Nowość - Hitsalonik.pl - kupuj kolekcje filmowe.


Społeczność
Twój Profil
Blogi
Forum
Zdjęcia
Video
Pomoc
Styl życia
Polki.pl
Wizaz.pl
Uroda.pl
Viva.pl
Dziecko i wychowanie
BabyOnline.pl
CiazaPorod.pl
MamaCafe.pl
AbcKarmienia.pl
ZdrowyBobas.pl
Czasopisma
Przyjaciółka
Party
Pani domu
Uroda
Vita
Twoje Dziecko

Mamo To Ja
Twój Maluszek
Przedszkolak
Dom i Wnętrze
Serwisy specjalne
Viva Photo Awards
Kolekcje filmowe
Hitsalonik.pl
Fundacja Przyjaciółka
Viva Najpiękniejsi
Dziecko na okładkę
szukaj

Niepowtarzalna Monika Olejnik

Piotr Najsztub / Viva

Mistrzyni rozmów z politykami i mistrzyni unikania rozmów o sobie. Co jej się śni? Czy jest dobrą matką? I komu najczęściej patrzy w oczy? Piotr Najsztub zadaje trudne pytania.

– O której dzisiaj wstałaś?
Monika Olejnik:
Jak zwykle o 5.35.

– A o której pójdziesz spać?
Monika Olejnik:
Dzisiaj mogę pójść koło 23, czyli trochę wcześniej.

– Ile już lat wstajesz tak wcześnie?
Monika Olejnik:
Wiele. Kiedyś wstawałam, bo dziecko było małe, a teraz wstaję, bo mam program o 8.15 w Radiu Zet, a przedtem muszę przeczytać gazety, portale. Najgorsze są poniedziałki, bo wtedy wychodzą jeszcze „Newsweek” i „Wprost”.

– „Przegląd” i „Nie”.
Monika Olejnik:
Tak, chociaż „Nie” już nie jest tą gazetą, którą się kiedyś, za rządów SLD, czytało z wypiekami na twarzy, bo redaktor Urban uwielbiał obnażać Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego.

– Choćby z tego względu, że codziennie rano tak wstajesz, Twoje życie nie wydaje Ci się bez sensu?
Monika Olejnik:
Mimo rygorów nie jest.

– Ale zawsze jest to samo.
Monika Olejnik:
Nie, bo czasami nie ma Kaczyńskiego w Sejmie, dlatego że przeszkadza mu klimatyzacja, albo nie ma Tuska, bo poszedł sobie pograć w piłkę.

– Ale czy to jest jakaś istotna różnica? Naprawdę nie masz poczucia monotonii?
Monika Olejnik:
Nie mam, bo politycy się zmieniają. Np. Donald Tusk, jak patrzę na niego przez te 20 lat... Kiedyś był człowiekiem, który opowiadał się za aborcją, potem nastąpiła w nim ewolucja łagiewnicka. Tak zresztą jak i w innych politykach.

– Skostniały im kręgosłupy moralne.
Monika Olejnik:
Tak i inaczej patrzą na świat – przez pryzmat Kościoła i Boga.

– A Ty potrafisz powiedzieć, jak się zmieniłaś przez te lata?
Monika Olejnik:
Jestem coraz ładniejsza, poza tym się nie zmieniłam.

– Czyli jesteś nadal próżna. Tu się nic nie zmieniło.
Monika Olejnik:
Jestem próżna i mam blond włosy, których nie chcę obciąć, bo je lubię... Zmieniłam się o tyle, że zaczęłam pisać komentarze do „Gazety Wyborczej”, która nienawidzi „Dziennika” i do „Dziennika”, który nienawidzi „Wyborczej”, więc sprawia mi to przyjemność.

– Grafomańską przyjemność czy masz wrażenie, że coś istotnego tam piszesz?
Monika Olejnik:
Jak wyjdzie dowcipnie, to się cieszę, dowcipne rzeczy lubię pisać. I lubię dziennikarstwo. Byłam szaloną reporterką, która jeździła po Polsce, pomagała ludziom, robiła reportaże interwencyjne i to mi sprawiało przyjemność. A teraz oglądam codziennie te gęby, które się zmieniają, uczą, inaczej czeszą i ubierają.

– Mądrzejesz od tych, z którymi całymi dniami rozmawiasz na naszych oczach i uszach, czy głupiejesz?
Monika Olejnik:
Nie wiem, mam dystans do nich. I staram się każdą informację przetrawić, żeby nie być ofiarą ostatniego rozmówcy. Ale gdybym miała rozmawiać tylko z politykami, zwariowałabym, ale oprócz tego mam cudowne komentarze kolegów dziennikarzy, mogę to przeanalizować, popatrzeć na świat przez pryzmat wielu. A tak patrzę na świat oczami Piotra Semki albo oczami Piotra Pacewicza. Pacewicz mi imponuje, bo interesuje się wszystkim – biegami, seksem, polityką, potrafi napisać na każdy temat.

– A Ty nie?
Monika Olejnik:
Nie wiem, czy umiem napisać taki esej o seksie, jak on. Chyba nie.

1 2 3 4 5 5


oceń artykuł ocena głosów (111)

Newsletter

Twój email Zamawiam