POLECAMY

RZUCANIE PALENIA SKUTKI UBOCZNE

napisał/a: ~Anonymous, 2009-09-29 19:04
Witam!
U mnie coraz lepiej- bardzo się cieszę!. Tak mi wczoraj przyszło do głowy...Może te wszystkie dolegliwości mają jakiś sens...? Tak się cieszę, że minęły lęki, bezsenne noce,ataki paniki itp- że nawet mi do głowy nie przychodzi żeby tęsknić za papierosem. Nie uwierzycie, ale teraz papierochy to COŚ CO POKONAŁAM!!!!! Wiem ,że nie będę palić- jak sobie pomyślę co przeszłam, z czym sobie dałam radę, to za żadne skarby nie chcę tego przechodzić nigdy więcej!!!! NIGDY!!!!
Rzucałam palenie wiele lat temu, nie paliłam 5 lat, ale wtedy nic mi takiego się nie działo. Owszem, przytyłam bo ciągle podjadałam, ale to tyle..
Każdy jest inny, każdy organizm inaczej reaguje. Ja osobiście bardzo się cieszę,że trafiłam na to forum. Myślę,że poprawę zaczęłam odczuwać kiedy po raz pierwszy przeczytałam,że inni czują podobnie. Trzymajcie się wszyscy ciepło! Z każdym dniem będzie lepiej, łatwiej, aż któregoś ranka obudzicie się bez lęku.
U mnie tylko nasiliły się bóle głowy, ale sama nie wiem, czy to nie przypadkiem zmiana pór roku.Zawsze byłam meteopatką, a teraz jednego dnia 25 stopni w cieniu i pełne słońce, a następnego 10 stopni i jesienna szaruga.Pozdrawiam.
napisał/a: konradw, 2009-09-30 21:33
Hej wszystkim:)

to forum nie otwierałem po to aby kogoś nastawiać megatywnie do rzucania palenia. Otwierałem je aby tacy ludzie jak ja i inni któzy tutaj piszą nie załamywali się widząc jak po rzuceniu palenia ich zycie się rozpada. Lęki , strach przed smiercią kołatania serca nieprzespane noce i wiele innych. To co przechodzimy to istny detox po tylu latach trucia organizmu on kiedy przestajemy dawać mu potrzebnej dawki zaczyna się burzyć i dlatego to przechodzimy. Cieszę się że zaczyna sie o tym mówic bo wielu ludzi pewnie cierpi tak samo jak my cierpieliśmy. Mi również przechodzą te objawy nie palę już prawie 6 miesięcy pozostało mi nadciśnienie na które się lecze. mam nadzieje że zmiana trybu zycia na bardziej aktywne unormalizuje moje ciśnienie:)))). Poza tym jest jużchyba ok:)))))))))))))))))))
napisał/a: pete1, 2009-10-03 10:56
Cześć wszystkim byłym palaczom.Rzuciłem palenie 01.08.2008.Po prostu wypaliłem ostatnią paczkę i powiedziałem sobie: nie kupię następnej.Paliłem 27 lat.Wiele czynników miało wpływ na moją decyzję a ostatecznym było pytanie mojej kochanej córeczki: tato po co ty palisz? W pierwszym tygodniu jeszcze nie byłem pewien, czy nie zacznę znowu kiedyś tam. W każdym razie żadnych gum, plastrów itp. Po dwóch tygodniach wykupiłem karnet na basen i zacząłem pływać godzinę dziennie,bo rozsadzała mnie energia.Oczywiście zacząłem pożerać olbrzymie wory orzeszków i innych chipsów bo jeść się chciało cały czas. Po miesiącu byłem już przekonany,że nigdy w życiu nie zapalę.Dostałem wręcz wstrętu do palaczy,do ich śmierdzącego oddechu i ubrań.Po co się pali,co za dureń wymyślił papierosy?Nie odczuwałem żadnych skutków ubocznych,byłem z siebie dumny.Minął rok i dwa miesiące.Dwa tygodnie temu wstałem rano z bólem klaty.Nic takiego-myślę sobie-może się przeciążyłem w pracy?W dzień ból przechodził,wracał w nocy.Przypomniałem sobie,że około rok temu,jakiś miesiąc po rzuceniu,miałem identyczny ból utrzymujący się kilka tygodni.Zwaliłem to wtedy na stary materac,kupiłem nowy-twardszy.Wtedy ból minął po kilku tygodniach.Czytając to forum zaczynam kojarzyć pewne fakty.Pamiętam,że miewałem jakieś takie chwilowe uszkodzenia błednika-momentami "znosiło mnie na bok".Też bałem się,że to może jakiś rak.Wracając do dzisiejszych bóli mojej klaty:nie wiem czy to nadal efekt rzucenia palenia,pewnym jest,że to nerwica tym bardziej,że miałem ostatnio powody do stresu.Na razie nic nie robię z tym bólem.Czekam.A czekając proszę kogoś o radę:jakie ziołowe,nieszkodliwe świństwo może mnie uspokoić?Wydaje mi się,że jestem spokojny ale łapię się na gadaniu pod nosem sam do siebie.Przytyłem przez ten rok 12 kilo.Przeklinam ten dzień,w którym zacząłem palić i żałuję,że tak długo tkwiłem w tym śmierdzącym dosłownie nałogu.Precz z tytoniem!
napisał/a: jadwigaszpaczynska, 2009-10-04 12:38
Witam Wszystkich.
Juz raz wypowiadałam sie w tym temacie. Dzisiaj chciałabym Wam zaproponować wejście na : //mojanerwica.republika.pl/
Jest to historia mężczyzny, który popalał marihuane ( krótko, ale intensywnie), czym " przyprawił się " o objawy nerwicowe, w tym lęki itp.
W jego opowieści sa ważne informacje, które znalazł " po dropdze", szukając sposobu na to, jak stac sie spokojnym i szczęśliwym, wolnym od lęków i innych objawów nerwicowych, człowiekiem.Znam sie na dobrych informacjach w tej kwestii, dlatego polecam ten artykuł wszystkim, którzy chca sobie pomóc.
Sama przez wiele lat zmagałam sie z nerwica lękową, wiec wiem, jak Wam dokucza to, co odczuwacie.
Przygladałam sie tematowi uzależnień ze wzgledu na moje lekcje zyciowe ( byłam w związku współuzależnionym), a poza tym sama kiedyś paliłam papierowy. Dzis wiem, że papierosy, alkohol, narkotyki i inne nałogi sa " zamiast" tego, czego nam w sobie brakuje.Kto jest szczęśliwy sam z soba, nie potrzebuje zadnych używek.Papierosy spełniaja inną funkcje ( psychologiczna), której moze sobie nie uświadamiamy.Podobna role spełnia alkohol i narkotyki.Jest to jakby droga " na skróty" do szczęścia, przyjemności, dorosłości.Ktos bierze papierosa, zapali go , napije sie wódki i mysli : JESTEM DOROSLY Ma wtedy odwage poderwać dziewczyne, zagadac do kogoś.. A wewnątrz, emocjonalnie czuje sie jak 5-cio czy 10-letnie dziecko. Kiedy wiec odstawiamy uzywkę, ktora nas dowartosciowywała, czyniła nas we własnych oczach dorosłymi, dogania nas nasz "faktyczny wiek emocjonalny i intelektualny".Czujemy, ze nic nie uroslismy w pewność siebie, poczucie własnej wartosci, pomimo tych zewnętrznych zachowań " naszej dorosłosci". Nie wymysliłam sobie tego, lecz w książkach dla osób uzaleznionych można poczytac sobie na te tematy.
Na moich watkach na uzaleznieniach, tu, na nerwicy sporo na te tematy napisałam. dlatego nie bede tu tego przytaczać, kto zechce, znajdzie. Przytocze tutaj takie moje wierszowane przemyslenie:

Prawdziwe szczęście mieszka w nas
i nie zależy od niczego,
kto go doswiadczy chociaz raz,
ten bedzie tęsknił wciąz do niego !

Ja ( dzis) jestem osobą szczęśliwa BEZWARUNKOWO, pomimo ( a raczej dzięki WSZYSTKIEMU, CO PRZEŻYŁAM). Nie potrzebuję używek " zamiast".Na moim wątku "Nerwica a sens zycia" trochę na ten temat napisałam. Moze to sie komus przyda.Pozdrawiam.
napisał/a: ~Anonymous, 2009-10-04 19:13
Hej...Chyba za wcześnie się pochwaliłam dobrym samopoczuciem, niestety... Od kilku dni nie mogę sobie poradzić z bólem głowy. a właściwie z takim dziwnym uczuciem ucisku, raz na czubku głowy, raz po bokach, takie ściskanie. Do tego ten szum w uszach. Miał to ktoś z Was??? wydaje mi się, że to ma związek z ciśnieniem, ale zaczynam znowu panikować- tętniak, rak mózgu, itp.Proszę, może ktoś przez to przechodził i coś mi doradzi.Wszystkich serdecznie pozdrawiam.
napisał/a: agulina11, 2009-10-08 19:41
Witam Wszystkich do Michorek na 100% nie masz kobitko raka głowa boli bo na pewno ciśnienie masz podwyższone ja to przerabiałam kochana nie martw się nie myśl o bólu bo jak zaczniesz ten temat rozwijać to dopiero sie zacznie jazda.Ja za chwilkę będę obchodziła roczek jak nie palę ale tak do końca też nie czuje się zawsze dobrze te kołatania są okropne ale staram się o tym nie myśleć i jak sie zaczyna to po prostu muszę wtedy z kims rozmawiać ,zająć się czymś i po chwili wszystko mija.A tak nawiasem mowiąc to my wszyscy oczywiście pierwsze wrazenia jak cos dolega to rak.Ta nasza psychika ale to silniejsze pozdrawiam.
napisał/a: ~Anonymous, 2009-10-09 19:08
oj, serdecznie Ci dziękuję agulino1 za ciepłe słowa.Ja to wszystko wiem, tylko w praktyce tak ciężko nie panikować...Ostatecznie i tak zrobiłam komplet badań i poszłam do psychiatry.Pani doktor nie przepisała mi żadnych leków tylko wysłuchała, stwierdziła że przy odstawieniu nikotyny moje objawy( kołatanie serca, szczękościsk, potliwość, lęki, dół psychiczny, potworne bóle głowy, szum w uszach i tak dalej i tak dalej) są bardzo typowe i mogą trwać ponad pół roku. Jak mi to powiedziała tak połowy objawów nie miałam już po wyjściu z gabinetu.Tak to jest....A wiecie że jest lek o nazwie Wellbutrin - do stosowania typowo przy odstawieniu papierosów? Bo ja nie wiedziałam..Czas mija, a ja powolutku zaczynam się cieszyć życiem bez nikotyny- czego i Wam wszystkim z całego serca życzę.
Specjalne ukłony dla aguliny1, jeszcze raz dziękuję.Naprawdę, po roku jeszcze Ci coś doskwiera...? O Boże....
Aha, ale w torebce i tak noszę zawsze Validol- sama świadomość, że on tam jest bardzo mnie uspokaja!
napisał/a: agulina11, 2009-10-11 08:06
Michorek dzięki za pozdrowienia i miłe słowa .Wiesz co się wczoraj dowiedziałam od osoby ,która mnóstwo lat jeździła w pogotowiu. Źle to brzmi -była pielęgniarką otóż powiedziała mi odnośnie Validolu----nie brac powoduje jeszcze większe bicie serca lepiej jak tak jestesmy rozkołatani zarzyc hydroksyzynę najlepiej w syropie ale to jest na receptę.Ja cały czas noszę ze sobą w torebce Validol i to mnie uspakajało ,że w razie godziny :W: mam coś pod ręką ale teraz jak mi kobitka o tym powiedziała to sobie uzmysłowiłam,że faktycznie jak ją wzięłam tz.ta tabletkę to serducho mi zapinkalało niesamowicie ,a może to tylko moja wyobraźnia tak działa.Ale to wszystko nieważne do nałogu nie wrócę bo jak sobie pomyślę co przerabiałam to włos sie jeży. Śmiesza mnie wypowiedzi ludzi nie palących miesiąc dwa i mówiących wszystko oki gratuluję,że tak cudownie to wszystko przechodzą.Może ja jestem ewenementem?Pozdrawiam Wszystkich pachnąco.21 wypiję szampana za wytrwałość.
napisał/a: ~Anonymous, 2009-10-11 18:16
Cześć agulina1! Wiem, wiem najlepiej samemu się wyciszyć i uspokoić skołatane serce( a przede wszystkim bujną wyobraźnię!!!). Staram się jak mogę. Bóle głowy powolutku ustępują i bardzo mnie to cieszy. Też mnie dziwią opowieści o tym jak to bezproblemowo niektórzy rozstają się z nałogiem. Tyle że ostatnio znajoma poszła do kardiologa a lekarka założyła jej Holtera i kazała zrobić masę badań. I nawet nie skojarzyła tego (ta moja znajoma) z tym że nie pali od 3 tygodni. Myślała że wysiada jej serce i już zaczynała załatwiać sobie miejsce w szpitalu. Szok! Ludzie nie zdają sobie sprawy jakie mogą być objawy, jak się będą czuli kiedy organizm będzie się powoli uwalniał od nikotyny. Wciąż tak niewiele się o tym mówi a moim skromnym zdaniem to błąd. Gdyby ktoś nie wpadł na to żeby o tym napisać to pewnie już bym leżała w psychiatryku. Agulino gratuluję roczku bez dymka, trzymam kciuki za kolejne. Pozdrawiam wszystkich WALCZĄCYCH Z NAŁOGIEM. Będzie dobrze! a nawet jeszcze lepiej!
napisał/a: Łukasz1986A, 2009-10-13 09:22
Witam.

O godzinie 12.00 minie 72 godzina od tego jak nie palę. Paliłem od 6 lat ostatnio paczkę dziennie. Palenie rzuciłem w sobotę o godzinie 12.00 w południe. W niedziele obudziłem się wszystko pięknie, motywacja jest. To wybrałem się na spacer z psem. Po przejściu kilometra poczułem jak zaczyna mi się strasznie kręcić w głowie, myślałem że nie wrócę do domu. Miałem tak całą niedzielę uspokoiło się dopiero koło 22.00. Do tego miałem drgawki, duszności, poty. Oczywiście martwię się o swoje zdrowie, nachodzą mnie straszne myśli.

Wczoraj jak się obudziłem o godzinie 8.00 od razu miałem drgawki, później zawroty głowy i denerwowanie się. Minęło o godzinie 15.00 o 21 znowu się nasiliło, zacząłem się denerwować i pocić, cierpła mi lewa ręka i prawa noga, ale zasnąłem. Również dostałem nagle chrypkę która dzisiaj ustała.

Dzisiaj mam zawroty głowy, i trochę się denerwuję. Szybciej się męczę niż nawet jak paliłem.

Wspomagam się pastylkami do ssania NIQuitin 4mg co 2h biorę pół pastylki. Nie chce mi się palić, nawet nie mogę na to patrzeć.

W czwartek miałem podawaną kroplówkę na uspokojenie ponieważ sam na własną odpowiedzialność zażyłem pewien suplement diety. Taki stan trwał od środy. Jednak piątek i sobota była już super, dopiero niedziela.
Ale to chyba od tego że przestałem palić definitywnie.
napisał/a: Łukasz1986A, 2009-10-13 09:34
Czuję się po prostu jakbym był chory na grypę...
napisał/a: Łukasz1986A, 2009-10-14 09:31
Kolejny dzień i kolejne męki. Kurde to dopiero 4 dni jak nie palę. Czuję się fatalnie, nie potrafię się niczym zająć.