Czego pragną faceci?

Co chodzi po głowie mojemu mężowi? Jaguar (jeździ), kiełbasa wiejska (zatyka żyły), blondynka. To na blondynkę się jeżę...

Pytać faceta, czego pragnie, to rzecz ryzykowna. W chwilach miłosnego uniesienia może wyjęczeć: żebyś ty kochanie lepiej gotowała.
W ogóle fantazje seksualne i fantazje kulinarne mają ze sobą wiele wspólnego - więcej niż kobieta i mężczyzna. Prawdopodobnie dlatego, że współcześni zapracowani przebywają na permanentnej diecie. I jednej i drugiej.

Przeczytałam ostatnio "Mam łóżko z racuchów" Jaclyn Moriarty. Pomyślałam sobie, że łoże takie musi się bardzo lepić, z drugiej strony zawsze można zasłonić racuchem intymność (rozstępy!), kiedy luby upiera się, aby zapalić światło. To w tej powieści natrafiłam na fragment - "Jego penis miał zapach pappadamu: dziwny, silny, słonawy, przypominający woń potu". Wyjaśnię edukacyjnie, że pappadam to podpłomyk z soczewicy. I co Wy na to? Pappadam brzmi egzotycznie, czekoladowo-cynamonowo, a okazuje się być dietetycznym żarciem bądź dietetycznym żartem.

Faceci twierdzą, że kobiety "przed", "w trakcie" i "po" marzą o ślubie. A co z mężatkami? Wychodzi na to, że mężatki z fantazji erotycznych są kompletnie wyjałowione. Tylko znowu nie wiem: świadczy to o mężu źle czy dobrze?

Poradniki seksualne twierdzą, że faceci traktują pożądane kobiety jak pożądane samochody. Szczęśliwi posiadacze aż się palą, żeby kumplowi "dać się przejechać". Doprawdy nie wiem po co kupuję te sex-książeczki. Żeby się dowiedzieć, że marzę o jednoczesnym seksie z polską drużyną piłkarską plus Leo Beenhakker na przystawkę. Ale wracając do samochodów: kiedy facet dostaje w końcu (bądź kupuje na raty) ukochany samochód, to nawet nie pozwala potrzymać kierownicy, a co dopiero się przejechać. Faceci cierpią na "kompleks Otella", superzazdrośnika. Dobrze? Źle? W wyuzdany sposób należałoby odpowiedzieć: wszystko zależy od zalet kolegów.

Mężczyźni i kobiety pragną piękna. Tyle, że zdobywają je (lub nie) na różne sposoby. O Monice Bellucci wiadomo, i jest to wiedza uniseks, iż cudna z niej laska. Mojej znajomej szczególnie podobają się jej usta. I co? Wzięła kredyt bankowy na operacje plastyczną. Czemu nie kupiła sobie błyszczyka Diora, który reklamuje aktorka (jednak jest tańszy i bezbolesny w użyciu)? A dlatego, że błyszczyk jednak koniec końcem się zjada. Usta a la Bellucci będą trwały przynajmniej tak długo, jak spłaty kredytu bankowego. W dodatku zawsze można poprawić: i u chirurga i u bankiera. Gwarancja.

Koledzy z pewnej redakcji, która co i rusz zaprasza na bankiety zachodnie gwiazdy, wymarzyła sobie wizytę wspomnianej aktorki. Pośród biurek zapanowała euforia. Krążył koszarowy dowcip o bolących (bardziej niż zabieg plastyczny) naderwanych nasieniowodach. Lód na głowę i podbrzusze "studził się" w turystycznej lodówce. Niestety pani Belluci okazała się być za droga. Na bankiet przyjechała mniej pożądana aktorka, za mniejsze honorarium. Redaktorzy i graficy zmontowali musztardówkę-skarbonkę, na której wymazano hasło: Sami zbieramy na przyjazd Moniki Belluci. I zbierali dzielnie dopóki komuś nie zabrakło na papierosy i musiał sięgnąć po monety do szkła.

Wniosek: jeśli chodzi o fantazje seksualne to faceci i kobiety mają podobnie, różni ich to, co zwykle: to jak dochodzą.

Izabela Szolc
Oceń artykuł 60 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
Milena2008.05.26 21:00
Brawo! Gratuluję świetnych pomysłów i talentu! :)
kika2008.02.12 17:10
Pani Izabelo, bardzo proszę niech Pani trochę poukłada sobie najpierw w głowie to co Pani chce napisać.. Przecież w Pani artykułach nie da się złapać wątku, w to poczucie humoru.. Ja rozumiem, że każdy ma inne, ale to W OGÓLE nie śmieszy:/
Raport specjalny