Azjaci są bardziej odporni na łuszczycę!

Światowej sławy specjalista od łuszczycy, dr Michael Tirant, wyróżnił trzy podstawowe powody wyjątkowej odporności Azjatów na łuszczycę: duża ekspozycja mieszkańców Azji na słońce, ich dieta bogata w warzywa i uboga w mięso oraz częste krzyżówki genetyczne.
/ 27.11.2013 08:33

fot. Fotolia

Trzy powody lepszej odporności Azjatów na łuszczycę

Na całym świecie aż 180 milionów ludzi choruje na łuszczycę, a częstotliwość jej występowania zależy od regionu geograficznego. Światowej sławy specjalista od łuszczycy dr Michael Tirant podczas swojej konferencji prasowej w Polsce wyjaśnił, że ma to związek z dwiema grupami czynników wywołujących tę chorobę.

Co ósmy mieszkaniec Syberii i co dziesiąty obywatel krajów skandynawskich choruje na łuszczycę. Poziom zachorowań jest wysoki także w Danii i Niemczech. W Polsce z tą chorobą zmaga się około 2,5% ludności. Zupełnie inaczej jest w krajach azjatyckich: w Chinach, Japonii czy Polinezji choruje tylko jeden na 100 obywateli. Skąd taka rozbieżność?

Doktor  Michael Tirant, australijski biochemik, twórca preparatów na łuszczycę Dr Michaels, widzi trzy powody tych różnic.

  1. Po pierwsze: mieszkańcy Syberii i krajów skandynawskich mają mało słońca, a ono pozytywnie wpływa na zdrowie naszej skóry.
  2. Po drugie: na tych obszarach jest mało krzyżówek genetycznych, a jeśli wśród mieszkańców jakiegoś obszaru gen odpowiadający za łuszczycę pojawiał się w przeszłości często, to w kolejnych pokoleniach będzie pojawiał się nadal. W Japonii, Chinach i Polinezji sytuacja jest odmienna – tam populacje są duże, a więc geny przekazywane kolejnym pokoleniom są bardzo zróżnicowane.
  3. Po trzecie: zupełnie inna dieta. Na Syberii jada się dużo mięsa, a mało warzyw, bogatych w kwas foliowy (czyli zielonych warzyw). Chińczycy i Japończycy warzyw jedzą dużo, ale mięsa znacznie mniej – stąd także może pochodzić ich lepsza odporność na łuszczycę.

Czym są pierwotne i wtórne czynniki wywołujące łuszczycę?

Obserwacje różnic w liczbie zachorowań na poszczególnych obszarach geograficznych i kulturowych pozwoliły doktorowi Tirantowi na zdefiniowanie dwóch głównych grup czynników, które wywołują łuszczycę. Australijski naukowiec podzielił czynniki na pierwszorzędowe (pierwotne) i drugorzędowe (wtórne).

Wśród czynników pierwotnych wymienić należy przede wszystkim: fenomen Koebnera, nazywany inaczej reakcją izomorficzną (czyli wystąpienie objawów łuszczycy w miejscu uszkodzenia skóry), zakażenia ogólnoustrojowe (tu najczęściej wymienia się paciorkowce jako przyczynę łuszczycy), interakcje między lekami, zwłaszcza takimi jak antydepresanty oraz leki przeciwzapalne. Do  czynników pierwszorzędowych należą także lęki i stres.

Co ciekawe, dr Tirant zaznacza, że u pacjentów z różnymi grupami krwi inne czynniki są dominujące. Na przykład wśród tych, u których łuszczycę spowodował objaw Koebnera aż 95% ma grupę AB, w grupie, w której główną przyczyną zachorowania były paciorkowce – przeważa grupa krwi A, interakcje lekowe są znaczące w grupie krwi B, zaś stres – w grupie 0. Dlatego właśnie w odszukaniu przyczyny choroby pomocne jest określenie najpierw grupy krwi chorego.

Czynniki wtórne (drugorzędowe), które nie tyle wywołują, co nasilają objawy łuszczycy, to przede wszystkim: czynniki chemiczne, tytoń, alkohol, ale także zła dieta, hormony, odwodnienie.

Dr Tirant podczas swojej konferencji prasowej w Warszawie mówił o tym, że w leczeniu łuszczycy bardzo ważne jest, by odpowiednio zdefiniować jej przyczyny, bo wówczas można skutecznie walczyć z objawami. Wyeliminowanie stresu, zmiana diety, wyleczenie zakażeń bądź zmiana leków przeciwzapalnych czy antydepresyjnych sprawią, że zmiany skórne nie będą się nasilać, a stosowanie preparatów na łuszczycę i dermokosmetyków pomoże pozbyć się tych objawów, które już wystąpiły i poprawi wygląd skóry.

Zobacz też dział Łuszczyca

Źródło: materiały prasowe Skupieński Marketing/mn

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Redakcja poleca

REKLAMA