POLECAMY

Brałem dopalacze – historia Radka

Zaczął brać, aby zaimponować kolegom. Potem dopalacze stały się dla niego sposobem na to, aby uciec od problemów. Przeczytaj historię Radka i dowiedz się, jak rozpoznać, że dziecko bierze dopalacze!

dopalacze

fot. Fotolia

16-letni Radek to pierwszy bohater nowego cyklu „Świat się kręci” – I nie wódź nas na dopalenie. Producenci oraz goście programu próbują znaleźć odpowiedź na pytanie: jak pomóc młodym osobom, które są uzależnione i jak wspierać ich rodziców? Historia Radka rozpoczyna debatę o problemie, który bulwersuje i dotyka większość Polaków. Gośćmi programu byli: Radek wraz tatą, Dorota Tkaczyk (dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii „Powrót z U” w Cholewiance), Elżbieta Proll (terapeutka Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii „Powrót z U” w Cholewiance) oraz Robert Rutkowski (terapeuta uzależnień). Spotkanie prowadziła Agata Młynarska.

Na młodego człowieka największy wpływ ma grupa rówieśnicza, to w niej chce się czuć akceptowany i doceniany. Swoją historią z widzami podzielił się 16-letni Radek, który zmagał się z uzależnieniem i od 19 miesięcy jest pod opieką Ośrodka Socjoterapii. Jego historia zaczęła się bardzo wcześnie, właśnie ze względu na wpływ kolegów. Jak sam przyznaje teraz żałuje, że zażywał narkotyki i nie wiedział jak skutecznie powiedzieć „nie”.

W piątej klasie szkoły podstawowej zacząłem palić marihuanę, kolega zapytał czy chcę spróbować i dla szpanu zdecydowałem się to zrobić. W pewnym momencie marihuana przestała działać i musiałem zacząć szukać czegoś mocniejszego (…), spróbowałem mefedronu i amfetaminy, zacząłem się od nich uzależniać. Raz nie spałem nawet 10 dni, cały czas zażywając narkotyki (…). W końcu sam zacząłem je rozprowadzać (…). Nauczyciele w bursie, w której mieszkałem, wiedzieli o tym i dzwonili do taty, ale ja go okłamywałem mówiąc, że byłem w szkole (…). Miałem dwie twarze – rozprowadzałem narkotyki, a w bursie wszystkim pomagałem. W ogóle nie wiedzieli, że ćpam mefedron.

Statystki są alarmujące – młodzież nie rozmawia z rodzicami na temat grożących im uzależnień. Z badań przeprowadzonych przez Komendę Główną Policji, w latach 2011-2013 wśród uczniów szkół ponadpodstawowych, wynika, że na 5265 przypadków w aż 2527 rodzice w ogóle nie rozmawiają z dziećmi na temat używek i uzależnień.

Czy rozmawianie z młodzieżą może uratować je przed powszechnymi dopalaczami?

–Zawsze miałem w życiu wszystko co chciałem – ubranie, najlepsze zabawki (…). Moi rodzice bardzo dużo pracowali, w ogóle z nami nie byli, opiekowała się nami niania. Mój starszy brat zaczynał tak samo jak ja (…). Najbardziej brakowało mi rodziców, którzy byli tak zajęci pracą, że nigdy nie pytali, gdzie byłem i co robiłem. Byli zajęci finansami, a nie wychowywaniem. Czułem miłość, ale chciałem na siebie zwrócić uwagę (…). – mówił Radek.

Czy tata Radka obwinia się o jego uzależnienie?

– Moim zdaniem brakowało środków na utrzymanie rodziny – jeżeli wychowuje się dwójkę lub trójkę dzieci, to rodzice muszą pracować. Nie zawsze da się wszystko przypilnować. Może publiczne pieniądze nie zawsze idą tam gdzie powinny (…). A jak wiele małżeństw się rozpada (…). My z problemem uzależnienia żyjemy od jakiegoś czasu, bierzemy udział w terapiach rodzinnych (…). Radek już 5 dni w miesiącu może spędzać razem ze mną. Spędzamy czas w pracy od rana do wieczora, i nawet nie wiemy co teraz dzieje się z naszym dzieckiem (…). Bardzo pomocne są Ośrodki Socjoterapii, które uratowały mojemu synowi życie. 

Według Doroty Tkaczyk (dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii „Powrót z U” w Cholewiance) każda osoba uzależniona będzie szukała wytłumaczenia swojego problemu. Jednak jej zdaniem o uzależnianiach powinno się rozmawiać jak o każdej normalnej jednostce chorobowej.

Dopalacze wywołują zachowania niespecyficzne, dlatego też rodzice nie dostaną od nas gotowej recepty jak uchronić dziecko (…). Takich przypadków jak Radek jest u nas w Ośrodku 29, ale każdy z nich jest zupełnie inny. Chociaż mianownik rodziców jest wspólny – to, że coś im umknęło. Ważne jest to, że każdy moment jest dobry do tego żeby zauważyć własne dziecko (…). Ta choroba może spotkać każdego.

Zobacz też: Mój syn bierze dopalacze – co robić?

Jak rozpoznać uzależnienie u dziecka?

O trudnościach z tym związanych opowiadał terapeuta uzależnień – Robert Rutkowski. Największą przeszkodą może być znajomość własnego dziecka. Wiedza jak się zachowuje, gdy nie jest pod wpływem środków odurzających. Jedną z metod może być jedzenie wspólnych posiłków, przy wspólnym stole. Warto zwrócić uwagę na najczęściej występujące i niepokojące objawy – relacje z rodziną (np. zaniedbywanie obowiązków domowych, w tym niewypełnianie obowiązków); wagary; nadpobudliwość lub senność; ukrywanie znajomych; ataki złości lub całonocne granie w gry komputerowe.

Zauważenie tych objawów jest bardzo ważne, ponieważ dla każdego dziecka jest nadzieja, Radek po półtora roku terapii zauważa swój błąd:

Na początku robiłem to po to, żeby popisać się przed kolegami, następnie robiłem to po to żeby uciec od problemów. Chwila odpoczynku od wszystkiego co jest obok. Teraz wiem, że nie warto, nie przeżyjemy tak życia. Trzeba patrzeć trochę do przodu, a nie tylko na to co jest teraz. Jednak wciąż obawia się, że po wyjściu nie będzie bezpieczny, a pokusy będą na niego czekać na każdym roku.

Otuchy dodał mu Robert Rutkowski:

Mówienie o swoich słabościach jest najlepszą drogą do wyjścia z uzależnienia. W zeszłym roku Mike Tyson ogłosił światu, że jest narkomanem. Za Ciebie też trzymam kciuki.

Zobacz też: Jakie zaburzenia nastroju występują u uzależnionego?

Źródło: materiały prasowe/mn

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)