POLECAMY

Ciągłe napady duszącego kaszlu + chrypa

napisał/a: plumzi, 2011-11-17 00:03
Witam.
Pod koniec grudnia 2010 roku źle się poczułam, miałam gorączkę do 38st, lekki kaszel, jednodniowy katar i inne objawy przeziębienia. Poszłam do lekarza, bo temperatura nie przechodziła. Osłuchowo czysto, gardło zaczerwienione. Dostałam Amoksilav. Po kilku dniach poczułam się gorzej, poszłam znowu do lekarza. Osłuchowo czysto, gardło zaczerwienione, dalej temperatura. Dostałam Azitrox. Kilka dni później dusiłam się już od kaszlu, nie miałam nawet jak zaczerpnąć powietrza podczas napadu, a napady były często prowadzące do wymiotów i jeszcze większego osłabienia, temperatura różnie. Jedyne co mogłam wtedy robić to siedzieć i patrzeć się w ścianę,bo każdy ruch, głębsze oddechy wywoływały takie napady, że zaczynałam panikować podczas nich. Poszłam do lekarza, osłuchowo czysto, gardło tylko zaczerwienione. Zmieniono mi lek na Tarivit. Po kilku dniach kaszel stał się gorszy. Spałam może 2-3h na dobę z różnymi przerwami, bo nie dało się inaczej, tylko w pozycji siedzącej. Wymioty podczas kaszlu. Problemy z przełykaniem. Brałam jeszcze Thiocodin ale praktycznie żadnej poprawy po nim nie było. U lekarza zaczęłam się dusić. Wszyscy byli przerażeni. Dostałam skierowanie na ostry dyżur. Tam natomiast nie wiedzieli co ze mną zrobić jak usłyszeli jak kaszlę (stali wręcz w osłupieniu jak zaczynałam mieć atak). Osłuchowo ok, zdjęcie klatki piersiowej czyste, w badaniach biochemicznych stwierdzono obniżony poziom potasu, nieznacznie podwyższony poziom d-dimeru oraz w gazometrii obniżenie ciśnienia parcjalnego tlenu. Reszta wyników ok. Podano mi leki przeciwgorączkowe, inhalacje z Berodualu. Zatrzymano mnie na izbie do rana, wtedy przewieziono mnie na oddział zakaźny. Na nim spędziłam 4 dni. Tam dawali mi jedynie Thiocodin na noc abym mogła zasnąć. Mimo to przez pierwszą noc prawie nie spałam. Kolejne były spokojniejsze choć też z napadami kaszlu. 3 i 4 dnia kaszel złagodniał. Zrobiono mi badania na grypę, krztusiec, mykoplazmę, chlamydię. Prawie wszystko ujemne, oprócz:
Bordetella pertussis (krztusiec) - Przeciwciała w kl. IgM: 9,7 NU (9,0-11,0) - wynik wątpliwy
Mycoplasma pneumoniae IgG: 10,8 (
napisał/a: plumzi, 2011-11-18 10:37
kolejny rtg klatki piersiowej - czysto, kolejny lekarz - osłuchowo czysto i dalej nie wiadomo co to :/
napisał/a: pillage, 2011-11-18 11:26
a idąc dalej tropem alergii, brałaś przeciwhistaminowe już?

w Twoim temacie: http://alergologiainfo.pl/pl/articles/item/17463/przyczyny_kaszlu_przewleklego_w_materiale_wlasnym
napisał/a: plumzi, 2012-01-05 14:12
Z powodu braku głowy do czegokolwiek przez ostatni okres, dopiero teraz mogę odpisać.
Sytuacja wygląda tak:
W listopadzie od pulmonologa i alergologa dostałam jednogłośnie takie leki do brania:
Amoksiklav przez 14 dni, leki wziewne: Forastmin (12) i Miflonide (400), do tego Fluconazole, Lacidofil. Do tego miałam kontynuować branie Milukante 10 i Flonidan (brałam je już od początku października). Również alergolog zlecił żeby zamiast Flonidanu w stanach jak będę mieć ataki kaszlu mam brać syrop Hydroxyzinum 3x5ml (gdy ustanie kaszel miałam wrócić do Flonidanu). Od kilku lat też biorę Anesteloc 20 (wcześniej Controloc 40) 1x2 i Duspatalin retard 1x1 (jako podtrzymujące przeciw nawrotowi choroby refluksowej).
Do tego przeszłam na dietę lekkostrawną. Po lekach wziewnych (Forastmin i Miflonide) odczułam dużą ulgę i kaszel trochę zelżał.
Na początku grudnia kaszel w miarę ustał. Mogłam już w miarę normalnie funkcjonować i mówić. Odkasływało się trochę, ale nie było napadów kaszlu. Głos lekko zachrypiony.
Święta Bożego Narodzenia - wyjazd do domu, nie szalałam z jedzeniem bo się bałam, jednak trochę urozmaiciłam dietę. W domu brat zachorował na zapalenie oskrzeli przez ten okres jak tam byłam. Powrót do domu i zaczynają się ponownie jazdy z kaszlem.
Zaczęło mnie łamać, do tego kichanie, zapchany nos. Wzięłam Theraflu x1 przez 3 dni i czasem Sudafed i problemy z nosem przeszły i zaczął się kaszel. Ostre napady z duszeniem się w nocy, poranne wymiotowanie... W dzień jakoś jeszcze ujdzie. Mam mocną chrypę z częstym zanikaniem głosu, co jest dosyć męczące fizycznie. Ciągnie to już się 1,5tyg. Dalej biorę wziewne, ale jakoś one teraz nie dają rady tak jak w listopadzie. Mój organzim już nie daje rady kaszleć. Gałki oczne bolą jak cholera po napadach. Żadne leki na suche/piekące gardło nie pomagają.
Znowu płuca czyste, w gardle nic nie widać, w klacie nic nie słychać. Znowu rozkładanie rąk... Jedyne co przez te 2 miesiące udało się lekarzom wywnioskować to podejrzenie astmy lub nawrót choroby refluksowej w odmianie kaszlowej...
W przyszłym tygodniu czeka mnie dawno wyczekiwana wizyta u gastrologa.
Jeśli ktokolwiek zna jakikolwiek sposób na złagodzenie kaszlu, szczególnie w nocy to będę naprawdę wdzięczna, bo aktualnie śpię 2-5h dziennie od tygodnia. :(

PS. Dodam jeszcze że od września do grudnia miałam trochę sytuacji stresowych. Czy stres z tym związany mógł w jakiś sposób wpłynąć na takie zaostrzone ataki kaszlu?
napisał/a: plumzi, 2012-01-05 14:33
Co do wymiotów. Występują rano po wstaniu od razu, ale nie jest to chyba treść żołądkowa. Nie jest tego dużo i nie jest to kwaśne jak przy standardowych wymiotach, jest białe, przezroczyste czasem, raz zabarwione krwią było. Nos wtedy automatycznie się zatyka żółtawo - białą wydzieliną i odruchy wymiotne są dopóki nie wypróżnię nosa ze wszystkiego. W miarę upływu dni ta wydzielina jest bardziej biała.
Do tego cały czas mam uczucie jakbym w gardle miała jakiś ciężarek i ktoś mi próbował przydusić szyję. A podczas napadów kaszlu bardzo dużo śliny się produkuje w porównaniu do czasu kiedy nie kaszlę. Co też jest dosyć uciążliwe, bo przez to ciężko przestać kaszleć.
napisał/a: Jastina06, 2012-05-02 20:22
Witaj Plumzi
Mam 20 lat i prawie identyczne objawy choroby. Wszystko zaczęlo się od zwykłego przeziębienia i niewinnego kaszlu. przesiedzialam w domu tydzień leczona przez mamę. Ale kaszel był coraz gorszy. Poszłam w ciągu 2 tyg. 3 razy do dwoch roznych lekarzy i obaj mówili, że to przesilenie wiosenne i może jakieś alergie albo wirusy ( wszystko zaczęło się początkiem marca tego roku). ciągle siedziałam w domu nie leczona antybiotykami- bo podobno były niepotrzebne. Aż może po niecałych 3tyg. zaczęła mi się zbierać lepka, gęsta flegma, która zaczęła przytykać mi gardło co wywoływało nawet 5 minutowe duszenie. czułam, że to flegma przytykała mi przełyk. Po nieprzespanych nocach w dzień własnych urodzin ubłagalam mamę, żeby wzięła mnie do szpitala, bo po takim ataku bałam się, że to już mój koniec, że się uduszę na śmierć. U lekarza dostałam taki atak, ale tak mocny jak w domu i przerażona lekarka od razu- skierowanie do szpitala. W szpitalu przeleżałam 8dni i dzień w dzień mówili mi, że to zapalenie górnych dróg oddechowych i, że wszystkie objawy mi przejdą same. Wypisana: w stanie dobrym!!!! No, chyba sobie tym zażartowali- jak weszłam do szpitala, tak w tym samym stanie wyszłam... Co noc ( będąc w szpitalu dusiłam się, ale ani razu lekarz nie był światkiem ataku), więc stwierdziłam, że do tego szpitala więcej nie wróce. Mama stwierdziła, że czas szukać innego lekarza. Zapisała mnie prywatnie do pulmonolog-alergolog i ona po wstępnej rozmowie ze mną zaczęla podejrzewac astmę. Od razu leczenie wziewnymi sterydami. i jak ręką odjął wszystkie dolegliwosci ustały z wyjątkiem tego, ze przy kazdej drobnej aktywności fizycznej czułam, że cięzko oddycham i chcialo mi sie kaszlec i dostawałam znow atakow wiec psikalam specjalnym lekiem rozszerzajacym oskrzela. Najgorsze w tej chorobie bylo tez to, ze czulam w gardle dziwne uczucie ciąglego swędzenia, ktore powodowalo odruch kaszlowy a to = atakiem. Tak jakby tam jakaś "gula" była czy coś i przy kazdym ruszeniu glowa zaczynało swędzieć.
Tak jak pisałaś kaszel szuchy i mokry na zmiane. Tylko że mialam tak gęsta wydzielinę ze nie dałam rady jej wyksztuszać.
Po badaniach u pulmonologa- badania wysilkowe, gazometria, pobieranie krwi, lekarka potwierdzila że niby to astma i wychodzi, że do tego wysiłkowa. Teraz kiedy jestem leczona nie jestem w stanie powiedzieć, czy ta diagnoza jest rzeczywiscie prawidlowa. Czasem martwie się, czy lekarze w 100% wiedzą co robią. Ogólnie kaszel ustał, chyba że czuję, że muszę flegmę odkaszlnąc i wtedy zaczynam kaszleć i trochę mnie przydusza, ale nie wydzielina- bo juz jej prawie nie mam tylko w czasie kaszlu mam momenty bezdechu- jesli moge to tak nazwać. i czuje że jak robię coś szybciej albo zaczynam meczyc sie fizycznie czuje uczucie, ze musze sie wykaszleć. (Aha wymioty występowały jedynie z powodu mocnego kaszlu, który powodował odruchy wymiotne).
I dlatego moje pytanie. jako że masz podobne objawy, czy po tym czasie postawiono ci jakąs diagnozę i czy twoj stan zdrowia powrócił do normalnego? Bardzo jestem ciekawa, bo od 2 miesięcy o nic nie proszę Boga jak o możliwość normalnego funkcjonowania, chcialabym, żeby znalazl się lekarz który mi pomoże, a każda jego diagnoza będzię tą prawidłową. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź :)
napisał/a: basiakrasnoludek, 2015-08-15 22:26
I ja mam podobnie!
Zaczęło się od lekkiego mokro - suchego kaszlu i uczucia rozpalenia na buzi, jakby nietypowe przeziębienie. Osłuchowo czysto. Potem coraz gorsze samopoczucie, cały czas temperatura ok 37 stopni. Z boku wyglądam a zdrową... Kaszel trzymał mnie 3 tygodnie, w środku był najgorszy - ataki w nocy, spanie na siedząco choć 3 dni praktycznie bez spania, bo strach... Kaszel cały czas jakby z płuc, taki okrutny, przepona i plecy bolały tak, że kaszląc trzymałam się normalnie. Dostałam wziewny Ventolin i skierowanie do pulmunologa. Spirometria ok. Badanie krwi OK. Diagnoza: jakieś zapalenie dróg oddechowych. Po 3 tygodniach kaszel sam z siebie ustał, spałam, ale za to czułam gluta w drogach oddechowych, którego dało się wypluwać, a który to powoduje chrypę taką, że nie mogę słowa powiedzieć i odruchy wymiotne. Raz w nocy zwymiotowałam. Jest to duszenie się i przerażenie, żeby wziąć powietrze podczas ataku krztuszenia. Ciekawe, co dalej.