POLECAMY

Bądź uległa, wstydliwa i noś różową bieliznę z falbankami, czyli porady seksualne sprzed stu lat

„Natura wymaga, aby samiec dominował w łóżku” – czytały nasze prababki. Czego jeszcze uczono młode dziewczyny na przełomie XIX i XX wieku?

Marta Nowak / 4 miesiące temu
Bądź uległa, wstydliwa i noś różową bieliznę z falbankami, czyli porady seksualne sprzed stu lat fot. Fotolia

Sto lat temu młode kobiety nie wiedziały zbyt wiele na temat seksu – najczęściej dowiadywały się o nim dopiero tuż przed ślubem, a nawet w dniu zamążpójścia. O tym, na czym polega noc poślubna, opowiadały im matki i babki. Zdarzało się, że relacje, których wówczas wysłuchiwały, doprowadzały do ucieczek sprzed ołtarza, a nawet samobójstw.

Konieczne jest by dziewice nie wchodziły w stan małżeński bez teoretycznej wiedzy seksualnej. Ci, którzy są winni nieoświecenia, nieświadomie dopuszczają się okrucieństwa
– pisał w 1918 roku Walter Gallichan w „Psychologii małżeństwa".

Nie każdy jednak był wówczas podobnego zdania – kobieta miała być przede wszystkim cnotliwa i niewinna, a seks miał służyć prokreacji, a nie kobiecej przyjemności. No i… zadowoleniu męża.

Co jeszcze nakazywano sto lat temu paniom w sferze łóżkowej?

Bądź uległa i wstydliwa

Kluczem do udanego pożycia małżeńskiego (inne przecież nie wchodziło w grę) miało być wstydliwe zachowanie kobiety – mężczyźni rzekomo je uwielbiali. Nieśmiałość i delikatność pań przeciwstawiano dominacji panów. Co ciekawe, wskazania takie odnajdziemy także w literaturze lat 40.

Mało jest rzeczy na tym świecie, które urągają mężczyźnie bardziej niż to, gdy w trakcie aktu seksualnego kobieta jest stroną dominującą… Natura wymaga, aby samiec dominował w łóżku
–  cytat z książki „What Men Don’t Like About Women” Thomasa D. Hortona, 1945.

Delikatność i nieśmiałość odczuwana przez dziewice, kiedy przekracza granicę dziewictwa oraz kobieca rezerwa, która pomaga im w ustrzeżeniu się od "uroków". Ten wstyd jest naturalną konsekwencją emocjonalnego przywiązania po wprowadzeniu do nowego życia (...) jest ozdobą każdej kobiety
– pisał Karl Heinzen  w "Prawach kobiet w stosunkach seksualnych" z 1891 roku.

Aby nie wzbudzać zgorszenia, wielu edukatorów zalecało wówczas seks po ciemku, przy zgaszonych światłach.

Seks, jeśli nie da się mu zapobiec, powinien być uprawiany tylko w ciemnościach
– czytamy w „Poradach seksualnych dla przyszłych mężów i żon” Ruth Smythers z 1894 roku.

Nie czytaj o seksie

Jeśli kobieta miała pozostać wrażliwa, delikatna, uległa i wstydliwa, nie powinna była pogłębiać swojej wiedzy na temat seksu. Oczywiście edukatorzy sprzed lat nie mieli na myśli żadnego porno (o tym się nawet nie myślało), lecz zwyczajne powieści naszpikowane miłosnymi scenami i „przesycone emocjami”. Myślano wówczas: po co wzbudzać w kobietach podniecenie? To nie prowadzi do niczego dobrego!

Nie chodzi tylko o to, że czytanie takich powieści sprawia, że czytelniczka nabiera fałszywych przekonań i nierealistycznych oczekiwań wobec swojego życia, ale opisy scen miłosnych i przesycone emocjami romantyczne epizody odbijają się na psychice dziewczyny i odpowiadają za nienormalne podniecenie organów płciowych
–  w „Co powinna wiedzieć każda młoda dziewczyna” pisała Mary Wood Allen, 1899 rok.

Tak dawniej leczono! Przerażające praktyki medyczne z przeszłości

Nie poszerzaj swojej wiedzy na temat własnej seksualności

Im więcej wiesz, tym większe ryzyko, że zaczniesz korzystać z narządów, które posiadasz (na przykład łechtaczki) – myślano sto lat temu. Masturbację uważano za czynność na wskroś złą i prowadzącą tylko do złych konsekwencji, tak więc lepiej było nie eksperymentować z własnym ciałem. Dla dobra małżeństwa i swojego własnego.

Znać naukowe określenia swoich organów takich jak srom, pochwa, wagina i jajowody – wiedza ta będzie wystarczająca. Szczegółowy opis narządów zewnętrznych (sromu), może wzbudzać ciekawość, która prowadzi do poszukiwań i podrażnień
– pisał  Maurice Bigelow w "Seks-edukacji: cykl wykładów dotyczących wiedzy na temat seksu i jego stosunku do życia ludzkiego".

fot. Fotolia

Nie pokazuj się nago przed ślubem

Zasada ta działała w dwie strony: nie rozbieraj się przy przyszłym mężu i nie oglądaj przed ślubem jego nagiego ciała. Wszystko sprowadza się do wcześniej opisanego zalecenia, by kobieta była wstydliwa, cnotliwa i niewinna, a jej potrzeby – uśpione.

Mądra narzeczona nigdy nie pozwoli przyszłemu mężowi zobaczyć się nago przed ślubem i nie pozwoli, aby on sam pokazał jej swoje nagie ciało
– pisała w 1894 roku Ruth Smythers w „Poradach seksualnych dla przyszłych mężów i żon”.

Noś różową bieliznę

Tak, tak – nie czerwoną, nie czarną, ale różową, symbolizującą dziewczęcość. Musi być czysta, najlepiej z koronkami i falbankami, bo te działają na męską wyobraźnię. Ta porada, w porównaniu do pozostałych, zaskakuje frywolnością ;)

Nie musimy chyba podkreślać, że bielizna powinna być nieskazitelnie czysta, ale ważne jest też, żeby kobieta założyła najlepszej jakości bieliznę, na jaką może sobie pozwolić. Powinna być, jeśli to możliwe, w kolorze różowym. Koronki i falbanki dodają jej atrakcyjności z punktu widzenia mężczyzny
– czytamy w „Kobieta i jej życie miłosne oraz seksualne” Williama Josephusa Robinsona z 1927 roku.

Zapomnij o nawilżaniu

Lubrykanty, wazelina, olej czy inne substancje do smarowania „tamtych części” były przez wielu uważane nie tylko za niehigieniczne, ale też za zboczone. W łóżku – sądzono – nie przystoi używać żadnych wspomagaczy.

Niektórzy zalecają używanie oleju, słodkiego oleju lub wazeliny żeby smarować nimi tamte części, ale ta praktyka nie może być przeze mnie rekomendowana. Jest to wbrew ich naturze, niemądre, niehigieniczne i przede wszystkim – zboczone  
– cytat z książki „Zdrowe życie seksualne” H.W. Long z 1919 roku.

Oczywiście nie wszyscy mieli tak ograniczone poglądy – zdarzało się, że do głosu dochodzili bardziej postępowi pisarze. Bernarr MacFadden na początku XX wieku zaznaczał na przykład, że ciało kobiety jest tak samo ważne jak mężczyzny. Uważano też nierzadko, że częste współżycie jest istotne – także dlatego, że… pozytywnie wpływa na psychikę żony. Mimo wszystko jednak radzono, by zachowywać w łóżku powściągliwość, zaznaczając, że małżonkowie, którzy czerpią z seksu zbyt wiele przyjemności, mogą odczuwać wzajemnie problemy… w sferze uczuciowej.

Co najbardziej denerwuje ginekologów?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/3 miesiące temu
Dziewczyny, polecam Wam w takiej sytuacji żel potęgujący doznania Libidizer powoduje lekkie mrowienie, rozgrzewa. Ogólnie bardzo go lubię :)