RZUCANIE PALENIA SKUTKI UBOCZNE

napisał/a: konradw , 2009-06-21 18:59
Witam,

mam 28 lat i chciałbym się z wami podzielić moją historią związaną z rzuceniem palenia. Wszystko zaczeło się dwa miesiące temu, kiedy to po udanej imprezie zakrapianej dużą ilością alkoholu na następny dzień na wielkim kacu postanowiłem rzucić palenie. I od tego dnia tak naprawdę moje życie mocno się zmieniło , lecz nie na lepsze ale za to jak narazie tylko na gorsze( paliłem 12 lat). Wszystko zaczeło się tydzień później kiedy to po kolejnej imprezce już bez palenia papierosów z rana zacząłem czuć wzmożone bicie serca , strach , lęk że zaraz zejdę z tego świata. Kolejne dni to pogłebiające się nie miłe doznania: Kołatania serca, bóle w klatce piersiowej , lęki przed śmiercią itp. Po jakimś czasie przeszło kiedy odwiedziłem lekarza . Lekarz stwierdził że jest to efekt rzucania palenia. Uspokoiłem się trochę , ból w klatce zanikł. Po jakimś czasie około tygodnie bóle powróciły , wzmożone bicie serca lęki i do tego doszedł ucisk w gardle a raczej w przełyku . Wróciłem oczywiście do lekarza gdzie zostałem wysłąny na badanie krwi oraz EKG. Wyniki krwi jak najbardziej ok, EKG również bez zastrzeżeń( choć wzmożona jest aktyność układu nerwowego). Po tych badaniach kołatanie serca ustało , dowiedziałem się że może to być początek nerwicy, do dzisiaj biorę Valerin i popijam melisę na uspokojenie. Ale na tym się nie zakończyło . Od pewnego czasu około 2 tygodnie boli mnie głowa, z tyłu po bokach jak i również na czole z przejściem na nos a z tyłu na kark . Kolejny raz trafiłęm do lekarza gdzie stwierdzono u mnie nadciśnienie tego dnia miałem 170/110 ( dodam że od małego zawsze bałem się sprawdzania ciśnienia tak więc zawsze miałem podwyższone). Dosałem skierowanie do neurologa i do okulisy na badanie dna oka. Neurolog stwierdził że jestem nad pobudliwy a okulis
a okulista nie stwierdził zmian na dnie oka. Czekam również na badanie endoskopowe które ma na celu sprawdzenie czy przypadkiem nie mam przepukliny przełykowej bądź refluksu rzołądkowego. W tej chwili biorę vivacor na obniżenie ciśnienia od 4 dni. Po wzięciu tabletki po jakimś czasie czuje osłabienie jak i zawroty głóey. Ten koszmar trwa już 2 miesiące i powiem że gdybym wiedział że tak się wszystko poprzekręca w moim organiźmie to napewno nie rzuciłbym palenia.
Proszę was o pomoc , może jest ktoś kto przechodzi podobne męczarnie. Za wszelkie podpowiedzi będę bardzo wdzięczny
napisał/a: Passiflora , 2009-06-21 20:57
Witaj Konradzie!
Można powiedzieć krótko: oto skutki picia wódki!
Raczej nie doradzałabym rzucania palenia na totalnym kacu, wybrałeś sobie zły moment, ale stało się. Organizm narażony na odwodnienie i utratę elektolitów zmusiłeś do walki z głodem nikotynowym. Objawy, które opisujesz mogą być tylko objawami z odstawienia nikotyny. Lekarze w poradni antynikotynowej w moim mieście twierdzą, że to może trwać do trzech miesięcy. Dlatego osoba paląca wiele lat duże ilości papierosów powinna przedtem zasięgnąć porady lekarza, żeby móc uniknąć tych niemiłych objawów, które rzeczywiście mogą doprowadzić do nerwicy. Kolejna zakrapiana impreza też Ci nie pomogła i organizm Cię nastraszył. Podwyższone ciśnienie w ataku lęku nie jest niczym nadzwyczajnym i wcale nie świadczy o nadciśnieniu. Powinieneś mierzyć sobie ciśnienie kontrolnie gdy jesteś spokojny, bo jesteś młody i branie leków na nadciśnienie może być pomyłką.
Potwierdzałyby to objawy, które masz po zażyciu lekarstwa na obniżenie ciśnienia. Jeśli Twoje naturalne ciśnienie jest normalne lub niskie i jeszcze je obniżasz, to nic dziwnego, że w głowie Ci się kręci.
Radziłabym Ci na razie skończyć z imprezami, uzupełnić magnez, potas, witaminy i mikroelementy w większych dawkach i prowadzić regularny tryb życia, kontrolować ciśnienie kiedy jesteś spokojny (mierzenie ciśnienia gdy jesteś zdenerwowany lub po wysiłku fizycznym nie ma najmniejszego sensu) i poczekać. Jeżeli za miesiąc to wszystko nie ustąpi będziesz mógł zacząć matrwić się nerwicą.
Pozdrawiam
napisał/a: konradw , 2009-06-22 12:20
Mam nadziej że zakończy się ten koszmar i to szybko. W tej chwili największą moją dolegliwością są bóle głowy. A jeszcze 2 miesiące temu byłem zupełnie inym facetem. Na dzień dzisiejszy moja jedyna myśl to taka , gdzie by tu pójść jeszcze do lekarza i jaki organ sprawdzić czy przypadkiem coś mi nie dolega. Jeżeli ten stan będzie się utrzymywał to napewno zgłoszę się na badanie głowy tomografie itp. Jeżeli u każdego miałoby wyglądać tak samo rzucanie palenia to nikomu nie radzę rzucania. Jeżeli chodzi o moje ciśnienie to zawsze miałem podwyższone gdzieś około 130/ 80 , 140/90 . Za każdym razem przy wizycie u lekarza stres podwyższa moje ciśnienie . A w ostatnim czasie miałem nawet 170/ 110 tak więc to już wskazywałoby na nadciśnienie. Dlatego biorę leki. Dzisiaj nie brałęm tabletki , zobaczę jak będę czuł się w ciągu dnia. W domu na spokojnie po wzięciu tabletki miałem 110/70 , 120/80 , 130/90 . Pytanie tylko czy umysł aż tak wielkie szkody może czynić??!!. Czy są tu osoby które również rzucały palenie i czuły się podobnie????
napisał/a: PIASEK37 , 2009-07-04 23:53
witam. mam prawie wszystkie objawy,o ktorych wspomniales i miesiac temu rzucilem palenie. poczatkowo myslalem ,ze to cos z sercem i lekarz nawet przepisal mi leki na nadcisnienie bo strasznie mi skakalo. ale w koncu zauwazylem , ze to chyba na tle nerwowym a te tabletki nie pomagaly. bardziej pomocne byly ziolowe uspokajajace. a te ataki cisnienia najczesciej mialem przy rozmowach na denerwujace mnie tematy i gdy chcialo mi sie zapalic a nie moglem (gdy jeszcze palilem lub ograniczalem palenie) bo w tym towarzystwie nikt nie palil lub gdy mialem ochote sobie wieczorem wypic a rozmowa sie przedluzala a ja chcialem sie jak najszybciej wyrwac.
wtedy wlasnie najczesciej czulem jakby "tapniecia" w glowie i juz wiedzialem , ze zaczyna sie najgorsze..... serce zaczynalo szybciej bic, czulem, ze trace swiadomosc....potrafila tez dretwiec lewa reka i noga a jednym razem nawet szczeka, ze nie moglem poprawnie mowic i strasznie zaschlo mi w gardle. mialem ogromne pragnienie..... ale byly tez inne objawy. teraz mysle, ze to moze do psychiatry powininem isc a nie do kardiologa. byc moze to jakas nerwica. jesli zechcesz pogadac to pisz 1443664
napisał/a: konradw , 2009-07-07 09:21
Widzisz, a tak niby ma być dobrze po rzuceniu palenia a tu na odwrót:((. Ja już robiłem prawie wszystkie badania. Ostatnio miałem nawet USG serca , wszystkie wyniki badań krwi na tarczyce , morfologie itp ( wyniki dobre). Ja tak się zastanawiam z tym moim ciśnieniem czy przypadkiem to podwyższone np 130/90 to nie jest moje normalne ciśnienie. Od kiedy pamiętam zawsze miałem wyższe niż norma. Ostatnimi dniami zmieniłem lekarza , bo oczywiście człowiek przestaje wierzyć jednemu kiedy mówi że wszystko ok i szuka następnego który coś znajdzie. Miła Pani przepisała mi lek Propranolol 10 mg na obniżenie ciśnienia , uspokojenie serca itp. Przez następne kilka dni czułem się super. Ale od kilku dni mam zawroty głowy niski puls ok 55- 57 , przy pbraniu tych tabletek. Dlatego dzisiaj rano postanowiłem odstawić je i zobaczyć jak mój organizm reaguje. Może faktycznie nie są mi potrzebne żadne środki wspomagające,m obniżające ciśnienie itp ( choć u lekarza jak jestem i się denerwuję to mam nawet 160/100 a w domu 120/80, 130/90). Jestem ciekaw jak się czujesz? Czy nadal masz te zakichane objawy, bo powiem szczerze ja już mam dość tego wszystkiego. Ciężko funkcjonować normalnie a zwłaszcza teraz przy tych zawrotach. A jeszcze 3 miesiące temu byłem normalnym zdrowym facetem pełnym optymizmu:(((.
napisał/a: PIASEK37 , 2009-07-07 15:07
Ja jeszcze nie podjalem zadnego leczenia. Nie mam czasu nawet do lekarza isc. Zapracowany jestem ale te objawy troche utrudniaja mi ostatnio zycie.....Sama mysl o nich,ze sa......Dostalem leki na nadcisnienie ale nie biore ich. Kupuje sobie tylko ziolowe tabletki uspokajajace i magnez. Jestem prawie pewny,ze nadcisnienie mam na tle nerwowym. to rodzaj nerwicy - doczytalem sie w necie.
cisnienie waha mi sie od 125/80 do 145/80 ale bywa wyzsze. nawet 170 mialem.gdy bralem leki mialem od 115 /70 do 125. u mnie odwrotnie jest - gdy pojde do lekarza to zawsze mam nizsze - chyba czuje sie bezpieczniej....
napisał/a: konradw , 2009-07-08 20:50
Jak zakończy się ten dramat to chyba książkę napiszę o tym jak to nie warto rzucać palenia:))))))). Oczywiście żartuje. Wydaje mi się że to jest nasza kara za to jak to organizm codziennie truliśmy przez tyle lat i on nam się teraz odwdzięcza:(. Mam tylko nadzieje że zlituje się nad nami palaczami i w końcu to minie. Trzy miesiące jak nie palę i jak przeżywam ten stres minie 13 lipca. Czyżby ta data dla mnie była pechowa???:))))). Przez te 3 miesiące przeżyłem wiele różnych dziwnych , złych objawów które chciałbym jak najszybciej zapomnieć . Jestem ciekaw ilu jest takich jak my?? Najgorsze jest to że po jakimś czasie narzekania rodzina ma już Cię dosyć. Moja żona już widzę że jest na skraju wytrzymałości bo widzi jak mąż jej się rozpada. Ale ja będę walczyć i jestem pewien że minie to za jakiś czas. Trzeba myśleć pozytywnie . Dzisiaj przez cały dzień nie brałem tabletki na nadciśnienie i było ok. Aż tu nagle ze 2 godziny temu trochę sięzdenerwowałem , i ciśnienie tak skoczyło ,dyńka mnie rozbolała i złapałem za tabletkę. Chyba muszę pogodzić się z tym że jednak mam nadciśnienie tylko najważniejsze jest to aby dobrać dobrze leki . Jutro idę do kardiologa i będę z nim rozmawiał na temat moich tabletek , jakie mam brać może niech coś innego zaproponuje po czym nie będę czuł się źle ( osłabiony, zawroty głowy ). W piątek mam wyjazd do rodziny żony, bardzo bym chciał przeżyć normalnie ten weekend i miło spedzić czas z rodzinką:)))). Może jest ktoś kto zna jakieś "cudowne lekarstwo" na te dolegliwości? Jak mi to przejdzie to idę do najbliższej knajpy i stawiam wszystkim kolejkę:))))))). Jak ja chciałbym wrócić do tego jak czułem się3 miesiące temu, pełen optymizmu i energii człowiek:)))).
napisał/a: Passiflora , 2009-07-08 21:35
Konradzie, może przestałbyś narzekać i otworzył umysł na to, co Ci ludzie mówią.
Piasek właśnie potwierdził to, co pisałam wyżej - masz nadciśnienie na tle nerwowym.
Wystarczy, że się zdenerwujesz i ciśnienie skacze, wystarczy, że o tym zaczniesz myśleć!
Jak będziesz tak się leczył Propranololem, to co będzie jak kiedyś faktycznie zachorujesz?
Bierzesz go i czujesz się osłabiony - bo on nie ma na co działać, jesteś po prostu zdenerwowany i powinieneś raczej się uspokoić a nie faszerować lekami. Koniecznie powiedz kardiologowi w jakich sytuacjach skacze Ci ciśnienie.
Kiedy się zdenerwujesz, weź sobie coś z wielkiego wyboru ziołowych leków na uspokojenie. Wiele osób chwali Kalms, który podobno nieźle działa.
Twój przykład jest dobrą nauczką dla ludzi rzucających palenie po latach trucia organizmu. Właśnie dlatego są specjalistyczne poradnie antynikotynowe - żeby wspomóc organizm w odtruciu i odzwyczajeniu od używki jaką jest nikotyna.
Twoim "cudownym lekarstwem" powinna być wiara w to, że takie objawy odstawienia mogą trwać 3 miesiące. Zadzwoń do jakieś poradni antynikotynowej i zapytaj, poszukaj w internecie co piszą inni rzucający palenie bez wspomagania - przeżywają koszmar!
Ty, do tego musisz mieć osobowość osoby podatnej na nerwicę - świadczy o tym ciągłe mierzenie ciśnienia (zdaje się, że to Twój problem od lat?), runda po lekarzach i ostatnia zmiana lekarza, ponieważ tamten powiedział, że jesteś zdrowy. Ale wydaje się, że koniecznie chciałbyś znaleźć jakąś konkretną chorobę, choćby nadciśnienie i mieć nareszcie przyczynę złego samopoczucia.
Oby wreszcie Cię zdiagnozowano, ciekawe czy lekarz nie zasugerował, że masz nerwicę?
Ciśnienie krwi ma prawo być zmienne, w czasie wysiłku, stresu, seksu, strachu, uprawiania sportu - akcja serca przyspiesza i jest to normalne, nikt od tego nie dostaje nadciśnienia, w czasie spoczynku wraca do normy.
Masz dzieci? choćby znajome? zrób próbę, zmierz im ciśnienie w spoczynku a potem każ przelecieć się ze 200 m i zmierz znowu.
Ciśnienie po wysiłku będzie wyższe, czy to znaczy, że dziecko ma nadciśnienie?
A tak swoją drogą, kto powiedział Ci, że RR 130/90 to nadciśnienie?

Piasek - bardzo dobrze podchodzisz do tego problemu, świetnie obserwujesz swoje objawy i potrafisz je połączyć z sytuacjami, w których występują. Myśl, aby udać się do psychiatry jest doskonała, chociaż ja radziłabym Ci wybrać psychologa - psychoterapeutę, bo na dobrego psychiatrę niełatwo od razu trafić o czym świadczy wiele wpisów na tym forum.
Pozdrawiam
napisał/a: PIASEK37 , 2009-07-08 22:32
Dziekuje za pochwale,,,,,,:) Wlasnie o Kalms mi chodzilo - caly czas go kupuje. tzn ostatnio bo nie bralem z rok. Na nastroj pomaga tez zen-szen. znow zakupilem opakowanie. jak wspominalem biore magnez, cynk, potas i inne pierwiastki. wapn jeszcze. i nie chce zadnych lekow na cisnienie. poprostu staram sie o tym nie myslec a jesli juz dojdzie do tego pod wplywem skoku cisnienia ( zauwazylem, ze sam sie nakrecam,,,,,) to probuje szybko wyciszyc sie i nie popadac w panike. poczatkowo moglem ale skoro juz wiem jaka jest przyczyna.......wiec czego sie bac.....? a strach tym bardziej podnosi cisnienie. codziennie pije wieczorem piwo i mam to w dupie. aha. zaczalem jesc wiecej owocow i warzyw. unikam wieprzowiny ale lubie ryby i wolowine. ale to nie ze wzgledu na nadcisnienie. poprrostu lubie.
mam stresujaca prace, rozwiodlem sie niedawno z zona poza tym ona zle sie prowadzi i jest ryzyko zabrania dzieci do placowki. a to dlatego,ze ja czesto wyjezdzam za granice i malo jestem w domu. a pracy nie moge zmienic bo nie bedzie mnie stac na splate kredytu na dom , w ktorym nie mieszkam...... :) .troche nazbieralo sie tego ale to dopiero polowa. wiec nerwy mialy prawo puscic.....
napisalem to nie dlatego,zeby ktos sie litowal nademna , bo nie lubie tego; ale zeby inni,ktorzy mysla , ze swiat sie im zawalil (przez smieszne dla mnie problemy) otrzasneli sie i nie uzalali sie nad soba...... moze to pomoze niektorym....:)
dobra. to tyle.
napisał/a: marhir , 2009-07-09 19:19
Konradzie!
JESTEM JEDNĄ Z TYCH CO POSTANOWIŁA ROZSTAĆ SIĘ Z PAPIEROSEM A PALIŁAM BAAARDZO DŁUGO,NIESTETY OBJAWY MAM TAKIE JAK TY ,WSPOMAGAM SIĘ PLASTRAMI ,NICORETE POMAGAJĄ BO GŁOWA MYŚLAŁAM ŻE MI PĘKNIE, OCZY CHCIAŁY WYJŚĆ Z ORBIT.ALE MYŚLĘ ŻE BEDZIE DOBRZE.CZYTAJĄC TWOJE PROBLEMY TO MOJE PIKUŚ .KUP SOBIE PLASTEREK I ZOBACZYSZ JAK ZONA ODŻYJE))))
napisał/a: lowson , 2009-07-20 22:48
Ludzie..jak dobrze że jest internet..mam 37lat...od pewnego czasu postanowiłem (od tygodnia) zerwać z nałogiem. z początku nawet nieźle mi szło bo bazowałem na gumach nikoretkach a mianowicie na pół 4mg gumy kupionej w aptece dodawałem zwykłą gumę miętową i w ten sposób pozbyłem się zgagi po samej nikoretce. Wszystko pięknie ładnie ale po jakimś czasie w nocy zacząłem pocić się strasznie i budziłem się z mokrą kołdrą. Nie wiedziałem co jest przyczyną.... tłumaczyłem to tym, że są teraz wakacje i ogólnie jest ciepło a że mieszkam na poddaszu to pewnie dlatego....potem zacząłem czuć kłucie w klatce piersiowej...zacząłem się bardziej denerwować nie wiedzieć czemu a na dodatek pomagała mi w tym skutecznie moja narzeczona...dostawałem furii momentami...w domu zrobił sie nieciekawy klimat...po tygodniu udało mi sie przekonać moją narzeczoną do sexu...więc czym prędzej się do niego zabrałem no i w chwili erekcji dostałem megabolesnego bólu w głowie...ból był tak silny, że nigdy w życiu jeszcze takiego nie miałem...odechciało mi się sexu ...pobiegłem do łazienki i zacząłem polewać zimną wodą głowę...łatwo nie przechodziło i ból utrzymywał się jeszcze ale w spadającym stopniu z godzinę...zacząłem się zastanawiać dlaczego tak się stało...tyle czasu było ok do tej pory aż tu nagle takie złe doświadczenie...lekko się wystraszyłem i zacząłem się zastanawiać jak to możliwe że do tej pory było ok a tu nagle taki megaból głowy i to jeszcze przy sex-ie...przejąłem się tym tak że zapomniałem o rzucaniu palenia...i zacząłem szukać w necie na temat bólu głowy podczas sexu...wtedy już zrobiło sie juz naprawdę nie miło...wyczytałem same złe wiadomości...zacząłem liczyć pozostałe mi dni życia...wyczytałem że jeżeli mam tętno wyższe niż 50 na minutę to powinienem iść do lekarza...zmierzyłem je sobie i miałem 64...no to widzę czas skończyc z używkami i zacząć latać po lekarzach...myslałem ...myślałem...myślałem i nagle mnie olśniło, że może to od tego rzucania palenia i po znalezieniu tego forum ode tchnąłem że wszystkie opisane przez Was objawy to ja właśnie posiadam i czeka mnie minimalnie 3 miesięczny czas przemian...już się trochę uspokoiłem...uffff....ale do lekarza i tak pójdę chociaż zbadać te ciśnienie krwi i holesterol.....uffff...jak dobrze , że jest internet !!!!!!!!!!
napisał/a: JUSTYNASz , 2009-07-28 11:25
Witam Wszystkich
Postanowiłam napisać bo z jednej strony, dzięki przeczytanym postom jestem troszkę uspokojona tym, że nie jestem sama ze swoimi objawami, a z drugiej strony chciałam się podzielić tym co mnie się przydarzyło podczas rzucania palenia. Paliłam 10 lat, decyzje o rzuceniu palenia podjęłam 30listopada 2008 roku, czyli niespełna 8miesięcy temu. Rzucenie palenia przyszło mi bardzo łatwo, od tak po porostu na następny dzień wstałam i więcej nie zapaliłam. Na początku byłam z tego bardzo zadowolona i duma, ale z czasem uśmiech znikł z mojej twarzy. Tak jak u większości z Was miałam te same objawy, tzn bóle głowy, niesamowite osłabienie, totalny brak energii, brak chęci do jakiekolwiek działania, podatność na ciśnienie, ogólnie złe samopoczucie. Do tego doszły problemy na tle nerwowym, które wywołały zespół jelita drażliwego, kołatanie w sercu i wszechstronną panikę, że coś się dzieje niedobrego, że zaraz stracę przytomność na środku ulicy i nikt nie zdąży mi pomóc. Ciężko jest powiedzieć sobie "Ej Justyna spokojnie" bo czasami objawy nas uprzedzają i koło się zamyka. Tak jak już wspomniałam mija 8miesięcy a ja nie jestem tą samą sobą, powiedziałabym nawet, że tęsknie za czasami w których paliłam, bo teraz mój stan zdrowia doszczętnie paraliżuje funkcjonowanie w jakimkolwiek życiu, prywatnym, społecznym, towarzyskim. Każde wyjście z domu to walka z samym sobą. Nawet momentami przychodzi mi na myśl powrót do palenia, bo tak jest ciężko. Najbardziej chyba boli mnie ten brak witalność, to, że do wszystkiego muszę się zmuszać, że nie ma na nic siły i tylko chodzę wiecznie zmęczona zamiast czerpać z życia to co najlepsze.Obecnie zaczęłam psychoterapie (cena 400zł miesięcznie). Kosztowna sprawa, ale liczę, że w końcu coś przyniesie efekty, bo przecież bez papierosa miało być tak pięknie...