Pierwszy raz? Dopiero po ślubie

Kinga jest studentką ostatniego roku filologii rosyjskiej, od pięciu miesięcy jest zaręczona z Pawłem, studentem informatyki. Są w trakcie przygotowań do ślubu i jak wiele par na tym wyjątkowym etapie są w sobie obłędnie zakochani i nie mogą oderwać od siebie wzroku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ich namiętność będzie miała ujście dopiero po ślubie. Podjęli decyzję o zachowaniu dziewictwa do pierwszej małżeńskiej nocy. Choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie zachowanie było standardem, dziś wzbudza skrajne emocje.
Marta Kosakowska / 07.07.2016 12:59

Kinga jest studentką ostatniego roku filologii rosyjskiej, od pięciu miesięcy jest zaręczona z Pawłem, studentem informatyki. Są w trakcie przygotowań do ślubu i jak wiele par na tym wyjątkowym etapie są w sobie obłędnie zakochani i nie mogą oderwać od siebie wzroku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ich namiętność będzie miała ujście dopiero po ślubie. Podjęli decyzję o zachowaniu dziewictwa do pierwszej małżeńskiej nocy. Choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie zachowanie było standardem, dziś wzbudza skrajne emocje.

Decyzja o podjęciu współżycia seksualnego jest bardzo istotnym momentem w rozwoju każdego młodego człowieka. Warto zadać sobie pytanie: czy to dobry moment, czy to ten partner i jakie mogą być konsekwencje tej decyzji? Nie chodzi bynajmniej o poczęcie dziecka, choć jak pokazują statystyki najwięcej kobiet zachodzących w ciążę jest przed dwudziestym (więc bez świadomego przygotowania do macierzyństwa) oraz po trzydziestym roku życia - mówi Barbara Żukowska psycholog, psychoterapeuta Pracowni Integra w Białymstoku.

Wraz z rewolucją seksualną wstrzemięźliwość seksualna się zdewaluowała. Normy społeczne zostały złamane z wielkim hukiem i od tej pory ci, którzy podjęli decyzję o płynięciu pod prąd, pozostali nieco w tyle lub zupełnie w cieniu wolności seksualnej. W czasach, kiedy seksem sprzedaje się nawet materiały budowlane, ostali się jednak tacy, dla których dziewictwo jest na wagę złota. Sami o sobie mówią, że posiadają „towar deficytowy”. Współżycie seksualne oznacza szczególny rodzaj więzi. Można powiedzieć więcej: bliżej ze sobą już być nie można. To w sensie symbolicznym, ale i dosłownie całkowite odsłonięcie i połączenie z drugim człowiekiem. Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach ten pierwszy wymiar gdzieś się zagubił, a już na pewno uległ oderwaniu od całościowej wizji relacji dwojga ludzi - dodaje Barbara Żukowska. Jednak czy decyzja o tzw. „czystości przedmałżeńskiej” ma jedynie zalety? Zapytaliśmy zwolenników i przeciwników seksu przedmałżeńskiego.

 

„Tak” dla małżeństwa i seksu

Kinga i Paweł są atrakcyjni, zadbani i nie wpisują się stereotyp osób, które miałby problemy z nawiązywaniem kontaktów damsko-męskich. Dlaczego postanowiliśmy czekać? Nie ukrywam, że oboje jesteśmy osobami głęboko wierzącymi, jednak to nie religia miała dla nas kluczowe znaczenie w tej kwestii. Po prostu bardzo się kochamy i chcieliśmy zaczekać. Pierwszy seks będzie dla naszej miłości jak wisienka na torcie. Ukoronowanie wieloletnich starań i wyraz największego szacunku dla swojej cielesności. Poza tym, takie wspólne czekanie chyba łączy bardziej niż seks - wyznaje Kinga. Nie jest odosobniona w swoich poglądach. Na jej roku jest co najmniej kilka dziewczyn, które nie rozpoczęły jeszcze współżycia i zamierzają czekać z inicjacją do ślubu. Oczywiście jest też wiele takich, które miały już po kilku partnerów seksualnych i na moje teksty o czystości przedmałżeńskiej reagują, w najłagodniejszym przypadku, ironicznym uśmiechem. A zdarzają się i niewybredne uwagi... - dodaje Kinga. O ile Kinga, w damskim towarzystwie, nie jest zupełnie sama w swoim światopoglądzie, o tyle jej partner z powodu swojego braku doświadczenia seksualnego, często jest narażony na nieprzychylne reakcje otoczenia. Kiedy mówię o naszej decyzji swoim kolegom, to niektórzy jedynie pukają się w czoło, a inni próbują zaprzeczyć mojej męskości. Śmieję się, że męskość nie polega wyłącznie na szukaniu okazji do seksu. To nie czas, jaki upłynie od poznania dziewczyny do pierwszego seksu z nią, czyni faceta facetem - mówi Paweł i dodaje, że uwagami swoich kolegów wcale się nie przejmuje.

Kinga i Paweł nie są samotną wyspą dryfującą na oceanie powszechnej swobody seksualnej. Osób o podobnym podejściu do tematu przedmałżeńskiego seksu jest wiele. Oto tylko niektóre wypowiedzi z forów internetowych, na łamach których można znaleźć całe mnóstwo podobnych wątków:

Ja jestem dziewicą. Mam 24 lata i czekamy do ślubu. Jesteśmy razem ponad dwa lata, a ślub za pół roku. Czekamy, bo wierzymy Bogu - nie wybiórczo, ale całościowo. Prawdą jest, że trzeba od razu postawić sprawę jasno na początku związku. Nieprawdą, że można wytrzymać, ale tylko spotykając się raz na tydzień. My widujemy się codziennie, spędzamy ze sobą wiele czasu. Zdarza nam się spać w jednym mieszkaniu, ale w osobnych łóżkach. Jeździmy razem na wakacje. Jednak nigdy nie przekraczamy pewnych granic, np. seks oralny itp. odpada, bo to rodzaj hipokryzji. Jestem szczęśliwa i pewna tego, co wybrałam. Na pewno usłyszę głosy krytyczne, ale nie piszę tego, żeby dyskutować o sensowności mojego wyboru. Z całym szacunkiem nie Wy o tym decydujecie. Chciałam po prostu dać znać, że tacy ludzie istnieją. Dodam więcej - znam takich par co najmniej z 10.

Mam 25 lat i w przeciwieństwie do moich koleżanek jestem jeszcze dziewicą. Co więcej zamierzam utracić swoją niewinność dopiero po ślubie. Zastanawia mnie tylko to, dlaczego wszyscy uważają, że jestem zacofana i niedzisiejsza. Nawet mój chłopak tak myśli. Chodzimy razem od roku, wydaje nam się, że to związek na poważnie, ale on niestety nie umie zrozumieć, że chcę poczekać z seksem do ślubu. Ale jeżeli on nie będzie umiał tego uszanować, to odejdę od niego. Cokolwiek wszyscy myślą i mówią, ja nie zmienię zdania. I możecie się wszyscy ze mnie naśmiewać.

A ja czekałam z mężem do ślubu! Nie żałowałam tego nigdy i jesteśmy bardzo szczęśliwi! Znam bardzo wiele takich par, nawet jeśli mało kto się tu wypowie.

Zawsze drażniły mnie wszelkie ataki i wyśmiewanie ze strony wszystkich "specjalistów" od tego, jak to seks jest ważny i jak dopasowanie w tej kwestii jest ważne, zanim się zdecyduje na małżeństwo. Ze swojego doświadczenia widzę, że owszem, jest to bardzo ważne, ale podobnie jak w innych kwestiach, tak samo tutaj człowiek uczy się swoich potrzeb i potrzeb drugiego przez długi czas, i nie wyobrażam sobie że miałabym mieć kilku partnerów wcześniej... Skoro jest to tak ważne i wyjątkowe. A jeśli jakimś cudem ludzie doskonale "pasowaliby" do siebie w sferze seksualnej, a w pozostałych nie, to jakiś związek ostał by się dłużej niż kilka miesięcy? Wątpię!

 

Zgoda na inicjację seksualną dopiero po ślubie może zaskakiwać w czasach, gdy „wszystko wolno”. Nie zawsze jest podyktowana światopoglądem religijnym, choć ma on zapewne swoje duże znaczenie. Wyraża się w tym na pewno potrzeba zaznaczenia swojej odmienności, osobności widzenia świata relacji i wartości, które mają kierować życiem dwojga ludzi. Nonkomformizm, jak widać, nie polega już dziś na „łatwym i szybkim seksie”, ale na wyraźnym postawieniu granic. Młodzi ludzie, którzy w ten sposób wyrażają swoje poglądy, stawiają znak zapytania nad powszechnie lansowanym stylem korzystania z życia w sposób nieograniczony jakimiś zasadami. Mówią: chcemy spróbować inaczej i mają do tego pełne prawo - komentuje Barbara Żukowska, psycholog.

 

Kwestia dopasowania

Zupełnie odmienne podejście do tematu współżycia prezentuje Martyna, świeżo upieczona absolwentka marketingu i zarządzania, która również wkrótce wychodzi za mąż: Jak dla mnie czekanie z seksem do ślubu to bezsensowny romantyzm i niepraktyczne podejście do życia. Ja wszystko rozumiem, że religia, że miłość, że obustronny szacunek, ale statystyki są nieubłagane. Ponad trzydzieści procent małżeństw się rozwodzi, a wśród głównych przyczyn takiego stanu rzeczy podaje się, między innymi, nieudane pożycie seksualne. No i jakie są szanse, że osoby, które uprawiały seks przed ślubem, nagle stwierdzą swoje niedopasowanie w tej materii? Nikłe. Niestety inaczej prezentuje się sprawa, jeśli para z seksem czekała do ślubu. Dla nich to jedna wielka niewiadoma - mówi Martyna.

Poza tym, mam wrażenie, że takie osoby same sobie przeczą. Z jednej strony spłycają seks do czynności jedynie fizycznej, którą nie należy „szastać na prawo i lewo”, a z drugiej mówią, że zachowanie dziewictwa do ślubu świadczy o głębi uczucia. Dla mnie to paradoks. Na dobry związek składa się również seks, nie ma czego ukrywać, no chyba, że mówimy o osobach aseksualnych, ale to zupełnie inny temat. A pożycie seksualne pozwala w pełni poznać drugą osobę. Dodam jeszcze, że dopiero, kiedy pójdziemy z kimś do łóżka, po jego zachowaniu, dowiadujemy się, co to za człowiek - dodaje Martyna.

Tyle samo jest zwolenników, co przeciwników przekonań Kingi i Pawła, oto tylko niektóre głosy z forów internetowych negujące ideę wstrzemięźliwości seksualnej aż do ślubu:

Sądzę że to nierozsądne, każda osoba która ma pierwszy raz za sobą raczej nie powie że pierwszy raz to coś najważniejszego w życiu, do tego kiedy oboje partnerzy mają zerowe doświadczenie to bardzo długo trwa uczenie się tego. Według mnie osobami które się na to decydują są niepoprawni romantycy w większości, a jak wiemy życie to nie bajka, a nie wszystkie niedopasowania da się zlikwidować, albo przemilczeć w imię miłości.

Co, kto woli. Szacunek można okazywać też na inne sposoby. Dla mnie to by było za duże ryzyko. Brak dopasowania w tej sferze potrafi rozwalić najlepszy związek, bo frustracje z alkowy przenoszą się na życie codzienne. Ja traktuję ślub jak zwieńczenie miłości, wisienkę na torcie, a nie wstęp do pełnego związku, bo ten niestety bez seksu jest niepełny.

Nie warto czekać do ślubu, bo nie wiadomo co się trafi; lepiej nie kupować kota w worku.

Miłość to też pożądanie. Wszystko da się zdrobnić, ale zależy ile czasu jest się razem do ślubu. Jeśli rok to może jakoś by to wszyło, ale dłużej to... chyba trzeba byłoby się widywać publicznie i raz na tydzień. Z drugiej strony, z tym czekaniem do ślubu, spotkałam się z pewną hipokryzją. Decydują się na nią, i nie omieszkają wszystkim o tym ogłosić, dziewczyny które nie mają warunków żeby współżyć przed ślubem. Chodzi tutaj o mieszkanie z rodzicami, odległość od partnera czy brak partnera. Ale jakoś ciągle jest przyjęte, że dziewice są lepsze...

 

Warto podejmując decyzję o współżyciu zapytać siebie i partnera: co ono wyraża? Mitem jest opinia, że jeśli para nie potrafi dograć się w łóżku, to będą na równi pochyłej do rozwodu. Seks jest tylko językiem miłości, jakże pięknym i ważnym, ale tylko odbiciem tego, co tak naprawdę łączy parę w udany związek. Jeśli partnerzy czy małżonkowie nie będą potrafili się porozumieć w związku i troszczyć się o siebie nawzajem, to będą mieć duże problemy, aby wytrwać razem bez względu na liczbę wcześniejszych seksualnych doświadczeń - podsumowuje psycholog, Barbara Żukowska.

Decyzję o momencie inicjaci seksualnej, każdy zatem podejmuje sam, mając za bazę własne odczucia i światopogląd. Najważniejsze, żeby decyzja o podjęciu lub rezygnacji ze współżycia przed ślubem wynikała z podobnych przekonań obojga partnerów, a nie presji otoczenia czy też "mody". Między bajki można włożyć zarówno przekonanie, że związki, w których para czekała z seksem do ślubu są trwalsze, jak i te, że szybko podjęte współżycie nie gwarantuje wierności partnerów. Bo życie, jak wiadomo, pisze scernariusze, w których stereotypy często łamane są z wielkim hukiem...

 

 

Barbara Żukowska, kierownik zespołu Pracowni Integra w Białymstoku - psycholog, pracuje jako psychoterapeuta od 1992 r., prowadzi terapię indywidualną dorosłych. Pracowała jako terapeuta w Świetlicy Terapeutycznej (obecnie Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci i Młodzieży z Zaburzeniami Emocjonalnymi), Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra, w NP ZOZ Psychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży Anima (Białystok). Od 1997 roku prowadzi własny gabinet psychoterapii. Przez osiem lat pracowała jako biegły sądowy w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym Sądu Okręgowego (Białystok). Współpracowała z Nauczycielskim Kolegium Rewalidacji i Resocjalizacji (Białystok) w zakresie prowadzenie warsztatów umiejętności interpersonalnych, ćwiczeń i wykładów z psychoterapii. Udziela wsparcia psychoterapeutycznego członkom Białostockiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

Redakcja poleca

REKLAMA