Ostro-czułe słówka

Ostro-czułe słówka
Podniecasz go swoim zapachem, ciałem, dotykiem. Dlaczego nie miałabyś wzmocnić doznań za pomocą swojego głosu?
/ 21.10.2008 09:46
Ostro-czułe słówka
W amerykańskim poradniku przeczytałam, że facetów kręci nasz głos, szczególnie w sypialni. Podobno trzeba robić wszystko, by stał się seksownie jedwabisty, niski. W żadnym wypadku dziecinnie pieszczotliwy.

Jak to osiągnąć? Patti Britton, amerykański internetowy specjalista od seksu, podpisujący się Your Sex Coach (twój seksualny trener), radzi ćwiczyć z magnetofonem. Nagrywać się i modulować dźwięki. A potem stanąć przed lustrem i mówić głośno erotyczne frazy. To podobno ma nam pomóc w opanowaniu strachu i zmieszania w łóżku. Dla mnie ta porada brzmi wręcz idiotycznie. Nie wyobrażam sobie siebie nagrywającej na 101 sposobów teksty w stylu: "Teraz zrób to, tygrysie".

Jasnowidz do łóżka
Mój znajomy twierdzi, że w łóżku liczy się tylko mowa ciała. – Gdy ludzie się kochają, nie potrzebują słów do odkrywania swoich potrzeb. Gadanie w erotycznej sytuacji to farsa. Gdyby jakaś kobieta nawijała mi podczas stosunku tekstami: "Mocniej, szybciej", czułbym się jak żołnierz na musztrze – mówi.
Pytanie tylko, czy znajomy jest tak genialnym kochankiem czy jasnowidzem? W poradniku Tracy Cox "Hot Sex" ("Gorący seks") czytam: "Tak, oczywiście, seks powinien być spontaniczny [...]. Szkoda, że są to zwykle tylko pobożne życzenia. Niech ktoś mi racjonalnie wytłumaczy, dlaczego ludzie wstydzą się rozmawiać o tym, czego oczekują w łóżku? Większość liczy na to, że ich partner będzie miał dar seksualnego jasnowidzenia". A przecież to, że ktoś kocha, nie oznacza, że z góry wie, jak powinien Cię uszczęśliwić.

Telefony na hot party
Kobietom często się wydaje, że faceci lubią ostrą jatkę słowną w sypialni. Widziałyśmy to oczywiście na kasetach porno i w reklamach usług telefonicznych hot line. Między innymi właśnie dlatego większość z nas nieufnie podchodzi do tematu świntuszenia.
– Spokojnie, domy publiczne czy telefon 0-700 to klasyczna usługa klient–prostytutka. Nie jest powiedziane, że wszyscy faceci muszą mieć takie erotyczne potrzeby – twierdzi psycholog Violetta Nowacka. – Każdy z nas ma swój własny słownik w sypialni i wyznaczone granice, po przekroczeniu których znalazłby się na terenie z napisem "poczucie niesmaku". Pikantne rozmowy nie są zatem dla wszystkich obowiązkiem. Jeśli dwoje ludzi znajdzie ze sobą w łóżku wspólny język (za pomocą dotyku i wzroku) i będzie czuło spełnienie, nie ma sensu namawiać ich na erotyczne dialogi. Po prostu preferują bodźce płynące z innych zmysłów. Problem zaczyna się, gdy mężczyzna nie realizuje z jakichś powodów swoich potrzeb erotycznych z partnerką. I aby poświntuszyć, dzwoni na 0-700 do anonimowej kobiety. Ta dwulicowość nie służy związkowi. Jednak nie musi być czymś, co od razu rujnuje relacje. Może więc warto sprawdzić, czy nasz partner nie ma ochoty na pewne urozmaicenia.
Najłatwiej oczywiście byłoby go spytać wprost: "Czy masz ochotę na...?". Dla wielu kobiet jest to jednak zbyt odważne posunięcie. Ale między wyłożeniem kart na stół a milczeniem na wieki jest jeszcze dużo wolnej przestrzeni.


Pogawędki pod lupą
Gdy chcesz poznać oczekiwania swojego partnera, spróbuj skorzystać z naszych propozycji:
1. – Jeśli zwykle nie mówisz w łóżku, cokolwiek powiesz, będzie ekscytujące – twierdzi Joan Elizabeth Lloyd w "52 Saturday Nights". – Buduj więc napięcie w swoim tempie. Spróbuj tak: "Uwielbiam, gdy mnie dotykasz...". Potem przejdź do: "Uwielbiam, gdy dotykasz... moje piersi, brzuch".
2. Możesz włączyć film erotyczny i, obserwując reakcje partnera, pytać: "A Ty, co byś chciał usłyszeć?", albo: "Jakie słowa Cię kręcą?".
3. Namów go na wspólne głośne czytanie rozgrzewających kawałków z literatury erotycznej.
4. Zaproponuj zabawną grę pt. "Wymyślamy nazwy na określenie naszych narządów i różnych etapów seksu".
Pod pretekstem tworzenia wspólnego erotycznego słownika można się wiele dowiedzieć o jego zapotrzebowaniu na pobudzające słowa.

Wskazówki wyobraźni
"Misiaczku, zrób mi coś niegrzecznego". To zdanie kiedyś mnie podkręciło na maksa – zwierzył mi się kolega. Violetta Nowacka twierdzi jednak, że wszelkie "skarbeńki" i "słonka" są dobre do gry wstępnej. Podczas seksu mężczyźni chcą usłyszeć coś konkretnego. Potwierdzają to moi rozmówcy: "Uwielbiam, kiedy kobieta szepcze mi coś do ucha. Jej oddech tak blisko mojej skóry. Nie znoszę nadętej atmosfery, kiedy wzajemnie zatykamy sobie usta językiem!".
– Zwłaszcza w drugiej części miłosnego tete-a-tete, gdy podniecenie sięga zenitu, pikantne słowa mają największą siłę rażenia. Wtedy możemy przystąpić do śmiałych tekstów, bez obawy, że zostaniemy krytycznie osądzone – twierdzi Violetta Nowacka. – Wtedy górę biorą zmysły, a one nie pozwalają na logiczne przetwarzanie informacji. Słowne świństewka pobudzają wyobraźnię i zachęcają do śmielszych czynów. Są jak wskazówki dla wyobraźni, która na tej podstawie tworzy podniecające obrazy. One z kolei domagają się spełnienia. I tak wzbogaca się życie seksualne.

Dzieło przypadku
Kiedy mój znajomy wyjechał na stypendium do Sztokholmu, pół roku nie miał szansy na seks. – Musieliśmy sobie radzić – twierdzi Robert. – Nie świntuszyliśmy w stylu: "Powiedz mi, w co jesteś ubrana". Mówiliśmy o tęsknocie, pożądaniu. Ona opowiadała tak, że atmosfera stawała się gorąca.
– To piękne odkrycie, dzieło przypadku. Potrzeba matką wynalazku – komentuje Violetta Nowacka. – Gdy rozmawiam ze swoimi klientkami, wiem, jak wiele z nich boi się, że mogą być uznane za perwersyjne. Boją się etykietek nawet same przed sobą. A seks przez telefon obarczony jest piętnem wulgarności (m.in. z powodu płatnych sekstelefonów). Kiedy zaś odkrywają, jak przyjemne i bezpieczne dla obecnego związku jest łamanie tabu, zyskują nowy stopień wtajemniczenia w ars amandi.

Redakcja poleca

REKLAMA