Krzywa przegroda

napisał/a: don1 , 2007-08-25 14:55
Cześć. Byłem u laryngologa, który powiedział mi, że mam krzywą przegrodę nosową i nadkwasotę. Nie mam żadnych problemów z oddychaniem, bólów głowy, czy omdleń. Odczuwam za to dziwne uczucie jakby w gardle gromadził mi się jakiś nadmiar śliny. Trochę mnie to drażni. Czy coś takiego wywołuje właśnie krzywa przegroda? Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy ja przypadkiem sobie czegoś nie wmawiam i nie jest to jakiś przypadek hipochondrii. Ten nadmiar śliny gromadzi mi się podczas biegania i picia zimnych napojów oraz w zimie. Czy to jest normalne, czy ja się po prostu przesadnie przejmuję? Pani laryngolog powiedziała mi, że oprócz tego żadnej choroby nie widzi. Słyszałem, że operacja krzywej przegrody wiąże się ze stosunkowo dużym bólem.

Dziękuję z góry za pomoc.
napisał/a: fidel7 , 2007-08-25 15:28
Jak ci nie przeszkadza krzywa przegroda to nie operuj jej.
A może masz alergię bo jest coś takiego że wydzielina z nosa spływa z tylnej sciany gardła na tle alergicznym. Może byc to tez objaw refluxu czy masz moze takie objawy:
-uczucie kwasu lub goryczy w ustach
-nieprzyjemny zapach z ust
-wrażenie cofania się pokarmu z żołądka do przełyku, odbijanie się
-nudności
-ból zamostkowy
-pieczenie za mostkiem
-ból w dołku podsercowym
-wzdęcia brzucha
-uczucie ciężkości po posiłku
-chrypka
Albo może jakaś bakteria siedzi.
napisał/a: don1 , 2007-08-25 18:05
To raczej nie jest alergia, bo nadmiar tej śliny odczuwam również w czasie zimy. Zaczynam się poważnie zastanawiać czy ja sobie tej śliny z tyłu nie uroiłem i czy to może nie jest faktycznie hipochondria. Krzywa przegroda nosowa łączy się z czymś takim?
Żadne z objawów wypisanych przez ciebie mi nie dolegają. Kiedyś zastanawiałem się czy nie mam brzydkiej wydzieliny z ust jak poczytałem trochę o halitosis, ale ludzie z mojego otoczenia mówili mi, że wszystko jest w porządku i pewnie przesadzam.
Co do bakterii to dwa lata temu leczyłem się na pneumocystozę. I w sumie od tamtego czasu zacząłem mięć jakieś problemy z gardłem. Inna sprawa, że na początku leczył mnie lekarz, który w ogóle nie był w tym temacie kompetentny i męczyłem się z chorobą i źle postawioną diagnozą. Dopiero późniejsza wizyta u dobrego laryngologa wyleczyła mnie z tego.
napisał/a: fidel7 , 2007-08-25 19:57
A jak się objawia pneumocytoza?
Ja mam tesh uczucie takiej śliny śluzu w okolica Jabłka Adama nad nim zaraz, jest to okropne i nieprzyjemne jakby coś w gardle siedziało, wiem jedno ze takie uczucie mają ludzie z refluxem.Może i byc to spowodowane bakterią w gardle. I właśnie będę robić wymaz na bakterię. Wymaz z gardła z nosa i można jeszcze z plwociny a co może wyjsc z ludzkiej plwociny jesli chodzi o wymaz?
napisał/a: emotikona , 2007-11-10 00:33
Ta cała ślina z tylu gardła może być wydzieliną która spływa po scianie z tyłu gardła. Ma to związek z przegrodą. Krzywa przegroda powoduje to, że zatoki są niedrożne i wydzielina spływa po gardle. Jeżeli przegroda nie przeszkadza Ci w życiu to nie ma potrzeby jej operować. Ale... ja miałam odwieczny katar i ciągłe bóle gardła i przy okazji inne dolegliwości typu bóle zatok. Dostałam skierowanie na leczenie specjalistyczne. Powiedzieli mi ze powinnam zoperować przegrodę i tak zrobiłam. Od tego czasu nie boli mnie tak często i tak bardzo gardło, ale katar nie ustąpił wcale. Bóle zatok też ciągle są.

Z drugiej strony spotkałam kobietę, której krzywa przegroda w życiu początkowo nie przeszkadzała. Ale po wielu latach kiedy zawaliły się zatoki przestała kompletnie oddychać nosem. Więc musiała w końcu nie dość że wyprostować przegrodę to jeszcze czyścić zatoki.

Jeśli chodzi o sam zabieg, to mnie akurat nie bolało jakoś tragicznie. Nawet pielęgniarki się dziwiły, że nie wołam o kroplówki. Zawijają Ci nos wielkim bandażem i przez około 2-3 dni z nim chodzisz. Oddychanie tylko buzią. Przy okazji co chwile cieknie Ci spod bandaża krew/woda i wlasciwie z lignina sie nie rozstajesz. Jedzenie na siłe, trudno sie je bez nosa. Kiedy ściągają bandaż nos masz tak rozciągniety ze zajmuje pół twarzy. Boli przy dotyku, często się zatyka, musisz co jakiś czas płukać. Mimo wydzieliny w nosie (kataru?) nie wolno Ci go opróżnić, żeby nie pozrywać niczego. Nos po jakimś czasie wraca do normalnego kształtu. I potem odczuwasz ból przez dluższy czas przy mocniejszym ucisku.
napisał/a: wojtekk1 , 2007-12-20 10:29
Witam serdecznie!

Od jakiegoś czasu czytam to i podobne fora dyskusyjne i teraz chciałbym się podzielić opisem mojego przypadku i napisać o wątpliwościach co do samego zabiegu prostowania przegrody nosowej.

W sierpniu zeszłego roku miałem poważne problemy z krwawieniem z nosa... nie dało się zatamować żadnymi domowymi metodami (a krwawienie było bardzo silne – podobno również ze względu na wysokie ciśnienie, które obecnie leczę i jest już w normie) więc oczywiście do pracy nie poszedłem tylko z samego rana prosto do przychodni, gdzie laryngolog założył jeden seton do lewej dziurki i do domu. Po jakiś 4 godzinach pomimo setonu zacząłem znowu silnie krwawić, więc tym razem już musiałem jechać na ostry dyżur do szpitala... i tam lekarz po wyjęciu tego pojedynczego setonu i zaglądnięciu wziernikiem do środka stwierdził że „ma Pan spore skrzywienie przegrody” i że „będzie problem”. Konieczne było założenie tzw. „tamponady” co w przypadku prostej przegrody jest jak to się określa „bolesne” a w przypadku skrzywionej to hmm...... Powiem tyle, że zakładanie tej tamponady było jednym z najgorszych doznań jakie miałem okazję przeżyć. Oczywiście wszystko można wytrzymać, ale nie życzę nikomu takiego doświadczenia. Na pewno pod tym względem warto przemyśleć czy jednak nie zdecydować się na zabieg prostowania przegrody.
Udało się założyć 4 setony i na jakiś czas sytuacja była opanowana.... aż do około 21-szej, kiedy to krew zaczęła się przelewać prawą dziurką... masakra... Oczywiście z powrotem na ten sam oddział i tym razem lekarz postanowił że trzeba taką samą tamponadę wykonać w prawej dziurce.... i na prawdę mogę z czystym sumieniem powiedzieć że zakładanie tamponady w dziurce gdzie nie było skrzywionej przegrody było nieporównywalnie mniej bolesne i przykre – po prostu taki nieprzyjemny zabieg, który można porównać np. do wyrywania zęba w znieczuleniu.
Na szczęście po założeniu tamponady w drugiej dziurce krwawienia już nie było, ale musiałem tak leżeć z kompletnie zatkanym nosem aż 3 noce (w nocy z poniedziałku na wtorek miałem to zakładane a w czwartek przed południem miałem setony wyjmowane). Pod tym względem rozumiem osoby, które po operacji muszą przez jakiś czas trwać w takim właśnie stanie. Ogólnie rzecz nieprzyjemna i bolesna (przynajmniej w moim przypadku ze względu na ucisk tamponady na skrzywioną przegrodę) ale z bólem da się żyć, natomiast to co najbardziej zapamiętałem z tego okresu to problemy z przełykaniem. W momencie gdy ma się setony w obu dziurkach każde przełknięcie powoduje niesamowity ucisk odczuwalny w uszach, tak jakby za chwilę coś miało pęknąć...
W każdym razie po wyjęciu tych setonów krwawienie utrzymywało się jeszcze przez jeden dzień, ale najgorszy był stan nosa – pełno skrzepów wewnątrz... jakakolwiek próba wydmuchania kończyła się krwotokiem.... więc udałem się na prywatną wizytę do laryngologa, gdzie lekarz fachowo zabrał się do kwestii oczyszczania nosa, oprócz tego zalecił różne maści, krople itp. i po kilku wizytach (trwało to jakiś miesiąc) było już całkiem OK. Wtedy lekarz wydał mi się bardzo w porządku i ponieważ gorąco namawiał na wykonanie zabiegu prostowania przegrody więc zacząłem się nad tym silnie zastanawiać i wtedy zacząłem czytać różne fora dyskusyjne dyskusyjne, na których ludzie opisują swoje doświadczenia związane z tym zabiegiem.... no i po przeczytaniu tego i owego mój zapał do operacji znacznie spadł.
Przez półtorej roku od tamtych feralnych przeżyć miałem spokój z krwawieniem aż do ostatniego poniedziałku, kiedy niestety problem powrócił, tym razem nie było to krwawienie tak silne, ale jednak zatamować poprzez ucisk się nie dało (pomogły dopiero tampony – takie kilkucentymetrowe nasączane tampony, które można dostać w aptekach). No i znowu wizyta u laryngologa. Okazało się że zrobiły mi się jakieś zrosty między przegrodą a jakimiś „muszlami nosowymi”, prawie w ogóle nie oddycham lewą stroną... i że operacja przegrody jest bardzo wskazana...... ale mimo wszystko mam wątpliwości... Pytałem się tego lekarza czy robi się wcześniej jakieś prześwietlenie, na co padła odpowiedź że absolutnie nie, że tylko i wyłącznie metodą „na wgląd” (a wczoraj na innym forum przeczytałem przypadek faceta, który miał mieć robioną operację przegrody tylko wcześniej zrobił sobie rezonans magnetyczny, z którego wynikło że w jego przypadku operacja nic by nie dała).

Z tym oddychaniem to jest tak, że nawet kiedy nie jestem przeziębiony to nos jest często gęsto zatkany... i wtedy nie za bardzo da się wydmuchać, nie tylko z lewej strony gdzie przeszkadza skrzywiona przegroda, ale również z prawej, gdzie teoretycznie żadnej przeszkody nie ma.

Poza tym powiedziałem lekarzowi o swoich obawach odnośnie sporej ilości osób, które wypowiadają się na różnych forach, w przypadku których po operacji stan zamiast się poprawić pogorszył się.... i niestety reakcja była taka, że bardzo spokojny i łagodny Pan doktor się tym razem zdenerwował (takie było moje odczucie) i powiedział że „tego to już nie rozumiem”, „jak się może pogorszyć po operacji prostowania przegrody, skoro ta operacja może tylko poprawić”... no i taka gadka.
Teraz żałuję że nie przygotowałem się przed tą wizytą bardziej konkretnie. Wczoraj wieczorem przez kilka godzin studiowałem różne opisy i teraz mogę moje wątpliwości zebrać w 3 punkty.

1. Czy warto się decydować na zabieg nie przeprowadzając wcześniej rezonansu (albo jakiegoś innego prześwietlenia). Czy to czasem nie jest tak, że lekarze robią taki zabieg i jak się okazuje że po złamaniu tej przegrody coś jest nie tak to następuje porozumiewawcze „kurcze mamy problem i musimy jakoś to poskładać z powrotem”... i właśnie ze względu na takie przypadki mamy pacjentów w przypadku których po zabiegu jest gorzej niż przed.

2. Problem z błoną śluzową na przegrodzie. Podobno w czasie zabiegu lekarze oddzielają tę błonę od przegrody a potem po naprostowaniu przegrody z powrotem tę błonę nakładają. Problem w tym że nie zawsze da się to dobrze dopasować i jeżeli błona nie zostanie idealnie nałożona to potem będziemy mieć fragmenty przegrody, które nie będą odżywiane i zaczną obumierać... dojdzie do perforacji.... podobno niezbyt przyjemny zapach i jeszcze większe problemy z krwawieniem, katarem itp. itd. Jak znam życie to ta kwestia zależy od tego jak bardzo się lekarze postarają...

3. Problem z małżowinami nosowymi (podejrzewam że chodzi o te muszle nosowe o których mówił lekarz, do których mam te zrosty z przegrody). Podobno jest tak że jak skrzywienie jest jednostronne to w tej drugiej dziurce gdzie jest więcej miejsca owe małżowiny bardzo się rozrastają i potem po wyprostowaniu przegrody to jest problem, bo z tego powodu oddychanie tą dziurką staje się problemem, którym wcześniej nie było. Podejrzewam że w moim przypadku może to być wielki problem ze względu na alergie (zawsze od mniej więcej połowy czerwca mam silne ataki alergii – chyba pyłki traw, choć nie wiem, bo jeszcze badań takich nie robiłem).

Ależ się strasznie rozpisałem.... no w każdym razie chciałem przedstawić mój przypadek i opisać moje wątpliwości. Przepraszam za niezbyt fachowy język, ale zawodowo nie mam nic wspólnego z medycyną i piszę jedynie na podstawie tego co gdzieś tam przeczytałem lub usłyszałem.
Przed tym jak zdecyduję się na taki zabieg chciałbym wiedzieć jak najwięcej... Wiem, że każdy zabieg, a w szczególności operacja, niesie ze sobą ryzyko powikłań. Ale w tym przypadku chodzi mi bardziej o te przewidywalne konsekwencje podjęcia decyzji o tym zabiegu.

Pozdrawiam.
Wojtek
napisał/a: santo1 , 2008-09-10 18:31
Witam mam na imię Rafał jestem z Wrocławia i mam 27lat miałem problemy z nosem przez 5lat leżałem w szpitalach klinikach ale to nic nie pomagało byłem studentem ale przez krwotoki zostałem wyrzucony z nich ponieważ nie umiałem siedzieć na wykładach z krwawieniem nie dało sie słuchać wykładowców gdy krew z nosa ci leci. Lekarze nie umieli stwierdzić przyczyny tego krwawienia nie miałem skrzywionej przegrody nosowej ani zatok, ciśnienie miałem dobre, guza głowy nie miałem, nigdy nie dostałem też w nos, sterydy itd wszystko było dobrze tylko miałem bóle nosa i lewej ręki trwało to tak 5 lat po 5 latach sie to uspokoiło i teraz mam spokój już przez 2 lata i myślę że tak zostanie ale były to koszmarne 5 lat krwawienia. Powodu do teraz nie odkryto. Współczuje tym wszystkim którzy mają takie same problemy i pozdrawiam ich trzymajcie się będzie dobrze.