrosne. Okres płodności to w ogóle najbardziej prawdopodobny czas na damskie bójki i sprzeczki. Progesteron rośnie, gdy estrogen i testosteron spadają, co przetłumaczyć można na mniejszą wrażliwość sutków i łechtaczki, a nawet mniejszą intensywność orgazmów. Okres godzinnej gry wstępnej z obowiązkowym seksem oralnym oficjalnie uznaje się za otwarty.

Dzień 19 i 20 to nasze dni samotności i spadku energii życiowej - to wszystko, aby ochronić naszą potencjalnie zapłodnioną macicę przed zbyt dużą dawką intensywnej zabawy. No cóż, natura chce prokreacji. Od 21 dnia spędzamy chętniej czas w kuchni (panowie: notujemy!) podjadając wysokowęglowodanowe, słone i tłuste przekąski. To ponownie działa Matka Natura - tłuszcz jest warunkiem płodności!

Kryzys na koniec
Wreszcie nadchodzi sam PMS, kiedy mamy uzasadnione prawo do bycia wiedźmą, płaczką i zakompleksionym zombie. Jesteśmy nadwrażliwe na ból (żadnych dentystów, żadnej depilacji!), ciało nabiera wody a lustra prawie pękają. Trzy ostatnie dni to częste bóle piersi, podrażnienie nerwów, ale też znaczący wzrost libido (panowie!). Pojęcie stref erogennych bardzo się rozszerza.

Jak do tego wszystkiego podchodzić? Chyba z rezerwą. Jeśli służy wam seks miesiączkowy, to na zdrowie, ale nie ma co sobie wmawiać, że każdy postrzelony wieloryb ma ochotę na igraszki, nawet z ręcznikiem. Co do reszty, to hormony hormonami, ale podczas PMS-u można być miłym i pogodnym, a zdzierać spodnie z partnera można z ochotą i w 5-tym, i w 15-tym, i w 25-tym dniu cyklu. Bo i tak w ostatecznym rozrachunku liczy się jakość związku, poziom intymności, otwartość na przygody i wewnętrzny ogień. Co do seksu przez cały miesiąc - nie ma przeciwwskazań!
 

Zupa czosnkowa - Kasia gotuje z Polki.pl
SKOMENTUJ (12)
KOMENTARZE (12)
kitek12/4 lata temu
Ja nie jestem za aby kochać się podczas miesiączki ,co prawda mam wtedy ogromną ochotę ale uważam ,że to nie higieniczne.
Thor9/4 lata temu
gorzej jak jej się nie chce samej "podejmować rękawic". Kobiety zawsze chcą tylko w mowie :)
Emiś/6 lat temu
Szkoda,że nie napisali jak namówić faceta do seksu...:/
POKAŻ KOMENTARZE (12)