POLECAMY

Wszystkie, najdziwniejsze objawy nerwicy

napisał/a: Izka429, 2009-04-02 22:33
Witam kochani!!!Sorki,że się nie odzywałam,ale teraz jestem trochę zalatana,przedświąteczne zakupy,generalne porządki i tak dalej,ale nie zapomnałam o was. U mnie samopoczucie dziś lepsze nie mam takich duszności jak przedtem,może dlatego,że jestem trochę zalatana.Pozdrawiam nowych forumowiczów!!!Trzymajcie się damy radę nerwuski.Jak tam wasze samopoczucie???Spokojnej nocy życzę.Pa.
napisał/a: matteo19, 2009-04-03 03:12
Witam. Mam 19 lat i nie wiem co się ze mną dzieje... nie wiem do końca czym to jest spowodowane.PROSZĘ WAS PRZECZYTAJCIE W CAŁOŚCI TĘ HISTORIĘ PONIEWAŻ ZAWIERA ONA WIELE WĄTKÓW, KTÓRE MOGŁY SIĘ PRZYCZYNIĆ DO MYCH DOLEGLIWOŚCI... Otórz 3 lata temu przeżyłem straszny szok w swoim życiu a mianowicie śmierć mojego taty. śmierć była spowodowana długotrwałą chorobą. w czasie gdy mój tata chorował nie dawałem po sobie poznać że bardzo mnie to boli natomiast we mnie było pełno smutku i bezsilności. gdy mój tata zmarł świat mi sie zawalił( byłem wtedy w 3 gim) ponieważ zostałem sam w domu z piątką młodszego rodzeństwa. na szczęście jakoś udało mi się wrócić do szkoły i zacząłem w miarę normalnie funkcjonować w społeczeństwie. po zakończeniu gimnazjum kontynuowałem naukę w szkole średniej. na początku pierwszej klasy brałem sterydy(androlic) ponieważ jako mięśniak chciałem się podobać dziewczyną (miałem dosyć miłosnych niepowodzeń które dla mej duszy- romantyka były bardzo przytłaczające. po jednej takiej sytuacji w której czułem się odrzucony wyciąłem sobie na ręce inicjały dziewczyny która mnie odrzuciła. za każdym razem czułem sie jak g....o za przeproszeniem).
niestety i to nie pomogło. na początku pirwszej klasy zakochałem się w dziewczynie ktora takze mnie odtrąciła. wtedy powstało we mnie pytanie: czy ja faktycznie jestem az tak zjechany ze zadna mnie nie chce???? dziwiło mnie to ponieważ rodzina i przyjaciele (w szczególności przyjaciółki) ciągle mi powtarzali ze mam fajny charakter. i ww tym momencie właśnie się zaczeła moja przygoda z narkotykami. zaczełem popalać marihuanę( sporadycznie 2-4 razy w miesiącu. gdy byłem w gimnazjum paliłem może z 15 razy). palenie maryśki nasiliło się w czerwcu pierwszego roku szkoly sredniej. wtedy właśnie raz zarzyłem amfetamine. w miedzy czasie bylo popijanie alkoholu od czasu do czasu na imprezkach, ogniskach itp. gdy nadszedł czas wakacji wszystko nieco się pogłębiło. marihuanę paliłem praktycznie dzien w dzien. pod koniec wakacji znowu brałem sterydy. był to ruski metanabol i decadurabolin, który silnie blokuje wydzielanie własnego testosteronu. w międzyczasie przygnębiło mnie kolejne zdarzenie rodzinne- zauważyłem że moja mama kogoś ma( zaczeła później wracać z pracy, wychodziła wieczorami z domu nie interesując się losem swoich dzieci. cała ta sytuacja bardzo nas od siebie oddaliła). w miedzyczasie ja dalej palilem maryskę ponieważ byla to moja ucieczka od przytłaczającej mnie rzeczywistości. w czasie gdy brałem drugi raz sterydy pierwszy raz zażyłem extasy. na czas zażywania sterydów odstawiłem marihuane. po zakończeniu cyklu sterydowego stalem sie nie co nerwowy. ciagłe konflikty z mama sprawiały że czułem się coraz bardziej odrzucony. i w tedy na przełomie lutego i marca coś we mnie pękło.
przestałem palic marihuane ponieważ zauważyłem żę ze mna dzieje się coś nie tak. miałem ogromną pustke w głowie, nie mogłem się skoncentrować ani nic sobie przypomnieć a także odczuwałem lęk. pomyslałem sobie że jest to depresja. udalem sie do psychiatry ktory wypisał mi leki antylękowe i przeciwdepresyjne i odstawił mnie do domu. po jakimś czasie stwierdziłem że nic mi to nie da i postanowiłem się zabić. po nieudanej próbie samobojczej trafilem do szpitala psychiatrycznego. tam stwierdzili ze jest to depresja spowodowana utratą ojca i zmiana sytuacji w rodzinie. po prawie trzech miesiacach pobytu w szpitalu poczulem sie lepiej.
dalej jednak czulem ze cos mi dolega. znowu zaczelem palic i pic. po jakims miesiacu powrotu ze szpitala wyjechalem do wloch na 3 miesiace. po powrocie z wloch wrocilem do szkoly w bardzo dobrej kondycli i nastroju. niestety nie do nauki. nie czulem potrzeby palenia. patrzac teraz na ta cala sytuacje zauważam iż zaczelem pić. pilem tak przynajmniej 2-3 razy w tygodniu przez okres 2 miesiecy. i wtedy znowu zaczelem palić(pijąc od czasu do czasu). wtedy także zaczelem sprzedawac narkotyki (marihuanę) co w konsekwencji doprowadziło do tego iż zostałem wyrzucony ze szkoły( było to na początku grudnia minionego roku). i w tym momencie zauważyłem co tak na prawdę zrobiłem ze swoim życiem. od tego czasu zrezygnowałem kompletnie z żcia. zamknełem się w domu kompletnie odcinając się od świata,rodziny,znajomych i przyjaciół. od 3 miesięcy ciagle siedzę w domu co raz to bardziej zacząłem myśleć o samobójstwie ale nie chce tego robić ponieważ nie chce zadawać cierpienia rodzinie.nie mam takich objawów o których wy najczęściej piszecie. mianowicie dokuczają mi lęki które znacznie silniejsze są za dnia, każde stuknięcie, minimalny hałas, telefon czy też pukanie do drzwi budzi we mnie jeszcze mocniejszy lęk:( jestem strasznie zniechęcony( nawet o higiene przestałem dbać), nie moge normalnie myśleć, ciągle czuję pustke w głowie a gdy mam sie wypowiedziec na jakiś temat podczas rozmowy z domownikami brakuje mi słow a to co mowie jest kompletnie pozbawione emocji, oglądając film nie wiem zupełnie co się w nim dzieje,mam straszne kłopoty z pamięcią, odczuwam częste bóle głowy, kładąc się spać następuje lęk przed dniem a także mam dziwny mętlik w głowie,przypominają mi sie jakieś w ogóle nie istotne rzeczy z przed 10 lat a niekiedy i dalej przy czym nie moge sobie przypomnieć co robiłem wczoraj. niekiedy nachodzą mnie takie myśli by uciec z domu i żyć jako bezdomny w jakimś miescie zdala od ludzi z mojej miejscowosci...(mieszkam w miejscowosci gdzie żyje ok. 2 tys ludzi i większośc osob mnie zna co powoduje lęk przed nimi), spie ok 10-13 godzin na dobę nie mogąc się podnieść z łożka.... straciłem całkowicie apetyt w ciagu 3 miesięcy straciłem ok 15 kg wagi. i wogóle jestem strasznie haotyczny... Z pewnościa zauważyliście to po mojej wypowiedzi... nie wiem co już o tym wszystkim myśleć. nie wiem czy to jest depresja, nerwica, uzależnienie, czy schizofrenia... a może wszystko w jednym? jestem już kompletnie pozbawiony sił by to wszystko naprawić... proszę doradźcie mi coś, może znacie jakiś szpital psychiatryczny który zdoła coś jeszce ze mna zrobić... proszę... proszę...
napisał/a: arek1984.25, 2009-04-03 07:07
Mateo ja tez bralem narkotyki przez 8 lat non stop twarde od tego nabawilem sie nerwicy a od sterydow tym bardziej mozna dostac choroby psychicznej o tym tez cos wiem zwlaszcza po dece i tej zanieczyszczonej ruskiej metce mam podobne objawy do twoich ale lecze sie u psychiatry od 2 lat jak kazdy z nas tu na forum mam lepsze i gorsze dni ale leki pomagaja musisz chlopie czym szybciej udac sie do psychiatry i psychologa jak trafisz na dobrych lekarzy to ci pomoga ale musisz im dokladnie wszystko opowiedziec tak jak nam tu opisales nie wstydzic sie lekarza tak jak mowilem mam podobne objawy jak ty apatia strach ze wszyscy mnie oceniaja na ulicy ogolne lęki i napiecie emocjonalne ale jakos funkcjonuje bo sie lecze i ty tez MUSISZ pisz tu do nas na forum bedziemy ci pomagac pozdrawiam
napisał/a: arek1984.25, 2009-04-03 07:10
A ty iza co zapomnialas o nas nie dobra jestes nawet na gg sie nie odezwie w dupe powinnas dostac pozdrawiam cie odezwij sie na gg bo ci sie cos zapytac chcialem
napisał/a: Izka429, 2009-04-03 07:45
Witam serdecznie!!!!Dziś piękna pogoda słoneczko świeci,więc trzeba korzystać chyba wybiorę się do miasta na małe zakupy.A co tam u was słychać jak samopoczucie?
napisał/a: brydzka5, 2009-04-03 08:30
witam wszystkich w ten piekny poranek chyba wiosna zagosciła unas na dobre ))))))) i niech tak zostanie izunia byłam na gg pisałam z nadszym areczkiem ...............apropo arku to jest ten młody chłopiec okturym ci pisałam pomusz mu ty masz wieksze doswiatczenie mam namysli to co pszeszłes,,,,,,,,,,,ja czuje sie wysmienicie chyba pokonalam jak narazie ta france (((talu marz wraca zajmie sie dziecmi a ty za okna sie wes bo chyba naprawde ci bede musiała umyc))))))))))....jeszcze raz wszystkich kochani witam zycze miłego dzonka....wmiare mozliwosci bede sie odzywac bo dzis ten dzien muj marz wraca z norwegi po 6 tyg buziaczki pa papapaapapapap
napisał/a: siwa024, 2009-04-03 09:01
witam wszystkich:)ja dzisiaj czuje sie troszke lepiej.dzieki wam podbudowaliscie mnie troche.naprawde sie ciesze ze trafilam na to forum.wreszcie mozna sie komus wygadac.a kto mnie lepiej zrozumie niz nerwuski?na szczescie nie mam problemow ze spaniem moze dlatego ze dzieciaki mnie wymecza w ciagu dnia:)u mnie w pile tez zapowiada sie sliczna pogoda.wyjde z dziecmi na spacer.
poczekam jeszcze przez weekend jak sie bede czuc i wtedy najwyzej pojde do lekarza zeby zmienil mi leki.pozdrawiam was nerwuski i zycze milego dnia bez atakow paniki:*
napisał/a: siwa024, 2009-04-03 09:07
brydka ty to masz dobrze moj dopiero wyjechal za granice.jest kierowca tira.i moze to dla tego znow mi sie pogorszylo.chociaz czesto wyjezdzal ale ostatnio mial dluga przerwe bo nie bylo roboty.no i tez nie ukladalo nam sie ostatnio zbyt dobrze.ale to juz chyba moja podswiadomosc.pozdrowionka
napisał/a: siwa024, 2009-04-03 09:23
witaj mateo!ja tez nie umialam sobie poradzic ze smiercia mamy.zawsze bylam baaaardzo wrazliwa i mialam slabe nerwy.moja mama tez chorowala ale ukrywala to przed nami.wogole nie bylam na to przygotowana.arek ci dobrze radzi.idz do lekarza.trzeba jakos stanac na nogi.pozdrawiam serdecznie i trzymam za ciebie kciuki no i za was wszystkich kochani
napisał/a: krysia1705, 2009-04-03 09:31
Witaj Matteo!
Arek ma racje...z wszystkiego mozna znalezsc wyjscie! Trzeba sie tylko zmobilizowac i za wszelka cena szukac pomocy....potem potrzebne ci bedzie troche cierpliwosci...bo wyzdrowienie i wyprostowanie wszystkich twoich pogmatwanych spraw nie bedzie takie szybkie! Ja bym cie bardzo zachecala do wyizytu u dobrego psychologa...ty musisz zrozumiec co powoduje ze tak ciagle komplikujesz sobie zycie! Do psychiatry tez bym poszla na twoim miejscu...poniewaz bez lekow prawdopodobnie teraz sobie nie poradzisz! Posluchaj pobladzilas i narozrabiale troche w swoim zyciu...ale to wszystko mozesz zmienic przy odrobinie dobrej woli....najgorsze co moze byc, to popasc w stan beznadzieji! Ty sie wlasnie znajdujesz na tym etapie...chodzisz w kolko i nie wiesz co ze swoim zyciem zrobic...jednak gdzies tam w srodku...szukasz pomocy...to ze tu napisales jest na to dowodem....nie wszystko jeszcze stracone...pierwszy krok juz zrobiles...teraz poszukaj dobrego psychologi i idz do psychiatry...rozpocznij leczenie i wyjdz do ludzi! Nie musisz od razu podbijac swiata...ale koniecznie wyjdz z domu!...sprobuj sie zmobilizowac,zadbaj troche o siebie...a zobaczysz ilu zyczliwych ludzi jest wokol ciebie! To do dziela...zacznij od dzisiaj! Trzymam za ciebie kciuki!
napisał/a: _natalia_, 2009-04-03 14:24
Witam ja borykam sie z nerwica juz prawie 4 lata. Także jak wy przeszłam już najrózniejsze dziwctwa ;) zaczęło się od serca (częstoskurcze, kołatanie przy wchodzeniu po schodach, przy bieganiu, bóle w klatce piersiowej itd, itp.), potam jak potrafiłam je już uspokoić to dostałam problemów z żołądkiem (niestrawność, nadkwaśność, odbijanie, uczucie puchnącego przełuku, tzw. gula w gardle, itd.). Byłamu wszytskich możliwych lekarzy... teraz mam bóle głowy, a najgorszej że od jakiegoś czasu wyszła mi chyba żyła po lewej stronie szyi, na początku myślałam że to tętnica bo pulsuje, ale tętnice są głębiej, jest ona od razu pod skóra, jak leże to dokąłdnie widać. Oczywiście niepoje się i muszę to sprawdzić, może to jakieś rozwartwienie, bo po prawej tego nie mam.Najczęstszy objaw, to wybuchanie jakby balonika z powietrzem w dolnej części klatki piersiowej, i dziwne kołatanie w tym miejscy, sama nie wiem czy to serce, czy aorta brzuszna, no takie to chuj..., że głowa mała. Zastanawiam się co jeszcze.... miał z was ktoż także problem z wystającymi pulsującymi tętnicami ????
napisał/a: _natalia_, 2009-04-03 14:26
przepraszamza błedy w wypowiedzi, ale szybko pisałam, bo zaraz muszę wyjść i jechać, to także okropne. Chciałam też dodać, że o wszysstkich chorobach się tyle naczytałam, i o budowie organizmu człowieka, że chyba byłabym gotowa na studiowanie medycyny ;P ale pewnie większość z was, wie już także bardzo dużo o chorobach i anatomii człowieka ;p;p;p