Hemofobia – lęk przed widokiem krwi

Hemofobia to lęk związany z krwią – przed jej widokiem, pobieraniem i badaniem. Objawy hemofobii to m.in.: zawroty głowy, nudności i nadmierna potliwość. Na czym polega leczenie tej fobii? Czym charakteryzują się fobie specyficzne, a czym sytuacyjne? Czym jest desensytyzacja?

fot. Nieznane

Hemofobia – co to takiego?

Hemofobia to lęk przed widokiem, pobieraniem i badaniem krwi oraz wszystkim, co ma z nią związek. Fobia ta ma podłoże psychiczne i często wywołuje ją uraz, który pojawił się w dzieciństwie lub w życiu dorosłym. Dużą rolę odgrywa tutaj również genetyka.

Strach przed widokiem krwi jest bardzo trudno pokonać. W przypadku nadmiernego lęku mogą wystąpić omdlenia wazowagalne (zespół naurokardiogenny wywołujący odruchowe zwolnienie rytmu serca oraz spadek ciśnienia). Konsekwencją nadmiernego lęku są:

  • zawroty głowy,
  • nudności,
  • zaburzenia wzroku i słuchu,
  • nadmierna potliwość.

Hemofobia – sposoby leczenia

W przypadku leczenia hemofobii jedynym wyjściem jest wizyta u psychoterapeuty lub innego specjalisty. Najlepszą metodą jest systematyczna desensytyzacja (terapia psychologiczna), która polega na odwrażliwianiu na bodźce stresujące. Koncentruje się ona również na oswojeniu pacjenta z jego lękiem.

Czasami w leczeniu hemofobii stosowana jest hipnoza oraz programy komputerowe, pomagające w oswojeniu się z chorobą.

Dla osób, które nie są gotowe, aby poddać się terapii lub hipnozie, bardzo pomocne jest również wsparcie ze strony rodziny.

Przykładem takiej sytuacji może być zaplanowane pobieranie krwi. Warto iść do gabinetu z najbliższą osobą, która będzie dla nas wsparciem.

Jak rozpoznać fobię?

Fobie są to zaburzenia nerwicowe, których podstawowym objawem jest lęk przed osobami, zjawiskami, przedmiotami. Lęk utrudnia normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Fobie wywoływane są przez konkretne sytuacje, zjawiska, osoby, które odcisnęły piętno na naszej przeszłości.

Osoba cierpiąca na daną fobię odczuwa niepokój wiążący się z konkretną osobą, sytuacją lub rzeczą mimo tego, że jest świadoma irracjonalności swojego lęku. Chęć ukrycia fobii i obawa przed jej odkryciem przez innych ludzi może wywołać atak paniki.

Fobie wiążą się również z objawami psychosomatycznymi, np.:

  • przyspieszoną akcją serca,
  • suchością w ustach,
  • szczękościskiem,
  • nadmierną potliwością,
  • zawrotami głowy,
  • utratą kontroli nad własnym zachowaniem.

Z objawami fobii związany jest również lęk foniczny, który może wywołać:

  • stan przedzawałowy,
  • zatrzymanie akcji serca,
  • drętwienie kończyn górnych i dolnych,
  • spadek lub wzrost ciśnienia,
  • bezdech,
  • duszności,
  • zaburzenia mowy,
  • ucisk w klatce piersiowej,
  • głowie, nosie i brzuchu,
  • omdlenia,
  • arytmię serca.

Zobacz też: Erytrofobia - strach przed rumieńcami

Klasyfikacja fobii

Fobie można podzielić na specyficzne i sytuacyjne.

Fobie specyficzne charakteryzuje lęk przed zwierzętami, obiektami, sytuacjami społecznymi (np. lęk przed przebywaniem z innymi ludźmi w windzie), zranieniem i krwią, chorobami i śmiercią.

Fobie sytuacyjne związane są natomiast z lękiem przed wykonywaniem jakiejś zawstydzającej czynności w obecności innych ludzi oraz nieumiejętność jej kontrolowania (np. oddawanie moczu, kału).

Fobie są całkowicie uleczalne, ale tylko w procesie psychoterapeutycznym. Długość takiego procesu zależy od stopnia zaawansowania fobii oraz od czasu jej trwania.

Można również zwalczyć fobie metodą farmakologiczną, jednak najlepiej sprawdza się połączenie obydwu tych form leczenia. Jedna forma leczenia może być skuteczniejsza od drugiej – zależy to od pacjenta i przyczyn jego lęków.

Zobacz też: Jak leczyć fobię?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Tagi: krewfobiepsychikafobia
Co sygnalizuje zbyt niski lub zbyt wysoki poziom białych krwinek? [video]
SKOMENTUJ (12)
KOMENTARZE (12)
~Ona/10 miesięcy temu
Dziś miałam smutny wypadek. Otwieram lodówkę, wyciągam ulubiony jogurt aż widzę, że kapie coś czerwonego. Początkowo uznałam, że to może zgniecione maliny leżące półkę wyżej. Dopiero jeden z domowników uświadomił mnie, że to krew z mięsa. Wcześniej - chcąc ustalić, co to - dodatkowo powąchałam płyn. Kiedy okazało się, że to krew wpadłam w panikę. Zaczęłam gwałtownie płakać, ciężko oddychać, krzyczeć i machać rękoma. Czy to może być hemofobia, czy choroba psychiczna, którą złośliwie zasugerował mi domownik?
~Angelika/rok temu
Według mnie to najważniejsze jest podeście osób, które tą krew pobierają. Taki strach mają przecież też dzieci i to im dużo trudniej wytłumaczyć, że nie będzie bolało, że to tylko „ukłucie komara”, że nic nie poczują itp. Chodzimy do Punktu Pobrań przy al. Komisji Edukacji Narodowej 96. Mój synek panicznie się bał pobrania krwi, nie przemawiały do niego żadne argumenty, ale miłe usposobienie Pań oraz małe przekupstwo w postaci słodyczy i odznaki „Dzielnego Pacjenta” poskutkowały. Strach, wiadomo nie minął od razu, jak ręką odjął, ale dał się przekonać, że nie będzie bolało i to tylko chwila. Pobranie krwi przeszło bez większych problemów, a przede wszystkim bez napadu paniki, o który zawsze się obawiam.
~Devin/rok temu
Kurcze... Może też mam hemofobię?
Przede wszystkim, to cześć! Mam na imię Gosia i mam 20 lat. Odkąd pamiętam, mam problem z pobieraniem krwi, jednak tyczy się to głównie żył - że tak powiem. Kiedy byłam mała i pobierali mi krew z palca, właściwie nie reagowała w żaden dziwny sposób. Dopiero, gdy nadszedł moment "normalnego" pobierania... Cóż, samych początków tego nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że towarzyszył mi już wtedy ból, płacz, ogromny strach i wszystko, co najgorsze. Zawsze reagowałam na pobieranie krwi tak samo, dopiero w późniejszych latach nieco się to poprawiło. Jednak dalej mam problem z samodzielnym pójściem na te badania - zawsze chodzę z kimś bliskim, bo inaczej nie daję rady - kiedy wiem, że muszę je wykonać, robi mi się słabo, czasem nawet niedobrze, ręce mnie bolą i natychmiast stają się osłabione. Kilka tygodni temu musiałam mieć pobieraną krew, i gdy siadłam na fotelu zaczęłam się trząść, w trakcie badania serce mi przyspieszyło, ciężko mi było oddychać, słabłam, a potem obraz mi się zamazywał, był jakby za mgłą. Oczywiście nawet nie zerkam w stronę pielęgniarki (a raczej pielęgniarza, bo mam "swojego" ulubionego pana ;) ), bo chyba bym zeszła na zawał. Po każdym pobraniu daną rękę mam bardzo osłabioną, boli mnie. Nie mogę tez zanadto prostować ręki, bo wtedy ból przeszywa mi ją całą, choć w ciągu dnia zapominam o badaniu i zajmuję się czymś innym, więc nie wiem, czy ma to jakieś powiązania z psychiką. Jednak ostatnio i tak nie było źle, w porównaniu z tym, co było rok temu...
Byłam w specjalistycznej klinice, gdzie miałam mieć wykonany szereg badań, ponieważ nie mogę się pochwalić zbyt dobrym zdrowiem, a trzeba było to i owo sprawdzić. Miałam mieć wykonywane badanie krwi przez ok. 3 dni, 3 razy dziennie w odstępie chyba... 1,5h? Nie pamiętam dobrze. W każdym razie, chcieli mi założyć tzw. "motylek". Jak zobaczyłam, co to jest, od razu kazałam im się z tym do mnie nawet nie zbliżać, bo bym umarła wiedząc, że przez kilka godzin w mojej żyle coś tkwi. Aż mi się słabo robi, jak to wspominam... Więc pielęgniarka musiała mnie kłóć te 3 razy; była tak niedelikatna i niewyrozumiała, że przez te bite kilka godzin płakałam, a raczej wręcz wyłam na korytarzu szpitala, dygocząc z bólu - dosłownego bólu, bo myślałam, że ręce to mi zaraz urwie; od góry miałam wrażenie, jakby spływał wrzątek, a od dołu ręki lód, mieszając się w miejscu pobrania i tworząc "wybuchającą bombę substancji". Nawet ciocia, z którą tam byłam - bo jest lekarzem - nie chciała mi uwierzyć, że tak bardzo mnie boli, ale po ok. 6h stwierdziła, że jednak mówię prawdę... Zbiegło się nawet pół personelu oddziału, bo byłam dla niech tak bardzo DZIWNYM PRZYPADKIEM. Oczywiście od razu ciotce powiedziałam, że ma mnie zabrać do domu, i że może lekarzom powiedzieć, że nie wrócę na dalszy ciąg badań. Myślała, że żartuję... Nie wróciłam. Przez dwa kolejne dni nie mogłam dosłownie ruszać rękami, o podnoszeniu ich nie było mowy. Były tak bardzo osłabione i obolałe, jak jeszcze nigdy w życiu. Nie było dość dużych śladów po pobraniu, ale jednak uczucie robiło swoje. Każdy się dziwił, czemu tak reaguję, a ja wiedziałam, że tak mam od zawsze, choć wtedy naprawdę to odbiegało nawet od mojej "normy".
W każdym razie, jak wspomniałam, zastanawiam, się, czy to na pewno jest hemofobia. Bo z jednej strony, kiedy przeczytałam ten artykuł, miałam podobne odczucia do moich poprzedników - robiło mi się słabo i niedobrze na samo wspomnienie badania krwi. I co dziwne, nie dzieje się tak na sam widok krwi - jak by było zgodne z hemofobią - mogę oglądać w filmie zakrwawionych ludzi, ale kiedy jest jakaś scena z tym nieszczęsnym pobieraniem krwi, czy robieniem jakichkolwiek zastrzyków w okolice żył, muszę od razu odwrócić głowę, bo czuję się beznadziejnie. Wtedy robi mi się słabo, niedobrze, ręce bolą i znowu słabną, aż mnie coś w środku skręca. I tak jest już od X lat. Jak napisałam, nie pamiętam, dlaczego się tak tego boję - bo to jest też strach, niewątpliwie. Przy ostatnim pobieraniu, kiedy już nawet ten znajomy pan stwierdził, że jestem histeryczką -mama trzymała mnie za rękę i głowę - inna pielęgniarka, która mnie od lat zna, zgodnie z moją mamą stwierdziła, że mam tak od zawsze. Gdzieś potem przeczytałam o hemofilii i zaczęłam się zastanawiać, czy mój przypadek może pod to podchodzić... Bo nie mam idealnych objawów jak w tym schorzeniu, ale co by to innego mogło być? Ciocia mówiła, że mogę mieć bardzo niski próg bólu, jednak mnie się wydaje, że nie chodzi tylko o to. Może się mylę? Sama nie wiem...
Ach, no i kiedyś musiałam pobierać krew ok. co pół roku, jednak wtedy jakoś normalnie mi to przychodziło, nie było tragedii, pomimo wciąż występującego bólu i dolegliwości z tą sytuacją związanymi. Reagowałam jednak nieco delikatniej, ale jak mówię - ból i zawroty głowy występowały. Czy więc mogę mieć homofobię?
POKAŻ KOMENTARZE (12)