Polki.pl
kom. (11)

Bajka o zranionym aniele

Powoli zaczynam wierzyć, że nikt z nas nie tworzy żadnego z tekstów. Nie wymyślamy, nie piszemy. My tylko odkrywamy coś, co już istnieje. Opowiadania to artefakty – które gdzieś już są, a my je tylko „wykopujemy” - tak mawia Stephen King. Poniższy tekst jest tego dowodem. Nie wymyśliłem tej bajki. Pewnego dnia obudziłem się, a ona po prostu „BYŁA”. Ja ją tylko pokazałem innym...

BAJKA O ZRANIONYM ANIELE

Był sobie pewnego razu anioł, którego słabością największą była miłość do ludzi i chęć pomagania im. Obserwował z wysoka ich losy, ich cierpienia i problemy – jedyne czego chciał, to pomóc im, ulżyć w ich ciężkiej doli. I zdarzyło się tak, że gdy miał już dość przyglądania się tylko, sfrunął na ziemię, w majestacie blasku i szumu skrzydeł i pomógł. Jednej osobie, drugiej, trzeciej... Pojawiał się tylko na chwilę lecz wszędzie tam, gdzie się pojawił – nagle los się odmieniał. Ktoś znajdował pracę, ktoś odzyskiwał utraconą miłość, ktoś wyzdrowiał z nieuleczalnej choroby... Ludzie zBajka o zranionym aniele ust do ust przekazywali sobie opowieść o przychodzącym znikąd aniele, który wszystkim pomaga, spełnia życzenia, ulepsza człowiecze życie...

Pewnego dnia jednak, pośrodku zatłoczonej ulicy, ktoś rozpoznał anioła i gromkim głosem krzyknął: „To on!!!” Jak na komendę ludzie rzucili się w jego stronę, wykrzykując swoje prośby, pragnąc mocy, żądając cudów. Tłoczyli się wokół niego jak mrówki, wyciągając ręce, szarpiąc go, wyrywając pióra, przepychając się do niego. Każdy chciał mieć kawałek dla siebie. W ścisku zadeptywali siebie nawzajem, lgnąc do obietnicy spełnienia marzeń. Krzyczeli, szarpali, darli, drapali, rozpychali się i bili... Anioł stał w pokorze...

Nie minęło zbyt wiele chwil, a ulica opustoszała. Pośrodku pozostała tylko jedna postać... W podartej szacie, z powyrywanymi włosami, pooraną paznokciami twarzą, krwią cieknącą cienkim strumyczkiem z nosa... i z kikutem prawego skrzydła, w którym już piór nie było a jedynie strzęp żałosny... Zraniony anioł kulejąc, powlókł się przed siebie, w gardle dusząc gorycz zawodu. To nie byli ludzie – opanowani niepohamowaną żądzą spełnienia swoich pragnień, przemienili się w dzikie zwierzęta. Gdy miast anioła w ich drapieżnych rękach pozostał jedynie strzęp postaci – odstąpili widząc, że nic z ich marzeń nie będzie. Niektórzy nawet przeklinali go i lżyli, że nie zechciał im pomóc. To bolało... Bardziej niż zadane fizycznie rany...

Anioł stracił swoją wiarę w ludzi. Dzień po dniu wędrował ulicami, popychany przez mijających ludzi, w których oczach widział jedynie pogardę i niechęć. „Kaleka... brudas... odmieniec...” - słyszał ich myśli. Dostrzegał ich pełne odrazy miny. Jego szare oczy zachodziły wtedy łzami. Chciał wykrzyczeć, że to oni takim go uczynili, że to przez nich tak wygląda, ale przecież był aniołem. Nie mógł tego powiedzieć nikomu prosto w twarz. Cierpiał więc dalej w milczeniu.

Jego biała szata wkrótce poszarzała, postrzępione jej skrawki luźno zwisały z wychudzonego ciała. Kikut obszarpanego skrzydła zabliźnił się i już tak nie promieniował bólem (drugie skrzydło przezornie ukrył pod szatą, przywiązane ściśle do pleców). Na twarzy pozostała mu brzydka blizna po wyjątkowo mocnej ranie zadanej paznokciem przez jakąś krzykliwą kobietę. Skołtunione, długie włosy pozlepiały się w strąki i straciły dawny blask.

Każdego dnia anioł tęsknie patrzył w niebo. Na niebieskie przestworza, na białe obłoki skąpane w złotym blasku słońca. I marzył. Marzył, by móc znowu latać, poczuć wiatr pod skrzydłami, spojrzeć z góry na cały świat, poczuć ten smak wolności. Tęsknił i z każdym mijającym dniem tęsknota się wzmagała. Wielekroć nieświadomie chciał wzbić się w górę, a wtedy przejmujący ból brakującego skrzydła przypominał o niemożności zrealizowania marzeń. Zastygał wtedy w miejscu, patrząc prosto w niebo, a po jego policzkach spływały duże łzy...

Pewnego dnia siedział skulony na krawężniku, ramionami obejmując kolana, ze spuszczoną w dół głową. Obserwował strużkę wody spływająca do kanału ściekowego, rozmyślając nad własnym upływającym życiem. W tafli wody odbijało się błękitne niebo – jego tęsknota i nieosiągalne marzenie. I nagle odbite w wodzie niebo przesłonił cień, a na jego ramieniu spoczęła czyjaś dłoń. Uniósł głowę i spojrzał prosto w głęboką zieleń przenikliwych oczu kobiety. Rozpoznał ją natychmiast: ona też była aniołem – nie sposób było się pomylić. Chwilę przed tym, jak jego wzrok spoczął na jej barkach wiedział – była taka jak on. Jak siostra bliźniaczka, jak lustrzane odbicie jego samego. Z tym samym bólem w oczach, z tak samo uszkodzonym skrzydłem, z tą samą tęsknotą, która bezgłośnie wyrywała się z całego jej ciała...

Wstał powoli, ujmując jej delikatną dłoń. Ich twarze rozjaśnił uśmiech zrozumienia. Bez słowa, w absolutnym milczeniu, stojąc naprzeciw siebie, uwolnili swoje pojedyncze skrzydła. Objęli się mocno w bratnim porozumieniu dusz i niczym jedno ciało poruszyli skrzydłami – każde swoim. Kurz zatańczył nad miejskim brukiem, gdy wznosili się w powietrze, rytmicznie, majestatycznie, odzyskując dawną chwałę, blask i moc... Poszybowali ku błękitnym przestworzom, nurzając się w obłokach, kąpiąc w słonecznym blasku... Wiatr niósł ich perlisty śmiech...
...bo nawet zraniony anioł może znowu latać...

Rafał Wieliczko
Oceń4.84 / 25

Podobne w temacie Bajki dla dorosłych

  • Bajka o sercu, czyli co jak stary tramwaj byłoBajka o sercu, czyli co jak...Było sobie raz serce, co jak tramwaj po torach życia mknęło. Jak stary tramwaj, dodajmy, więc i drzwi stale...
  • Opowiem wam coś...Opowiem wam coś...Wieczór przed dniem Wszystkich Świętych, popularne amerykańskie Halloween, które jeszcze u nas niezbyt się...
  • Bajka o Głupim Jasiu i Pięknej DamieBajka o Głupim Jasiu i Pięknej...Nie tak dawno temu i wcale nie tak daleko stąd, była sobie pewna wioska. Ludzie w niej żywot zwyczajny...
  • Chwila słabościChwila słabościTo było jedyne wolne miejsce w parku. Wszystkie inne ławki już zajęto. Tylko obok niej nikt nie siedział....

Skomentuj Bajka o zranionym aniele

Gość
SEX
Sobota | 15 Wrz 12, 10:52
0    nie oceniono 0
SEX
YYYYYYYYY.........HELLO MY NAME IS SEX IM 20 MY FAVOURITE COLOR IS BLUE:)
Gość We-Dwoje.plOR4JTIK
Sobota | 15 Wrz 12, 10:50
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.plOR4JTIK
ERTHIEUFHIUDVH
Gość We-Dwoje.pl
Niedziela | 23 Sty 11, 18:40
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anieleBajka jest przepiękna mam niesamowity pomysł związany z wizualizacją tej że historii.
Bardzo proszę autora o kontakt reporter.nowicki@googlemail.com

Pozdrowionka :)
Gość We-Dwoje.pl
Wtorek | 12 Paź 10, 22:17
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anielehihi
Gość We-Dwoje.pl
Niedziela | 19 Kwi 09, 23:05
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anielesliczna i koncowka to sama prawda.. kazdy z nas jak ren aniol
Gość We-Dwoje.pl
Czwartek | 12 Mar 09, 21:51
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anielecos pieknego..nie da sie tego opisac słowami.trzeba rozumiec to co sie czyta.te felietony sa nie do opisania zabraklo by miejsca.
Gość We-Dwoje.pl
Wtorek | 20 Sty 09, 18:28
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anieleTo cała prawda o nas samych(ludziach).Śliczna:) pozdrawim Aga z Łodzi:))
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 2 Sty 09, 07:32
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anieleśliczna i prawdziwa opowieść.Robert z Warszawy.
Gość We-Dwoje.pl
Czwartek | 24 Lip 08, 15:37
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anieleprzeczytałem twoją bajkę i o ile słowom Kinga wierzę..to jeśliby to...co napisałeś gdzieś już istniało..to nic dziwnego..że świat chyli się ku zagładzie...mizerne..błahe i po prostu kiepskie..zajmij się lepiej Danielem..może z tego będzie jakiś pożytek..
Gość We-Dwoje.pl
Wtorek | 22 Lip 08, 13:40
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Bajka o zranionym anieleBajka wywarła na mnie ogromne wrażenie, bo pokazała jak podli, pazerni i bezduszni potrafimy być. Cenimy kogoś tylko wtedy,gdy nam się to opłaca, a jeśli nie to zostawiamy go samemu sobie,wyrzucamy ze swego życia,jak nieprzydatny śmieć. Nie dziwi mnie,że nawet anioły mogą już wątpić w dobrych ludzi.
Czerwona
Czwartek | 17 Lip 08, 22:56
0    nie oceniono 0
Czerwona
Re: Bajka o zranionym anielePiękne, bo pokazuje, że nigdy nie jest tak, że wszystko stracone - wystarczy... ktoś. Co chyba w gruncie rzeczy jest najtrudniejsze - znaleźć tego "ktosia". Ale czasem się udaje, i nie musi to być od razu miłość, wystarczy człowiek dobrej woli... Albo Anioł :)
Napisz komentarz i dołącz do dyskusji

Podobne do Bajka o zranionym aniele

Zobacz
ostatnie wydanie tygodnika

Wysłanie formularza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu We-Dwoje Polki.pl