to znowu Ja Nerwica

napisał/a: aniolek27, 2013-08-30 21:56
Pisze znowu poniewaz nikt nie odpowiedzial na mojego dzisiejszego wczesniejszego posta..teraz siedze sobie glowa mi pulsuje ogolnie czuje sie slabo jest mi zle bardzo zle..bylam ze synkiem na placu zabaw i byly kolezanki to siedzialam tam i modlilam sie tylko by nie pasc nie zemdlec cala w srodku sie trzeslam czulam sie dziwnie zle,dziewczyny gadaly,smialy sie ja jak zwykle udawalam ze wszystko jest oki i cos tam ledwo mowilam..to jest koszmar jak ja mam normalnie funkcjonowac,uwierzcie gdybym nie bala sie tak smierci to moze skaczyla bym z tym sama ale mam syna nie moge tego zrobic a po 2 wlasnie to co obawiiam sie najbardziej to to ze umre smieszne co nie..z normalnej gadatliwej dziewczyny staje sie wrakiem czlowieka..a dziwne tez to ze tylko wrucilam do domu juz sie lepiej poczulam ale teraz i tak glowa mnie boli czuje sie oslabiona,szczyka mi z tylu glowy to juz sie boje ze to jakis wylew itp bo oczywiscie ja boje sie ze dostane wylewu albo zawalu to sa te sprawy ktorych sie obawiam.Pisze tu choc pewnie nikt tego i tak nie przeczyta ale moze dla samej siebie lepiej sie poczuje gdyby jednak ktos to przecytal pisalam dzis wczesniej tam jest opisane troszku o mojej chorobie.Wlasnie czuje sie tak jak bym miala w kazdej chwili pasc i juz nie wstac a mam 27 lat chce troche pozyc jeszcze.Straszne jest to ze nie mam w nikim oparcia jestem zupelnie sama,nikt kto tego nie przezywa nie zrozumie mnie a mi jest tak bardzo zle tak bardzo ciezko udawac,udawanie ze wszystko niby jest oki dzien po dniu a gdy jestem sama placze mam wachania nastroju.Mam juz dosyc chcialabym byc znow normalna osoba,cieszaca sie zyciem,korzystajacom z zycia.A to jak nie glowa to boli mnie serce,czasami mysle ze jestem nienormalna juz bo jak inaczej mozna to nazwac.Niech mi ktos poswieci choc troche uwagi niech ktos napisze ze bedzie dobrze,niech ktos napisze ze nie umre..
napisał/a: milka38, 2013-09-05 00:44
wiem coczujesz ja tez kilka lat temu chorowalam na nerwice balam sie wyjsc z domu balam sie zasnac kazdy jakikolwiek bol kojazyl mi sie ze smiercia balamsie ze umre ...lekarze nie byli w stanie mi pomoc powiedzieli ze ja sama musze sobie pomoc wiec zaczelam o siebie walczyc i sie udalo ..nnie mozesz ciagle myslec o smierci o tym ze jesli cie cos zaboli to za chwilke ci sie cos zlego stanie nie jest to latwe wiem o tym ale postaraj siesprobowac myslec inaczej czlowiek jest w stanie wmowic sobie chorobe mimo tego ze lekarz mu powiedzial ze jest zdrowy jesli nie umiesz sobie z tymporadzic udaj sie do psychologa on ci napewno pomoze ...a ty napewno nie umrzesz ..glowa do gory
napisał/a: aniolek27, 2013-09-05 12:24
Witam,dziekuje Ci MILKA za wpis za jakis odzew bo naprawde wlasnie czego s takiego potrzebuje ludzi ktorzy beda pisac ze mam sie 3mac ze nie UMRE ze wszystko bedzie oki...bo wiadomo inaczej jak ktos Ci to mowi niz jak sobie sama mowie bo wtedy nie jestem zbytnio do tego przekonana,ogolnie ostatnio dobrze sie czulam i staram sie wlasnie ignorowac objawy i wieczorem wczoraj czulam ze nadchodzi nerwica wtedy tak dziwnie sie czuje wydaje mi sie ze dziwnie widze a nie umiem tutaj tego opisac slowami ale jakos staralam sie to ignorowac i przeszlo dzis rano bylo dobrze teraz mnie znowu laplo to cholerstwo,czuje ze nogi mnie bola ze sie zatrzynam trzasc od srodka a musze zaraz mykac po syna do szkoly,bede twarda i pujde w sumie czasami mysle jak zemdleje to pewnie ktos by mi pomogl nie jestem sama a wogule rok temu bardzo zle sie czulam 6 lekarzy to samo mowilo jezdilam do szpitala i jakos nadal zyje wiec jednak to nie moze byc cos powaznego bo gdyby bylo juz rok temu by to ktos wykryl..wiec staram sie bardzo sie staram ciesze sie kazda normalna chwila i wiem ze na poczatku to nie bedzie tak ze odrazu wszystko minie bo to wiadomo ze wruci ale musze byc silna wiem ze nie umre i tego bede sie trzymac..naprawde bardzo bardzo dziekuje za wsparcie...
napisał/a: aniolek27, 2013-09-06 20:13
Witam ponownie chce powiedziec ze ogolnie jakos ostatnio daje sobie rade choc sa momenty ze czuje ze mnie znow bierze jak wlasnie teraz dlatego tez postanowilam to opisac,widze ze jednak sporo osob to czyta ale zadnych komentarzy ale lepsze to niz nic a samo pisanie sprawia ze czuje sie o wiele lepiej..wiec dzis ogolnie dzionek byl dobry..zaczelo sie na placu zabaw gdzie zaczelam odczuwac zawroty lekkie glowy,ucisk glowy i uczucie lekkie jak by mi sie niedobrze robilo i odrazu znow gdzies tam mysli okropne ale pruboewalam to ignorowac i oki doszlam do domu w domku z kumpela kawke wypilysmy i spoko bylo a teraz znow tak siedze i glowa mam taki mocny sciski uczucie ze jak patrze na klawiature to tak jakos dziwnie jak by mi sie lekko krecilo w glowie i czuje mdlosci i znow musze sobie z tym poradzic nie ma innej opcji bede silna jak przez ostatnie dni i mam nadzieje ze nadal tutaj bede zagladac i opisywac co sie dzieje,fakt ze nie jestem z tym sama wiele daje a tym bardziej jak by wiecej osob zaczelo pisac choc no to nie odemnie zalezy ale bardzo bylabym wdzieczna za jakikolwiek wpis.Ogolnie dziekuje za kazdy dzien ze zyje ze te naprawde straszne momenty przetrwalam choc szczeze powiem nie wiem jak..pamietam jak raz w nocy spalam sobie a tu nagle takie uczucie umierania centralnie ocknelam sie panika co sie dzieje wstalam i ledwo ledwo siegnelam po tabletke cala sie trzeslam bo nigdy mi sie takie cos nie zdarzylo powiem ze to bylo przerazajace,wiem ze to glupie siedze tutaj pisze ze boje sie smierci bo to jest glownym moim lekiem ale przeciez kazdy umiera niektorzy bardzo wczesniej takie jest zycie i trzeba sie z tym pogodzic,choc ja naprawde chce pozyc dla syna ma tylko mnie oprucz dziadkow ciotek wujow ale nie ma Taty jestem tylko ja i gdyby cos mi sie stalo nie wiem kto wytlumaczy 5 latkiwoi ze mamy juz nie bedzie ze go nie zaprowadze do szkoly wogule wlasnie nie umiem sobie wyobrazic tego jak by sobie z tym moj syn poradzil wiem ze mialby rodzine dziadkow i wogule ale ja kocham swojego syna i nie chce by zostal sam troche glupio moze pisze ale tak jakos mnie naszlo poryczalam sie ehh...jestem normalna dziewczyna ktora bardzo chce zyc NORMALNIE choc teraz nie moge nazekac bo rok temu bylo o wiele gorzej a tym bardziej ze teraz lekarst nie biore i jakos sie trzymam ale sam fakt ze nie mam wlasnie z kim o tym porozmawiac wyrzucic tego z siebie pozostaje mi tylko forum w ktorym jak narazie czuje sie jak bym pisala tylko sama do siebie...
napisał/a: karolina1685, 2013-09-07 19:51
Cześć:) Mam podobne objawy do Twoich dlatego też piszę do Ciebie, ponieważ ciężko mi już samej sobie z tym radzić, a odnoszę wrażenie, że nikt mnie nie rozumie i moich lęków. Opowiem Ci może po krótce co mi dolega. Dawniej było łatwiej miewałam lęki, uczucie niepokoju i strachu, że zaraz stanie się coś złego. Ponad to miewałam odpowiedzi z organizmu na moje stany lękowe w postaci wysokiego pulsu, mdłości, bóli brzucha i bezsenności. Ale teraz myślę, że zaczyna być coraz gorzej. Dawniej te stany przychodziły wieczorami, gdy zbliżało się ciemno za oknem i towarzyszyły temu konkretne lęki: najczęściej przed śmiercią. Ale cały dzień miałam dla siebie i mogłam się nim cieszyć. Teraz właściwie od miesiąca miewam ataki wysokiego pulsu co drugi dzień i towarzyszą temu lęki, dreszcze itd. Jednak od 3 dni z pulsem mam spokój, ponieważ zaczęłam przyjmować leki od kardiologa, ale niepokój pozostał. Co więcej lęki i niepokój towarzyszą mi już przez cały dzień z przerwami, ale tak nie da się normalnie funkcjonować. Wczoraj miałam nieprzespaną noc. Od 2 nie spałam, ponieważ jak zamykałam oczy i zbliżał się sen w klatce piersiowej zaczynałam czuć niepokój i zaraz się budziłam, więc stwierdziłam, że odczekam i o 5 udało mi się zasnąć. Byłam już u psychiatry oraz uczęszczam na psychoterapię. Spotkania z psychologiem są dopiero początkiem więc czekam jeszcze na efekty. Przyjmowałam także leki uspokajające oraz ziółka, ale ziółka mają krótkotrwały efekt dla mnie, a tabletka uspokajająca którą zażywam to AFOBAM więc lek uzależniający dlatego nie chce go zażywać zbyt często.Ponad to cierpię także na lęk,że za chwilę mi tchu zabraknie i zacznę się dusić, ponieważ cierpię na chorobę, która może powodować powstawanie zakrzepów i może dojść do zatoru płucnego dlatego boję się tego.
Mogłabym tak dużo pisać, ale to chyba najważniejsze i najbardziej świeże z mojego życia. Tobie tak samo jak syn sprawia, że chcesz walczyć o siebie w moim przypadku tym kimś jest narzeczony i chęć życia, ponieważ naprawdę kocham żyć. Często też pomocne mogą okazać się takie proste czynności jak: włączenie spokojnej muzyki w czasie lęków, obejrzenie czegoś śmiesznego (w moim przypadku to serial, który pomaga mi skupić się na czymś innym i przy okazji się pośmieje:)). W nocy gdy miałam trudności z zaśnięciem włączałam sobie odgłosy natury, bądź jazz. Albo po prostu wyjść z domu i zaczerpnąć świeżego powietrza. Jeżeli nie możesz tego zrobić wystarczy otworzyć okno i powdychać trochę tego powietrza lub wyjść na balkon i usiąść na chwilę.
napisał/a: aniolek27, 2013-09-08 15:20
Witam Cie karolino i dziekuje za opisanie swojej histori i rady..rozumiem doskonale fakt ze czujesz ze nikt Cie nie rozumie bo u mnie jest tak samo ale wiem tez ze osoby ktore nie maja pojecia jak my sie czujemy jakie mamy odczucia i patrzac na nas widza nas kompletnie normalnych wiec uwazaja ze przesadzamy itp bo skad niby maja wiedziec jak to jest wiec dlatego ja wole w czasie ataku wejsc na forum pisac zajac czyms mysli bo wiem ze otoczenie mnie nie rozumie a wrecz ma tego dosyc.Wspulczuje Ci ze twoj stan jest gorszy ale ja pamietam jak doslownie tygodniami czulam sie fatalnie i jak bym mogla gnala bym na pogotowi lub lekarza choc juz mi wstyd bo i tak mi nie pomoga a gdy dopada nas atak jest to straszne choc ja moge powiedziec ze teraz ataki nie sa tak drastyczne jak kiedys choc nadal budza strach i samoistnie przy ataku mysli kieruja sie ku smierci choc staram sie z tym walczyc..I ja tez dawniej mialam tak ze jak kladlam sie spac slyszalam bicie serca i odrazu sie nakrecalam teraz juz tego nie mam choc sa inne objawy typu boleglowy uczucie cisnienia w gowie dziwnie widze i uczucie zapadania sie jak bym miala za chwil pasc i to moj oniec tagze teraz moje objawy z lekka roznia sie od tych ktore byly rok temu bo wtedy bardzij moja nerwica skupiala sie na roznorodnych bolach serca cisnienie mierzylam z 20 razy dziennie i jak mialam za wysokie juz byl lek a teraz zadko mierze i na ogol mam niskie.Tez wlanczam sobie muzyke pije melise i czasami kropelki na nerwy.Choc fakt ze np dobrze sie czuje a tu nagle bez zadnego powodu nadchodzi atak to czlowiek pierwsze co mysli to cos nie tak napewno cos powaznego i ze trzeba lekarza ale ja caly czas prubuje dawac sobie z tym rade a dzis czuje sie tak sobie pewnie dlatego ze wczoraj pilam wino i dzis sa tego takie sktki strqsznie sucho mi w gardle i mialam uczucie mdlosci i mi np jak cos niespodziewanie strzyknie samoistnie odczuwam lek i z tym tez musze sobie poradzic jesli chcialab6s ckolwiek pisac mozesz smialo do mnie chetnie pomoge choc czuje ze to ja omocy bardzo potrzebuje.3maj sie
napisał/a: aniolek27, 2013-09-08 19:29
Jestem tu dzis znowu poniewaz zle sie czuje.mam uczucie ze zaraz mi cos sie stanie bola mnie nogi mam uczucie przeszywajace cialo i mnie mdli siedze i placze bo niby wczesniej pisze ze jest lepiej ze daje sobie rade i nawet mialam chwile gdzie czulam sie normalnie nawet za normalnie i uwierzcie ze wlasnie dlatego sie wystraszylam tej normalnosci ze jednak cos nie tak ja naprawde sie staram ale jakos nie wychodzi czuje ucisk w glowie i juz mysle ze, to jakis wylew, czy to nie glupie, ja naprawde chce normalnie zyc, funkcjonowac czy to tak wiele.Czasami mam juz tego wszystkiego dosyc, moge nawet smialo powiedziec ze mnie to wkurw.. i mam choler.. dosyc i dlaczego akurat mnie to spotkalo.I czesto nie daje wiary ze to nerwica a nie mam kasy by sam robic badania a lekarze patrza na mnie i nie zamierzaja dawac na nic skierowan nawet na glupia krew.Chetnie bym znow poszla do psychologa jak w tamtym roku ale nie stac mnie na taki wydatek wiec pozostaje mi meczyc sie z tym sama i wchodzic na to forum bo nie mam naprawde nikogo i nie zdziwcie sie jak dzis jeszcze wejde oczywiscie jak dozyje!
napisał/a: magda1038, 2013-09-10 08:09
Przypadkowo znalazłam się tutaj, widzę, że jest wątek nerwica lękowa. Moja kolezanka jest ze mną 12 lat, raz lepiej, raz gorzej i tak się z nią męczę. Czasem odchodzi, by za jakiś czas wrócić. Własnie wróciła, 2 lata nie brałam leków, dużo stresu w pracy i znów to samo. Ale nie poddaje się, muszę pracować i pokonywać codzienne dolegliwości, także głowa do góry, od tego nie umiera się.
napisał/a: aniolek27, 2013-09-11 12:12
Witam, dzis weszlam poniewaz wczoraj wieczorem czulam sie bardzo dobrze poprostu normalnie z czego sie ciesze i dzis w miare czuje sie oki choc wiem ze to nie potrwa wiecznie postaram sie trzymac
napisał/a: magda1038, 2013-09-12 08:35
Wczoraj tez dobrze czułam się, a dzisiaj rano masakra, może to takze pogoda ma wpływ, muszę sie czyms zająć, zeby nia nakrecać sie bardziej. A jak Ty Aniołku27 dzisiaj się czujesz?
napisał/a: aniolek27, 2013-09-12 09:21
Witam Cie magda1038,hmm powiem tak nie czuje sie zle ale nie czuje sie dobrze tzn bola mnie lydki a to juz oznaka ze jednak cos sie dzieje no a rano bolala mnie glowa..wiesz czasami mysle ze to co my odczuwamy i wogule to jakas masakra dlaczego nie mozemy sie czuc jak kiedys gdy nawet niewiedzialysmy co to takiego ta nerwica,mi wlasnie najbardziej tego brakuje i tego ze dlaczego my mamy sie cieszyc z dnia dobrego samopoczucia a nie jak inni codziennie i martwic sie normalnymi sprawami,ja jak mam napad to jak z kims siedze ktos do mnie mowi itp to nawet nie wie ze ja wewnatrz tocze walke ze soba ze skupiam sie na tym ze cos sie dzieje bo to jednak bardzo trudne ignorowac to co sie z nami dzieje ogolnie nie jest jeszcze dzis zle ale np w nocy jak spalam i budze sie czasami mam uczucie oslabienia glowy krecenia nie wiem nawet jak to opisac takie poprostu lekkie oslabienie i czuje ze cos nie tak ale nie wiem co do konca no i ide dalej spac..Ja zaprowadzam synka do szkoly i w tym roku jak narazie jest lepiej bo nie mam takich jazd jak w tamtym roku ale ja poprostu zazdroszcze innym a tagze osoba w domu ze nie maja tak jak ja a wogule pewnie mysla ze dobrze sie czuje i nic mi nie jest bo nawet nie zaczynam bo ich tekst bylby ze znowu sobie cos wkrecam nie rozumiejac tego ze ja naprawde to odczuwam i mi nie jest z tym do smiechu wiec mi czesto jest ciezko bo jestem sama ze soba z tym i ciesze sie ze sa tu ludzie ktorzy mnie rozumieja i nie uznaja za kompletnego czubka.Spotykam sie z pewnym chlopakiem i Jemu tez nie mam zamiaru tego powiedziec bo nie wiem jak by zaragowal a czasami bedac z nim tez mialam napady ale jakims cudem to przetrwalam...Jestem zla na siebie z powodu tego ze boje sie smierci bo u mnie gluwnie o to sie rozchodzi gdy przy pierwszym ataku myslalam ze umieram to nie umiem tego opisac,choc wiadomo ze kazdy kiedys umrze i takie jest zycie.Powiem tez ze nie pamietam kiedy spedzilam calutki dzien normalnie bez jakiegokolwiek bolu,leku..wiem ze kazdy pisze ze trzeba sie trzymac i wogule,ale ja taka silna naprawde nie jestem,przerasta mnie to,przerasta mnie udawanie zdrowej.Kazdy tez mowi ze to psychika ze to jakis problem ktory trzeba rozwiazac ale ja nie wiem co to jest u mnie.Nie mialam wspanialego dziecinstwa choc potem bylo juz dobrze,moje malzenstwo to porazka,zycie z alkoholikiem i bycie matka w wieku 21 lat...teraz mam 27 i sama wychowuje syna od 3 lat,a nie tak wyobrazalam sobie rodzine..Wiem ze mialam tylko napisac jak sie czuje ale tak jakos musialam wyrzucic to z siebie bo nikt mnie nie rozumie i chociaz tutaj moge tak naprawde pisac co czuje..dziekuje wszystkim za wsparcie..mykam robic obiadek zajerze tutaj puzniej...przepraszam za bledy pisalam i ryczalam...
napisał/a: magda1038, 2013-09-12 09:53
Własnie, to jest najgorsze, że nikt nas nie rozumie. u mnie jest tak samo, kiedy źle się czuje to albo udaje, że nic mi nie jest, albo jak powiem, to koleżanki mówią dobrze wygladasz i coś wymyslam. Nie zrozumie nas osoba zdrowa. u mnie najgorsze są poranki, tak do południa, mam ten komfort, że ustawiam pracę popołudniami, ludziom to jest na rękę, bo każdy zdrowy człowiek woli pracować rano. Od 12 lat nie jeżdżę autobusami, właśnie pierwszy atak paniki miałam w autobusie, nie mogę pozbyć sie tej fobii. Kurczę najgorsze jest to,że gdziekolwiek wychodzę to muszę mieć pewność, że moge szybko wrócić do domu. U mnie dom jest moim azylem, najlepiej to bym nigdzie nie wychodziła.