szukaj

Ewa i Andrzej Mleczko - Widocznie taka karma...

Liliana Śnieg-Czaplewska / Viva!
Andrzej Mleczko, Ewa Mleczko
fot. Viva! nr 13/2012 z dnia 21 czerwca 2012 r.


– Ojciec jest dla Ciebie autorytetem?
Ewa Mleczko:
Ogromnym.
Andrzej Mleczko: Kłamie. Kłamie jak najęta.

– Pamiętasz jakieś jego credo, złotą myśl?
Ewa Mleczko:
Pamiętam wiele, ale dwa zapadły mi najbardziej w pamięć. Kiedyś, miałam z 17 lat, prosiłam: „Powiedz mi jakieś motto, którym powinnam się kierować w życiu”. A on na to: „Pamiętaj, inteligencja wymaga kwestionowania wszystkiego, ale kwestionowanie wszystkiego nie wymaga inteligencji”, po czym po chwili zadumy dodał: „Jeżeli zakochałaś się od pierwszego wejrzenia, spokojnie czekaj na drugie”. Osłupiałam, a tata odpłynął w głąb swoich depresyjnych myśli.
Andrzej Mleczko: Przypomnij sobie, dziecko, może jeszcze coś ważnego ci przekazałem? Nic więcej? Wygląda na to, że niewiele cię nauczyłem (śmiech).
Ewa Mleczko: Credo, credo… Rozmów prowadzimy na co dzień mnóstwo, ale prawdę mówiąc, często się na tematy życiowe sprzeczamy. Mamy inne podejście do życia, ja – optymistyczne i akceptujące, pretensjonalnie mówiąc – uduchowione. Czyli że nic nie spotyka nas bez powodu i wszystko dzieje się po coś. Natomiast ojciec ma potrzebę kontrolowania wszystkiego, porządkowania. Mówię mu: „Nie układaj się z życiem, płyń z nurtem”.

– Twój tata często świntuszy w swojej twórczości. Lekcję dorosłości miałaś z głowy. A to: „Obywatelu, nie pieprz bez sensu”, a to rysunek, na którym dwie damy na stołkach barowych rozmawiają: „I lansował ją potem przez dwie godziny”.
Andrzej Mleczko:
Tekst był taki: „Odłożył kamerę, kazał się rozebrać i lansował mnie bez przerwy przez dwie godziny”.
Ewa Mleczko: Najczęściej żart erotyczny tkwił w słowach, czego jako dziecko nie rozumiałam. Pytał najwyżej, który obrazek mi się bardziej podoba, ale nie tłumaczył, o co w nich chodzi.

– Tata Ci imponuje, jak się wymądrza w telewizji, udaje mistrza wszech dziedzin?
Ewa Mleczko:
Podziwiam go za to. Niesamowite, że nigdy nie ma tremy. Ani w auli przed tysiącem studentów, ani w studiu telewizyjnym.
Andrzej Mleczko: Tremę mam, ale przed. Już w dzieciństwie w teatrzyku szkolnym, gdy grałem króla Heroda, denerwowałem się, nim wszedłem na scenę. Jak już wszedłem, to był luz blues.

1 2 3 4 5 5


oceń artykuł ocena głosów (14)
VIVA! Najpiękniejsi

W numerze