POLECAMY

Groźna choroba palaczy i lęk (trochę OT)

napisał/a: Schaqal, 2007-04-13 19:49
Jakiś czas temu, bo jeszcze w grudniu zeszłego roku zainteresowało mnie pewne zagadnienia z zakresu laryngologii - jako że swego czasu byłem często pacjentem laryngologicznym (gardło - usunięto mi migdałki, po czym przez kilka lat uszy), a obecnie studiuję na II roku wydziału lekarskiego jednej z polskich uczelni medycznych. Artykuły które czytałem dotyczyły niebezpiecznej choroby jaką jest rak krtani / nagłośni. Ponieważ objawy o których przeczytałem (uczucie ciała obcego w gardle itp.) były dość mało swoiste i łatwe do pomylenia z przeziębieniem / grypą które dopadło mnie mniej więcej w tym samym czasie, nabawiłem się wręcz panicznego, chorobliwego lęku przed tą chorobą - a konkretnie posiadaniem takiej jej postaci, która wymaga radykalnego leczenia chirurgicznego. Dość długo (z powodu lęku) zwlekałem z konsultacją u lekarza rodzinnego, jednak pod koniec marca udało mi się przełamać. Ów lekarz nie widział nawet konieczności konsultowania mnie na obecną chwilę z laryngologiem, hipotezę raka wykluczył od razu, obejrzał jedynie gardło i węzły chłonne, po czym zapisał zestaw leków, który mogę w razie potrzeby podać. Leki te działały dobrze, przyniosły w sporej mierze zniesienie niepokojących objawów. Jednakże w święta po raz kolejny "złapałem" wirusa grypy/przeziębienia. Obok potężnego kataru, dolegliwości usznych, drapania i łaskotania w całym gardle infekcji towarzyszą objawy które mnie zaniepokoiły: uczucie obrzęku w gardle ("trzaskanie" nagłośni przy przełykaniu), odchrząkiwanie, a także - co zauważyłem dziś z dnia na dzień - silne powiększenie jednego z węzłów chłonnych podgnykowych, do tego stopnia że stał się wyczuwalny. Zmian w głosie ani ja ani moje najbliższe otoczenie nie zauważyło. Przepraszam za mało składną treść tego posta, po prostu jestem przestraszony wizją tej choroby - kilka faktów:
- paliłem niewiele, raczej popalałem, z dużymi przerwami średnio przez 3 lata - od pół roku nie palę w ogóle
- nikt w mojej rodzinie nie cierpiał na nowotwory układu oddechowego, jedyną osobą która zmarła na nowotwór była jedna z babć - wywodził się on z dróg rodnych, a powodem śmierci była zbyt późna diagnoza
- jak już wspominałem miałem usunięte migdałki, jakieś 2 lata temu laryngolog stwierdził u mnie przewlekłe zapalenie gardła spowodowane ich brakiem, i zapowiedział "gardłowe" dolegliwości na długie lata
- mniej więcej rok temu usunięto mi z szyi niegroźną, dziedziczną zmianę skórną
I kilka pytań:
- czy taki rak często dotyka osoby w moim wieku (21 lat) i w powyższej kondycji ?
- czy opisane przeze mnie objawy sugerują jego podejrzenie ?

Będę wdzięczny za każdą odpowiedź - karcinofobia nie daje mi żyć, odbija się negatywnie na mnie, mojej nauce i najbliższym otoczeniu.
napisał/a: Peter, 2007-04-13 20:59
No właśnie. Karcinofobia. To właściwe rozpoznanie. Nie ma absolutnie podstaw do takich przypuszczeń. Jesteś ofiarą niewłaściwego postępowania lekarzy, zamiast znaleźć przyczynę częstych infekcji migdałków, to je po prostu usunięto. To głupota, jakich mało. Wiele razy pisałem na tym forum, że usuwanie migdałków daje efekt w niewielkim stopniu. Tylko sporadycznie się udaje, jeśli przypadkiem bytujące bakterie ograniczyły się do migdałków. A tak jest bardzo rzadko.
Teraz to nic innego nie pozostaje, jak wykonać sobie wymaz z gardła na posiew i sprawdzić, jakie bakterie tam bytują. Można też spróbować wykonać wymaz z różnicowaniem komórek, tam można określić rodzaj zapalenia (wirusowe, alergiczne). I tam też można wykluczyć komórki nowotworowe (bo to Cię interesuje). W zależności od typu zapalenia i ewentualnej obecności bakterii chorobotwórczych należy podjąć dalsze postępowanie.
Mam nadzieję, że w przyszłości będziesz należał do lekarzy myślących, a nie tych posługujących się wyłącznie gotowymi schematami leczenia.
Pozdrawiam, Peter (już dawno po studiach).
napisał/a: Schaqal, 2007-05-02 17:46
Dziękuję bardzo za odpowiedź na moje pytanie, wiele mi ona wyjaśniła. To co opisywałem w większości wywołane było przez przeziębienie. Mam znowu kilka pytań, dotyczących opisywanej sytuacji... czy przewlekły stan zapalny na podłożu bakteryjnym może powodować lekką dysfagię (wyczuwalną ale bezbolesną, chwilami ustępującą) i wolno reagować na środki przeciwzapalne (nie ma wśród nich antybiotyków) ? Słyszałem trochę o różnych nieciekawych procesach rozrostowych lokalizujących się w gardle, na tylnej ścianie krtani tam gdzie graniczy ona z przełykiem, ale znowu podano infomację że najczęściej choroby te dotykają starszych ludzi (średnia wieku ok. 66 lat). Nie będę w tym dziale zadawał pytania o leczenie karcinofobii bo to zupełnie nie w temacie. Będę wdzięczny za wszelkie odpowiedzi.
napisał/a: Peter, 2007-05-02 19:35
Bardzo ogólnikowo piszesz. Nie jestem w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na Twoje pytania. O jaką infekcję bakteryjną chodzi? Jak ona jest leczona, czy leki p/zapalne? Jeśli tak, to jakie? Okresowa dysfagia, to raczej nie wskutek infekcji.
Myślę, że z karcinofobii się trochę wyleczyłeś.
napisał/a: Schaqal, 2007-05-02 23:49
Nie jestem pewien czy to infekcja bakteryjna. Ostatnio dostałem Bioparox i Stodal, wspomagam je Tymsalem i szałwią. Objawy typowo przeziębieniowe minęły dość szybko (ok. tygodnia), natomiast sama dysfagia polega na uczuciu zwężenia na granicy gardło/przełyk mniej więcej na wysokości nagłośni, powyżej chrząstki pierścieniowatej. Nie jest to przyjemne, niemniej jednak nie mam jakichś "dramatycznych" objawów jak krztuszenie się, dławienie czy ból przy przełykaniu, mogę jeść i pić normalnie. Mówię swoim normalnym głosem, bez śladów chrypki, nie mam problemów z oddychaniem. Czasem (zwłaszcza rano) odkrztuszam podbarwioną ropą wydzielinę z gardła.
napisał/a: Peter, 2007-05-03 19:44
Jeśli jest wydzielina podbiegnięta ropą, to jest to prawdopodobnie infekcja bakteryjna. Dla pewności dobrze byłoby wykonać wymaz z gardła na posiew.