POLECAMY

"Robimy duże wesele, a widok pałętających się 2-latków mnie przeraża". List panny młodej, która nie chce, by na jej ślubie pojawiły się dzieci

A ty, zaprosiłabyś dzieci na swój ślub i wesele?

Małgorzata Górecka / 2 miesiące temu
"Robimy duże wesele, a widok pałętających się 2-latków mnie przeraża". List panny młodej, która nie chce, by na jej ślubie pojawiły się dzieci fot. Fotolia
Przyszła panna młoda pisze list. W racjonalny sposób wyjaśnia w nim, dlaczego nie zaprosi dzieci swojej rodziny i znajomych na swoje wesele. Punkt po punkcie wyjaśnia, tłumaczy i przekonuje. A czy na ciebie działa jej argumentacja?

Czy zapraszać dzieci na wesele?

"To nie kinderbal!"

Przyszła panna młoda i autorka tego dość kontrowersyjnego listu postawiła jasne ultimatum. Zaprasza osoby w wieku 17+. Kobieta dodała, że nie chce, by jej goście zajmowali się dziećmi, które już o 20 trzeba będzie odwieźć do domu, co rodzi ryzyko pustego parkietu. Oto wszystkie "postulaty", które zawarła w swoim liście.
 
  1. "To mój dzień, ja decyduję, jak ma wyglądać"
  2. "Dzieci moich znajomych nie są moimi znajomymi"
  3. "Wesele to impreza dla dorosłych"
  4. "Moi rodzice byli wielokrotnie zapraszani na wesela beze mnie i rodzeństwa, nawet do stosunkowo bliskiej rodziny i nikogo to nie urażało"
  5. "Biedne kilkulatki usypiające na głośnej sali o 22.00 uważam za idiotyzm. Podobnie żal mi umęczonych rolą niań rodziców państwa młodych i babć"
  6. "Nie chcę być zmuszana do zatrudniania animatorki i organizowania kącika dla dzieci"
  7. "Robimy duże wesele, a widok pałętających się 2-latków między nogami mnie przeraża. I kosztuje"
  8. "Nie chcę mieć WIELKIEGO ODWOŻENIA dzieci zaraz po obiedzie i wyjaśnień w stylu DZIECKO MARUDZI, JUŻ BĘDZIEMY SIĘ ZBIERAĆ"
  9. "Nie kręci mnie jeszcze macierzyństwo, ani nie rozczula widok latających i śliniących się dzieciaków z pieluchą na wierzchu"
  10. "Nie chcę zadowalać innych dla zasady. To i tak się nigdy nie udaje. Moich gości poproszę o uszanowanie mojej decyzji"

Zobacz, jak zorganizować czas dzieciom na weselu 

Zapraszać czy nie zapraszać?

Jedni powiedzą (pewnie ci, co to za dziećmi nie przepadają), żeby nie zapraszać. Podobnie jak autorka listu wymienią 10, a może i 100 różnych argumentów. A to koszty, a to inne menu (bo przecież dziecko nie zje dewolaja, dla malucha trzeba kurczaka z frytkami i kolorową surówką). Potem pojawi się masa innych zarzutów: dziecko może zacząć ryczeć, gdy wy akurat zaczniecie składać sobie przysięgę małżeńską, zaśnie, pobrudzi się, nie pozwoli bawić się rodzicom i dziadkom...

Wiemy, jak wygląda najdroższa sukienka ślubna na świecie!

Ale czy to nie są, aby argumenty wymyślane na siłę? Wyobraź sobie, że sama masz dziecko i ktoś ci bliski bierze ślub. Zaprasza jednak tylko ciebie i twojego męża. Przykro, co? Przecież dziecko to członek rodziny (jak każdy inny!). Znam kilkanaście przypadków, kiedy to pary odmawiały przyjścia na ślub, bo w zaproszeniu pominięto ich dzieci (czytaj: kogoś, kogo kochają ponad życie!).
 
Argument finansowy, że za dziecko trzeba płacić, jak za osobę dorosłą nie przemawia do mnie wcale! Jeśli ktoś, kto organizuje ślub i wesele, chce oszczędzać na gościach, to życzę mu, by większość odmówiła. Serio. Ślub to nie biznes, na którym można zarobić.
 
Płaczące, biegające, śpiące? Ok, dzieci tak już mają. Są spontaniczne, nieprzewidywane i w tym jest cały urok. Mnie na przykład rozczula widok pięknej panny młodej ubranej w prześliczną sukienkę, tańczącej z malutkim kuzynem, czy bratanicą. Dzieci dodają uroku – te śpiące, biegające z balonami, tańczące z parą młodą.

Te rustykalne suknie ślubne podbijają serca panien młodych na całym świecie!

Niemniej, decyzja należy do młodej pary. To ich dzień. Ich święto. Jeśli nie chcą, by towarzyszyli im najmłodsi, mają do tego pełne prawo.
 
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (14)
/miesiąc temu
Ja w tym roku sama organizuje swoje wesele, zapraszam dzieci od rodziny (dzieci moich kuzynek, siostry, wujostwa) ale nie poczuwam się do zapraszania dzieci znajomych. Wiem, którzy z nich są w stanie zostawić swoje dzieci pod opieką babci, czy kogoś z rodziny i nie uważają oni za nietakt :-) nie mam nieograniczonej ilości pieniędzy :-)
/2 miesiące temu
Dodać trzeba, że to rodzice są większym problemem. Dzieci są różne, ale to rodzice za nich odpowiadają. Jak dziecko darlo się przez całą przysięgę, bo rodzic nie zareagował, albo nie umiał zareagować - po takich kwiatkach nie dziwne że młodzi nie chcą małych gości. To często i kłopot i wydatek, niczemu nie służący prócz zmęczenia obu stron.
/2 miesiące temu
Ma racje wesele to nie przedszkole ja osobiście lubię dzieci ale to kompletnie nie ma nic do rzeczy wesele to mój dzień i to ja decyduje czy chce dzieci czy nie. A moi rodzice za każdym razem było bez nas na weselach i co jakoś nikt nie miał o to pretensji za to w dzisiejszych czasach wielkie oburzenie i pretensje bo jak to bez dzieci a tak to i nie i juz.
POKAŻ KOMENTARZE (11)