szukaj

Małgorzata Kożuchowska i Bartek Wróblewski powiedzieli sobie „Tak”

Katarzyna Przybyszewska
Małgorzata Kożuchowska, Bartek Wróblewski
fot. Piotr Porębski/METALUNA

Małgorzata Kożuchowska, Bartek Wróblewski

To Bartek walczył o to, by byli. Małgosia zniechęcała: „Zastanów się! Czy jesteś pewien?”. Piękna, popularna, samodzielna, samowystarczalna. Wszystko, co w życiu ważne, umiała sobie zapewnić sama. Wszystko oprócz miłości. A kiedy w nią zwątpiła, pojawił się on.

30 sierpnia w kościele Świętego Krzyża w Warszawie Małgorzata Kożuchowska i Bartek Wróblewski powiedzieli sobie „Tak”. Na dobre i na zawsze.

Jako mała dziewczynka mówiła, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Jako nastolatka buntowała się: Jak to tak można na całe życie miłość przysięgać? Jak być pewnym, że jest się pewnym? Po trzydziestce na ślubach płakała. Młodszym siostrom powiedziała: „Dziewczyny, nie przejmujcie się mną. Nie musicie czekać, aż pierwsza wyjdę za mąż. Droga wolna”.

Rok temu Małgosia po raz pierwszy pomyślała o własnym ślubie. „Tworzenie domu to decyzja dwojga ludzi na całe życie. Lepiej  poczekać, niż potem żałować. Nie chciałam zadowalać się namiastkami. Rozwód? Jaki rozwód?! Nie wchodzi w grę”.

Jest jedną z niewielu kobiet, jakie znam, które nie ukrywają wieku. Głośno mówi: „Skończyłam 36 lat”. Nigdy nie reagowała na zaczepki prasy: „Kiedy Kożuchowska wreszcie wyjdzie za mąż?”.

Przecież miłości nie da się zaplanować, wpisać do kalendarza! Zwłaszcza aktorce. Kiedy wiele lat temu mówi mamie, że chce pójść do szkoły teatralnej, ta patrzy na to krytycznie: „Będzie ci ciężko założyć rodzinę, prowadzić normalne życie. Kiedy wszyscy w niedzielę będą zasiadać do kolacji, ty będziesz szła do pracy”.

Nie wierzyła. Myślała: U mnie będzie inaczej. Będzie jak w moim domu. Będą dzieci, kanapki na stole, kompot w niedzielę po obiedzie.
Później – gdy nie ma dzieci, kanapek i kompotu – powtarza: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach”.
Pokolenie trzydziestolatków nie ma łatwo. Jeszcze pamięta dawne czasy, wie, że od losu i historii dostało wielką szansę. Ale czy potrafi to wykorzystać? Dylemat numer jeden – czy zakładać rodzinę, czy robić karierę. Kochać kogoś czy tylko swoją pracę? Co jest najważniejsze? To też jej rozterki.

Parę lat temu, gdy świętowała następny zawodowy sukces, pomyślała, że gdy kariera rozpędza się jak samochód wyścigowy, sprawy osobiste mijają jak drzewa przy drodze.

Kiedyś, po kolejnym sercowym zawodzie, zapytała mamę: „Dlaczego z wszystkich mężczyzn świata wybrałaś właśnie tatę?”. Ta odpowiedziała: „Bo wiedziałam, że to jedyny, który mnie nigdy nie zawiedzie”. Dziś, gdyby ktoś zapytał Małgosię, dlaczego z wszystkich mężczyzn świata wybrała Bartka, odpowiedziałaby dokładnie tak samo.


1 2 3 4 5 5


oceń artykuł ocena głosów (8)

W numerze