POLECAMY

jak wygląda wasz "ATAK nerwicy"?

napisał/a: nina11 , 2008-04-21 20:15
Witajcie. Odwidzałam liczne fora i kardio i nerwice ale jakoś nie miałam odwagi napisać. Szukam luzdi, którzy maja podobny problem do mojego. Cała historia trwa rok. W życiu dużo przeszłam. Odzywają się sprawy sprzed kilku lat. W tej chwili mam 32 lata a jestm wrakiem człowieka. rok temu koleżanki odwiozły mnie do szpiotala z trahykardią napadową i od tego się zaczeło. Napady jak przy zawale, ucisk w klatce, mrowienie głowy, mroczki przez oczami, Potworny lęk o życie i skoki ciśneiń do 160 -100 tętno 140 . Z czasem napady się uspokoiły bo potrafiłam mieć 3 na dzień. Pogotowie mnie już dość dobrze zna!!! Byłam u kardiologa wszyski dobrze!!! stwierdził nerwicę przepisał propranolol. Brałam krótko w obawie o życie wiadomo.... Lekarz rodzinny też stwierdził nerwicę. Przez jakiś czas miałam spokój krótko bo miesiąc i znów ruszyło. Objawy zmianiją się :
przy skokach ciśnień żyłki na nogach mi strzelają tak że mam siniaki np w ilości 2. Ostatnio lęki przychodza same z siebie starm się ni napędzać w samochodzie na skrzyżowaniu, w sklepie bo zapach nie te, dzwięki za głośne. Do ostatnic obajwów doszedł palący ból pleców jakby ktoś mnie podpalał. Przy moim ataku mam nogi jak z waty nie potrafię myśleć o niczym tylko mam wizje śmierci. Boję się strasznie. Mam 2 wspaniałych dzieci, męża i super życie. Baję się , że wpadne w depresję jestem bliska załamaniu. Leki biorę tylko przy ataku. Pomaga mi nastawianie kręgosłupa a właściewie nagiąganie mięśni kyóre się spianją przy moim ataku. Napiszcie co sądzicie o moich atakch czy to naprawde nerwica??? Podzielcie się swoimi lękami a pomóżcie wyjść z tego dołu.

Pozdrawiam
napisał/a: Olala1 , 2008-04-21 20:21
No witam.Ja sądze że masz wyraźne objawy nerwicy.Udaj sie jak najszybciej do specjalisty,nie zwlekaj.
napisał/a: malgoś , 2008-04-22 16:03
Witam serdecznie.Czytając twoj list widzę w nim siebie.MAM 32lata .2 dzieci super męża i dobre życie.wszystko jest super oprócz tej cholernej nerwicy.Ja objawy mam podobne ,ale są też inne.Raz takie raz inne.Nie potrafie ci pomóc bo sama się z nią męcze.Ja się chyba już do tego przyzwyczaiłam walczę już 11 lat.Czasami usypiam nerwićę i na jakiś czas mam spokój.Bardzo pomaga mi mój mąż.Dużo e mną rozmawia,uspokaja mnie.Nie biorę żadnych leków ,w razie nagłego ataku biorę leki uspokajające i próbuje się wyciszyć wiem to trudne.Chodziłam do specjalisty na psychoterapie,ale mi nic nie dały.próbuje teraz walczyć sama,wszystkiego uczę się .jak panować nad atakami kiedy się zbliżają,czasami się udaje,bynajmniej próbuje czasami udaje się.Walcz jak możesz najmocniej,gdy ataki nadchodzą próbuj się czymś zająć abyś tylko o nich nie myślała,napewno będzie niełatwo ,ale warto od czegoś zacząć.Porozmawiaj z mężem ,powiedz mu jak to przeżywasz,jak to wygląda,jak cię kocha to zrozumie.Powodyenia
napisał/a: Olala1 , 2008-04-22 16:29
Małgos czy dostałaś wiadomość z tymi ziołami?Pozdro
napisał/a: krysia1705 , 2008-04-22 18:02
witam serdecznie! czytajac was widze siebie z przed wielu lat.Zmagam sie juz z nerwica 19 lat,w takiej postaci jak jest teraz da sie jakos zyc,ale nie zawsze tak bylo.zaczela sie bardzo gwaltownie,silnymi atakami panicznego leku.Od tego dnia przestalam wogole wychodzic z domu,nie moglam tez w nim zostac sama a do tego bylam w ciazy.Ten okres wspominam jako prawdziwy koszmar,nikt z rodziny nie umial mi pomoc,leki bralam przerozne ale po krotkim czasie przestawaly dzialac.I wiecie co ktos doradzil mi psychoterapie gropowa,od tego zaczela sie moja ciezka droga do zdrowienia.W Centrum Terapi Nerwic spedzilam 3 miesiace,potem bylam tam jeszcze 2-krotnie na terapi indywidualnej.Jest to bardzo ciezka droga,nie zawsze wszystko mi sie podobalo co tam uslyszalam,wylalam tam rowniez wiele lez ale przedewszystkim poznalam siebie i mechanizm dzialania nerwicy.Dzisiaj nie do konca jestem wyleczona ale wiele zeczy juz rozumiem icaly czas pracoje nad soba,ciagle malutkimi kroczkami ide do przody.Mysle ze nerwicy nie mozna tak calkiem wyleczyc ale mozna ja wyciszyc tak ze da sie z nia zyc.Zycze wszystkim duzo wytrwalosci i w razie czego sluze pomoca czy rada
napisał/a: krysia1705 , 2008-04-22 19:41
Co do tych atakow nina1,chcialam sie Ciebie spytac czy probowalas wlasnie w tych momentach wyciszyc sie oddechem.To jest bardzo proste;probujesz spokojnie wciagac powietrze az do uniesienia brzucha,zatrzymujesz je na dluzsza chwile i powoli wypuszczasz (wyobrazajac sobie ze z tym wypuszczanym powietrzem uchodza te wszystkie koszmarne objawy)na poczatku moze Ci to niezabardzo wychodzic ale nie zrarzaj sie,cwicz z oddechem najlepiej kazdego dnia po pol godziny,mysle ze pomoze ci to w rozluznieniu.Ja tez do dzisiaj mam klopoty z napieciem i czesto w sytuacjach kiedy narasta lek wlasnie to stosuje.Chyba warto sprobowac.Pozdrawiam serdecznie.
napisał/a: nina11 , 2008-04-22 20:22
Dziękuję wam za wszyskie sugestie.
Owszem próbuje róźych technik wycieszenia organizmu oddechy ćwiczę ale tylko raz udało mi się opanować atak. Czytam dużo książek i próbuje zrozumieć co mnie tak naprawdę boli. Mąż bardzo mnie wspiera, ale widzę, że boi się o mnie pewnie ma już tego tez dość. Ni mogę iść nigdziej gdzie jest głośno, w marketach zapachy mnie powalają..... dostaje wysokiego ciśnienia koszmar. jutro jadę do Gliwc spróbować technik przez fale mózgowe zobaczymy czy to coś pomoże. U mnie duży problem jest w samych mięśniach funkcjonuje do jakiegoś momenty aż mięśnie są tak napięte, że atakują co tylko się da... Doraźnie pomaga mi rehabilitacja. Raz w miesiącu jestm w Krakowie ale koszt jest dość duży. Zdaje sobie sprawę, że to doraźnie potrzebuje pomocy specjalistów.
napisał/a: krysia1705 , 2008-04-22 21:44
nina1 widze ze idziesz w dobrym kierunku,mysle ze to juz duzy plus jezeli chcesz cos z tym zrobic i szukasz pomocy gdzie sie da.W koncu natrafisz na takiego specjalisty albo na taka terapie ktora Ci pomorze.Maz bardzo dobrze ze cie wspiera,to jest bardzo wazne ale tak do konca nie jest on w stanie Ci pomoc.Do tego potrzebny jest dobry specjalista.Pozdrawiam Cie bardzo cieplutko i mysle ze sobie poradzisz.
napisał/a: konachan , 2010-10-15 15:58
Witam

trafiłam na ten wątek wczoraj, szukając info jak przetrzymać atak nerwicy. Niestety, w moim przypadku zakończyło się wizytą panów z pogotowia i zaaplikowaniu mi relanium ;P Nie pomogło za wiele, ale przynajmniej skończyły się duszności i unormowało ciśnienie.

Zaczęło się 2 noce temu, po 1.5 roku przerwy. Bez przyczyny - zaczęłam tracić czucie w rękach. Potem pojawił się niepokój i uczucie 'waty' w klatce piersiowej. Suche podniebienie, płytki oddech. Po kilku godzinach udało mi się zasnąć, jednak przez cały czas musiałam głęboko oddychać (takie durne wrażenie, że jak nie będę kontrolować oddechu to umrę ;P). Pomogło obejrzenie paru filmów. Wczoraj było o wiele gorzej - dość silny atak duszności, ból w klatce piersiowej i sercu,stany lękowe, które tylko napędzały wszystko. Złapało około 18. Nie pomogły ziołowe leki na uspokojenie, głębokie oddychanie, zajmowanie się 'czymś'. W nocy ciśnienie skoczyło do 145/105, tętno - 100+. Zadzwonili po pogotowie. Zaaplikowali mi relanium, chcieli brać na oddział ale to bez sensu dla mnie (już raz byłam 3 dni - wypisali mnie z torebką leków na uspokojenie). Spać co prawda nie mogłam, ale minęły te duszności. Pomogło też siedzenie na krześle/łóżku z głową pomiędzy kolanami (O.o) i picie dużej ilości wody.

Dowiedziałam się, że matka cierpiała na to przez 15 lat. Po czym wreszcie zdiagnozowali u niej problemy z tarczycą. Po wyleczeniu - nerwica minęła.Przynajmniej od 25 lat nie powtórzył się atak. Mnie po pierwszym napakowali tabletkami na uspokojenie i skierowaniem do neurologa oraz sugestią psychiatry. Dopiero po postach na forum udałam się do endokrynologa. Od 1.5 roku jestem na tabletkach hormonalnych, które niestety tylko pogarszają stan (zakładam, że biorę złą dawkę). W przyszłym tygodniu jadę poszukać nowego lekarza, bo chyba zwariuję...
napisał/a: krysia1705 , 2010-10-15 19:28
Witaj Nanette !
No... widze ze bardzo stary watek odkopalas :) Ale problem zeczywiscie masz wielki! Z Twojego opisu wnioskuje rowniez ze to nerwica. Oczywiscie porob wszystkie konieczne badania, ale namwialabym cie na wizyte u dobrego psychologa...z jego pomoca mozesz szybko dotrzec do sedna swoich problemow!
Jezeli chodzi o zaburzenia ze strony tarczycy to naprawde roznie to bywa...ja tez leczylam sie na tarczyce,jestem nawet po operacji i przyjmuje hormony...a objawy nie ustapily...wynikaly jednak z nerwicy!
Pozdrawim serdecznie :)
napisał/a: konachan , 2010-10-15 20:26
Moim problemem jest długotrwałe i nieustępujące przemęczenie/zniechęcenie, tak naprawdę bez przyczyny (typu ciężka stresująca praca itp), od tego się zaczęło. W sumie przesypiam każdą wolną chwilę. Nikt jeszcze nie zdiagnozował przyczyny tej ciągłej ospałości, podejrzewam że może być to jeden z objawów niedoczynności tarczycy, ale już 1.5 roku minęło i jakoś wyleczyć/zaleczyć tego nie mogą...przez to rozwalam resztę swojego życia bo nie jestem w stanie normalnie funkcjonować :) i chyba stąd ten stres. Nie wiem...ostatnie kilkanaście miesięcy mam wyłączone z życia, nie wiem ile to jeszcze potrwa...
napisał/a: P_A_T_R_Y_C_J_A , 2010-10-19 11:35
ja też odnajduje w tym siebie...
Mam 31 lat. Cudownego synka i męża. I niestety... nerwicę.
Pierwszy atak miałam dokładnie 16 czerwca 2010r.
Pojawiło się mrowienie z tyłu głowy, okropna duszność i wrażenie, że mam słonia na klatce piersiowej i zaraz zemdleję.
Mam dośc strsujący tryb życia, do tego w maju dowiedziałam się, że mam 2 guzy wątroby.
To wszystko spotęgowało.
Zabrało mnie pogotowie. Lekarz lakonicznie stwierdził, że zdenerwowałam się pakowaniem (na drugi dzień zaczynałam urlop). i kazał brac persen.
Jednak na wakacjach to się powtórzyło. Przy tych atakach strasznie panikowałam. Baam się, że umrę, że nie będę mogła nabrać powietrza. To powodowało jeszcze gorsze stany.
Bałam się sama gdziekolwiek chodzić, żeby znów nie mieć tego odczucia.
W końcu trafiłam do neurologa.
Biorę Xanax i Asentra. Pomagają. Choć czasem jeszcze atak się zdarzy i miewam ucisk w klatce.
Ale wtedy już nie panikuję. Wiem, że muszę się wyciszyć. uspokoić. Że to przejdzie.
Tylko myślę - kiedy w końcu skończy się ta nerwica? :(