Nowość - Hitsalonik.pl - kupuj kolekcje filmowe.


Społeczność
Twój Profil
Blogi
Forum
Zdjęcia
Video
Pomoc
Styl życia
Polki.pl
Wizaz.pl
Uroda.pl
Viva.pl
Dziecko i wychowanie
BabyOnline.pl
CiazaPorod.pl
MamaCafe.pl
AbcKarmienia.pl
ZdrowyBobas.pl
Czasopisma
Przyjaciółka
Party
Pani domu
Uroda
Vita
Twoje Dziecko

Mamo To Ja
Twój Maluszek
Przedszkolak
Dom i Wnętrze
Serwisy specjalne
Viva Photo Awards
Kolekcje filmowe
Hitsalonik.pl
Fundacja Przyjaciółka
Viva Najpiękniejsi
Dziecko na okładkę
szukaj

Ewa Ewart - Do piekła i z powrotem

Monika Kotowska / Viva!
Tagi: Ewa Ewart

Polacy znają ja z cyklu TVN24 „Ewa Ewart poleca”. Czy wielkie emocje można pogodzić z „normalnym” życiem? Kim naprawdę jest kobieta, która nie boi się stanąć w ogniu walki, i czy w ogniu pytań radzi sobie równie dobrze?

– Zastanawiam się, czy Ty masz nerwy ze stali? No bo jak to można wytrzymać? Trwa rozmowa z Koreańczykiem z Północy, który był świadkiem eksperymentów biologiczno-chemicznych na więźniach politycznych. Drastyczne szczegóły. Pada pytanie: „A dzieci nie było panu żal?”. I odpowiedź: „To są wrogowie systemu”.
Ewa Ewart:
Wysłuchać człowieka bez okazywania emocji to jeden z moich zasadniczych obowiązków. Bez względu na to, czy siedzi przede mną ksiądz, prostytutka, pani ze sklepu warzywnego, morderca czy też prezydent, każdego słucham w ten sam sposób. Jako twórca filmu nie wydaję osądów. Zostawiam to widzom. Prywatne oceny zatrzymuję dla siebie.

– A Ty jesteś nie do zdarcia, twarda jak skała? Czy jednak były chwile, kiedy wątpiłaś w siebie?
Ewa Ewart:
Zdarzały się momenty, kiedy zadawałam sobie pytanie: czy to na pewno ta właściwa droga i czy cena, jaką czasem przychodziło zapłacić za wybory, nie była zbyt wysoka? Próby kreowania swojego wizerunku jako kobiety z żelaza pokrytego teflonem, po którym wszystko ześlizguje się, nie pozostawiając zadrapań, byłoby czystą hipokryzją. Widz odbiera film wypracowany do ostatniego kadru. Bardzo niewiele osób ma świadomość, jak taki film powstawał. Zwykle kryją się za nim miesiące ciężkiej harówki, której towarzyszy potworne fizyczne zmęczenie. Żyję w ciągłym ruchu, w samolotach, na walizkach, w przypadkowych hotelach, z byle jakim jedzeniem. Realizując film w Czeczenii, sześć tygodni przetrwałam na nędznych porcjach kapusty i kartofli. Śpiąc pokotem w pięć osób w pokoju, gdzie z sufitu lała się woda. W jedynym budynku w Groznym, jaki ocalał. Tak, nachodziły mnie chwile poważnego zwątpienia i zniechęcenia. Za odbieraniem nagród w świetle jupiterów jest inny świat.

– Stajesz w tych światłach, odbierasz nagrodę i znów gdzieś pędzisz, z rozmysłem pakujesz się w kłopoty. Czy to nie jest, przepraszam, głupie? Wiesz, że w minionym roku zginęła ponad setka dziennikarzy?
Ewa Ewart:
Moja praca jest bardziej sposobem na życie niż zajęciem od ósmej do siedemnastej. Kłopoty są tu nieodłącznym elementem. Decydując się na realizację nawet najbardziej ryzykownych tematów, staram się wyłączać wyobraźnię. Gdybym puściła wodze takiej niezdrowej fantazji, nie dojechałabym nawet na lotnisko. Nie pozwalam sobie na roztrząsanie czarnych scenariuszy. Mam świadomość, że z punktu widzenia wielu osób realizuję życiowy scenariusz w wersji egzotycznej. Spotyka się to często ze skrajnymi reakcjami – od podziwu po współczucie! A jeżeli chodzi o tematy z gatunku niebezpiecznych, jeżeli już się takich podejmuję, wycofanie się nie wchodzi w grę. Trwam do końca. Czy się narażam? Polegam na swojej intuicji. Jej podpowiedzi i szeptów słucham najuważniej.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

1 2 3 4 4


oceń artykuł ocena głosów (22)

Newsletter

Twój email Zamawiam