szukaj

Joanna Przetakiewicz: Zawsze byłam niezależna

Krystyna Pytlakowska / Viva!

Tylko w VIVIE! pierwszy wywiad z Joanną Przetakiewicz, bizneswoman, mamą trzech synów, partnerką Jana Kulczyka. O ciągłej podróży, przeznaczeniu i życiu u boku najbogatszego Polaka.

Poznałyśmy się trzy lata temu. Długo nalegałam na wywiad, by opisać, kim jest tajemnicza, piękna blondynka, coraz częściej pojawiająca się u boku najbogatszego polskiego przedsiębiorcy. Konsekwentnie odmawiała, aż w końcu za namową wspólnych znajomych zaprosiła mnie do swojego żoliborskiego mieszkania. Przyjęła mnie wtedy bez makijażu, w dżinsach i koszulce na ramiączkach. Bezpośrednia, uśmiechnięta i życzliwa. Z jednej strony twarda i zaradna kobieta biznesu, radca prawny, właścicielka bardzo dobrze prosperujących klinik stomatologicznych oraz restauracji, z drugiej – odpowiedzialna i ciepła matka trzech dorastających synów.

Przegadałyśmy kilka godzin, nawet zaprzyjaźniłyśmy się. Potem podtrzymywała tę naszą znajomość, choć wyjechała z Janem Kulczykiem do Londynu. SMS-y na święta, życzenia imieninowe, krótkie relacje z życia poza Polską, anegdoty. E-maile, w których rozprawiałyśmy o dzieciach i sytuacji politycznej. Zawsze świetnie zorientowana w bieżących wydarzeniach i zawsze konsekwentnie unikająca szczegółów na temat związku z Janem.

I wreszcie napisała: „Zgadzam się, zróbmy wywiad!”. Dla mnie był to sygnał, że dojrzała, że jej życie z Janem Kulczykiem nie jest już sensacją, że jej słowa nikogo nie zranią, że z niczego nikomu nie musi się już tłumaczyć. I najważniejsze, że oboje uporządkowali swoje sytuacje rodzinne. Więc...

– ...jaką kobietę wybrał Jan Kulczyk?
Joanna Przetakiewicz: Niezależną. I znającą swoją wartość. Jestem zahartowana, bo życie nie szczędziło mi problemów. Błędy uczyły mnie pokory i dystansu do siebie, ludzi oraz spraw, które kiedyś wydawały się najważniejsze. Janek ceni mnie za to, że mam odwagę się z nim nie zgadzać, że podważam jego historyczne oceny i sądy, że sieję intelektualny zamęt w jego głowie. No i że potrafię twardo bronić swojego zdania.

– Jesteście jak dwa ścierające się żywioły?
Joanna Przetakiewicz: To jest bardzo twórcze i naprawdę cementuje związek. Nieustanne zaskakiwanie się, dyskusje do białego rana, wojna na argumenty. Na tym polega miłość, prawda? Nie ma w niej miejsca na nudę, rutynę, unikanie się. To dla mnie ogromny komplement, kiedy Janek mawia, że jestem jego najlepszym kolegą. Zawsze podziwiałam w nim siłę intelektu i charakteru. A że sama nie należę do słabych, bywam rebeliantką burzącą ustalony porządek, to nie mogłabym pokochać mężczyzny, który jest niezdecydowany czy przewrażliwiony na własnym punkcie. Ostatnio, rozbawiony, rzekł, że zachowuję się jak typowy sparring partner. To też wielki komplement. Różnica zdań inspiruje do działania, zagrzewa do życia.

– Czy kilka lat temu wyobrażałaś sobie, że tak potoczy się Twoje życie?
Joanna Przetakiewicz: Proszę, nie żartuj. Kilka lat temu walczyłam o szczęście dla siebie i swoich synów. Walczyłam o niezależność emocjonalną i finansową.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

1 2 3 4 5 5


oceń artykuł ocena głosów (100)

W numerze