Friends with benefits, czyli przyjaciele... od seksu. Czy taka relacja jest zdrowa?

Bliscy znajomi, którzy nie tylko się przyjaźnią, ale też sypiają ze sobą to coraz bardziej popularny typ relacji. Jakie są jej zalety, a jakie wady?

/ miesiąc temu
Friends with benefits, czyli przyjaciele... od seksu. Czy taka relacja jest zdrowa? fot. Fotolia

Seks z przyjacielem to lepsze rozwiązanie niż  ryzykowne przygody na jedną noc – mówią zwolennicy takich układów. A co, gdy jedna strona się zakocha, a druga nie?  – pytają przeciwnicy.

Reguły friends with benefits

Są proste: przyjaźnimy się, regularnie widujemy i chodzimy ze sobą do łóżka. Jest nam razem dobrze, ale każdy ma swoje życie i swój świat. Nie jesteśmy parą i nie możemy wymagać od siebie zachowań, które są normalne, gdy jest się w związku (np. wierności czy wspólnego spędzania wakacji).

Kto się na to decyduje?

Z badań wynika, że na seks-przyjacielskie relacje zwykle decydują się ludzie młodzi, między 20.a 30. rokiem życia, około 60 proc. amerykańskich studentów ma za sobą taki epizod. W Polsce, niestety, nie przeprowadzano żadnych statystyk, ale eksperci twierdzą, że "seks przyjaźnie" stają się coraz popularniejsze. Co ciekawe, na takie układy często decydują się też ludzie dojrzali, 30- i 40-latkowie. Zwykle chodzi o ich sytuację życiową. Nie mają stałego partnera albo nie chcą na razie związku, ale mają potrzeby seksualne, a przyjaciel jest kimś bliskim i zaufanym, z kim mogą je realizować.

Seks + przyjaźń: czy warto?

Wcześniej sądzono, że kobiety i mężczyźni decydują się na seks-przyjaźń z nieco innych powodów. One, by pójść z kimś do łóżka potrzebują więzi, a przyjaciel daje im takie poczucie. Oni chcą seksu, a przyjaciółka może im to dać (a przy okazji odpadają zabiegi związane ze żmudnym procesem podrywania). Okazało się jednak, że te opinie mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. W ostatnich latach role męskie i damskie bardzo się odwróciły, dlatego przekonanie, że "ona chce przyjaźni i dlatego zgadza się na seks, a on chce seksu, więc zgadza się na przyjaźń" stało się kolejnym stereotypem. Tak naprawdę zarówno kobieta, jak i mężczyzna czerpią z takiej relacji podobne korzyści. Jakie?
• Mogą uprawiać seks bez zaangażowania, czyli bez ograniczeń wynikających z bycia w monogamicznym związku.
• Współżyją regularnie, bo przyjaciel przeważnie jest dostępny i ma dla nich czas. 

• Unikają kaca moralnego, bo sypiają z osobą, którą dobrze znają, którą lubią i do której mają zaufanie.
• Nie muszą się spinać, wstydzić gorszego wyglądu czy nastroju, bo przyjaciel je akceptuje. Z badań wynika, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną trwa ok. 14 miesięcy zanim zdecydują się na pójście do łóżka. Mają więc czas, by dobrze się poznać.

Jak kończą się tego typu historie?

Statystyczna para przyjaciół, którzy ze sobą sypiają pozostaje w takim układzie od pół roku do kilku lat. Dlaczego relacje "friends with benefits"  się rozpadają?  Scenariusze są bardzo różne. Przyjaciele przestają chodzić ze sobą do łóżka, bo po prostu pożądanie między nimi zanikło, okazało się, że są niezbyt dopasowani i seks wcale nie sprawiał im frajdy, albo  poznali kogoś, z kim chcą tworzyć miłosną relację, więc stary układ trze

ba zweryfikować.  Wbrew pozorom historie, że "jedna strona się zakochała, a druga nie" zdarzają się rzadko i wcale nie są główną przyczyną rozpadu tego typu związków. Eksperci badających seks-przyjaciół byli zaskoczeni jeszcze jedną kwestią:  okazało się, że wiele z tych par, nawet, gdy nie ma między nimi już seksu, nadal pozostaje ze sobą w przyjaźni. Zwykle dzieje się tak w przypadku osób, które deklarowały, że od początku była między nimi duża bliskość, wiele czasu spędzali razem, mieli wspólne grono znajomych. Podstawy przyjaźni były więc mocne i solidne, a relacja seksualna między nimi była dla nich tylko epizodem. Takie osoby mogą się przyjaźnić nawet przez całe życie, a fakt, że kiedyś chodzili ze sobą do łóżka traktować jako jeszcze jedną wspólną historię, która ich łączy.

Szanse na happyend?

Z badań wynika, że ok. 10-20 proc. par zmienia relację z przyjacielskiego seksu
na prawdziwy związek. Może nie ma w tym szaleństwa i słynnych "motyli w brzuchu", ale podstawy do stworzenia trwałej relacji są bardzo dobre. Jeśli czujemy się z kimś blisko, mamy do niego zaufanie, łączy nas dobry seks, to mamy mocne  fundamenty do narodzin uczucia.

Jak się nie zranić?

Układ friends with benefits dotyczy również ciebie? Sprawdź, co zrobić, by nie skrzywdzić siebie i drugiej osoby.
• Bez względu na to, czy poszliście ze sobą do łóżka pod wpływem chwili
czy też zanosiło się na to od dłuższego czasu, porozmawiajcie o tym,
co się stało. Ustalcie, jak to zmienia waszą relację.
• Jeśli decydujecie się pozostawać w układzie "przyjaciół od seksu", umówcie się na pewne zasady, np. czy sypiacie jedynie ze sobą, ile czasu i w jakich okolicznościach ze sobą spędzacie, na co każde z was może się zgodzić,  a czego nie zaakceptuje.
• Seks-przyjaźń to nie związek. Nie możecie więc wymagać od siebie tego, co wydaje się naturalne w przypadku stałych par. Uświadomienie sobie tego pomoże wam uniknąć  konfliktów.
• Gdy w czasie trwania relacji któreś z was poczuje, że coś zaczyna się zmieniać (np. zakochuje się w drugiej osobie albo seks przestaje mu sprawiać przyjemność), mówcie o tym na bieżąco. Dzięki temu być może uda wam się ocalić przyjaźń, a nawet jeśli nie, to rozejdziecie się z klasą, zachowując po sobie miłe wspomnienia. 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/miesiąc temu
Prawda taka, że taki układ jest dobry "na chwilę", czyli kilka tygodni. Tego się nie da ciągnąć miesiącami czy latami - prędzej czy później któraś ze stron zacznie się bardziej angażować, co jest w sumie normalne. Skoro ta druga jest zarówno dobrym przyjacielem i zaspokaja nas w łóżku, to czemu nie myśleć o niej jak o dobrym materiale na partnera? I to jest spoko, o ile obie strony tak myślą i chcą być faktycznie razem. Wspaniały happy end! Aleee... co gdy tylko jedna się zakocha? Dlatego rada jest prosta: jeśli nie chce się nic poza seksem, to należy taką znajomość urwać (i tak, również przyjaźń) w momencie, gdy druga strona zacznie przekraczać wyznaczone granice. Inaczej albo ktoś będzie cierpiał, albo wyląduje się w małżeństwie, którego jedna ze stron wcale nie chce.