szukaj

Zbigniew Lew Starowicz - Seks nasz powszedni

Monika Kotowska / Viva!


– To może lepiej się z nikim na stałe nie wiązać?
Zbigniew Lew Starowicz:
Ludzie mają wielką potrzebę rodzinności. Nawet geje. Jeśli z nimi rozmawiam i cierpią, to nie z powodu orientacji, tylko dlatego, że nie mogą mieć tej rodziny. Ale też, przypominam, są rodziny poligamiczne. Nie dominują w naszej kulturze, ale są.

– Poligamia... Wracam do domu, a tam już się krzątają dwie inne żony. Jakoś mnie to nie przekonuje. Pan o tym marzy?
Zbigniew Lew Starowicz:
Nie marzę, ale Unia Europejska akceptuje różne kultury i będzie musiała usankcjonować poligamię. Prędzej czy później. Niech się pani nie krzywi. Tak czy inaczej, na rzecz naszej rodzinności musimy coś poświęcić – poświęcamy więc pożądanie.

– Kobietom chyba z tym łatwiej. Nie sądzi Pan? To mężczyźni w większości oglądają pornografię.
Zbigniew Lew Starowicz:
Rozładowują napięcia. A tu żona widzi męża, jak na komputerze ogląda strony pornograficzne, i robi mu straszną awanturę.

– Oczywiście, że robi. Ale czy powinna? On siedzi w domu, nie idzie do burdelu.
Zbigniew Lew Starowicz:
Gdybym miał coś doradzić kobietom, to lepiej powiedzieć: „Pooglądajmy wspólnie”. Wtedy to ma sens.

– A jeśli ona nie chce?
Zbigniew Lew Starowicz:
Niech sobie chwilę popłacze. A potem idzie gdzieś i się w kułak śmieje. Pani się dziwi? Trudno mężczyzn odciąć od pornografii w ogóle. Są wzrokowcami. Ale z drugiej strony kobieta słusznie reaguje, bo czuje się zagrożona. Odbiera jego zachowanie jako zdradę emocjonalną. „Pociągają cię inne kobiety, ja ci już nie wystarczam?”, mówi. Ale jeśli podniesie krzyk, to on zejdzie do podziemia.

– „Kochanie, jesteś boska, ale teraz chcę się pogapić na gołe laski” – tak lepiej? Mówić o swoich potrzebach wprost? W łóżku też?
Zbigniew Lew Starowicz:
Czy kobieta ma mówić wprost, że marzy o seksie oralnym? Wolałbym metodę pośrednią. Żeby kupiła film poświęcony sztuce miłosnej i zachęciła do wspólnego oglądania. I mówiła: „O, tu się dzieje coś fajnego”.

– Pan uważa, że w każdym domu powinny być książki o seksie?
Zbigniew Lew Starowicz:
Tak, albo płyty DVD. W moim są. Jeśli uczymy się gotowania, kupujemy książkę kucharską. Dlaczego nie kupimy podręcznika kochania, jeśli chcemy być doskonałymi kochankami?

– Ile Pan miał lat, kiedy po raz pierwszy oglądał książki o ars amandi?
Zbigniew Lew Starowicz:
Byłem w szkole średniej. Ojciec dawał mi albumy o sztuce erotycznej. Pokazywał, że ciało jest ładne. Oglądałem akty bez niezdrowego dreszczyku. Ale poradników czy podręczników, jakie są dziś, wtedy nie było. Według mnie idealny model rozwoju człowieka od dzieciństwa jest taki: już od przedszkola rodzice rozmawiają z dziec-kiem o seksualności. Kiedy córka ma pierwszą miesiączkę, otwierają butelkę szampana. Staje się kobietą i szampan na stół. Powinno się rozwijać w poczuciu, że nasze ciało z atrybutami płci jest atrakcyjne. Kobiety mają większe zahamowania, jeśli chodzi o obszar genitalny. Uważają go za brzydki. Od rodziców powinny usłyszeć, że jest piękny. Dowodzi tego fakt, że mężczyźni za „tym” szaleją (śmiech).

1 2 3 4 5 5


oceń artykuł ocena głosów (66)

W numerze - podmiana okładki

Viva! Kino

Film "Szef"

Film "Szef" na DVD z najnowszą Vivą!