Polki.pl
kom. (0)

Z czekoladą przez wieki

- Uwielbiam słodycze, zwłaszcza czekoladę – wyznała w jednym z ostatnich wywiadów gwiazda Hollywood Sandra Bullock, zapewniając że w żadnym wypadku z nich nie zrezygnuje, chociaż praca wymaga od niej idealnej figury. Gwiazda filmu „Speed – niebezpieczna szybkość” w swoim uwielbieniu dla czekolady nie jest odosobniona. I to już od wieków.

Największy skarb Majów i Azteków

Czekolada jest jednym z najbardziej lubianych przysmaków naszych czasów, jej historia sięga jednak 250 roku naszej ery, gdy starożytni Majowie odkryli w lasach Jukatanu i Gwatemali drzewo kakaowe i nauczyli się robić pożytek z jego owoców. Przyrządzana przez nich czekolada (tcacahoua) miała jednak postać ostrego i pienistego napoju, otrzymywanego z uprażonych i roztartych ziaren kakao zalanych wrzącą wodą. Aztekowie, którzy około roku 1250 przejęli od Majów zwyczaj picia tcocoatl, jak nazywano w ich języku czekoladę, zmodyfikowali sposób jej wytwarzania, dodając do niej ostrą paprykę, gałkę muszkatołową oraz miód lub mąkę kukurydzianą. I dla Majów, i dla Azteków czekolada była napojem boskim, a ziarna, z którego był wyrabiany prawdziwym skarbem. Według ich wierzeń czekolada była źródłem pochodzącej wprost od boga siły oraz... majątku, bo ziarenka kakao zastępowały pieniądze. Montezuma, słynny aztecki władca, wydawał codziennie na utrzymanie dworu 32 tysiące ziaren kakao, co daje sumę 11 milionów 680 tysięcy ziaren rocznie. Dla porównania dzienny zarobek tragarza wynosił ok. 100 ziaren. Wystarczało mu to jednak na dostatnie życie, bo choć za indyka musiał zapłacić ich 200, to królik kosztował 30 ziarenek, a zawinięta w liście kukurydzy ryba tylko trzy! Nic więc dziwnego, że gdy w 1523 roku na czele armii hiszpańskich konkwistadorów do brzegów Ameryki przybił Herman Cortez i zapytał o skarb, jakim w jego mniemaniu było złoto, Aztekowie pokazali mu... plantację kakao. Bo dla nich ziarenka i – jak wierzyli - ukryta w nich boska moc były cenniejsze niż złoto i wszystkie skarby ziemi. A kiedy jeszcze król Montezuma oświadczył, że nigdy nie idzie do sypialni (a miał kilkusetosobowy harem!) bez kubka czekolady, Hiszpanie spojrzeli łaskawszym okiem na niepozorne brązowe ziarenka. Cortez dość szybko zrozumiał, że ów „bób” – jak przybysze ze Starego Świata nazwali ziarno kakaowe - można zamienić w złoto. Musiały one jednak przez ocean trafić do Europy. I tak się stało.

Miłość od pierwszego dzbanka

Od czasu, gdy w 1527 roku Cortez wrócił do Hiszpanii na jego stole zawsze stał dzbanek czekolady. I z tego kraju właśnie czekolada ruszyła na podbój Europy. Wcześniej jednak receptura jej wytwarzania została odrobinę zmodyfikowana przez pobożne siostry zakonne, które uznawszy, że wszystkie „diabelstwa” wynikają z dodania mocnych przypraw zastąpiły je wanilią, cukrem i śmietanką. A kiedy w 1594 spróbował ją papież Klemens VIII i orzekł, że może być ona spożywana w poście, nic już nie stało na przeszkodzie, by delektować się nią bez żadnych ograniczeń. Na początku jednak z powodu wysokiej ceny czekolada gościła tylko na stołach wielkich tego świata.

Nie od razu tabliczkę wyprodukowano!

choć to Hiszpanie sprowadzili czekoladę do Europy, to pierwsi zaczęli robić na niej interesy Francuzi. 20 maja 1659 roku w Paryżu otwarto pierwszy sklep z czekoladą dostępny dla szerszej, choć dość zamożnej klienteli. Oprócz tradycyjnej filiżanki tego smakowitego napoju, można tam było również dostać czekoladę w formie... pastylek, którą wtedy właśnie w takiej postaci nauczono się produkować. Również we Francji powstała pierwsza fabryka czekolady. Chocolats et Thes Pelletier & Compagnie otwarto w roku 1770. Firma Van Houten & Blvoker powstała w Amsterdamie w roku 1815, ale to właśnie za sprawą tego producenta nastąpił przełom w produkcji tego słodkiego przysmaku. W 1828 roku Van Houten opatentował wydajną prasę hydrauliczną do oddzielania od kakao tłuszczu. Dzięki temu urządzeniu możliwe stało się produkowanie kakao w proszku, a jego wykorzystanie znacznie ułatwiło proces produkcji czekolady. W 1846 roku Joseph Fry wyprodukował w Anglii pierwszą twardą tabliczkę czekolady. A kiedy jeszcze w 1875 roku Daniel Peter z Vevey w Szwajcarii wymyślił czekoladę mleczną, nic już nie mogło przeszkodzić jej triumfalnemu pochodowi przez świat.

Dolce vita z czekoladą

W roku 1826 Francuz Anthelme Brillant Savarin, słynny król smakoszy, którego „Fizjologia smaku” czytana jest i cytowana do dziś, doradzał czekoladę każdemu, kto „trochę za wiele wypił z kielicha rozkoszy, kto ciesząc się bystrym umysłem, poczuje, że chwilowo ogłupiał, komu powietrze zda się wilgotne, czas nadmiernie długi, a atmosfera trudna do zniesienia, kogo dręczy jakieś urojenie, odbierające mu swobodę myśli”. Jego rodak, pisarz Aleksander Dumas pisał z kolei, że czekolada „jest dobra dla osób wyczerpanych jakąkolwiek pracą”. Mimo upływu czasu, te słowa wciąż pozostają aktualne! O cudownych właściwościach czekolady i jego wpływie na zdrowie przekonani byli już starożytni Majowie i Aztekowie. Przypisywali oni ziarnu kakaowemu, głównemu składnikowi czekolady, boskie pochodzenie. W Ameryce prekolumbijskiej kakao było uważane za afrodyzjak. Konkwistador Bernal Diaz pisał, że podczas uczty „...przynoszono naczynia (...) z napojem wyrabianym z kakao; mówiono że wzmagał on męskość w stosunkach z kobietami...”. W XVII i XVIII wieku w cudowne właściwości czekolady wierzyła większość mieszkańców Europy. Przypisywano jej działanie pobudzające, afrodyzjalne a nawet lecznicze – jedzenie czekolady miało pomagać walczyć z gorączką a nawet z gruźlicą!

Tablica Mendelejewa w tabliczce?

Dziś wiemy że kakao zawiera niezwykle ważne dla organizmu człowieka minerały takie jak: potas, magnez, wapń, fosfor, żelazo, cynk i miedź. Co więcej, wyniki badań naukowych wskazują, że flawonoidy, w które bogate jest kakao a więc i czekolada, mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Zawarte w czekoladzie przeciwutleniacze z rodziny polifenoli mogą zapobiegać rozmaitym chorobom przewlekłym np. układu krążenia i nowotworów – twierdzą naukowcy. Flawonoidy charakteryzują się przeciwutleniającym działaniem, które polega na wiązaniu i neutralizowaniu niebezpiecznych wolnych rodników. Wolne rodniki to związki powstające w wyniku procesów metabolicznych żywego organizmu. Mogą one odpowiadać za uszkodzenia tkanki i błon komórkowych – przyczynę wielu problemów zdrowotnych. Podejrzewa się, iż wolne rodniki są odpowiedzialne za uszkodzenia DNA, mogące prowadzić do wielu chorób, również raka.

Na tropie dobrych wiadomości

Naukowcy wciąż znajdują kolejne dowody na dobroczynne działanie czekolady. Najnowsze badania prowadzone przez doktora Bryana Raudenbusha z Wheeling Jesuit University w Wirginii Zachodniej wskazują, że czekolada może poprawiać funkcjonowanie mózgu.
- Czekolada zawiera wiele substancji stymulujących, jak teobromina, fenetylamina (fenyloetyloamina) i kofeina - powiedział doktor Raudenbush. - Już wcześniej było wiadomo, że substancje te same z siebie zwiększają czujność i uwagę; odkryliśmy, że poprzez jedzenie czekolady można uzyskać efekt stymulacji i nasilenia funkcji umysłowych - wyjaśnił. Uczestnicy eksperymentu poddawani byli różnorodnym testom neuropsychologicznym, badającym zdolności poznawcze, w tym pamięć, czas reakcji, czas uwagi i zdolność rozwiązywania problemów. - Okazało się, że osoby, które zjadły czekoladę mleczną najlepiej zapamiętywały słowa i bodźce wzrokowe. Natomiast lepszą kontrolę impulsów i lepszy czas reakcji powiązano ze spożywaniem zarówno czekolady mlecznej, jak i ciemnej. Jak uważa Raudenbush, niektóre substancje odżywcze uwalniające się z czekolady mogą zwiększać przepływ krwi w mózgu i w ten sposób poprawiać jego funkcjonowanie.

Gorzka czekolada poprawia funkcjonowanie naczyń krwionośnych i płytek krwi u palaczy – ogłosili szwajcarscy naukowcy na łamach grudniowego numeru pisma „Heart”.
Grupa naukowców pod kierunkiem dr Roberto Corti ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurichu w Szwajcarii dowodzi, że gorzka czekolada zmniejsza ryzyko miażdżycy i poprawia funkcjonowanie komórek śródbłonka naczyń krwionośnych i płytek krwi u palaczy. U palaczy komórki śródbłonka naczyń krwionośnych i płytki krwi są stale drażnione, przyczyniając się do zwężania ścian naczyń krwionośnych i w konsekwencji miażdżycy. Badania prowadzone na grupie 20 palaczy wykazały, że po dwóch godzinach od zjedzenia czekolady poprawiał się u nich przepływ krwi w naczyniach krwionośnych, co świadczy o lepszej pracy komórek śródbłonka naczyń, a efekt ten utrzymywał się nawet przez 8 godzin. Co więcej, czekolada zmniejszała nawet o połowę aktywność płytek krwi, nie dopuszczając do tworzenia się skrzepów. To zapewnie nie ostatnia dobra wiadomość na temat czekolady w tym roku. Naukowcy wciąż przecież pracują.

Oceń5.00 / 1

Podobne w temacie Kulinarne ciekawostki

Skomentuj Z czekoladą przez wieki

Gość

Podobne do Z czekoladą przez wieki

Zobacz
ostatnie wydanie tygodnika

Wysłanie formularza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu We-Dwoje Polki.pl