POLECAMY

Chorobliwy flirciarz

nalloaa
napisał/a: nalloaa , 2010-08-16 14:35
Witam, proszę Was o opinie mojego przypadku. Może spojrzenie kogoś z Was, z boku rzuci mi nowi pogląd w mojej sytuacji. Jestem z moim facetem już 5 lat, 3 miesiące temu wzieliśmy ślub. Wszytsko było jak z bajki do póki nie odkryłam zażyłych relacji mojego męża z jego ex. Wiedziałam, że On jest cholernym flirciarzem, wiem, że pisze dziewczynom różne, dwunaczne rzeczy. Kiedyś pewna nastolatka była niesamowicie zbulwersowana faktem, że przyszłam z Nim na basen. Wolałam nie wiedzieć co on jej naopoiadał. Do pewnej dziewczyny napisał, że uwielbia jej pępek, o on mu na to, że jest pępkowym maniakaiem. Zaznaczam, że ja sama mam przebity pępek od 5 lat i nigdy, ale to nigdy nie usłyszałam, że mój pępek Mu się podoba. Podobnie jest z komplementami, wiadomo każda dziewczyna chce być docenianan zwłaszcze przez własnego faceta. Mój facet docenia inne dziewczyny. Komplementy w moim kierunki kieruje bardzo rzadko, ewentualnie jak mu zrobię awanturę z tego powodu. Dwa lata temu odkryłam, że On jest flirciarzem bradzo długo rozmawialiśmy na ten temat. Tłumaczyłam mu, że nie może tak grać na uczucuach innych osób, żeby pomyślał w tej sytuacji o mnie w jakim świetle on stawia mnie w oczach tych biednych, naiwnych dziewczyn. I co najważniesze dla mnie takie jego flirty dla mnie są upokażające. Przepraszał, obiecał, że sie zmieni. W maju tego roku wzieliśmy ślub. Wszytsko było idelanie, aż do czasu jak odkryłam jak już wcześniej zażyłą relację mojego męż z byłą ( na której swojego czasu miałam lekką paranoje). Wyobraźcie sobie, że mój ukochany mąż pisała do swojej tyeksty typu: "chciałbym, abyś posmyrałam nie po głowie (...) Ty to robisz najlepiej", na pytanie jego byłej, "a gdzie jest twoja żona" odpisał jej : "z gówna bata nie ukręcisz, jak ktoś tego nie lubi to już go nie nauczysz".....ale hitem lata stał się teks : "pomimo tego, że juz nie jesteśmy ze sobą tyle lat dalej nie możemy się sibie oduczyc"- żeby nie było niejsaności to byl tekst mojego męża. Cała rozmowa obfitowała w tego typu teksty. On tłumaczy się, że to był tylko i wyłacznie żart, uważa, że ta rozmwoa z eks to nic takiego, jedynie chciał się na niej odegrać za to co ona Mu kiedyś zrobiła. Powiedzcie mi czy tylko ja tak uważam, że skoro on dalej chce jej dopiec po tylu latach piszać TAKIE słowa do on jej chce dokuczyć czy nie może o niej zapomnieć? Zrobiłam Mu akwanurę z tego powodu, przeraszał, przynał, że zachował się jak kretyn, przysięgał, że niegdy tak nie zrobi. Jak odkryłam tą Jego rozmowę czułam jak ogień nienawiści wypełnia mnie od środka, czułam jak mi cały świat się wali, cały jego autorytet i powaga slubu kościelnego maksymalnie straciła na wartości i bardzo podupadła w moich oczach. Po co w takim razie wzieliśmy ślub, po co on jest ze mną skoro nie może obyć się bez dowartościowywania sibie samego w oczach innych dziewczyn. Błagam, proszę o porady, nie ma już siły. Boję się tego, że może ta sprawa nauczy Go rozumu na kilka miesięcy, a za kilka lat czy miesięcy znowu będzie to samo.
Cikitusia
napisał/a: Cikitusia , 2010-08-16 14:52
On nigdy się nie zmieni, zawsze będzie pisał takie teksty do innych. Ten typ tak ma. Wiem jak Cię to boli i rani. Wiem że łatwo się mówi odejdź, zostaw go zwłaszcza gdy się kocha i jest się dopiero co po ślubie. Ale ja postawiłabym mu warunek, albo ja albo pisanie takich tekstów do innych. Jak złamie zasadę, to pakuj walizki i uciekaj, bo przez całe życie będziesz tą przysłowiową "kurą domową", która w jego oczach nie jest ani ładna, ani mądra itp. a reszta kobiet na świecie to są boginie, o których on marzy i którym ty do pięt nie dorastasz (oczywiście w jego oczach). Więc osobiście uważam że nie ma sensu niszczyć sobie całego życia i wpadać z jednej depresji w drugą z takiego powodu że facet nie potrafi docenić to co ma.
napisał/a: Annkaaaa , 2010-08-16 17:16
prosisz o opinie, wiec jade z moim zdaniem.
wybralas sobie takiego mezczyzne za meza, znalas i akceptowlas jego slabosci, zdecydowalas sie na malzenstwo - to teraz jestes w punkcie, w ktorym jestes i juz niczego nie zmienisz. wykazalas sie straszna naiwnoscia myslac, ze porozmawiasz z nim, jak z czlowiekiem, ze łzami lub awantura zmusisz go do zmiany postawy. flirciarze sie nie zmieniaja pod wplywem rozmow - to jest logiczne dla kazdego, kto jest zewnatrz takiej sytuacji.

brzmi to strasznie, ale masz to, na co sobie sama pozwolilas. maz Cie nie komplementuje, nie szanuje -a Ty z tym zyjesz od wielu lat. jezeli cokolwiek teraz zechcesz zmienic - byloby to arogancja z Twojej strony, bo uklad relacji miedzy wami jest juz uksztaltowany i przypieczetowany malzenstwem. widze, ze kamieniem milowym dla Ciebie stala sie jego relacja z byla dziewczyna, ale chyba rzeczywiscie nie masz powodu do zlosci, bo on, z tego, co opisujesz- traktuje tak wszystkie kobiety, poza Toba, takze stosunek do bylej wcale nie jest nacechowany jakimis wyjatkowymi serdecznosciami.

Twoje interwencje niczego nie zmienily wczesniej, to teraz tez niczego nie zmienia.
a poniewaz dialogiem nic nie wskorasz, bo ile razy mozna mowic, ze pewne zachowania rania uczucia - to zostaje Ci sie z tym pogodzic.
ewentualnie zlozyc pozew o rozwod - moze to nim wstrzasnie i albo bedzie sie lepiej kamuflowal, albo, w obliczu realnego zagrozenia - wybierze Ciebie.
nalloaa
napisał/a: nalloaa , 2010-08-16 18:17
Dziękuję, właśnie o takie opinie prosiłam szczere i bez żanych naiwności. Przkonałyście mnie do tego, czego sama bałam się przynzać.
napisał/a: ~lucy843 , 2010-08-16 19:52
Słuchaj znam taki przypadek..Znam faceta który pół roku się ożenił ale mimo to pisze do mnie setkę komplementów dziennie oraz jaką ma na mnie ochotę(i co by mi zrobił gdyby mnie spotkał)! O żonie wypowiada się tragicznie...oczywiście jest głupia i brzydka...Często myślę,że nie chciałabym żeby mój mąż tak robił..Trzeba mieć do siebie trochę szacunku,nie pozwól się tak traktować bo w końcu zaczniesz myśleć,że wszystkie kobiety są lepsze od Ciebie i stracisz pewność siebie! Trzymaj się!!!
napisał/a: Rosaliora , 2010-08-30 00:52
Witaj!
Awanturami nic nie zmienisz. Zresztą, on przyzwyczaił sie już do tego, że pokrzyczysz, może nawet popłaczesz, ale ogólnie i tak przy nim jesteś. Zgadzam się z opinią, że potrzebne są działania, skoro rozmowy nie pomagają. Zrób coś, zadziałaj -nie krzycz, nie płacz, ale zadziałaj. Np. wyjedź na jakiś czas, mówiac mu, że nie chcesz być w takim związku, ze obiecał, że to zmieni, a nie zmienił, więc musiwsz wszystko sobie przemyśleć, przenieś sie ze spaniem do innego pokoju, albo złóż papiery rozwodowe. Działaj!
Najgorsze co możesz robić w tej sytuacji to trwać w tym, bo w ten sposób akceptujesz jego działania. On wie, że pokrzyczysz, popłaczesz, ale dajej będzie mógł robić swoje. Rozmawiajac z nim, nie okazuj, że widzisz zagrożenie w tych kobietach (bo nawet go nie ma), ale na tym, że upokarza Cię i że skoro tak mu z Tobą źle i nie szanuje Cię, co można sądzić np. po tekście "z gówna bata nie kkęcisz", to że powinniście sie zastanowić nad rozstaniem. Bądź stanowcza. Powiedz mu, że dla Cienie to jest upokorzenie i zdrada i ze nie wiesz, czy chcesz być z człowiekiem, który nie dotrzymuje danego słowa.

Mozesz próbować coś z tym zrobić, albo możesz odejść. To zależy od Ciebie. Tak jak mówi Anaaaa, on eks nie darzy jakimiś szczególnymi względami -wszystkie tak traktuje. Ciebie pewnie na swój sposób kocha i z pewnością dobrze mu z Tobą -ale żeby Ciebie docenić, musi zostać od Ciebie odcięty! Zrób to co uwaszasz za właściwe -próba zmienienia go będzie długa i nikt nie zagwarantuje Ci sukcesu. Jesli zostaniesz -czeka Cię jeszcze wiele cierpienia i upokorzeń, ale może sie udać naprawić Wasze małżeństwo, a jemu zerwać z flirciarskim nałogiem i stworzyć zdrowe, oparte na młiości i szacunku relacje. Jeśli odejdziesz, czeka Cię początkowo trochę zamieszania, bólu, denerwujących pytań otoczenia, ale potem poczucie ulgi i szansa na zdrowy zwiazek.. z kimś innym. U niego to kwestia charaktreru i braku empatii (o tym jeszcze za chwilę). Ale niewykluczone, że przy odpowiednich działaniach, on sie zmieni, chociaż tutaj pojawia sie pytanie, ile jeszcze jeste s stanie znosić takich kopniaków? Ile cierpienia jeszcze udźwigniesz i czy gra jest warta świeczki? Jak zauważyła Ciki, on Cię niszczy swoim działaniem, za chwilę naprawdę uwierzysz, że jesteś gorsza od innych. Jeśli to są "tylko" słowne flirty, nie dochodzi do głębszej zdrady, to może się udać -to takie samo uzależnienie jak od oglądania pornosów, więc zapewne uleczalne.

Możecie skorzystać z pomocy terapeuty -jeśli on pod wpływem Twoich działań, czy też rozmów, chciałby się zmienić. Problem w tym, że brakuje mu empatii (on "nie czuje" Twojego bólu i upokorzenia, dla niego to abstrakcja -liczy si tylko jego przyjemność). Jedną z metod nauczenia kogoś empatii (nie każdy wierzy, ze można się tego nauczyć, ale czasem się udaje) jest stwarzanie takiej osobie sytuacji, w której znajduje się na miejscu swojej ofiary (w tym przypadku Ciebie). W takiej terapii chodzi o to, żeby sprawca przemocy, sam poczuł, że jest ofiarą przemocy. W stan wczucia sie w położenie ofiary wprowadza się np. podczas odgrywanie scenek, w której osoba jest w roli zależnej od tego, w jaki sposób sama krzywdzi. Np. on by musiał słuchać jak Ty komplementujesz przy nim jakiegoś pana :) Oczywiście nie jest to współmierne do rzeczywistego cierpenia osoby, któraą ktoś taki krzywdzi, ale wprowadza w odpowieni stan, który pomaga w końcu poczuć, co może czuć ofiara.... Czasem się udaje, jeśli chcesz tego spróbować, mozesz różne popytać dobrych terapeutów w Twojej okolicy, czy zajmują się czymś takim, chociaż zazwyczaj tą metodą się leczy osoby bardzo agresywne,więc może Ci być trudno, ale może warto spróbować. Jeśli on by chciał. Niebezpieczne jest teg typu działanie na własną rękę, np. gdybyś zaczeła sie zachowywać tak jak on -może by to nim wstrząsneło, ale wydahe mi sie, że bardziej prawdpodobne jest, ze usprawiedliwilby tym swoje flirty.

Zastanów się, ile jesteś jeszcze w stanie znieść i działaj!!!

PS Czy znasz powód roztania z jego eks?
nalloaa
napisał/a: nalloaa , 2010-09-22 20:10
Rosaliora, powaliła mnie Twoja znajomość tematu i ta przenikliwość. A tekst o epatii powalił mnie na kolana. Wszystsko stało się jasne. Choć trochę zrozumiałam jego zachowanie. Dziękuję. Brak mi słów, aby pisać więcej.
napisał/a: Rosaliora , 2010-09-26 16:04
Nalloaa, trzymaj sie !