szukaj

Ewa Morelle i Agnieszka Frykowska

Krystyna Pytlakowska / Viva!
Agnieszka Frykowska, Ewa Morelle
fot. Zuza Krajewska i Bartek Wieczorek / Photo-shop.pl

Agnieszka Frykowska i Ewa Morelle

Ostatni raz widziały się 10 lat temu na pogrzebie Bartka Frykowskiego, syna Ewy, ojca Agnieszki. Wtedy był między nimi mur. Dziś się przyjaźnią.

– Nie widziałyście się aż 10 lat. Czy po pogrzebie Bartka Frykowskiego nie miałyście potrzeby, by się do siebie zbliżyć?
Ewa Morelle:
Boże, serce mi wtedy pękało. Agnieszka ma taką twarz... Taką, jak mój syn. Jego oczy, nos, usta. Nie mogłam na nią patrzeć. Przecież ja wtedy też prawie umarłam. Musiałam kierować się tym, co nakazywała mi odporność psychiczna. Agnieszka stała się częścią najbardziej dramatycznego etapu mojego życia.
Agnieszka Frykowska: Babciu, ja do dziś nie rozumiałam, dlaczego odwracałaś ode mnie wzrok...
Ewa Morelle: Czas złagodził ból. Już nie jest taki ostry. Miewam czasem nawroty depresji. Nigdy nie pogodzę się ze śmiercią syna. Ale nauczyłam się po prostu z tym żyć. Kto stracił dziecko, wie, że to są dwie różne sprawy.

– Ale już możecie się spotykać? Pogodziłyście się?
Ewa Morelle:
My się nigdy nie pokłóciłyśmy.
Agnieszka Frykowska: Nas ludzie rozdzielili. Powtarzali, że babcia jest chłodna, wyniosła. Że ma do mnie pretensje o to, że wystąpiłam w „Big Brotherze”. Nie szukałam z nią kontaktu.
Ewa Morelle: To wszystko nieprawda. Agnieszka dorosła. Dogaduję się z nią o wiele lepiej. Gdy była dzieckiem, nie miałam dla niej czasu. Wysyłałam tylko listy, prezenty.
Agnieszka Frykowska: Po prostu miałaś własne małe dziecko.
Ewa Morelle: Mój młodszy syn, a twój stryj Filip, urodził się dwa miesiące przed tobą. Jesteście z tego samego rocznika. W jednej chwili zostałam i matką, i babcią.
Agnieszka Frykowska: Rozumiem cię. A ja miałam swoją ukochaną babcię Jadzię, która była dla mnie wszystkim. I ma-mą, i ojcem jednocześnie. Bo moja mama przecież wyjechała do Niemiec za chlebem. Jak sobie teraz  pomyślę, że pojawiłabyś się wtedy, w moim dzieciństwie, to… Babcia Jadzia jest konserwatywna, boi się takiego szalonego życia, jakie ty wiodłaś. Miałaś tyle związków, romansów, domów. Gdybyście chciały każda przeciągnąć mnie na swoją stronę, chybabym dostała schizofrenii. Ja zawsze powtarzam: mistrz zjawia się wtedy, gdy uczeń jest gotowy. Teraz ten czas nastąpił.

– Agnieszko, czytałaś książkę Ewy „Słodkie życie”, w której opisuje swoją młodość, sławnych dziś przyjaciół, małżeństwo z Twoim dziadkiem Wojtkiem Frykowskim, kochanków?
Agnieszka Frykowska:
Pewnie. Jednym tchem.

– I?
Agnieszka Frykowska:
I pomyślałam, że zazdroszczę jej czasu młodości. Takiego frywolnego, szalonego. A najbardziej mi się podobało, że moja babcia była kobietą odważną i spontaniczną. Teraz wiem, że jest taka nadal.

1 2 3 4 4


oceń artykuł ocena głosów (57)

W numerze

Viva! Kino

Film "Lucy"

Film "Lucy" na DVD z najnowszą Vivą!