Styl Joanny Liszowskiej

04.02.2008

Ciuchy kupuje, kiedy już naprawdę nie ma co na siebie włożyć. Ale kocha kosmetyki! Zwłaszcza te pachnące. Nie katuje się drakońskimi dietami, bo wtedy traci uśmiech.

Spotykamy się w teatrze Komedia. Ona po trzech miesiącach pracy nad programem „Jak oni śpiewają” nie wygląda na zmęczoną. Jest zabiegana, ale w doskonałym humorze. Podczas wywiadu, jak mała dziewczynka, bez przerwy kręci się na krześle. Cały czas dotyka swoich włosów. Bezpośrednia. Kiedy się śmieje, robi to szczerze, bez skrępowania. Nie kontroluje się, nie zastanawia, co wypada powiedzieć dziennikarzowi. Zdradziła nam, w jaki sposób udało jej się polubić siebie.

- Jesteś fanką kosmetyków czy może raczej urodową abnegatką?

Wybieram złoty środek (śmiech). Dla mnie nie ma znaczenia, czy kosmetyk jest  drogi, czy tani. Uwielbiam balsam do ciała Nivei i błyszczyk Yves Saint Laurenta.

- Kto pomaga Ci w wyborach?
Zdarza się, że podczas sesji zdjęciowej jakaś miła makijażystka poleci mi fajny tusz do rzęs. Zapamiętuję to.

- I od razu biegniesz do sklepu?

Kupuję pod wpływem impulsu oraz pod przymusem – kiedy koniecznie muszę uzupełnić swoją kosmetyczkę. I nie jest to takie kobiece gadanie pt.: „Nie mam co na siebie  włożyć albo czym się umalować”. Jak już idę do sklepu, to znaczy, że mam najprawdziwszy deficyt. W Sephorze dużą radość sprawia mi, kiedy mogę wszystkiego dotknąć, sprawdzić, jak pachnie. Uwielbiam to! I wtedy kupuję dużo. Raz, a porządnie. Wielką torbę.

- Świat zapachów jest dla Ciebie ważny?
Baaardzo. Mam mnóstwo różnych pachnących buteleczek. Najmniej jest kwiatowych i bardzo słodkich. Swoje ulubione używam w zależności od humoru i okazji. Na mojej półce zawsze znajdziesz: specyficzny Angel Thierry Muglera; elegancki z duszną nutą Allure, Chanela; coś z odrobiną słodyczy, czyli Dolce Vita Christiana Diora, ale czasem lubię też sięgnąć po świeży Ruby Lips Salvadora Dali.

- Faktycznie mogłabyś długo opowiadać o swoich zapachach.
Zaraz... moja ukochana woda to po prostu Michael Kors. Jest nieprawdopodobna, bo zapach długo utrzymuje się na skórze i na każdej kobiecie zupełnie inaczej pachnie. Jednak najwięcej komplementów od mężczyzn dostałam, kiedy używałam męskiego zapachu Bulgari Extreme. Bardzo zastanawiające, prawda?!

- Powiedziano mi, że ciuchy kupujesz podczas sesji zdjęciowych...

To akurat prawda! Jeśli chodzi o ubrania, nie mam cierpliwości. Ponieważ nie chce mi się mierzyć, oglądać, zastanawiać. Zdaję się więc na fajnych stylistów, którzy znają mój gust i potrafią doradzić, w czym jest mi dobrze. Ale ja naprawdę nie jestem niewolnicą mody. Jak mi się coś nie podoba, to nie kupię.

- Robisz zakupy sama czy w duecie?
Lubię czasem wpaść do galerii z przyjaciółką. Zwykle jednak kończy się to tak, że po wizycie w dwóch, trzech sklepach idziemy na jakąś kawkę, która szybko zmienia się w lunch. Bo nadrabiamy zaległości w rozmowach. I nagle... zakupów jest mało.


Iwona Zgliczyńska / Uroda
Oceń artykuł 0 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
2008.07.10 11:35
super babka, naprawde super babka, ma dystans do siebie i poczucie humoru
Czekoladka1452008.02.07 20:55
Pani Joasiu,niech Pani się nie zmienia i nie chudnie bo nie będzie miała Pani już tego czegoś! Kochamy Panią taka jak Pani jest. Te wszystkie durne opinie że jest Pani za dużo to tylko zazdrość że mimo że wygląda Pani inaczej niz te wszystkie wychudzone wieszaki ,miała Pani odwage stawic im czoła.I brawo za to. Moim zdaniem juz jest Pani mniej bo jakaś taka malutka jest Pani bużka.......Proszę się nie zmieniać.
maciek2008.02.06 22:41
balsam Nivei... biskie
Raport specjalny
Video tygodnia
Modny makijaż na lato