szukaj

Olga i Wojciech Fibakowie - Małżeński mecz

Krystyna Pytlakowska / Viva!

O niezwykłej historii Olgi i Wojciecha Fibaków pisze Krystyna Pytlakowska

Żyją w ciągłym biegu. Kiedy Olga jedzie na budowę doglądać starego domu, Wojtek kupuje lub sprzedaje kolejny obraz albo jest właśnie w drodze do Nowego Jorku, gdzie mieszkał przez wiele lat. Pewnie wpadnie też do Monte Carlo, które długo było jego najważniejszym adresem. Do domu w Alpach jeżdżą razem, na narty. „Jesteśmy telefonicznym małżeństwem”, śmieją się oboje. Dzwonią do siebie  kilkanaście razy dziennie. Teraz on telefonuje z Wimbledonu, za chwilę biegnie na mecz Agnieszki Radwańskiej, potem spotyka się z przyjaciółmi, których ma na całym świecie. Wojtek poznał ludzi z największymi nazwiskami. Miał i ma wpływ na ich życie. Jako pierwszy zaprowadził Steffi Graf i Johna McEnroe na aukcję w Nowym Jorku. Steffi zaczęła kolekcjonować dzieła sztuki, a McEnroe otworzył własną galerię w Soho. Hugh Grant, wzorując się na Fibaku, zaczął kolekcjonować obrazy z École de Paris, a Eric Clapton i Carla Bruni zakochali się w Basquiacie, którego zobaczyli na ścianie w nowojorskim mieszkaniu polskiego tenisisty.

Dla Fibaka kolekcjonerska pasja stała się pomysłem na życie. Sztuką interesował się zawsze. Wiedział, że w tenisa nie będzie zawodowo grać do śmierci. A od pierwszego wygranego turnieju ATP w Sztokholmie, który wyniósł go na szczyty, mijają już 34 lata. Teraz gra wyłącznie dla przyjemności. Pamięta jednak, że to na tenisie zarobił pierwsze trzy miliony dolarów, trafiając kilkanaście lat temu na listę 100 najbogatszych Polaków. Przydały się na rozruch. Kolekcjonerstwo nie jest tanim zajęciem. Już w latach 70. zaczął traktować je równorzędnie ze sportem. Kiedy pod koniec lat 90. poznał młodziutką Olgę Sieniawską, od razu  zaraził ją swoją pasją. Dziś na malarstwie zna się prawie tak dobrze jak jej mąż. Lecz to jemu zostawia prowadzenie galerii przy Krakowskim Przedmieściu. Sama podchwyciła inny pomysł. Fibak zaczął kupować stare domy i przywracać im dawny blask. Najpierw za granicą, potem w Polsce. Olga wzięła te remonty na siebie. „Zna się na technikach budowlanych, dokumentacjach, przeróbkach dachów, wystroju wnętrz”, mówi nie bez podziwu Fibak.

Sami od 10 lat mieszkają w apartamencie na Starówce, pełnym obrazów i książek. Mogliby mieć rezydencję z ogrodem, ale Olga nie tęskni do takich luksusów. „Po co ulepszać coś, co jest dobre?”, pyta retorycznie. Nie ma wygórowanych wymagań. Dlatego śmieszyło ją, gdy na początku znajomości z Wojtkiem pisano, że pewnie najbardziej ceni jego konto. „Dobrobyt to rodzaj więzienia”, mówi. „Jeśli ktoś uważa go za najważniejszą sprawę w życiu, wpada jak w nałóg. Stale chce więcej”. Ona docenia więc to, co ma.

A mogło nas tam nie być
Na nasze spotkanie przychodzi w balerinkach i dżinsach rurkach. Przez te 10 lat czas nie dodał jej wyglądowi powagi. Ma figurę modelki.
Kiedy oglądamy zdjęcia z ich wesela, widać, jak wiele par już się rozstało. Olga w duchu jest dumna, że ich małżeństwo, mimo „proroctw” znajomych, jest trwałe i szczęśliwe. Zmienili się oboje. Ona została żoną i matką, on przy niej ustatkował się. „Żył kiedyś własnymi sprawami”, mówi znajoma Fibaka, ceniona kolekcjonerka Iwona Büchner. „Gdy nastała Olga, zmieniła wszystko.

1 2 3 4 4


oceń artykuł ocena głosów (26)

W numerze

Viva! Kino

Film "Lucy"

Film "Lucy" na DVD z najnowszą Vivą!