POLECAMY

Zespół paranoidalny czy schizofrenia?

napisał/a: lenka31, 2010-11-05 13:11
Witam Was,
Moja koleżanka (lat 26) opuściła niedawno szpital psychiatryczny po 1,5 miesięcznym pobycie.
Lekarz w wypisie napisał: zespół paranoidalny. Mnie ta diagnoza za bardzo nie przekonuje, ponieważ wypisał tam również objawy, które u niej nie występowały w ogóle.
Tak się złożyło, że spędziłam z nią ten trudny okres przed szpitalem, dokładnie ją obserwowałam i rozmawiałam. Udało się ją dość szybko namówić na wizytę u psychiatry, a następnie na leczenie szpitalne.
Po krótce postaram się opisać objawy, które u niej wystąpiły.

Kasia opowiadała ciągle o pracy sprzed dwóch laty, że jej współpracownicy ją podtruwali, dodając jej truciznę do herbaty i przez tą nią manipulowali, przez co ona nieświadomie dokonywała malwersacji (gdy sie zapytałam o jakie malwersacje chodzi nie potrafiła mi tego logicznie wytłumaczyć) i grozi jej teraz za to więzienie. Cały czas wspominała o karze, która ją nieuchronnie spotka. Później zaczęła mówić o lęku przed mafią, która ją ściga, że chcą jej zrobić krzywdę oraz jej bliskim (ewidentne urojenia prześladowcze). Próbowała kojarzyć różne instytucje ze strukturami mafijnymi, które ją "ścigają". Jej wypowiedzi brzmiały nawet bardzo wiarygodnie, do momentu, gdy zadało się jej jakieś szczegółowe pytanie, na które odpowiadała niejasno, plątała i motała różne wątki.
Zaczęła być bardzo podejrzliwa, również w stosunku do bliskich. Opowiadała, że np. że w domu zamontowane są kamery, które ją śledzą. Zaczęła błędnie odczytywać gesty - np. palec przyłożony do ust przez jej chłopaka wydawał jej się gestem skierowanym przeciwko np. ojcu (nabijanie się z niego).
Nie zapomnę nigdy tego jej przeszywającego wzroku, jakby widziała lub próbowała dostrzec w kimś wroga; takiego wrogiego spojrzenia, gdzie było widać, że o czymś intensywnie myśli. Spojrzenie to pojawiało się okresowo: na chwile, a potem znowu wzrok osoby przygnębionej, apatycznej, smutnej, z bladą, wręcz szarą cerą. Były też momenty, że mówiła całkiem do rzeczy i wyglądała całkiem normalnie.
Nie pojawiły sie natomiast u niej żadne omamy, czy halucynacje tego typu, że słyszała jakieś głosy, czy widziała postacie, które nie istnieją - a to lekarz prowadzący napisał w wypisie… Nie wiem, co mam o tym myśleć, dostrzegliśmy ten opis dopiero w domu…
Nie było również urojeń dotyczących zdarzeń niemożliwych, takich jak: nasyłanie myśli, czytania w myślach, zdalnego kontrolowania, itp.
Wystąpiły natomiast urojenia depresyjne:
- poczucie winy, za którą spotka ją kara i potępienie
- widzenie swojej przeszłości i przyszłości w czarnych barwach (wszystko co robiłam w życiu było złe, popełniałam same błędy itp.)
- brak apetytu, bezsennosc, przygnębienie, apatia…

Dodam, że Kasia wychowywała się bez matki, która popełniła samobójstwo, gdy Kasia była nastolatką (mama była alkoholiczką). Kasia przeszła wówczas depresję.
Objawy, o których napisałam, pojawiły się dość nagle i szybko się nasilały. Od momentu pojawienia się ich, do momentu wizyty u psychiatry i leczenia minął ok. tydzień.
Jednakże prawdopodobnie wcześniej pojawiły się pewne symptomy, które już były sygnałem, że coś jest nie tak. Na przykład Kasia twierdziła, że do pracy przychodzi chłopak, który ją zaczepia, a potem w drodze z pracy ją śledzi (taki „wielbiciel”). Brzmiało to bardzo prawdopodobnie, więc wszyscy myśleli, że to prawda. Być może ją zagadał, a ona to odebrała w taki, nie inny sposób…

Namówienie jej na wizytę u psychiatry i leczenie nie było łatwe, choć sama miała wyraźne przebłyski świadomości, że dzieje się z nią coś niedobrego. Raz wyrażała chęć leczenia, raz znowu odmawiała… Ale po stoczeniu ciężkiej „batalii” udało się.
Kasia jest już w domu i czeka teraz aż się zwolni miejsce na oddziale dziennym, gdzie ma uczęszczać na terapię. Bierze raz dziennie 20 mg olzapiny. Czuje się znacznie lepiej, urojenia minęły, natomiast ma jeszcze takie „zawiechy”, że odpływa gdzieś myślami na chwilę. Jest trochę senna i ma ogromne łaknienie, przez co przytyła. Szkoda, że nie ma dla niej miejsca na oddziale dziennym i musi czekać aż się to miejsce zwolni, zanim zacznie terapie… Myślę, że to dla niej bardzo ważne, tym bardziej, że czuje taką potrzebę.

No dobrze, a teraz zadam pytanie, które mnie nurtuje:
Jak uważacie, czy postawiona diagnoza jest słuszna? Mnie się wydaje, ze to nie zespól paranoidalny a schizofrenia… Ale z diagnozą lekarza ciężko polemizować… Ja jednak mam spore wątpliwości, tym bardziej, ze pojawiły się w wypisie rzeczy, które nie miały miejsca…
napisał/a: maciejka2229, 2010-11-05 18:42
Witam,
uwaznie przeczytalem Twojego posta i juz odpowiadam na pytanie.
Podczas pierwszej hospitalizacji na odzdiale psychiatrycznym gdzie podczas wywiadu od chorego i oberwacji na odzdiale szczegolnie gdy wystepowaly objawy psychotyczne takie jak opisalas zawsze na poczatku leczenia lekarz psychiatra stawia rozpoznanie zespol paranoidalny.Jezeli stan zdrowia sie pogorszy i objawy beda dalej sie utrzymywac bedzie postawione rozpoznanie schizofrenii.Rozpoznanie schizofrenii lekarze psychiatrzy stawiaja gdy pomim o leczenia objawy psychotyczne utrzymuja sie dluzej niz jeden miesiac.Czyli jezeli pacjent przyjmuje leki a objawy nie ustepuja lub sie nasilalaja wtedy jest rozpoznanie schizofrenii paranoidalnej.Leki o ktorych napisalas olanzapina jest to podstawowy lek w leczeniu stanach pscyhotycznych,schizofernii i podobnych.Tak wiec Twoja kolezanka musi regularnie zazywac leki i kontrolowac leczenie w poradni.Jakbys miala pytania pisz na maila:
maciejrypin@wp.pl
Pozdrawiam.
Maciek
tel.691 175 137
napisał/a: lenka31, 2010-11-05 23:03
Bardzo Ci dziękuję Maćku za odpowiedź. Mam teraz trochę jaśniejszy obraz. Faktycznie, objawy psychotyczne dość szybko ustąpiły, maksymalnie utrzymywaly się 3 tygodnie od rozpoczęcia leczenia. Najdłużej utrzymywał się nastrój depresyjny, ale z każdym dniem jest lepiej.
Nie rozumiem tylko dlaczego lekarz napisał o omamach sluchowych itp., czyli wymienił w opisie objawy, które nie miały miejca u Kasi. To mnie najbardziej zastanawia... Pomyłka przy natłoku pracy...? Pacjentów na odziale przewijają się całe tabuny, więc o pomyłkę zapewne nie jest trudno. Nie ukrywam, że mnie to martwi.
napisał/a: maciejka2229, 2010-11-06 08:34
Jakbym mogl jeszcze w czyms pomoc to pisz smialo.
Zycze zdrowia dla Twojej kolezanki i mocno Pozdrawiam.
Maciek
email:maciejrypin@wp.pl