Uwolnij się od poczucia winy

Dzielisz swój czas pomiędzy pracę, rodziców, dom, ale i tak wciąż masz do siebie pretensję, że za mało się starasz. Nieustannie się o coś obwiniasz. Może już pora przestać?

Uwolnij się od poczucia winy
fot. Dreamstime.com

Maria (26 lat): „Co ze mnie za matka, skoro opuszczam dziecko?”

Synek ma dopiero rok, a ja właśnie wróciłam do pracy. Teraz Maciuś zostaje pod opieką babci, a ja mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Po prostu nie potrafię uwolnić się od myśli, że jestem złą matką. Bo czy mogę myśleć o sobie inaczej, skoro ważniejsze są dla mnie pieniądze i kariera niż zajmowanie się maleństwem? Dobre mamy chyba tak nie postępują?

Rada psychologa:
Byłaś dla synka, Marysiu, przez cały rok bez ograniczeń. Otrzymał od ciebie taki zastrzyk miłości, że teraz bez uszczerbku zniesie kilkugodzinną nieobecność mamy (szczególnie że zastępuje cię babcia). Nie zadręczaj się więc bez potrzeby. Pozostawanie w domu kosztem wyrzeczeń finansowych czy zawodowych ambicji zrodzi w tobie frustrację, która na pewno odbije się źle na samopoczuciu dziecka.


Barbara (36 lat): „Wyrzucam sobie, że jestem złą córką. Brak mi czasu dla mamy”

Kiedy na kwadrans przed wyjściem do pracy słyszę telefon, wiem już, że dzwoni moja mama. Chce mi opowiedzieć, jak spała, i ponarzekać na ojca, bo stale się ze sobą kłócą. W pośpiechu tłumaczę wtedy, że czas mnie goni, więc niestety nie mogę rozmawiać. „Ty chyba nie masz serca” – pada odpowiedź, po czym mama odkłada słuchawkę.
A mnie dręczy później ogromne poczucie winy, że jestem złą, wyrodną córką. Oczywiście, robię, co mogę, by mama czuła, że o niej myślę. Dwa, trzy razy w tygodniu telefonuję do niej, często też odwiedzam ją po pracy. Jednak na pożegnanie ona i tak zawsze pyta mnie z pretensją w głosie: „Już uciekasz? Zawsze wpadasz jak po ogień”. Kiedy zaś tłumaczę, że w domu czeka na mnie masa pracy, urażona odpowiada: „No tak, rozumiem, masz ważniejsze sprawy…”. To przykre, że matka mnie potrzebuje, a ja nie mam dla niej dość czasu.

Rada psychologa:
Chyba nic tak nie porusza naszych sumień jak wyrzut w głosie własnej matki. Ty, Basiu, też siebie o to obwiniasz. Jednak czy słusznie? Przecież troszczysz się o mamę, starasz się pamiętać o jej potrzebach. Nie ma powodu, byś oskarżała siebie o to, że nie żyjesz wyłącznie dla niej. Wszak kochać rodziców to wcale nie znaczy bez reszty im się podporządkowywać. Nasze własne sprawy – dzieci, mąż, przyjaciele, praca – też się liczą! A nieustanne krytyczne myślenie o sobie sprawia, że żyjemy w stanie niezdrowego napięcia, co rujnuje nasz system nerwowy. Nie dopuść do tego. Zamiast obciążać się ciągłym niezadowoleniem mamy, rób dla niej, jak dotąd, tyle, ile możesz. Telefonuj, wspieraj ją, odwiedzaj, a ciągłych pretensji i utyskiwań nie bierz sobie zbytnio do serca. Pamiętaj, to oczekiwania mamy są wygórowane. Ty wywiązujesz się ze swoich powinności.
 

Anna Leo-Wiśniewska/Pani Domu
Oceń artykuł 4 głosy
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Raport specjalny
Oblicz Dni płodne

Podaj pierwszy dzień ostatniej miesiączki

Okres Rok
Miesiąc Dzień
Oblicz