POLECAMY

Specyficzne szmery w uchu

napisał/a: the_cold_one, 2010-11-30 20:25
Witam. Mój problem z lewym uchem trwa od kilkanastu (18-19) miesięcy. Rozpoczęło się wszystko od tego, że pewnego popołudnia, siedząc w pracy, miałem zatkane uszy - charakterystyczne "zatkanie" związane ze zmianami ciśnienia. Nie wiem, skąd się to pojawiło, ale się pojawiło. Nauczony doświadczeniem starałem się je "przetkać", dmuchając przez zatkany nos... Po chwili prawe ucho odetkało się bezproblemowo, lewe zaś wciąż pozostawało w stanie początkowym. Dmuchałem więc dalej, coraz mocniej, aż w końcu poczułem mocny ból w okolicach węzłów chłonnych na szyi, tuż pod uchem, a ono samo odetkało się. Ból utrzymywał się jeszcze jakiś czas (jeden-dwa dni), a następnie minął. Zamiast niego jednak zacząłem słyszeć bardzo specyficzny szmer w tym kontuzjowanym uchu, szumienie, rodzaj "chrupania", tak jakby coś się w nim znajdowało. Znamienne, że nie słyszę tego dźwięku nieustannie - pojawia się ono najczęściej, gdy budzę się rano i leżę jeszcze w łóżku (wtedy jest najdonioślejsze, najgłośniejsze); również w momencie, gdy dotknę okolic ucha, np. obok skroni lub potrę ręką o małżowinę prócz zwyczajnego "pyknięcia", jakie słyszę w drugim, zdrowym uchu, słyszę szmer. Pojawia się to także przy mocnym przełykaniu śliny czy ziewaniu. Dodatkowo ucho jest jakby bardziej "wyczulone" - nie to, że słyszę lepiej lub gorzej, to po prostu takie dziwne uczucie towarzyszące odbiorze bodźców dźwiękowych z zewnątrz.

Wydaje mi się ("na chłopski rozum"), że ten specyficzny odgłos ma związek z dwoma kwestiami: jakimś mechanicznym uszkodzeniem słuchu, a także ciśnieniem: gdy kładę się do łóżka, szmer jest głośniejszy i częstszy, z kolei gdy normalnie funkcjonuję, nie słyszę go aż tak bardzo.
Co zauważyłem jeszcze - 1) podczas ostatniego przeziębienia, gdy miałem katar i zatkane uszy, chrobotanie pojawiało się częściej; 2) po wizytach na basenie woda jakby "zostaje" w kontuzjowanym uchu, nie wylewa się tak jak z drugiego...; 3) czyszczenie pałeczkami kosmetycznymi na chwilę "uspokaja" ucho - nie słyszę tego dokuczliwego szurania.

Byłem ze trzy-cztery miesiące po całym incydencie, czyli na początku grudnia zeszłego roku, u laryngologa, który po zerknięciu na ucho i "organoleptycznym" badaniu stwierdził, że wszystko w normie, a także przepisał krople do nosa, które miałem przez 10 dni z rzędu zażywać przed snem, odchylając głowę w tył. To jednak niczego nie zmieniło, a "chrupanie" nadal jest słyszalne. Na dniach mam zamiar wybrać się do innego lekarza, do tego czasu jednak bardzo prosiłbym o jakąś poradę lub diagnozę, cokolwiek - co to może być, jak to wyleczyć. Szmer jakoś strasznie mi nie przeszkadza w codziennym życiu, nie zauważyłem pogorszenia słuchu ani spadku jakości tego, co słyszę - jestem jednak wokalistą bluesowo-rockowym i zależy mi na tym, by wszystko było w porządku; boję się, że niepodjęcie żadnych kroków może spowodować poważniejsze problemy w przyszłości...

Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam.
napisał/a: klementynka-5, 2011-01-03 12:08
Witam
Mój narzeczony od 4 latach boryka się z trzaskami w uchu. Był u kilku laryngologów, truje się lekami które nic nie pomagają.Ostatnio jego stan sie pogorszył nie wie co robić.Trzaski i to co się dzieje z jego uchem doprowadza go do obłędu. Jak możesz to skontaktuj się ze mną czy coś poradziłeś w tej sprawie.
POZDRAWIAM
Klementynka-55