Polacy znają ja z cyklu TVN24 „Ewa Ewart poleca”. Czy wielkie emocje można pogodzić z „normalnym” życiem? Kim naprawdę jest kobieta, która nie boi się stanąć w ogniu walki, i czy w ogniu pytań radzi sobie równie dobrze?
– Zastanawiam się, czy Ty masz nerwy ze stali? No bo jak to można wytrzymać? Trwa rozmowa z Koreańczykiem z Północy, który był świadkiem eksperymentów biologiczno-chemicznych na więźniach politycznych. Drastyczne szczegóły. Pada pytanie: „A dzieci nie było panu żal?”. I odpowiedź: „To są wrogowie systemu”.
Ewa Ewart: Wysłuchać człowieka bez okazywania emocji to jeden z moich zasadniczych obowiązków. Bez względu na to, czy siedzi przede mną ksiądz, prostytutka, pani ze sklepu warzywnego, morderca czy też prezydent, każdego słucham w ten sam sposób. Jako twórca filmu nie wydaję osądów. Zostawiam to widzom. Prywatne oceny zatrzymuję dla siebie.
– A Ty jesteś nie do zdarcia, twarda jak skała? Czy jednak były chwile, kiedy wątpiłaś w siebie?
Ewa Ewart: Zdarzały się momenty, kiedy zadawałam sobie pytanie: czy to na pewno ta właściwa droga i czy cena, jaką czasem przychodziło zapłacić za wybory, nie była zbyt wysoka? Próby kreowania swojego wizerunku jako kobiety z żelaza pokrytego teflonem, po którym wszystko ześlizguje się, nie pozostawiając zadrapań, byłoby czystą hipokryzją. Widz odbiera film wypracowany do ostatniego kadru. Bardzo niewiele osób ma świadomość, jak taki film powstawał. Zwykle kryją się za nim miesiące ciężkiej harówki, której towarzyszy potworne fizyczne zmęczenie. Żyję w ciągłym ruchu, w samolotach, na walizkach, w przypadkowych hotelach, z byle jakim jedzeniem. Realizując film w Czeczenii, sześć tygodni przetrwałam na nędznych porcjach kapusty i kartofli. Śpiąc pokotem w pięć osób w pokoju, gdzie z sufitu lała się woda. W jedynym budynku w Groznym, jaki ocalał. Tak, nachodziły mnie chwile poważnego zwątpienia i zniechęcenia. Za odbieraniem nagród w świetle jupiterów jest inny świat.
– Stajesz w tych światłach, odbierasz nagrodę i znów gdzieś pędzisz, z rozmysłem pakujesz się w kłopoty. Czy to nie jest, przepraszam, głupie? Wiesz, że w minionym roku zginęła ponad setka dziennikarzy?
Ewa Ewart: Moja praca jest bardziej sposobem na życie niż zajęciem od ósmej do siedemnastej. Kłopoty są tu nieodłącznym elementem. Decydując się na realizację nawet najbardziej ryzykownych tematów, staram się wyłączać wyobraźnię. Gdybym puściła wodze takiej niezdrowej fantazji, nie dojechałabym nawet na lotnisko. Nie pozwalam sobie na roztrząsanie czarnych scenariuszy. Mam świadomość, że z punktu widzenia wielu osób realizuję życiowy scenariusz w wersji egzotycznej. Spotyka się to często ze skrajnymi reakcjami – od podziwu po współczucie! A jeżeli chodzi o tematy z gatunku niebezpiecznych, jeżeli już się takich podejmuję, wycofanie się nie wchodzi w grę. Trwam do końca. Czy się narażam? Polegam na swojej intuicji. Jej podpowiedzi i szeptów słucham najuważniej.
Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>
| ocena |
|
głosów (22) |
Na kilkanaście majowych dni Cannes staje się centrum wszechświata. Tu krzyżują się drogi tysięcy dziennikarzy, to w tym porcie chcą zacumować najdroższe i najbardziej luksusowe jachty.
Dredy i piegi, mężczyzna i muzyka. Karolina Kozak opowiada o miłości swego życia, producencie muzycznym Bogdanie Kondrackim. To z nim chciałaby się zestarzeć.
Przed agentem 007 najtrudniejszy pojedynek w życiu. W „Casino Royale”, najbardziej kontrowersyjnym filmie z serii, Bond musi stoczyć walkę już nie tylko z międzynarodowym terroryzmem, lecz także z własną legendą. Czy wygra?
Po pierwsze, dyskusyjna uroda. Po drugie, blondyn. Po trzecie, mało znany. Miał być najgorszym Bondem w historii, a po jednym tylko filmie okrzyknięto go najlepszym z odtwórców roli agenta 007.
Aby nosić satynę, trzeba mieć nienaganną figurę jak Gisele Bunchen. A koronki świetnie wyglądają naszyte na kombinezon Rihanny. Która z gwiazd wygląda ładniej? Głosuj!