POLECAMY

Dziewczyna z penisem czyli futanari

To mogli wymyślić tylko Japończycy - zdałoby się, na pierwszy rzut oka. Tym niemniej, obrazki pełne cycatych dziewczynek, którym spod spódnicy wystaje półmetrowy siusiak mają miliony fanów na całym świecie.

To mogli wymyśleć tylko Japończycy - zdałoby się, na pierwszy rzut oka. Tym niemniej, obrazki pełne cycatych dziewczynek, którym spod spódnicy wystaje półmetrowy siusiak mają miliony fanów na całym świecie.

W kraju Kwitnącej Wiśni i zamiłowania do infantylnej perwersji tradycja podniecania się postacią hermafrodyty istnieje już setki lat. Wszystkiemu winny jest bóg Dosojin, którego natchnieni artyści przedstawiali z fallusem, choć oficjalnie nie był ani kobietą, ani mężczyzną. Z tego zrodziły się teatrzyki i całe dramaty o kobietach-wojowniczkach z pełnymi rozporkami, którym społeczeństwo przyklaskiwało z radością.

Od kłębka do nitki, w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia idea futanari pojawiła się w zyskujących coraz większość popularność kreskówkach manga przeznaczonych dla widzów dorosłych, tzw. hentai. Dziś to już prawdziwa seks-moda, obsesja, trend i natchnienie, przede wszystkim zaś pornograficzna potęga. Są więc animowane bajki, są różowe galerie photoshopowanych nagusek, są filmiki, które wszystkie realizują równanie dość ekscentryczne: dwie głowy, dwa penisy, dwie pary piersi. Dużych piersi, dodajmy, bo idealna Futa ma biust o miseczkach FF, talię osy, nogi do samej ziemi i członka, którego nie powstydziłby się Afroamerykanin. W najciekawszych historyjkach jesteśmy na dodatek świadkami magicznej przemiany, w której nastolatce nagle rano wyrasta między nogami siusiak i biedaczka ze łzami w oczach masturbuje się nad sedesem, aby okiełznać rumaka. Kogo to nie podnieci, tego na bank rozśmieszy.

Na czym polega magia futanari, zastanawiają się seksuologowie z całego świata. Bądź co bądź, hermafrodytyzm, podobnie jak transwestytyzm, nie jest tak popularnym zjawiskiem erotycznym jak gorący trójkąt czy soczysty seks oralny. Odpowiedź wydaje się dość przekonywująca i logicznie uzasadniona - widzowie pornografii najbardziej cenią element penetracji, zaś dla mężczyzn idea spółkowania kobiety z kobietą jest o wiele bardziej przyjemna niż oglądanie innego faceta w akcji. Nie mówiąc o facecie z naprawdę wielkim penisem.

W futanari mamy więc egzotyczną mieszankę wszystkiego co najlepsze - jest piękno, seksapil i krągłość płci żeńskiej, jest mocny i wulgarny element erekcji, jest waginalny seks, ale nie ma elementu fallicznej konkurencji, bo jaki facet na świecie będzie zazdrościć penisa kobiecie? To oczywiście męski punkt widzenia, bo statystyczna kobieta może poczuć się gorzej widząc na ekranie rywalkę szczuplejszą, bardziej biuściastą i na dodatek z jajami. No, ale wbrew temu, co mówią feministki, na szczęście nie wszystkie panie czują się zagrożone z postacie świata porno.
Na forach ludzie pytają, czy to chore podniecać się futanari. Czy jeśli facet ogląda japońskie lolitki z członkami to nie jest przypadkiem trochę homo. Czy to nie jest szkodliwe dla erotyczności. No cóż, jak każdy inny fetysz czy seksualna egzotyka postać futa raczej nie stanowi zagrożenia dla ludzkości i może na pewno być niewinną rozrywką po godzinach. Oglądanie bajeczki o hermafrodytach piszczących w strumieniach spermy nie oznacza problemu z erotycznością standardową, homo lub heteroseksualną.

I jedyna może wątpliwość ma wymiar nieco bardziej socjologiczny - jak to jest, że podnieca nas coraz bardziej manipulacja seksualnością - silikonowe piersi, niekończące się erekcje, dorośli bez owłosienia łonowego, dziewczynki z penisami...? Czy za 20 lat kogoś jeszcze będzie obchodzić stosunek Jana Kowalskiego i Marysi Nowakowej?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (26)
/11 miesięcy temu
Ten artykuł to jakiś żart. Nie trzeba czegoś co się opisuje lubić, ale dziennikarstwo ma za zadanie dążyć do obiektywności i opisywać szczerze i bez wpływów opinii autora temat. A autorka tego artykułu nie dość, że tematu nie rozumie spoza zakładanych przez siebie tematów na forach jak k a f e t e r i a i notek na w i k i, to sposób w jaki się wypowiada jest żałosny, bez ładu i składu czy użycia zasad pisowni języka polskiego. "Są więc animowane bajki, są różowe galerie photo shopowanych n a g u s e k". Bajki? Bajki to są dla dzieci, animacja zaś może być dla jednych i drugich. Nie widziałam f u t a wyświetlanych jako wieczorynki. Wiem, że brak autorce wiedzy, więc podpowiadam - taki gatunek animacji nazywa się h e n t a i. Plus "n a g u s e k" - co to za słownictwo, wyciągnięte z książki o anatomii człowieka dla 10-latków? Z drugiej strony użyte są tu zwroty jak "s i u s i a k" czy "c y c a t a dziewczynka", więc kto wie, może autorka rzeczywiście używała takiej książki jako referencji do artykułu? Nie wspomnę nawet o tym, jak żałośnie brzmi fragment "W najciekawszych historyjkach jesteśmy na dodatek świadkami magicznej przemiany, w której nastolatce nagle rano wyrasta między nogami s i u s i a k i biedaczka ze łzami w oczach m a s t u r b u j e się nad sedesem, aby okiełznać rumaka.". Czy autorka posiłkowała się słownikiem młodzieżowym z roku 1950? Bo innego rozwiązania nie widzę dla tak wspaniałego słownictwa. "No, ale wbrew temu, co mówią feministki, na szczęście nie wszystkie panie czują się zagrożone z postacie świata p o r n o." - wracając do wieku 10 lat, potwierdza to też składnia i umiejętność pisania autorki. Myślę, że chciała napisać "Wbrew temu, co mówią feministki, nie wszystkie kobiety czują się zagrożone postaciami występującymi w h e n t a i". Poprawiłabym całość artykułu, ale szkoda mojego czasu na kogoś, kto zamiast dziennikarstwa uprawia plotkowanie wiejskich bab na skalę internetu. Słowem - gimnazjaliście wstyd by było podpisać się imieniem i nazwiskiem pod takim stekiem bzdur okraszonym słownictwem dziesięciolatka, który boi się słowa p e n i s (O NIE STRASZNE P E N I S, LEPIEJ NAPISZĘ S I U S I A K. O NIE STRASZNE M A S T U R B A C J A, LEPIEJ NAPISZĘ OKIEŁZNAĆ RUMAKA. O NIE, INNY TYP S E K S U CZY FETYSZ NIŻ S E K S O R A L N Y I P E N E T R A C J A W A G I N A L N A Z MOIM MARIANEM, LEPIEJ SKRYTYKUJĘ TO OD GÓRY DO DOŁU, BO NIE ZNAM INNEGO S E K S U NIŻ TEN PRZYMUSOWY CO DWA TYGODNIE W NIEDZIELĘ PO TELE EXPRESIE, A CAŁE EKSPERYMENTOWANIE JAKIE ZNAM TO UŻYCIE PAPRYKI SŁODKIEJ ZAMIAST OSTREJ GDY ROBIĘ SPAGHETTI DLA RODZINY), a jednak istnieją osoby, które takim czymś i jego produkcją będą się szczycić.
/rok temu
Chętnie by się o tym pogadało z kimś kto też to lubi bez żadnej wstydliwości. GirlFriends 4 Ever to ciekawa animacja
/rok temu
Natura nie stworzyła nic piękniejszego niż hermafrodyte
POKAŻ KOMENTARZE (23)