POLECAMY

Nerwica, panika, strach... Żyję obok życia...

napisał/a: N-Gine, 2017-02-19 21:03
Witajcie.

Jestem młodym mężczyzną, mam 20 lat. Niedawno zacząłem studia, właśnie przygotowuję się do drugiego semestru. Mam jednak okropny problem, który nie odstępuje ode mnie na krok i praktycznie uniemożliwia mi jakiekolwiek prawidłowe funkcjonowanie w życiu społecznym, a czasami także prywatnym... Ale od początku - wszystko zaczęło się, gdy 14 miesięcy temu mój stresujący związek z byłą już dziewczyną dobiegł końca. Nie byłem szczególnie przybity, bo było to dla mnie jak usunięcie z moich barków gigantycznego ciężaru, jak otrzymanie nowej szansy. Niestety, ni z tego ni z owego, sprawy zaczęły przybierać bardzo, bardzo niepokojący obrót. W zasadzie bez powodu zaczęły dręczyć mnie myśli typu "jesteś beznadziejny", "spójrz na innych, oni to mają życie", "jesteś gorszy". Na początku nie powracały one zbyt często, zatem łatwo było je ignorować. Niestety, po niedługim czasie, a mianowicie na mojej studniówce, przeżyłem najgorsze chwile mojego życia - tuż po zajęciu miejsca przy stole zaczęły oblewać mnie poty i do głowy zaczęły mi wdzierać się myśli, że jestem po prostu zbyt głupi dla towarzystwa, że lepiej się nie odzywać, że wszyscy i tak uważają mnie za nic. Co gorsza, zawsze byłem uważany za bardzo inteligentego człowieka, duszę towarzystwa i kogoś kto zupełnie nie przejmuje się cudzą opinią. Co działo się dalej tamtego wieczoru? Cóż, trochę wypiłem, trochę zapomniałem i jakoś zleciało. Jednak wiedziałem, że to początek grubszej sprawy. Kolejne problemy zaczęły pojawiać się same - podobne myśli zaczęły mi towarzyszyć podczas każdej, nawet najmniejszej aktywności społecznej. Nawet rozmawiając ze znajomą mi osobą gdy miałem powiedzieć jakiekolwiek zdanie plątał mi się język, a czasami mówiłem w ogóle niezrozumiale. Nie potrafiłem zapanować nad stresem i w każdej sytuacji gdy musiałem wdać się z kimś w rozmowę, najchętniej uciekłbym stamtąd jak najszybciej. Kłopoty się powiększały - najpierw problemy z myślami, później z rozmową. Następnie doszło drętwienie nóg. Zawsze, gdy tylko gdzieś szedłem i miałem w głowie że ktoś może na mnie patrzeć, zaczynałem skupiać się tylko na moim chodzie, po czym przyspieszałem go i często miewałem zachwiania - niemal w każdym publicznym miejscu. Przez to w zasadzie zamknąłem się w domu. Problem ewoluował dalej - zacząłem myśleć nad każdym ruchem mojej kończyny. Zacząłem myśleć o moich rękach, o moich nogach, co - jak możecie sobie wyobrazić - w sytuacji gdy siedzę z kimś przy stole zaczęło być dla mnie niczym katorga. Bałem się wykonać najmniejszy ruch, powiedzieć najdrobniejsze słowo. No ale cóż, żyć trzeba było dalej. Potem przyszły studia, a jako że studiuję język, to rozmowa jest wpisana w codzienność tych zajęć. I chociaż udało mi się przejść ten semstr, to wiem i czuję wewnątrz siebie, że bez tych myśli byłbym w stanie przejść go o wiele łatwiej i bez zbędnych nerwów - naprawdę, każde wystąpienie było dla mnie męczarnią, po której chciało mi się płakać. W tej chwili weszło to do mojego rytmu życiowego - budzę się rano i zastanawiam się, jak chwycić telefon, jak wstać z łóżka, jak chwycić klamkę, jak ułożyć nogi gdy idę i tak dalej. Jako że czasami bywam w kościele, to ewentualne przejście pomiędzy ludźmi zaczęło być dla mnie rzeczą niemal nie wykonalną. Od razu myślę o moich nogach których niemal nie czuję, a gdy staram się popatrzeć w oczy innych ludzi, ogarnia mnie strach. To nie koniec. Najgorzej jest, gdy mam do wykonania jakieś zadanie - np. gdy na studiach prowadzący zada mi pytanie, ja nie zastanawiam się nad najlepszym możliwym ułożeniem odpowiedzi, a zastanwiam się nad tym, że mijają kolejne sekundy od zadania pytania, a ja ciągle nie udzieliłem odpowiedzi i za kilka następnych sekund ta cisza będzie wyglądała bardzo źle. Przy okazji nie muszę mówić, że często serce wali mi bardzo mocno i w ogóle tracę chęć do życia. Dla dziewczyn stałem się mniej atrakcyjny, bo dawniej bez przygotowania potrafiłem znaleźć idelany temat do rozmowy nawet z nieznajomą, a teraz nie potarfię w ciekawy sposób porozmawiać nawet ze starą zajomą. Czuję presję pokazania się z dobrej strony, której towarzyszy przekonanie, że i tak nie wyjdzie. Co gorsza, ciąglę myślę o tym jak stoję, jak idę i jak wyglądam. Męczy mnie to okropnie i prawdę mówiąc, takiego życia nie mogę nazwać życiem. A żyję, bo liczę na lepsze jutro. I tak pewnie zleci mi następnie kilka, - naście i -dziesiąt lat. Ale mimo wszystko... proszę o pomoc...
depresanum_
napisał/a: depresanum_, 2017-03-22 21:11
Nerwica nie jest wyrokiem, o czym pamiętać powinny osoby dotknięte zaburzeniami, jak i ich bliscy. Powrót do satysfakcjonującego życia zapewnia farmakoterapia, ale przede wszystkim psychoterapia (indywidualna bądź grupowa). Pozwoli ona "przepracować" obszary konfliktowe, o których piszesz.
napisał/a: she.lucky, 2017-04-30 22:01
Witam!
Trafilam tu przypadkiem, moja nerwica to dluga historia a ta najsilniejsza i zdiagnozowana przeze mnie na poczatku trwa juz poltorej roku...
objawy mam podobne do Ciebie. Natretne mysli, poczucie zycia obok, teraz sie potrafie wylaczyc na kilka minut (pozwalam sobie na to chyba po to zeby uciec od uczuc), kiedys ataki paniki, falujaca podloga pod nogami, ostatnio doszly problemy z oddychaniem. Jawiem ze to wszystko strasznie brzmi, ale pociesza mnie fakt ze z zewnatrz wygladamy zupelnie normalnie (nawet podczas ataku paniki). Ciezko mi ustac na mszy w kosciele, staram sie z tym walczyc.
Powodem tego okropienstwa jest moje dziecistwo ktore nie bylo latwe, a wszystkie skumulowane zle emocje chca sie teraz wylac ze mnie. Ja przez te wszystkie lata doroslosci w dziecistwie zbudowalam gruba skorupe ktora teraz blokuje te emocje, ze strachu przed utrata kontroli nad soba(jestem dzieckiem alkoholikow).
Mimo tego ze mieszkam za granica, mialam ogromne szczescie znalezc tu POlskiego psychoterapeute ktory jest naprawde dobry. To samo polecam Tobie, to nie jest nic strasznego a wrecz przeciwnie. Ja z kazdego spotkanie wychodze o kilogram lzejsza. Jesli chcesz porozmawiac o Tym nie ma problemu.
przepraszam za chaotyczne zdania i brak POlskich znakow
pozdrawiam :)
napisał/a: Koralik1981, 2017-07-25 23:51
A w jakim kraju mieszkasz?
napisał/a: she.lucky, 2017-07-26 04:21
Mieszkam w Anglii.
Pozdrawiam