POLECAMY

Problemy po palenie marihuany

napisał/a: jhrwekuh, 2017-04-14 10:34
Witam, na samym poczatku chcialbym zaznaczyc ze nigdy wczesniej nie udzielalem sie aktywnie na takim forum i dopiero to co zrobillem niedawno spowodowalo jednak, ze chcialbym sie z kims o czyms podzielic.

Zaczynajac od samego poczatku, w zeszlym roku przeprowadzilem sie za granice do Londynu na studia tuz po zdaniu matury i zaczalem zyc pierwszy raz na wlasna reke. Wiadomo, ze troche jest to stresujaca sytuacja zwlaszcza gdy trzeba pracowac i jednoczesnie sie uczyc.

Marihuany nie palilem duzo w zyciu, potrafilem zapalic raz na pol roku bo uwazalem to za cos innego, fajnego - do czasu. Ostatniego czasu bylem na zdrowej diecie - duzo zieleniny, praktycznie zero kalorii i niezdrowych tluszczy. Niecale dwa miesiace temu jeden z moich znajomych(ktory palil mega duzo) za granica przyniosl troche tego towaru zebysmy mogli sie rozluznic. Tego dnia bylem po calym ciezkim dniu pracy a jedyne co zjadlem to dwie salatki. Znajomy postanowil zrobic "butle" zebysmy zapalili troche w inny sposob i ja oczywiscie skorzystalem. Nie chcialem jakos duzo palic wiec wzialem tylko JEDNEGO, powtarzam JEDNEGO bucha po ktorym mialem wrazenie ze wykaszle pluca. Niedlugo po tym przyszli tez inni ale tylko jeden z nich wzial pare buchow z tego "wiadra".

No coz, bylo zabawnie ale do momentu gdy ktos mi nie powiedzial ze jakos blado wygladam. Ja sobie uswiadomilem ze nie wiem co robilem, nie wiem gdzie sie znajduje a tym bardziej - kim jestem. Spojrzalem sie w lustro i sie okropnie przestraszylem bo bylem blady jak trup. Zaczalem panikowac. Mialem problemy z widzeniem i halucynacje. Rozmawialem sam z kims w mojej glowie proszac zebym nie umieral, ze to jeszcze nie czas na mnie. Latalem po pokoju a znajomi sie na mnie patrzyli i nie wiedzieli co robic. Bylem swiadomy tego ze cos sie ze mna dzieje i dobrze to pamietam, wiem rowniez ze nie wiedzialem co zrobic zeby to zeszlo. Gadalem sam do siebie i czulem tylko jak moje cialo pulsuje. Po dziesieciu minutach moj znajomy postanowil zadzwonic po karetke. Ja poczulem dziwny wstrzas, obraz zaczal mi strasznie klatkowac jak na spowolnionym filmie ale zaczalem powoli ogarniac. Chwiejnym krokiem poszedlem na gore zeby powiedziec znajomemu zeby nie dzwonil ale uswiadomilem sobie ze nie potrafie mowic - paplalem jak dziecko i nie znalem prawie zadnych slow. Wrocilem sie na dol i probowalem przypomniec sobie gdzie kiedys mieszkalem, jak wyglada moja dziewczyna i jak ma na imie, co ja tutaj robie i jak wygladal moj dzisiejszy dzien. Mialem problem z patrzeniem na siebie w lustro bo wyobrazalem sobie znieksztalcona forme mnie. Pozniej mialem kolejny impuls po ktorym przypomnialem sobie czesc slow. Idac na gore powtarzalem do siebie ze juz jest lepiej, a do znajomego zeby skonczyl dzwonic bo juz jest lepiej. W tym samym momencie moj znajomy sie rozlaczyl ale nie dlatego ze ja go przekonalem, tylko dlatego ze samemu zaczal sie dziwnie czuc. Przez reszte wieczoru przeszywaly mnie dziwne drgawki, ale z czasem zaczynalem sobie przypominac wiecej slow. W pewnym momencie jednak uswiadomilem sobie ze moze bede tak uposledzony do konca zycia i co powiedza o tym moi znajomi. Zdolny chlopak z idealnymi wynikami na maturze ma teraz problem z mowieniem, mysleniem i pamiecia.

Poszedlem spac i gdy obudzilem sie czulem sie znacznie lepiej ale nie dobrze. Przez pierwszy tydzien mialem okropne bole glowy, problemy z koncentracja, pamiecia i koordynacja. Zwalnialem sie w srodku dnia z pracy bo to bylo nie do wytrzymania. Badania krwi wykazaly ze jedynie witaminy D mam za duzo wiec przestalem brac tabletki z witaminami ktore wczesniej bralem od paru tygodni. Bol glowy utrzymuje sie do dzisiaj. Jest to taki tepy bol w okolicach skroni i czasem jest mocniejszy a czasem slabszy. Mam problemy ze skupieniem wzroku, jestem wrazliwy na swiatlo i bola mnie oczy kiedy patrze sie na boki. Do tego dochodza czasami kolatania serca. Czasami tez potrafi mi bic bardzo mocno i wolno. Problemy z koncentracja i pamiecia tez mam wrazenie ze wystapily ale sa mniejsze niz na samym poczatku. Od czasu do czasu czuje podobne "impulsy" w mozgu przez co zaciskam mimowolnie szczeke albo czuje ze zaraz oszaleje i nigdy z tego nie wyjde. Nic mi nie pomaga a do lekarza musze isc, tylko nawet nie wiem jakiego. Czy do psychiatry, okulisty, czy neurologa.
napisał/a: PioCS, 2017-05-24 14:47
Witam, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale uważam że powinien Pan poszukać lekarze toksykologa. pozdrawiam
napisał/a: Jason25, 2017-07-12 02:43
Witam , coś nowego w tej sprawie ? Mam podobne objawy.
napisał/a: jhrwekuh, 2017-07-12 03:00
Minęły bóle głowy, mety przed oczami i rozmazywanie się promieni świetlnych mam do tej pory. W sierpniu zrobię rezonans ale myślę że powinienem się skontaktować drugi raz z okulista