Jak odzwyczaić dziecko od piersi

Kiedy zacząć? Co zrobić, jeśli dziecku ani w głowie zmiana maminej piersi na butelkę? Jak reagować na płacz dziecka? Pytamy tych, którym się udało.

dziecko, niemowlę, karmienie

Kilka miesięcy temu wpadło mi w ucho, jak jedna mama radziła drugiej, aby ta, podczas odzwyczajania dziecka od piersi, smarowała sobie brodawki gencjaną. Pomyślałam wtedy, że chyba się przesłyszałam! Rozumiałam ideę: fioletowy, odstręczający kolor aptecznego specyfiku miał zrazić malca do piersi i tym samym ułatwić zakończenie laktacji. Ale nie miałam zielonego pojęcia, po co posuwać się aż do tak drastycznych metod?!

Przecież maluchy zazwyczaj ze spokojem przyjmują odstawienie od piersi! Ot, na przykład moja starsza córka. Przeszła to zupełnie bezboleśnie. Ba, nawet sama to zaproponowała! Po prostu któregoś piątku, tuż po swoich pierwszych urodzinach, odwróciła się ode mnie, cichutko coś zabulgotała z pretensją w głosie – i już nigdy więcej nie dała się namówić na mamine mleko. Byłam pewna, że nasz młodszy szkrab zrobi dokładnie tak samo. Że w końcu dojdzie do (oczywistego dla mnie!) wniosku, że już powinien skończyć i z nocnymi pobudkami, i z gryzieniem biednej matki w brodawki, i z nerwowym szarpaniem jej za koszulkę i stanik. Planowałam, że kiedy wrócę do pracy, to raz-dwa karmienie się zakończy – i wszyscy będziemy zadowoleni. Niemowlaczek Ninka – dlatego że w zamian dostanie mnóstwo innych przysmaków. Ja – bo przestanę się bać, że rano odciągnęłam zbyt małą porcję mleka. Tymczasem mojej młodszej córeczce wyjątkowo nie w smak są sztuczne ograniczenia dostępu do jej prywatnej stołówki. Złości się. Płacze. Wyrywa z ramion taty, odrywa guziki od bluzki. I zawsze dopina swego. A ja… coraz częściej myślę o tej gencjanie. Ale nim posunę się do tak drastycznych kroków, najpierw zapytam o radę inne mamy.

Zmieniłam miejsce karmienia
Kiedy Marcelinka skończyła pół roczku, postanowiłam przestawić ją na karmienie mieszane. Trochę ze względu na to, że wracałam na studia, a trochę dlatego, że chciałam złapać oddech od mojego maluszka, no i trochę schudnąć. Mój plan był taki, że w ciągu dnia Marcelinka będzie piła sztuczne mleko, a za to w nocy może ssać pierś. Wyszło inaczej... Magdalena Głąb (24 lat)

Aby przekonać córeczkę do zamiany mojego mleka na mieszankę, najpierw musiałam przyzwyczaić ją do picia mleka z butelki. Wydawało mi się, że nie będzie to trudne zadanie. Na szczęście Marcelinka zawsze traktowała moje piersi tylko jako naczynie na mleko. Kończyło się picie, ona odrywała się od sutka. Nigdy nie chciała sobie tylko ot tak possać. O wiele bardziej wolała ćlamkać swój smoczek.
Okazało się jednak, że choć mała umiała pić z butelki herbatki ziołowe i wodę, to mleko musiało być tylko z piersi! Marcelinka, choć była głodna, wypluwała smoczek i zaczynała płakać. Być może moim błędem było kupienie butelki z anatomicznym smoczkiem, z którego picie nie jest aż tak łatwe. Moja córeczka była przyzwyczajona do zwykłego smoczka, z którego picie leci szeroką strugą. Przez tydzień trwała walka. Gdy proponowałam Marceli sztuczne mleko, ona wypychała smoczek językiem, odwracała głowę i zaciskała dziąsła. Wreszcie zorientowałam się, gdzie jest pies pogrzebany! Gdy podawałam małej butelkę, układałam ją na przedramieniu, w takiej samej pozycji jak do karmienia piersią. Marcelince takie ułożenie kojarzyło się ze ssaniem piersi. Na szczęście umiała już siedzieć, więc posadziłam ją w krzesełku. Wtedy wypiła pierwszą porcję mieszanki. Z dnia na dzień zaskoczyło! I to tak bardzo, że od tamtego dnia już i w nocy nie miała ochoty na pierś. Wybrała sobie po prostu łatwiejszy sposób jedzenia.
Zalety: Łagodne odstawianie, reagowanie na potrzeby smyka.
Wady: Zbyt wczesne zakończenie karmienia.


Wyjechałam sama na weekend
Operację odstawiania zaczęłam przed drugimi urodzinami Soni. Chciałam karmić ją jak najdłużej, ale byłam już zmęczona tym wieczornym usypianiem i nocnymi pobudkami. Mój mały uparciuszek przez całe dwa lata od porodu zasypiał tylko przy piersi! Smoczek? Nawet nie chciała na niego patrzeć! Każde karmienie trwało godzinę, a ja z tygodnia na tydzień byłam coraz bardziej zdecydowana to zakończyć. Marta Dziekanowska (33 lata)

Akcję „Koniec z cycem” zaczęłam od wyjazdu do Krakowa. Już w pociągu ze ściśniętym sercem wyobrażałam sobie, jak Sonia płacze, ale z drugiej strony wiedziałam, że decyzję o zakończeniu karmienia musi podjąć mama, a nie dziecko. Malutka została z tatą i z jego opowieści wiem, że te dwa wieczory beze mnie zniosła w miarę spokojnie. Owszem, płakała, ale dała się uśpić podczas czytania bajeczek.
Kiedy wróciłam, powiedziałam jej, że w Krakowie mleczko się popsuło i że jest bardzo niedobre. Zresztą nawet posmarowałam piersi obrzydliwym w smaku preparatem przeciw obgryzaniu paznokci. Ona oczywiście mi nie uwierzyła, musiała polizać, no i kiedy poczuła ten gorzki smak, płakała chyba z godzinę. Długo nie mogła usnąć, a kiedy wreszcie jej się to udało, co godzinę budziła się ze łzami. Ale mimo jej żałosnego płaczu, nadal trzymałam się twardo. Wiedziałam, że jeśli się złamię, to nic nie będzie z mojego odstawiania. Byłam pewna, że moja konsekwencja pomoże i mi, i Soni.
Drugiej nocy też płakała, i trzeciej tak samo. Te pobudki nocne były najgorsze. Mała czuła, że jestem blisko i od razu wpadała w rozpacz. Szarpała za koszulkę, biła mnie, dostawała tak wielkich spazmów, że brakowało jej powietrza. Oczywiście próbowałam podawać jej w nocy butelkę z wodą, ale to malutkie oszustwo złościło ją jeszcze bardziej! Jedyne co, to pozwalała nosić się na rękach – od północy do białego rana! Tym, co pomogło Soni odzwyczaić się, był jej nowy zwyczaj usypiania. Wieczorem kładła rękę na moich piersiach, żeby poczuć bliskość, wtulała się we mnie i zamykała oczka. Tak naprawdę to ja przegapiłam taki moment, kiedy nasze pożegnanie z karmieniem byłoby łatwiejsze. Jak mała miała półtora roku, została na cztery dni u babci. Gdy przyjechaliśmy po nią, była już praktycznie „odstawiona”. Ale ja tak się za nią stęskniłam, że ledwo weszłam, od razu przytuliłam ją do piersi. Tuż zanim to zrobiłam, przez głowę przeleciała mi myśl, że jeśli teraz dam jej pierś, ona na nowo się przyzwyczai i to nasze czterodniowe rozstanie będzie sobie rekompensowała bardzo długo. I rzeczywiście tak było…
Zalety: Krótki okres odstawiania.
Wady: Trudna dla malca terapia szokowa.

Sylwia Niemczyk
Oceń artykuł 11 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Raport specjalny
Kalkulator Ciąży
Wpisz pierwszy dzień ostatniej miesiączki:
Dzień Miesiąc
Rok Długość cyklu
oblicz tydzień ciąży oblicz datę zapłodnienia oblicz datę porodu
Księga imion - Chłopiec Księga imion - Dziewczynka