Gdy dwulatek wpada w szał

Może się zdarzyć w sklepie, w domu, u znajomych. Atak histerii objawia się krzykiem, płaczem, kopaniem... Co wtedy robić?

dziecko
fot. Panthermedia

Napady złości są normalnym zjawiskiem u małych dzieci. Mówiąc „nie”, próbując postawić na swoim, uczą się niezależności i poznają reguły rządzące światem. A że przy tym krzyczą? Robią to, bo nie potrafią jeszcze przekazać słowami kłębiących się w nich emocji. Co robić, gdy dziecko rozpoczyna swój występ?

W sklepie

Malec płacze, tupie, kładzie się na podłodze, a w dodatku krzyczy jak opętany. Krótko mówiąc, wyłazi ze skóry, by zmusić cię do kupienia tego, co sobie upatrzył...
* Ulegasz dla świętego spokoju. Dziecko natychmiast się uspokaja. Jest szczęśliwe, bo dostało to, czego chciało. Ty oddychasz z ulgą, jednak nie jesteś zadowolona – dobrze wiesz, że w ten sposób sama na siebie zastawiłaś sidła. Bo malec wyciągnie wnioski. Skoro tak łatwo udało mu się osiągnąć cel, będzie próbował tej sztuczki wiele razy.
* Krzyczysz, dajesz klapsa. Malec wrzeszczy coraz głośniej, ty jesteś coraz bardziej wściekła, a tłum wokół gęstnieje z minuty na minutę. Purpurowa ze wstydu wynosisz wierzgające dziecko ze sklepu. Traktowany w ten sposób maluch nie uczy się sam kontrolować, a więc sytuacje tego rodzaju powtarzają się coraz częściej. Co gorsza, bierze z ciebie przykład i stosuje przemoc wobec słabszych od siebie.
* Spokojnie czekasz, aż atak furii minie. Uważasz jedynie, by malec nie zrobił sobie albo komuś krzywdy. Jeśli nie ma innego wyjścia, bierzesz smyka na ręce i wynosisz w bezpieczne miejsce. Gdy emocje opadną, tłumaczysz, co można, a czego nie wolno robić w sklepie. Możesz także bawić się z nim w zakupy, a przed wyjściem umówić się, na co może liczyć (np. udane zakupy = oglądanie rybek w sklepie). Jak to działa? No cóż, łatwo nie jest, zwłaszcza jeśli wokół masz „doradców” („Ja bym takiemu skórę przetrzepał”). Jednak to najlepsze rozwiązanie. Z czasem dziec-
ko dochodzi do wniosku, że krzykiem nie da się niczego zdziałać, a w dodatku można stracić (awantura = nici z rybek).

Nie! Nie!! Nieeee!!!

Maluch nie chce pić mleka z różowego kubka, dostaje histerii na widok spodni w kratkę, upiera się, by w ciepły dzień wyjść w zimowej kurtce z kapturem.
* Zgadzasz się na to, czego żąda. Wyciągasz z kosza na brudy sztruksy, przeszukujesz dom w poszukiwaniu dżinsów (bo zmienił zdanie), zgadzasz się na kurtkę… Efekt? Dziecko gubi się w chaosie, który samo stworzyło. Jest rozdrażnione, traci poczucie bezpieczeństwa. Tobie coraz trudniej zapanować nad sytuacją (i nerwami).
* Zmuszasz malca, by zrobił to, co każesz. W efekcie dziecko ma poczucie, że nie liczysz się z jego zdaniem. Rozpoczyna walkę o władzę: robi ci na złość, naśladuje twoje zachowanie. Może być również tak, że czując twoją ogromną przewagę, staje się bierne.
* Dajesz dziecku wybór. Pytasz: „Który kubeczek wolisz – żółty czy ten z żyrafą?”. Malec skupia się na podejmowaniu decyzji, a że jest jeszcze mały, często zapomina o opcji „nie chcę żadnego”. Czuje się traktowany poważnie – pozwolono mu podjąć samodzielną decyzję. Nie zadziałało? Od czego masz poczucie humoru? Gdy zaczniesz zakładać jego but na własną stopę (albo ucho), dziecko wybuchnie śmiechem albo zechce ci pomóc. Sprawdzają się też zabawne rytuały. Maluch chętniej pójdzie do łazienki umyć zęby, jeśli po drodze będziecie tupać jak stado hipopotamów. Pamiętaj jednak, że nie ma cudownego sposobu na „nie” dwulatka. To jego specjalność!

Nie słyszy

Maluszek dobiera się do twojego laptopa, grzebie w torebce babci, upiera się, by wsypać do wanny proszek. Twoje „nie wolno!” nie robi na nim wrażenia: forsuje swoje z szelmowskim uśmiechem czy nawet krzykiem.
* Ustępujesz (dla świętego spokoju). Skutki – jak w poprzedniej sytuacji. Smyk traci poczucie bezpieczeństwa, jest coraz bardziej zagubiony
i nieposłuszny.
* Szarpiesz się z dzieckiem, wyrywasz mu z ręki torebkę czy proszek. Efekt identyczny jak w poprzedniej sytuacji. To znaczy, że malec uczy się, że rozwiązania siłowe są w porządku (i najskuteczniejsze), pod warunkiem, że jest się silniejszym od przeciwnika.
* Mówisz stanowczo: „Nie wolno tego robić”. Powtarzasz zakaz aż do skutku, a jeśli to nie pomaga, przytrzymujesz malca albo spokojnie wyjmujesz mu przedmiot z rąk. Nasza rada: ciekawość maluszków jest nieokiełznana, dlatego to, co nie powinno wpaść w ręce dziecka, trzymaj poza zasięgiem jego wzroku. Dwulatki uwielbiają naśladować dorosłych, więc jeśli smyk upodobał sobie coś konkretnego, np. komputer, spraw mu podobną zabawkę. Nie musi być ze sklepu. Zepsuty kalkulator lepiej sprawdzi się jako laptop niż „wszystkomający” gadżet za ciężkie pieniądze. Pamiętaj, że dzieci często upierają się przy czymś, by zwrócić na siebie uwagę. Zamiast skupiać się na złym zachowaniu, lepiej je zignorować i zaproponować jakieś ciekawe zajęcie.

Mamo to ja
Oceń artykuł 2 głosy
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Raport specjalny
Kalkulator Ciąży
Wpisz pierwszy dzień ostatniej miesiączki:
Dzień Miesiąc
Rok Długość cyklu
oblicz tydzień ciąży oblicz datę zapłodnienia oblicz datę porodu
Księga imion - Chłopiec Księga imion - Dziewczynka