Polki.pl
kom. (18)

Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznego

O tym, że dla każdej matki dziecko jest rzeczą najcenniejszą, a wręcz potrzebną dla jej poprawnego funkcjonowania, nie trzeba nikogo przekonywać. Nawet specjaliści od naszych dusz-psycholodzy, niejednokrotnie wypowiadali się, że każda osoba płci żeńskiej powinna posiadać potomstwo, przejść przez cały proces od zapłodnienia po żmudny i długi proces wychowawczy. Jest to jej potrzebne, aby jak każda samica chronić i pielęgnować swe potomstwo, przekazać mu swą miłość i mądrość, aby potem oddać je światu.

To, że każda dzisiejsza Polka pragnie posiadać potomstwo i wychować je mądrze, bez kar cielesnych, bogata w doświadczenia wychowawcze postkomunistyczne, jest znany i polecany przez nasz rząd, np. w postaci becikowego.

Niestety w obecnych czasach nagminne wręcz kłopoty z donoszeniem ciąży przez wiele Polek, skłoniło lekarzy ginekologów do nazwania tak częstego występującego ostatnio poronienia do nawykowego i samoistnego. Prawie co trzecia ciąża jest zagrożona, a co czwarta kończy się poronieniem we wczesnych tygodniach ciąży, czyli do ósmego tygodnia, do tego czasu poronienia stanowią już popularne poronienie, spowodowane np.; genetyczną wadą zarodka i samoistnego usunięcia go przez organizm. I to wydaje się nam logiczne i zrozumiałe, ale co z połową występujących poronień? Czy można im zapobiec? Oczywiście, że tak, przede wszystkim farmakologicznie, za pomocą hormonów potrzebnych do utrzymania zarodka w macicy, czyli za pomocą łykania tabletek, leków rozkurczowych, które powstrzymują macice przed wydaleniem i potraktowaniem zarodka jako ciała obcego, ale przede wszystkim, zawsze i przez każdego ginekologa najlepszą profilaktyką jest leżenie, odpoczynek, sen i jeszcze raz leżenie.

Nie bez powodu ciężarna z naszego wieku dostaje zazwyczaj zwolnienie na samym początku ciąży, często już pojawiają się kłopoty, czy też krwawienia, które są pierwszym symptomem grożącego poronienia...a wtedy zazwyczaj ciężarna udaje się do szpitala lub najbliższego lekarza w celu szybkiej diagnozy i porady. A w gabinecie najpierw następuje badanie ginekologiczne, czyli inwazyjne, które jest bardzo niewskazane w przypadku zagrożonego płodu! Lekarze zakazują współżycia seksualnego w przypadku zagrożenia poronieniem, a czyż badanie ginekologiczne nie jest równie drażliwe?
Poruszany temat jest dość drażliwy, bo lekarze zawsze powinni najpierw ocenić stan pacjentki, a potem podjąć decyzje co do leczenia, ale sami dobrze wiedzą, że w niektórych znikomych przypadkach badanie było przyczyną poronienia, jest bardziej niebezpieczne od usg, które może potwierdzić już sytuacje płodu od pierwszych tygodni istnienia, kiedy nie pojawiło się jeszcze bicie serca, tj. od 4 tyg. życia płodowego.

Osobiście obiło mi się o uszy to, że: „Lekarz tak mocno zbadał Teresę, aż jej poleciało...ze sto litrów krwi..” lub”.. .mówiła, że ją tak boli na dole i krew leci, a on i tak ją mocno badał tak w środku, że po badaniu bóle się nasiliły, a potem wszystko wyleciało..” Myślę, ze dla kobiet zacytowane zdania są zrozumiałe i nie budzą zgrozy, jak u mężczyzn.

Wracając do sformułowanej tezy o niebezpieczeństwie badania ginekologicznego w ciąży zagrożonej, posłużę się opowieścią Pani Jagody, pracownicy służby zdrowia z 30-letnim stażem pracy w jednym z pomorskich, dużych szpitali. Jest to opowieść całkowicie anonimowa, zasłyszana i wyciągnięta podczas jednej z podwórkowych rozmów w piaskownicy.
- A mogłoby jej nie być - zagaduje do mnie Pani Jagoda, jednocześnie patrząc z umiłowaniem na swą trzyletnią wnuczkę Wiktorię, z dumą samodzielnie wdrapującą się na huśtawkę.
- A jaka silna - kontynuuje Pani Jagoda - jaka mądra, a gdyby nie ja to wyrzuciliby ją z łona synowej.
Tym słowom kobiety trudno było mi się oprzeć i wielce zaintrygowany, posiadający wiedzę z przeżytej z żoną ciąży naszego potomka, bawiącego się autem w piaskownicy, podjąłem wątek i zagadnąłem rozmowę, która okazała się nad wyraz cenna dla mnie.

Pani Jagoda pracuje w szpitalu na rentgenie, ale zdrowie ma w miarę dobre, kiedyś to nie mówili tyle o szkodliwości promieni rentgena, jak ona zaczynała prace to nawet kobiety z brzuchami chodziły na rentgen i nie było problemów, ale wtedy też kobiety stały za ladą z wielkimi brzuchami, a na ciążę nikt nie dostawał zwolnienia, ale też i o poronieniach tyle nie słyszała. Dopiero od jakiś 10-ciu lat zaczęły te dzieciaki tak szybko wypływać z brzuchów, a ciężarne zatrzymywano w szpitalach, nawet te z płaskimi brzuchami.

Tu Pani Jagoda zamyśliła się na chwile, a potem dodała: „Tak jakieś 3 lata temu to się skończyło, kiedy zamknęli porodówkę w jednym szpitalu, to wszystkie zaczęły do nas przychodzić, z każdym ciążowym problemem, a miejsca na ginekologii nie było. Wracały z receptą do domu, miały leżeć, a potem i tak wracały następnego dnia, już na zabieg, bo i tak trzeba wyskrobać to co zostało z dzieciaka. Jak były dwa oddziały w mieści to te zagrożone trzymali w szpitalu, robili badani krwi, poziom takiego hormonu co wskazuje, czy zarodek żyje czy obumiera, a leki dawali w szpitalu razem z relanium, taką małą dawką, jak dla dzieciaków, to leżały se babki i spały a dzieciak rósł i wracały do domu, gdy minęło zagrożenie.”

Pani Jagoda bogata w te wiadomości ze świata ginekologii i patologii ciąży, choć pracowała na rentgenie na piątym piętrze, a ginekologia była na pierwszym, ostrzegała o tych zagrożeniach synową, gdy tylko dowiedziała się, że ma zostać babcią.. Coś ją już wtedy tknęło, choć synowa była okazem zdrowia i już w piątym tygodniu ciąży udała się do lekarza w celu zrobienia badania krwi i usg potwierdzającego ciąże. Pani Jagoda już wtedy była temu przeciwna i powiedziało o tym synowi, że za szybko te badania i po co, ale syn stanowczo nie kazał jej się wtrącać, więc umilkła, ale przy niedzielnym obiedzie nagadała synowej, że ma dużo leżeć i gdy tylko coś złego się stanie jechać do szpitala, ale tylko z nią! Tylko z Jagodą! Teraz szczęśliwa babcia dziękuje, że tyle nagadała młodej mamie, bo inaczej Wiktorii nie byłoby teraz na tej huśtawce.

Tragiczny dzień, a raczej wieczór nadszedł w kwietniu, przed Wielkanocą. Synowa myła okna, a wieczorem wieszała uprane firanki. Około dwudziestej zadzwonił syn, że żona mu krwawi i boli ją brzuch na dole i..mamo pomóż. Szybką decyzją w 15 minut byli już w szpitalu.

Na izbie przyjęć pusto, dyżur ma młody, ale znany Pani Jagodzie ginekolog, bo ordynator jest tylko rano, ale teściowa najpierw wkracza do gabinetu, nakazując synowej czekanie. Po jakimś czasie woła młodą i uczestniczy w badaniu, wychodzą z receptą i przykazaniami na dalsze, niebezpieczne tygodnie. Ale o czym rozmawiała dzielna babcia z ginekologiem? Błagała go, wręcz na kolanach, aby synowej nie badał, ani nawet usg, prosiła i błagała, a lekarz ze względu na znajomość wypisał receptę na duphaston, kazał brać nospe rozkurczowo i leżeć, najlepiej przez trzy dni na jednym boku, żeby zarodek się ułożył. I poskutkowało! Robili też badania na hormon ciążowy obecny w krwi i współczynnik wzrastał, więc dzieciak żył. To koniec opowieści i dzielnej Babci Jagodzie, która uratowała swą nienarodzoną wnuczkę, może i by przeżyła po badaniu, ale może i nie..

Osobiście bardzo przeżyłem zasłyszany monolog dzielnej babci, wyciągnięte wnioski dawały dużo do myślenia. Postanowiłem porozmawiać o tym z kuzynem żony, który był młodym, ale dyplomowanym już ginekologiem-położnikiem. Gdy opowiadałem mu o tym podczas spotkania przy piwie nie okazał zdziwienia po wysłuchaniu historii. Wiedział o tym, że jest to ryzykowne, ale oni, jako lekarze muszą dokonać badania i postawić diagnozę, pacjentka może odmówić, ale prawie żadna o tym nie wie i ufa lekarzowi.

Najlepiej robić badania z krwi, a ginekologiczne po 8 tygodniu. Milczałem po jego słowach, bo jedyne co przychodziło mi na myśl to zero komentarza. Kuzyn dodał jeszcze, że z badaniami jest podobnie jak z lekami w ciąży, choć niektóre mogą zaszkodzić, to czasami skutek jest ważniejszy od ryzyka.

Zrozumiałem postanowiłem uświadamiać w tym kierunku wszystkie damy ze swego otoczenia, bez względu na wiek czy warunki rozrodcze.

Jak to dobrze, że spotkałem na placu zabaw Panią Jagodę. Kolejny dowód, że najcenniejsze są rady sprawdzone i podsunięte przez samo życie i takie mądre kobiety jak babcia Jagoda z rentgena!
Oceń4.00 / 18

Podobne w temacie Ciąża i poród

Skomentuj Poronienia zagrażające a kwestia badania...

Gość
kinga 1
Wtorek | 3 Maj 11, 20:16
+4    oceniono 4 razy
kinga 1
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoDlaczego jest tak że w Polsce przy każdej wizycie ginekologicznej bada się palcami pochwę,czego się unika w Anglii i innych krajach.Robi się usg itp.Przy ciąży częste badanie kończy się to podszyciem.Nie bada się kobiet tak często dopochwowo,na kozetkach dlatego nie ma problemów z chodzeniem z dolegliwościami ginekologicznymi,a nie na fotelu...więcej »
czytelniczka
Piątek | 11 Lut 11, 09:47
+1    oceniono 5 razy
czytelniczka
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoNie da się tego czytać. Proponuję najpierw pouczyć się polskiego, a potem brać się za pisanie artykułów.
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 28 Mar 14, 21:37
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoA może to lekarz udaje taki "język" nie do czytania, ukrywając swą tożsamość, by wskazać nam na problem sporej jak dla mnie wagi.
Gość We-Dwoje.pl
Poniedziałek | 27 Gru 10, 14:49
+3    oceniono 3 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoMoże artykuł nie jest najwyższych lotów i brak naukowych dowodów na jego poparcie (żaden lekarz publicznie nie przyzna, że badania są niebezpieczne), ale jest w nim chyba wiele racji. Ja po dopochwowym badaniu usg w 8t.c (wszystko było w porządku) dostałam lekkiego krwawienie i przez całą noc bolał mnie brzuch. 1,5 tygodnia później okazało się,...więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Poniedziałek | 21 Lis 11, 13:22
+2    oceniono 2 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoZgadzam się ja również w 11 tyg po badaniu przez ginekologa dostałam krwawienia na szczęście tym razem skończyło się dobrze.
zenka
Środa | 24 Lis 10, 19:21
0    nie oceniono 0
zenka
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoJa byłam w ciąży to stwierdziła ginekolog że jestem w ciąży.Więcej nie wkładała mi łapy do pochwy,zaznaczam że się dobrze czułam.Mężowi przypadło osłuchiwanie płodu uchem i mierzenie tętna dzidziusia.Jak chodziła koleżanka to ginekolog wkładał łapę na każdej wizycie i miała w końcu podszycie może od naderwań przy badaniach.Mój mąż był od...więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Środa | 13 Paź 10, 11:46
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegowitam! gdy dowiedziałam sie że jestem w ciązy bardzo sie bałam tego wszystkiego ale gdy juz oswoiłam sie z ta mysla zaczeły sie kłopoty zaczełam brudzić pojechałam do lekarza przepisa mi DUPCHASTON potem za dwa dni pojechałam na usg i lekarz nie wyczuł bicia serduszka kazał mi przyjechac`za 3dni lecz zaczełam krwawic i pojechałam do szpitala...więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 24 Wrz 10, 19:22
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoja stracilam moje dzieciatko w 9 tygodniu w dniu w ktorym zaczelam plamic pojechalam do szpitala. przez 15minut lekarz robil mi usg po ktorym dostalam krwawienia, czyli sie pogorszylo, nie mowiac o bolu ktory sie nasilil. ja mialam odklejona kosmowke czyli badanie ginekologiczne tez nie bylo wskazane...
ale widocznie tak musialo byc. nikt mi...więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Czwartek | 29 Kwi 10, 15:28
+1    oceniono 1 raz
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoWitam! Ja znalazłam ciekawe i przydatne informacje na temat poronienia na centrumplodnosci.pl/forum. Informacje są tam zebrane w tzw."pigułkę", a nie tak jak w tym artykule.
Gość We-Dwoje.pl
Środa | 17 Mar 10, 13:43
0    oceniono 2 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoco za kretyn pisał ten tekst? Język polski się kłania, tendencja i bzdury, skandal!!!!!
boje sie poronic
Wtorek | 16 Mar 10, 18:01
0    nie oceniono 0
boje sie poronic
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegowitam ja tez mam duży problem jestem w 6 miesiącu ciąży, mam plamienia a nawet 1 miałam krwawienia moja ginekolog kazała mi zrobić usg zrobiłam je podczas krwawienia lekarz, który mi je robił stwierdził ze serduszko bije jak się ucieszyłam powiedział "nie ma się co cieszyć, na razie bije" od razu się popłakałam moja ginekolog przepisała mi :...więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Wtorek | 2 Mar 10, 17:50
0    oceniono 2 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegożenujący artykuł, nie poparty żadnymi dowodami.wpisuje się w ogólną tendencję do słuchania goździkowej zamiast używania rozumu. wstęp, w którym pisze się, że każda kobieta jako samica do poprawnego funkcjonowania potrzebuje dziecka .. czyli kobiety bezdzietne są nienormalne? protestuję!
Gość We-Dwoje.pl
Środa | 25 Lis 09, 16:15
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoCzesc :)nazywam się marta i mam problem z którym sobię nie radze 2 miesiace nie dostałam ,ostatnia miesiaczke miałam 10.09 robiłam testy ciazowe chyba z 4 i kazdy wyszedł negatywny byłam u lekarza i stwierdził u mnie rozpulchniona macice,i wysł mnie na 2 usg i cytologie :(:(pomuzcie mi czy to ciaza /??/
Gość We-Dwoje.pl
Środa | 25 Lis 09, 16:10
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoCzesc :)nazywam się marta i mam problem z którym sobię nie radze 2 miesiace nie dostałam ,ostatnia miesiaczke miałam 10.09 robiłam testy ciazowe chyba z 4 i kazdy wyszedł negatywny byłam u lekarza i stwierdził u mnie rozpulchniona macice,i wysł mnie na 2 usg i cytologie :(:(pomuzcie mi czy to ciaza /??/
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 11 Wrz 09, 19:04
-1    oceniono 3 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoTtreść troszkę naciągana. Tezy nie poparte niczym konkretnym.
Styl natomiast z rodzaju "pożal się Boże". Ten pan nie umie pisać! Smutne. Dobra rada: nie umiemy - nie piszemy.
Pozdrawiam
Gość We-Dwoje.pl
Czwartek | 14 Maj 09, 12:32
-2    oceniono 4 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegoBabcia Jagoda z rentgena to idiotka, która bardzo naraziła swoją synową. Całe szczęście, że okazało się, że przyczyną poronienia zagrażającego była niewydolność ciałka żółtego i niedobór progesteronu u tej dziewczyny. Bo gdyby okazało się np., że dziecko obumarło, że ma zaśniad, że cokolwiek z dziesiątek innych przyczyn spowodowało to...więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Środa | 5 Lis 08, 12:59
+1    oceniono 3 razy
Gość We-Dwoje.pl
Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegodzięki temu artykułowi upewniłam się, że w moim przypadku, właśnie liczne badania ginekologiczne były jedną z przyczyn - a może najważniejszą poronienia w 6 tyg. gdy zgłosiłam się do szpitala z bólem brzucha i krwawieniem, pierwsze co, to było właśnie badanie gin. bóle nasiliły się, krwawienie również. po każdym następnym w ciągu trzech dni było...więcej »
niedoszla mama
Niedziela | 23 Lis 08, 20:54
+1    oceniono 3 razy
niedoszla mama
Re: Re: Poronienia zagrażające a kwestia badania ginekologicznegobardzo żałuję, że pierwsze kroki (po tym jak dowiedziałam sie że jestem w ciąży) skierowałam do gabinetu ginekologicznego, następnym razem będę z tym zwlekać min. do 8-9 tyg......................
Napisz komentarz i dołącz do dyskusji

Podobne do Poronienia zagrażające a kwestia badania...

Katalog prezentów
Zobacz
ostatnie wydanie tygodnika

Wysłanie formularza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu We-Dwoje Polki.pl