szukaj

Co się stało z Agnieszką Krukówną

Krystyna Pytlakowska / Viva

W poruszającym wywiadzie-spowiedzi Agnieszka Krukówna opowiada o rozwodzie, tęsknocie za miłością, narkotykach i o tym, co tak naprawdę z nią się dzieje

Dzwonię do niej od dwóch lat. Nie ma czasu. Mówi: proszę odezwać się za tydzień, za dwa, miesiąc, pół roku. Nie umawia się zresztą z nikim. Kiedy wreszcie wyznacza termin spotkania, nie wierzę, że przyjdzie. Ale w swoim ulubionym Bristolu jest jeszcze przed czasem. Krótka spódniczka, kolorowa bluzka, szpilki, włosy ufarbowane na rudo. Patrzy nieufnie, zbacza z tematu. Niełatwo znaleźć do niej klucz. Potrzeba kilku kluczy. Nieraz została poraniona. I przez dziennikarzy, i przez sztukę, i przez mężczyzn. Ale głównie przez samą siebie. Jest spontaniczna. „Za bardzo”, przyznaje. Spotykamy się jeszcze dwukrotnie. Rozmawiamy też długo przez telefon. Jadę do niej do Cieszyna, gdzie spędza wakacje u przyjaciół sprzed lat. „To prawie same kobiety – śmieje się. – Mówimy o ważnych sprawach”. Jak żyć? – pytam. „Jak żyć też. One są mądre, starsze ode mnie. Szukam autorytetów”.

Jest wybitną aktorką, ale nie ma zachowań gwiazdy. Wbrew opiniom punktualna, odpowiedzialna, przyjacielska. Szuka mądrości w książkach. Chce zrozumieć bohaterki, które wcześniej grała. Zatrzymała się w biegu i patrzy na siebie jakby z lotu ptaka. Na tę Agnieszkę, którą była, i na tę, którą jest teraz. Przeszłość ciągnie się za nią. Powinna odciąć się od niej, wrócić w dawnym blasku, zabłysnąć nową rolą. Ale czy się uda?

– Była Pani na szczycie. Rola za rolą. Film za filmem: „Farba”, „Pestka”, „Fuks”, serial „Boża podszewka”. Wszyscy twierdzili: to wielka aktorka i wielka nadzieja polskiego filmu. I nagle od kilku lat cisza. Nie widać Pani. Co się stało?

Agnieszka Krukówna: Zaczęłam pracować, mając 11 lat, a kiedy grałam w „Farbie” czy „Fuksie”, byłam już aktorką znaną z filmów fabularnych i przynajmniej trzech seriali telewizyjnych w Polsce i za granicą. „Urwisy z doliny Młynów”, „Janka” i tak dalej. Gdy miałam 26 lat, po 15 latach „przygody” z filmem uważałam, że jestem doświadczoną aktorką. Na tyle doświadczoną, że jej praca przestała być wieczną przygodą, stała się nie tylko pasją, ale też źródłem realnych dochodów. Zawiodłam w ten sposób oczekiwania tych, w których interesie było nazywać mnie „młodą obiecującą”, a wciąż nie w pełni profesjonalną, bo zaczęłam dyskutować o pieniądzach. Wciąż słyszałam, że jestem na etapie robienia kariery i że powinnam się cieszyć, mając taką możliwość.

Porozmawiaj o poruszających wywiadach Vivy! >>

1 2 3 4 5 6 7 7


oceń artykuł ocena głosów (104)

W numerze

Viva! Kino

Kochanie, chyba cię zabiłem